Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Zbigniew Rokita
‹Kajś›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKajś
Data wydania30 września 2020
Autor
Wydawca Czarne
SeriaSulina
ISBN978-83-8191-077-4
Format320s. 125×195mm
Cena39,90
Gatunekeseje / felietony, non-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Tukej
[Zbigniew Rokita „Kajś” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Kajś” to reportaż połączony z esejem. Zbigniew Rokita opowiada tu historię swoich rodzinnych korzeni oraz opisuje Śląsk jako teren pogranicza – „pomiędzy”, który znajduje się poza centrum polskiej świadomości.

Joanna Kapica-Curzytek

Tukej
[Zbigniew Rokita „Kajś” - recenzja]

„Kajś” to reportaż połączony z esejem. Zbigniew Rokita opowiada tu historię swoich rodzinnych korzeni oraz opisuje Śląsk jako teren pogranicza – „pomiędzy”, który znajduje się poza centrum polskiej świadomości.

Zbigniew Rokita
‹Kajś›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKajś
Data wydania30 września 2020
Autor
Wydawca Czarne
SeriaSulina
ISBN978-83-8191-077-4
Format320s. 125×195mm
Cena39,90
Gatunekeseje / felietony, non-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Czuję się i Polakiem, i Ślązakiem. Tym drugim od kilku lat. I szukam odpowiedzi, czym jest ta śląskość. Może czyśćcem? Poczuciem odrębności od polskości i niemieckości, zawieszeniem między nimi. I ja teraz obserwuję, jak ta śląskość się tworzy”, wyznaje autor książki Zbigniew Rokita. Pochodzi z Gliwic, jest reporterem i redaktorem specjalizującym się między innymi w tematyce Górnego Śląska.
Region ten ma wyrazistą tożsamość, niemal na pierwszy rzut oka można dostrzec i usłyszeć jego kulturową czy językową odmienność. Bierze się to między innymi stąd, że szczególna była droga Śląska do Polski, a jego historia jest na tyle skomplikowana, że trudno uporządkować wszystkie jej skrawki i rozplątać pogmatwane losy ludzi i miejsc. Nie jest to nic dziwnego. To typowa cecha terenów usytuowanych na pograniczu, które zawsze mają inną pamięć historyczną, odmienną perspektywę i poczucie odrębności. Nie inaczej jest z Górnym Śląskiem, „zawieszonym” od kilkuset lat pomiędzy Polską a Niemcami. To sprawia, że tamtejsi mieszkańcy nie zawsze spotykają się ze zrozumieniem i akceptacją.
Znajduje to odzwierciedlenie w historii rodzin, w których od pokoleń przenika się to, co polskie i niemieckie, dodatkowo połączone z silną świadomością: „jestem stąd, tutejszy”. Rodzi to niezrozumienie, zarzucanie Ślązakom, że są „zakamuflowaną opcją niemiecką”, traktowanie ich z rezerwą, a nawet z wrogością. A przecież jest tak, jak pisze cytowany w książce Zbigniew Kadłubek: Ślązacy to „osiadli nomadzi”, tkwiący w jednym miejscu od tysiąca lat, zmieniają się tylko kraje, w których przychodzi im tkwić. „Nie przekraczaliśmy granic, to one nas przekraczały”, zwraca uwagę jeden z interlokutorów autora. Zbigniew Rokita krok po kroku wyjaśnia skomplikowane dzieje stopniowo rozbijanego Śląska zakończone przyłączeniem jego części do Polski po 1918 roku. Wraz ze swoimi rozmówcami przywołuje historię tego regionu, analizuje cechy socjologiczne i etniczne jego mieszkańców.
Rodzinną miejscowością Zbigniewa Rokity jest Ostropa, niegdyś wieś, a od 1975 roku dzielnica Gliwic. Autor opowiada nam przede wszystkim o przeszłości Śląska na przykładzie losów członków swojej rodziny. Z oczu nie powinna nam schodzić gorzka prawda, którą autor ujmuje następująco: „w styczniu 1945 roku zniknął prawdziwy Górny Śląsk, (…) to, co mnie otacza, jest atrapą, a my wszyscy daliśmy się oszukać”. Historia Śląska to w wielu aspektach mit i temat tabu jednocześnie, o czym wspomina jeden z rozmówców autora, prof. Ryszard Kaczmarek, między innymi autor książki „Powstania śląskie 1919-1920-1921”. Byli Ślązacy, których spotykały w Polsce szykany, także za symbolicznych, niezawinionych przez nikogo, symbolicznych już „dziadków z Wehrmachtu”. Wielu z mieszkańców tego regionu do dzisiaj czuje się w Polsce obco. I wcale nie dlatego, że czują się Niemcami. Tu, na pograniczu, nic nie jest zerojedynkowe ani czarno-białe. Fakt ten potwierdza również drzewo genealogiczne autora, wcale nie składające się ze w stu procentach ze śląskich autochtonów, co chyba najlepiej odzwierciedla historię tego miejsca.
„Kajś” – w pierwszych kilkudziesięciu rozdziałach – bardzo przypomina dokumentalną formę pisania Javiera Cercasa, choć bez pierwiastka autokreacji i fikcji, która jest obecna w utworach hiszpańskiego pisarza. Przechodzimy od pojedynczych przypadków ludzkich losów, poprzez rodzinne pamiątki (zwłaszcza publikowane tutaj zdjęcia), odwiedzane miejsca – aż do panoramicznego, uniwersalnego ujęcia historycznych wydarzeń. Jest nawet i inne podobieństwo: bardzo podobna scena darowania życia, jaką znajdujemy w „Żołnierzach spod Salaminy” Cercasa.
Szkoda, że autor „Kajś” nie podzielił swojej opowieści na bardziej odrębne części: o ile w pierwszej połowie książki jest na pierwszym planie rodzina autora, to druga połowa (od rozdziału 38) poświęcona jest już raczej analizie fenomenu Śląska bardziej z uniwersalnego punktu widzenia. Czytamy o „Śląsku wyobrażonym”, mitycznym, wykreowanym przez reżysera filmowego Kazimierza Kutza. Na zupełnie drugim brzegu jest świat satyrycznego, rubasznego „Cholonka” pióra Horsta Eckerta (Janoscha). Dowiadujemy się o swoistej „śląskiej podwójności” – „Roty” śpiewanej przez dzieci w szkole, a jednocześnie „markach i kawowych czekoladach Schogetten” otrzymywanych od odwiedzających rodzinne strony krewnych.
Zbigniew Rokita nie przemilcza najtrudniejszych dla Śląska najnowszych dylematów. Próbuje zrozumieć, co sprawiło, że po 1989 roku zanikała w niektórych regionach Śląska polskość, a rozkwitała niemieckość – i to pomimo PRL-owskiej polonizacji (w gruncie rzeczy wymuszonej asymilacji) oraz masowej emigracji do RFN po drugiej wojnie światowej. Autor kreśli też relacje pomiędzy mieszkańcami Śląska a Zagłębia, tłumacząc źródła anegdotycznej już wzajemnej niechęci. Przypomina również mniej znane rozdziały z historii Śląska, jak na przykład obóz pracy Zgoda w Świętochłowicach utworzony przez komunistyczny Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Przytacza także niewyjaśnione do dzisiaj w pełni kulisy masowych zachorowań na ołowicę wśród mieszkańców okolic huty w Szopienicach oraz badań nad nimi, w które interweniowała rządząca ówcześnie partia, aby zataić skalę i powagę problemu.1) Autor wspina się nawet na hałdy, które są ważnym elementem śląskiego krajobrazu…
Na początku XXI wieku daje się dostrzec zmianę: liczba ludzi deklarujących narodowość niemiecką zmniejsza się na rzecz tożsamości śląskiej. Dynamicznie działa Ruch Autonomii Śląska, ma nawet wpływ na politykę lokalną. Bardzo dobrze, że autor podjął wysiłek, by szczegółowo zagłębić się w różne aspekty śląskiego separatyzmu – o co tak naprawdę chodzi tym, którzy mówią o autonomii. Pozwala to uniknąć krzywdzących uproszczeń i przekłamań.
Zbigniew Rokita kreśli w „Kajś” obraz Śląska jako regionu na pograniczu w ujęciu historycznym, geograficznym, antropokulturowym, etnicznym, językowym. Złożoność tego zagadnienia odzwierciedlona jest chociażby w tym, jak obszerna jest bibliografia, z której autor korzystał. Patrząc na ten region przez pryzmat swojej rodzinnej historii oraz własnej, kształtującej się świadomości, szeroko analizuje on kondycję szeroko rozumianej śląszczyzny. Pisze także o niełatwych staraniach związanych z tym, by śląski uznano jako język, a tamtejszą identyfikację – jako narodowość. Te kwestie nadal nie zostały rozstrzygnięte.
„Podręczników do górnośląskości nie ma i każdy ma swoją”, tłumaczy Zbigniew Rokita. Jednak autor dokonał czegoś, co w piśmiennictwie o Śląsku jest wątkiem nowym: udało mu się znakomicie uchwycić dynamiczny i stale postępujący proces tworzenia się, wykuwania się i krzepnięcia nowej, współczesnej śląskiej wspólnoty oraz jej tożsamości. Składa się na nią nie tylko śląskość tkwiąca w tym samym miejscu od setek lat (ta, którą „przekraczały granice”), ale też ta obecna od jednego czy dwóch pokoleń. To tożsamość otwarta, wolna od uprzedzeń i szowinizmu, świadoma swoich skomplikowanych korzeni i odmienności, z realizmem spoglądająca na współczesne uwarunkowania społeczno-polityczne. Dla każdego, kto czuje się Ślązakiem, tytułowe „Kajś” [gdzieś] zawsze jest i będzie „tukej” [tutaj].
koniec
24 listopada 2020
1) Pisze o tym Michał Jędryka w reportażu „Ołowiane dzieci”, Wyd. Krytyka Polityczna, 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Niewesołe jest życie staruszka
Sebastian Chosiński

7 V 2021

Piszę te słowa z prawdziwym bólem, ale to – prawdopodobnie – nasze ostatnie spotkanie w tej rubryce z twórczością mistrza polskiej „powieści milicyjnej” Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego. Jeśli bowiem nie pojawi się w sprzedaży kolejna niepublikowana wcześniej książka słynnego autora kryminałów (pozostająca w maszynopisie), „Proszę nikogo nie winić” zamknie wielomiesięczny trud przybliżania czytelnikom jego dokonań.

więcej »

Mikrokosmos
Dominika Cirocka

6 V 2021

„Światło innych gwiazd” Eriki Swyler stanowi udany mariaż znanych motywów s-f i wątków obyczajowych. Przede wszystkim to jednak opowieść o sile pasji i więziach międzyludzkich, a także cenie, którą czasem przychodzi nam za ich pielęgnowanie zapłacić.

więcej »

Wolność i odpowiedzialność
Marcin Mroziuk

5 V 2021

Oczywiste jest, że Rafał Witek nie chce zachęcać młodych czytelników do naśladowania postępowania głównej bohaterki książki, ale zarazem „Ja, Majka” w przekonujący sposób ukazuje, że prawdziwym problemem często nie jest sama ucieczka dziecka, lecz powody, które skłaniają je do tego.

więcej »

Polecamy

Uwięzieni w słowach

Na rubieżach rzeczywistości:

Uwięzieni w słowach
— Marcin Knyszyński

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Piłka w rękach tyranów
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Ostateczny kres jest ułudą
— Joanna Kapica-Curzytek

Tęsknota za rozmowami, chociażby o niczym
— Joanna Kapica-Curzytek

Cień nieuchronnego kresu
— Joanna Kapica-Curzytek

Wyjątkowa
— Joanna Kapica-Curzytek

Co przydałoby się wiedzieć?
— Joanna Kapica-Curzytek

Co lepsze: książka czy filmowa adaptacja?
— Joanna Kapica-Curzytek

Trzy, dwa, jeden – jesteś!
— Joanna Kapica-Curzytek

Top modelki
— Joanna Kapica-Curzytek

Zwierzę domowe, które łapie myszy
— Joanna Kapica-Curzytek

Wydarzyło się na odwrót
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.