Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Leszek K. Talko, Karol Vesely
‹Królowie bajek›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólowie bajek
Data wydania7 października 2020
Autorzy
Wydawca Czarne
ISBN978-83-8191-004-0
Format304s. 160×210mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, historyczna, non-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Rodzina
[Leszek K. Talko, Karol Vesely „Królowie bajek” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W legendarnym Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku Białej powstawały uwielbiane przez dzieci (i dorosłych) filmy – między innymi te z serii „Bolek i Lolek” czy „Reksio”. Książka „Królowie bajek” opowiada o losach twórców związanych z tym miejscem. Aż trudno uwierzyć, ile smutnych historii kryje się za barwnymi, kolorowymi „dobranockami” dla najmłodszych.

Joanna Kapica-Curzytek

Rodzina
[Leszek K. Talko, Karol Vesely „Królowie bajek” - recenzja]

W legendarnym Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku Białej powstawały uwielbiane przez dzieci (i dorosłych) filmy – między innymi te z serii „Bolek i Lolek” czy „Reksio”. Książka „Królowie bajek” opowiada o losach twórców związanych z tym miejscem. Aż trudno uwierzyć, ile smutnych historii kryje się za barwnymi, kolorowymi „dobranockami” dla najmłodszych.

Leszek K. Talko, Karol Vesely
‹Królowie bajek›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólowie bajek
Data wydania7 października 2020
Autorzy
Wydawca Czarne
ISBN978-83-8191-004-0
Format304s. 160×210mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, historyczna, non-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Studio Filmów Rysunkowych w Katowicach poszukuje zdolnych rysowników do działu filmów rysunkowych”, taki anons pojawił się w „Trybunie Robotniczej” w lipcu 1947 roku. Tak zaczęła się niezwykła historia wytwórni. Rozwijającej się na przekór komunistycznym realiom (choć jak najbardziej w zgodzie z władzami), odnoszącej sukcesy branżowe na świecie, a przede wszystkim – podbijającej dziecięce serca powstającymi tam filmami rysunkowymi. Pierwszym szefem Studia był Zdzisław Lachur, pasjonat animacji. Zainspirowany pełnometrażową produkcją Walta Disneya „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków” (z 1938 roku) marzył, aby i w Polsce mogły powstawać podobne rzeczy.
Jak świetnie wiemy – powstawały, choć to już oczywiście późniejsza historia Studia w Bielsku-Białej. Za sprawą ogłoszenia do zespołu zgłosili się zdolni młodzi ludzie, którzy później stali się sławni i stanowili jego trzon przez wiele lat. Wielu z nich miało w swoim życiorysie epizod służenia w hitlerowskim Wehrmachcie z racji tego, że byli Ślązakami, których wcielano do wojska bez pytania się kogokolwiek o zdanie. Po wojnie uchodzili za „niepewny” element, ale działalność Studia (poparta piarowskimi talentami Lachura) sprawiła, że władze patrzyły na ich życiorysy przez palce.
Po jakimś czasie przyszedł czas na wyprowadzkę z Katowic, zmieniały się realia i trzeba było pomyśleć o innym „zakotwiczeniu” w sieci partyjno-państwowych zależności. Dlaczego Bielsko-Biała? Tego nie chcę zdradzać, ale mogę tylko powiedzieć, że przyczyna przeniesienia się to tej miejscowości okazała się tak zaskakująca, jak i w gruncie rzeczy prosta. I opisana nie bez poczucia humoru.
Tak powstała sławna rodzina Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej; nazwiska jej członków pojawiały się w czołówce każdego filmu rysunkowego. Kto ich nie znał? Władysław Nehrebecki, Alfred Ledwig, Lechosław Marszałek, Otokar Balcy, Alojzy Mol i wielu innych… Pracownicy wraz ze swoimi małżonkami i dziećmi zajęli wyznaczoną siedzibę: tam mieszkali i pracowali. Zacieśniły się więzi, do czego przyczyniły się z pewnością niedostatki lokalowe. Później jednak będzie tak jak w prawdziwej rodzinie: wybuchną spory i niesnaski, trwające w zasadzie do dzisiaj i przenoszące się na kolejne pokolenia.
Z początku wcale nie myślano o najmłodszej publiczności, bowiem pierwszymi produkcjami były filmy propagandowe kierowane do kin. Dopiero później, gdy rozwijała się telewizja, pomyślano o produkcjach dla dzieci. Trudności sprawiały przede wszystkim problemy techniczne. Rysowników ratowała… jedna amerykańska książka, poświęcona tajnikom animacji, będąca w posiadaniu Władysława Nehrebeckiego. I nie szkodzi, że nikt w zespole nie znał wtedy języka angielskiego.
Gdy powstawał serial „Bolek i Lolek”, nadal było jak w rodzinie: nikt nie zaprzątał sobie głowy w ustalaniu, kto i na ile przyczynił się do stworzenia postaci obu chłopców. Wszyscy pracowali na wspólny sukces. Do czasu, gdy przyszedł czas na uznanie praw autorskich – wtedy, jak to nieraz w rodzinie, jej członkowie się skonfliktowali i weszli na drogę sądową, choć w drobiazgowym postępowaniu i tak nie udało się wszystkiego dokładnie ustalić.
Leszek K. Talko oraz Karol Vesely zmierzyli się z tematem-rzeką – a efekt ich wysiłku jest znakomity. Pokazali przede wszystkim historię Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku Białej jako instytucji, działającej w realiach komunistycznych i miejsca, które miało to coś, co nazywa się „genius loci”. Jak można wywnioskować na podstawie lektury, Studio było w pewnym sensie uprzywilejowane z tej racji, że dostarczało ono Polsce zysków w zachodniej walucie. Produkowano tutaj nie tylko kreskówki dla dzieci, ale ambitne, artystyczne animacje. Filmy rysunkowe były sprzedawane do innych krajów, a wytwórnia zdobywała także (nierzadko dewizowe) nagrody na branżowych festiwalach. Jednocześnie udało się autorom pokazać każdego członka filmowego zespołu jako indywidualność, osobę z własną życiową drogą, choć oczywiście najwięcej tu informacji, do jakiego stopnia każda z nich przyczyniła się do sukcesu Studia z Bielska-Białej.
I te opowieści o ludziach okazują się najbardziej zaskakujące, przede wszystkim z tej racji, że są one w wielu przypadkach przejmujące. Jak wspomniałam, zespół tworzył rodzinę, a w niej działy się rzeczy dramatyczne, i w dodatku było ich tyle, że wystarczyłoby na telenowelę o rodzinnym klanie, w której może wydarzyć się, co tylko przyjdzie reżyserom do głowy. Przykładem, niestety, najsmutniejszym jest postać Lechosława Marszałka, twórcy i reżysera „Reksia”. Zbyt późno odkryto, że ten chorobliwie ambitny perfekcjonista, skłócony z większością zespołu, pisząc kolejne odcinki przygód uwielbianego pieska – tak naprawdę pokazuje w nim siebie. Dowodem na to był scenariusz ostatniego odcinka. Autorzy jednak umiejętnie rozłożyli akcenty: tekst książki nigdzie nie nabiera sensacyjnego zabarwienia, są to przede wszystkim pełne szczegółów portrety ludzi współtworzących jedyną w swoim rodzaju instytucję oraz opisy ich uwikłań. Sylwetki są nakreślone wnikliwie, z delikatnością i dziennikarską rzetelnością.
Szczególnie przygnębiające są ostatnie rozdziały książki. Te o końcowych latach Studia, gdy nadszedł przełom roku 1989, a wraz z nim – rozpaczliwe próby pracowników, aby utrzymać się na powierzchni burzliwego wolnego rynku. W zalewie produkcji z Zachodu nasze rodzime filmy powoli odchodziły w zapomnienie. Każdego witano w wytwórni z nadzieją: może będzie to ktoś, kto zaoferuje zlecenia i skutecznie oddali kłopoty? Pojawili się nawet wysłannicy studia Hanna-Barbera… Zakończenie historii słynnego Studia Filmów Rysunkowych z Bielska Białej, niestety, znamy.
Książkę „Królowie bajek” czyta się jednym tchem, tyle tutaj historii, anegdot, wspomnień. Do dawnych lat i atmosfery dziecięcych dobranocek pomagają nam wrócić także fotosy z wielu filmów animowanych produkowanych w Bielsku Białej. Aż trudno sobie wyobrazić, że za ich barwną beztroską kryją się w niejednym przypadku dramatyczne i smutne losy, które przypadły w udziale ich twórcom. Jak się okazuje, żadna rodzina, nawet królewska, nigdy nie jest wolna od smutków i życiowych kłopotów.
koniec
19 grudnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ciesz się każdą chwilą
Joanna Kapica-Curzytek

26 IX 2021

„Powrót do Whistle Stop” jest kontynuacją „Smażonych zielonych pomidorów” Fannie Flagg. Jaki jest dalszy ciąg historii tej maleńkiej miejscowości w Alabamie i jej sympatycznych mieszkańców, których poznaliśmy w poprzedniej części?

więcej »

Mała Esensja: Nieuczciwa konkurencja
Marcin Mroziuk

25 IX 2021

Początek „Tajemnicy detektywa” Martina Widmarka mógłby sugerować, że będziemy świadkami końca monopolu Lassego i Mai na rozwiązywanie zagadek kryminalnych w Valleby. Jednak wkrótce się przekonamy, że sprawa wyjaśniona przez nowego rywala młodych bohaterów ma jeszcze drugie dno.

więcej »

PRL w kryminale: Konflikt robotniczo-chłopski
Sebastian Chosiński

24 IX 2021

Nie pisał kryminałów, choć niekiedy w swej prozie i reportażach zajmował się ciemnymi sprawkami bliźnich. Jedyną jego książką, jaka bez naginania rzeczywistości pasuje do tej rubryki, jest (mikro)powieść „Dźwig”, której głównym bohaterem Bohdan Drozdowski uczynił dociekliwego kapitana Milicji Obywatelskiej, próbującego znaleźć odpowiedź na pytanie, kto pobił – niemal na śmierć – suwnicowego z fabryki w prowincjonalnym mieście.

więcej »

Polecamy

Człowiek jako bariera ostateczna

Stulecie Stanisława Lema:

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Sierpień 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta: Listopad 2014
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Paweł Micnas, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Humor antykoncepcyjny
— Agnieszka Szady

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Ciesz się każdą chwilą
— Joanna Kapica-Curzytek

Pozostają tylko wspomnienia
— Joanna Kapica-Curzytek

Co nas nie zabije, to nas wzmocni
— Joanna Kapica-Curzytek

Gdy z łańcucha zrywajom się wsyskie okropności…
— Joanna Kapica-Curzytek

Klucz do bocznych drzwi
— Joanna Kapica-Curzytek

Zastanowić się nad sensem życia
— Joanna Kapica-Curzytek

Podsumowanie…
— Joanna Kapica-Curzytek

Czy żyjemy „swoim” życiem?
— Joanna Kapica-Curzytek

Trochę jak Dziki Zachód, trochę jak Bieszczady
— Joanna Kapica-Curzytek

Świerczewski nie ma spokoju
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.