Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Erin Morgenstern
‹Bezgwiezdne Morze›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBezgwiezdne Morze
Tytuł oryginalnyThe Starless Sea
Data wydania14 października 2020
Autor
PrzekładPatryk Gołębiowski
Wydawca Świat Książki
ISBN978-83-813-9442-0
Format660s. 135×215mm; oprawa twarda
Cena59,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Rozsypane złotka
[Erin Morgenstern „Bezgwiezdne Morze” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jak na książkę o opowieściach i ich mocy „Bezgwiezdnemu Morzu” Erin Morgenstern stanowczo brakuje wyrazu.

Beatrycze Nowicka

Rozsypane złotka
[Erin Morgenstern „Bezgwiezdne Morze” - recenzja]

Jak na książkę o opowieściach i ich mocy „Bezgwiezdnemu Morzu” Erin Morgenstern stanowczo brakuje wyrazu.

Erin Morgenstern
‹Bezgwiezdne Morze›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBezgwiezdne Morze
Tytuł oryginalnyThe Starless Sea
Data wydania14 października 2020
Autor
PrzekładPatryk Gołębiowski
Wydawca Świat Książki
ISBN978-83-813-9442-0
Format660s. 135×215mm; oprawa twarda
Cena59,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Kilka lat temu „Cyrk nocy”, czyli debiutancka powieść Erin Morgenstern, pomimo pewnych braków warsztatowych zrobił na mnie pozytywne wrażenie onirycznym klimatem, pomysłowością autorki i oryginalnością. Lekturę skończyłam z miłym wrażeniem apetytu na więcej i ucieszyłam się na zapowiedź polskiego wydania „Bezgwiezdnego Morza”. W ojczyźnie autorki książka ta ukazała się osiem lat po premierze „Cyrku…”. To całkiem sporo czasu na dopieszczenie autorskiej wizji i rozwinięcie się pod względem literackim. Niestety, stylistycznie nie jest lepiej niż w przypadku debiutu, a że fabuła jest bardziej rozmyta i koncepcje już nie tak świeże, całość robi gorsze wrażenie niż historia pary młodych magów.
Morgenstern miała na tę książkę pomysł bardzo ambitny i dobry, jednak zawiodło wykonanie. Zamiast porywającej opowieści o wplątanych w mit marzycielach szukających własnej drogi i bratniej duszy, czytelnik dostaje do ręki historię, która nie wzbudza silniejszych uczuć i nie pobudza wyobraźni tak, jak powinna.
W notce o autorce przeczytałam, że studiowała ona teatrologię, może stąd moje skojarzenie – „Bezgwiezdne Morze” pełne jest rekwizytów. Klucze i zamki, malowane drzwi prowadzące do świata pod światem, konfetti, rzeźby, maski, papierowe kwiaty, biżuteria, lalki, stare książki, świece i obrazy. Wszystkiemu temu jednak brakuje autentyczności i emocjonalnego oddziaływania.
Chociaż znaczenie mogą mieć też oczekiwania czytelnika. Podobnie jak główny bohater powieści, w dzieciństwie zdarzyło mi się przesiadywać w szafie, licząc na otwarcie się drzwi do Narni. Marzyłam wtedy o światach, gdzie przysłowiowa trawa jest zieleńsza, oddycha się pełną piersią, jednym słowem – żyje. Tymczasem miejsce, do którego drzwi przekracza Zachary, to coś w rodzaju opustoszałej podziemnej biblioteki, gdzie można zaszyć się i w spokoju czytać, rozkoszując się magicznie wytwarzanym smacznym jedzeniem (przez autorkę opisywanym z niekłamanym entuzjazmem). Jeżeli taka wizja jest szczególnie bliska czyjemuś sercu, szansa na przyjemność z lektury „Bezgwiezdnego Morza” powinna być większa.
W „Cyrku nocy” postaci były najsłabszym ogniwem autorskiej kreacji, jednak wśród intrygujących opisów wszelakich atrakcji i cudowności tytułowego miejsca aż tak to nie raziło. W „Bezgwiezdnym Morzu” dekoracje są uboższe, fabuła nie wpisuje się w łatwy do odgadnięcia schemat, który sprawia, że czytelnik automatycznie dopowiada sobie resztę, a i bohaterów jest więcej. Niestety, sprawia to, że ogólna nijakość postaci i brak bardziej rozbudowanych portretów psychologicznych doskwierają podczas lektury. Charakterystyczne cechy wyglądu, czy (w niektórych przypadkach) informacje na temat czyichś upodobań, to za mało, by stworzyć wrażenie żywej osoby i skłonić czytelnika do przejęcia się jej losem. Wśród bohaterów „Bezgwiezdnego Morza” pojawiają się trzy pary, które w teorii miały pałać do siebie gorącym uczuciem. W praktyce nie dość, że nie uświadczy się już nawet nie tylko żaru namiętności, ale choćby przysłowiowej chemii, to jeszcze wszelkie te romanse nie wydają się wiarygodne.
„Bezgwiezdne Morze” w zamyśle chyba miało być hymnem na cześć opowieści, szkoda więc, że samo zawodzi jako opowieść. Początek książki jest nudnawy, końcówka z kolei chaotyczna. Zabrakło konsekwencji w budowaniu napięcia oraz finału, który by wszystko ładnie domykał. W zamian odnosi się wrażenie, jakby w drugiej połowie bohaterowie snuli się to tu, to tam, by stworzyć okazję do serii opisów, po czym nagle rozgrywa się dramatyczne wydarzenie, a niedługo później następuje koniec.
Ale nawet przy zachowanych założeniach dotyczących świata, postaci, fabuły oraz sposobu narracji, „Bezgwiezdne Morze” mógłby uratować barwny, a przy tym poetycki, pełen inwencji styl. Tymczasem Erin Morgenstern wyobrazić sobie potrafi rzeczy efektowne, ale opisuje je dosyć zwyczajnym językiem, co nie pozwala tchnąć magii w autorską wizję.
Internetowe opinie na temat powieści są dość mocno spolaryzowane. Części czytelników „Bezgwiezdne Morze” nie poruszyło, ale znalazło się wiele osób zachwyconych. Stąd moja ocena; sama nudziłam się podczas lektury, jednak nie jest to rzecz tak źle napisana, by ją zdecydowanie odradzać – może w kimś innym ta książka wzbudzi żywsze uczucia.
koniec
3 stycznia 2021
P.S. Co wypada pochwalić, to bardzo ładne pod względem graficznym wydanie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Z kociej perspektywy
Marcin Mroziuk

25 X 2021

W „Mruczandzie na trzy rodziny i jedną kamienicę” Grzegorz Kasdepke z poczuciem humoru sportretował mieszkańców pewnego dwupiętrowego budynku na warszawskiej Saskiej Kępie, których zachowania niejednokrotnie wprawiają w zdumienie pewnego szarego dachowca. Obserwując ich perypetie, młodzi czytelnicy będą z pewnością doskonale się bawić.

więcej »

Chopin – globalny fenomen
Joanna Kapica-Curzytek

24 X 2021

Osiemnasty Konkurs Chopinowski właśnie przechodzi do historii, liczącej sobie już prawie sto lat. W „Wielkiej grze” przeżyjemy jeszcze raz wszystkie poprzednie edycje tej wielkiej imprezy. Ciekawostek, anegdot, emocji nie zabraknie!

więcej »

Duch czy Demiurg?
Sławomir Grabowski

23 X 2021

„Gnoza” Michała Cetnarowskiego nie rozczarowuje jako pełnoprawna powieść SF z trochę wyższej półki – może trochę epigońska, ale nadrabiająca ciekawym konceptem, choć dalekim od naukowej ortodoksji.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Opowiem wam dobry film
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Jak to u nas w wiosce było…
— Beatrycze Nowicka

Razem na złe i na jeszcze gorsze
— Beatrycze Nowicka

Sentymenty
— Beatrycze Nowicka

Bajka o księżniczce i łotrzyku
— Beatrycze Nowicka

Z wizytą w mieście dżinnów
— Beatrycze Nowicka

Przekraczając granice lecz nie limit znaków
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.