Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

James S.A. Corey
‹Wrota Abaddona›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWrota Abaddona
Tytuł oryginalnyAbaddon’s Gate
Data wydania3 października 2018
Autor
PrzekładMarek Pawelec
Wydawca MAG
CyklExpanse
ISBN978-83-66065-03-1
Format540s. 140×220mm; oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Układ Słoneczny to za mało
[James S.A. Corey „Wrota Abaddona” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wady pierwszego tomu można było zrzucić na karby rozgrzewki i konieczności kreowania świata. Wady drugiego można było uzasadnić przyzwyczajeniem autorów do tego, co raz przyniosło im sukces. Nic jednak nie tłumaczy powtarzalności motywów i ogólnej miałkości „Wrót Abaddona” Jamesa S.A. Corey’a.

Miłosz Cybowski

Układ Słoneczny to za mało
[James S.A. Corey „Wrota Abaddona” - recenzja]

Wady pierwszego tomu można było zrzucić na karby rozgrzewki i konieczności kreowania świata. Wady drugiego można było uzasadnić przyzwyczajeniem autorów do tego, co raz przyniosło im sukces. Nic jednak nie tłumaczy powtarzalności motywów i ogólnej miałkości „Wrót Abaddona” Jamesa S.A. Corey’a.

James S.A. Corey
‹Wrota Abaddona›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWrota Abaddona
Tytuł oryginalnyAbaddon’s Gate
Data wydania3 października 2018
Autor
PrzekładMarek Pawelec
Wydawca MAG
CyklExpanse
ISBN978-83-66065-03-1
Format540s. 140×220mm; oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Nie ma co zazdrościć ludzkości, która mierzy się z niebezpieczeństwami serii „Expanse”. Najpierw protomolekuła, później jeszcze raz protomolekuła (acz w innym wydaniu) i wreszcie – tajemnicze wrota. Stworzone, jakże by inaczej, również z udziałem protomolekuły. To właśnie wokół tych ostatnich (czy raczej, co nie będzie zbytnim spojlerem, po ich drugiej stronie) toczy się akcja powieści.
Po raz kolejny głównym i kluczowym dla całej historii bohaterem jest Jim Holden. Po raz kolejny także możemy obserwować świat z perspektywy kilkorga innych bohaterów. Byk jest twardym i doświadczonym facetem, który ma dbać o bezpieczeństwo na jednym z wyprawiających się na drugą stronę wrót okrętów. Anna to niepozorna, choć niepozbawiona hartu ducha, kobieta, na co dzień pastor jednej z licznych rozsianych po Układzie Słonecznym kongregacji wiernych; zrządzeniem losu została wybrana jako przedstawiciel cywilnej misji zmierzającej w stronę wrót. Wreszcie potencjalnie najciekawsza postać, czyli Melba. Opętana żądzą zemsty do samego (przewidywalnego, niestety) końca pozostaje bardzo dwuznacznym bohaterem, a nawet, miejscami, głównym złym całej historii. Mimo ich odmienności i unikatowości, są to charaktery bardzo grubo ciosane i nawet Holden nie został przedstawiony bardziej niestandardowo niż dotychczas. Każdy z nich charakteryzuje się przywiązaniem do pewnych wartości – dla Byka jest to obowiązek, dla Anny wiara, dla Melby zemsta – które niemal całkowicie przesłaniają jakiekolwiek inne cechy. W efekcie mamy do czynienia z chodzącymi archetypami.
Także fabularnie nie ma rewelacji. Obserwujemy typowe niesnaski między flotami różnych frakcji, brak zaufania między ich dowódcami i ciągłą pogoń za tym, by przedstawiciele każdej z nich byli w czymś lepsi. Oczywiście nie jest to nic nowego, kwestia konfliktu między Ziemią a Marsem stanowi element wszystkich trzech powieści. Ale podanie tego po raz kolejny w tej samej formie nuży równie mocno, co wiara w słuszność samego Holdena.
Jeśli jest coś, co autorom ładnie wyszło, to ostatnie dwadzieścia procent powieści (z pominięciem rozczarowującego finału), czyli stopniowe popadanie w szaleństwo jednego z dowódców floty i wewnętrzne, brutalne i bezlitosne, walki. Ale zanim fabuła dotarła do tego punktu, zdążyła mnie setnie wynudzić, szczególnie że mimo kilku ciekawych zwrotów bardzo dużo w niej niewykorzystanych możliwości. Zapewne większość tych elementów doczeka się rozwinięcia w kolejnych tomach cyklu, jednak „Wrota Abaddona” nie są książką, która zachęca do poznawania dalszych losów Holdena, jego załogi oraz nowych, przypadkowych bohaterów.
koniec
21 listopada 2020

Komentarze

21 XI 2020   10:11:06

Wy tak na serio???

22 XI 2020   00:17:18

Pan Miłosz Cybowski powinien zmienić zawód - recenzja książek raczej nie jest jego powołaniem.

22 XI 2020   00:38:21

Słówko "zawód" mnie ubawiło setnie, przecież zawody wszyscy mamy inne, dla Esensji piszemy hobbystycznie.

22 XI 2020   18:32:02

Zwykle staram się dobrze uargumentować mój punkt widzenia. Miło byłoby poznać punkt widzenia (oraz argumenty) kogoś, komu ta książka akurat się podobała.

22 XI 2020   18:56:59

Wszystkie te wpisy sprawiły mi zawut.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Różnorodny świat zwierząt
Joanna Kapica-Curzytek

1 III 2021

Mała małpka zgubiła swoją mamę. Z pomocą przychodzi motylek. Musi tylko się dowiedzieć, jak mama wygląda.

więcej »

Uciec, ale dokąd?
Marcin Knyszyński

27 II 2021

Wydawnictwo IX zebrało pięć starszych opowiadań Dawida Kaina, dołożyło dwa zupełnie nowe i wydało „Wszystkie grzechy korporacji Somnium”. Skromna, mała książeczka – ale niech nie zwiodą was jej niepozorne gabaryty. Wszystkie dotychczas czytane przeze mnie powieści autora („Oczy pełne szumu”, „Fobia” i „Ostatni prorok”) dotykały podobnego zagadnienia – kłopotu zwanego „istnieniem”. Tak, dokładnie – coś, co jest absolutnie podstawowe, niezbywalne i konieczne (choć tu można się spierać na szczycie (...)

więcej »

PRL w kryminale: Zielarz, przemytnik i arabski kochanek
Sebastian Chosiński

26 II 2021

Na początku lat 80. XX wieku aktywność literacka Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego zaczęła wyhamowywać. Raz, że pisarz był już w wieku, w którym większość mężczyzn w Polsce Ludowej znajdowała się na emeryturze. Dwa, że wraz ze zmieniającą się sytuacją polityczną malała popularność „powieści milicyjnych”. Drukowany na łamach prasy „Czwarty klucz” był jedynym premierowym tekstem pisarza, jaki ukazał się w gorącym 1981 roku.

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Czyja wojna?
— Miłosz Cybowski

Dwóch panów w kosmosie (nie licząc innych bohaterów)
— Miłosz Cybowski

Space fiction
— Magdalena Kubasiewicz

Tegoż autora

Droga na pewno ma kres
— Miłosz Cybowski

Władza wszystko tłumaczy
— Miłosz Cybowski

Gruziński rozmach, ormiańska powściągliwość
— Miłosz Cybowski

Karty superbohaterów
— Miłosz Cybowski

Historia kontynentu z brytyjskiego punktu widzenia
— Miłosz Cybowski

Na starożytnych polach bitewnych
— Miłosz Cybowski

Liczy się mechanika, nie klimat
— Miłosz Cybowski

Czyja wojna?
— Miłosz Cybowski

Thriller nadprzyrodzony
— Miłosz Cybowski

Dwóch panów w kosmosie (nie licząc innych bohaterów)
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.