Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

Rafał Księżyk
‹Dzika rzecz›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDzika rzecz
Data wydania30 września 2020
Autor
Wydawca Czarne
ISBN978-83-8191-076-7
Format408s. 133×215 mm; oprawa twarda
Cena44,90
Gatuneknon-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Gdy piosenka wyszła z wojska…
[Rafał Księżyk „Dzika rzecz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To historyczny reportaż, który powinien przeczytać każdy fan polskiego rocka! Bez lektury „Dzikiej rzeczy” (z podtytułem: „Polska muzyka i transformacja 1989-1993”) autorstwa dziennikarza muzycznego Rafała Księżyka jego znajomość tematu będzie bowiem niepełna. Jeśli szukać dziury w całym, to pod adresem książki można mieć tylko jedno zastrzeżenie – jest zdecydowanie zbyt warszawo- i trójmiejskocentryczna.

Sebastian Chosiński

Gdy piosenka wyszła z wojska…
[Rafał Księżyk „Dzika rzecz” - recenzja]

To historyczny reportaż, który powinien przeczytać każdy fan polskiego rocka! Bez lektury „Dzikiej rzeczy” (z podtytułem: „Polska muzyka i transformacja 1989-1993”) autorstwa dziennikarza muzycznego Rafała Księżyka jego znajomość tematu będzie bowiem niepełna. Jeśli szukać dziury w całym, to pod adresem książki można mieć tylko jedno zastrzeżenie – jest zdecydowanie zbyt warszawo- i trójmiejskocentryczna.

Rafał Księżyk
‹Dzika rzecz›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDzika rzecz
Data wydania30 września 2020
Autor
Wydawca Czarne
ISBN978-83-8191-076-7
Format408s. 133×215 mm; oprawa twarda
Cena44,90
Gatuneknon-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Z jednej strony wydaje się to w pełni usprawiedliwione. Przecież to Warszawa jest stolicą państwa (od czasów Zygmunta III Wazy); to tam w czasach Polski Ludowej, a właśnie wtedy zaczyna się opowieść Rafała Księżyka, działały państwowe firmy fonograficzne; stamtąd nadawały dwa kanały telewizyjne. W efekcie to Warszawa oddziaływała na resztę kraju, ale także działała jak magnes, przyciągając artystów, którzy chcieli przebić się i zyskać większą niż lokalna popularność. Księżyk (rocznik 1970) to znawca tematu; zgłębiał go już jako dziennikarz „Brumu”, „Machiny” i „Aktivista”, ale przede wszystkim (współ)tworząc książki (biografie) o najważniejszych postaciach rodzimego rocka i jazzu – vide Robert Brylewski („Kryzys w Babilonie”, 2012), Tomasz Stańko („Desperado”, 2013), Tymon Tymański („ADHD”, 2013), Kazik Staszewski („Idę tam, gdzie idę”, 2015), Marcin Świetlicki („Nieprzysiadalność”, 2017) czy Muniek Staszczyk („King!”, 2019). Wszystkie one w pewnym sensie były ścieżkami prowadzącymi do wspólnego celu, którym okazało się najnowsze dzieło dziennikarza – napisana z prawdziwie publicystycznym zacięciem i niemałym rozmachem kronika polskiego rockowego undergroundu przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku, którą Księżyk zatytułował „Dzika rzecz. Polska muzyka i transformacja 1989-1993”.
Cezura czasowa podana w podtytule książki ma charakter umowny. Rok 1989 pojawia się z przyczyn stricte politycznych – to właśnie wtedy dokonała się agonia systemu komunistycznego (i rządów generałów) w Polsce, do czego w dużym stopniu przyczyniła się słuchająca muzyki rockowej młodzież. Rok 1993 nie jest już tak oczywisty – prawdopodobnie Księżyk zdecydował się na tę datę, ponieważ to wtedy zaczęła się stopniowa komercjalizacja polskiego rocka; niektórzy bohaterowie dokonanej „rewolucji” (w cudzysłowie, ponieważ słowo to ma tutaj znaczenie czysto symboliczne) zaczęli osiadać okrakiem na barykadzie bądź wsiąkać w nowy system. Jednych pognębiły używki, inni przeszli religijne objawienia i nawrócenia, ci, którzy pozostali wierni ideałem, musieli na jakiś czas przyczaić się i cierpliwie przeczekać zalewającą rodzime media falę komercji. W ciągu tych kilku lat wydarzyło się jednak tyle, że można by o tym napisać kilka „Dzikich rzeczy”. Tym samym już na początku tekstu można stwierdzić, że książka Księżyka nie wyczerpuje tematu, choć w ogromnym stopniu go porządkuje i wskazuje dalsze kierunku poszukiwań.
Autor prawdopodobnie nie chciał powielać informacji, jakie znalazły się w jego wcześniejszych opracowaniach. Warto więc „Dziką rzecz” konfrontować z tym, co znalazło się w pozycjach poświęconych Kazikowi, Muńkowi, Świetlickiemu, a nade wszystko nieżyjącemu już Brylewskiemu. Składająca się z dwudziestu jeden rozdziałów książka jest de facto zbiorem tekstów publicystyczno-historycznych (oczywiście w kontekście historii najnowszej), spośród których każdy mógłby zaistnieć odrębnie. Zebrane razem zdecydowanie jednak zyskują, stając się szeroką panoramą nie tylko przemian artystycznych w polskim undergroundzie rockowym, ale również społecznych, politycznych i gospodarczych, jakie dokonały się w całym kraju na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Czyli wtedy, kiedy rodziła się nowa rzeczywistość, a mówiąc bardziej górnolotnie – nowa Polska. Polska, która niosła nadzieje na to, że od tej pory wszystkim – inteligentom i robotnikom, chłopom i przedsiębiorcom – będzie żyło się lepiej. Dość szybko zresztą nadzieje te spaliły na panewce.
Każdy rozdział poświęcony jest konkretnemu zespołowi, wydarzeniu bądź zjawisku. Możemy więc przeczytać na przykład zawierające mało znane fakty opowieści o występach reggae’owego Izraela w Pradze (w kwietniu 1989 roku) czy powstałej w warszawskim Szkolnym Ośrodku Socjoterapii Praffdacie w Berlinie Wschodnim (latem tego samego roku). Sporo miejsca zajmują historie związane z muzykami skupionymi wokół Armii bądź grupami wywodzącymi się z tej kultowej już dzisiaj formacji. Ponownie pojawia się więc – w związku z wyprawą do Londynu wiosną 1990 roku – Izrael; mowa jest o artystycznej komunie powstałej w warmińskim Stanclewie, gdzie zespół Armia pracował nad „Legendą” i gdzie narodził się będący ewenementem na polskim rynku prekursorski duet Max i Kelner, który tworzyli Brylewski i zmarły w październiku ubiegłego roku Paweł Rozwadowski z Deutera. Wreszcie mowa jest o Houku, któremu liderował Darek Malejonek. Przy okazji pojawiają się ważne miejsca na ówczesnej rockowej mapie Warszawy, jak chociażby kluby „Fugazi” czy „Filtry”, których działalność dobiegła końca, gdy przyciągnęły uwagę „chłopców z miasta”, czyli mafii.
Poza Warszawą Księżyk odwiedza niewiele miejsc. Szczególnie wyróżnione zostaje Trójmiasto, które zawdzięcza to z jednej strony sopockiemu klubowi Sfinks, z drugiej – takim grupom, jak formacja artystyczna Totart (z którą powiązani byli członkowie między innymi Szelestu Spadających Papierków), Apteka (tu istotny staje się wątek narkotyków w polskim show-biznesie początku lat 90.) czy w stu procentach żeńskie Oczi Cziorne (przy okazji wspomina Małgorzatę Tekiel, najbardziej znaną polską basistkę). Dwukrotnie też autor wyprawia się do Wrocławia, aby przedstawić zapomniane już dzisiaj zespoły Los Loveros i „teatralne” Kormorany. Po raz trzeci do stolicy Dolnego Śląska zagląda natomiast „przelotem”, kiedy wspomina o narodzinach sceny rave i techno poza Warszawą (tej poświęcony jest osobny rozdział, w którym przy okazji poznajemy mniej znane oblicze, znanego w środowisku jako „Skandal”, Dariusza Hajna, pierwszego wokalisty punkowego Dezertera). Istotny dla całej generacji festiwal w Jarocinie pojawia się głównie w kontekście jego upadku, znaczonego zamieszkami, do jakich dochodziło w latach 1993 (na tak zwanej „małej scenie”) i 1994 (w centrum miasta). Księżyk widzi w tym bunt młodzieży, która – nieco trywializując – nie załapała się na sukces transformacji i którą tym bardziej doprowadzały do szewskiej pasji próby komercjalizacji imprezy.
Czego w „Dzikiej rzeczy” brakuje? Wyjrzenia poza największe ośrodki i aglomeracje – poza Warszawę, Trójmiasto i Wrocław. Dość powiedzieć, że marginalnie potraktowane zostały Łódź (gdyby nie zespół Jude pewnie nie byłoby wcale mowy o „polskim Manchesterze”) oraz Kraków (co akurat można zrozumieć). O mniejszych miastach i miasteczkach nie ma wcale mowy, a przecież tam także dochodziło do – powiązanych bezpośrednio bądź pośrednio ze sceną rockową – ważnych wydarzeń, które były skutkiem „dzikiej” transformacji. Tak odmiennych, jak chociażby morderstwo Krzysztofa Greli (dawnego perkusisty Siekiery) czy festiwal „Eko-Czad ’91” w Wągrowcu, który za sprawą tysięcy młodych fanów muzyki rockowej, przybyłych prosto z Jarocina, na cztery dni wywrócił życie tego wielkopolskiego miasta do góry nogami i stał się swoistym fenomenem socjologicznym. Wspomnienie o tym ostatnim jest, przyznaję się bez bicia, przejawem prywaty, ale jednocześnie pragnę podkreślić, że nie wpływa w żaden sposób na ocenę całości dzieła Rafała Księżyka.
koniec
20 stycznia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Uciec, ale dokąd?
Marcin Knyszyński

27 II 2021

Wydawnictwo IX zebrało pięć starszych opowiadań Dawida Kaina, dołożyło dwa zupełnie nowe i wydało „Wszystkie grzechy korporacji Somnium”. Skromna, mała książeczka – ale niech nie zwiodą was jej niepozorne gabaryty. Wszystkie dotychczas czytane przeze mnie powieści autora („Oczy pełne szumu”, „Fobia” i „Ostatni prorok”) dotykały podobnego zagadnienia – kłopotu zwanego „istnieniem”. Tak, dokładnie – coś, co jest absolutnie podstawowe, niezbywalne i konieczne (choć tu można się spierać na szczycie (...)

więcej »

PRL w kryminale: Zielarz, przemytnik i arabski kochanek
Sebastian Chosiński

26 II 2021

Na początku lat 80. XX wieku aktywność literacka Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego zaczęła wyhamowywać. Raz, że pisarz był już w wieku, w którym większość mężczyzn w Polsce Ludowej znajdowała się na emeryturze. Dwa, że wraz ze zmieniającą się sytuacją polityczną malała popularność „powieści milicyjnych”. Drukowany na łamach prasy „Czwarty klucz” był jedynym premierowym tekstem pisarza, jaki ukazał się w gorącym 1981 roku.

więcej »

O świecie, którego już nie ma
Sebastian Chosiński

25 II 2021

Był starszym bratem laureata literackiej Nagrody Nobla za 1978 rok. Isaak Bashevis Singer uważał zresztą Izraela Joszuę za swego mentora. Są krytycy, którzy uważają, że talentem starszy z Singerów przewyższał tego, który później zdobył światowy rozgłos. Niestety, zmarł, mając zaledwie pięćdziesiąt lat. Ale i tak pozostawił kilka dzieł, które można uznać za prozatorskie arcydzieła. Wydany po raz pierwszy w języku polskim przed paroma tygodniami zbiór opowiadań „Perły” był jego książkowym (...)

więcej »

Polecamy

Lęk i odraza w Kalifornii

Na rubieżach rzeczywistości:

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Człowiek ze złota i gówna
— Daniel Markiewicz

To ten człowiek odpowiada za Kryzys!
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

O świecie, którego już nie ma
— Sebastian Chosiński

Miłość szczęścia nie daje
— Sebastian Chosiński

Chędożenie karlicy
— Sebastian Chosiński

Najeźdźcy z Maghrebu i okrutni sekciarze
— Sebastian Chosiński

Policjant śmie wątpić!
— Sebastian Chosiński

Co za porąbana rodzinka!
— Sebastian Chosiński

Bystanders w czasach pogardy
— Sebastian Chosiński

Słowo Boże nie zawsze niesie otuchę
— Sebastian Chosiński

Gdy coś nie istnieje, to istnieje tym bardziej
— Sebastian Chosiński

A imiona ich Marek, Mateusz, Łukasz i Jan…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.