Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

Georges Simenon
‹Bogacz›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBogacz
Tytuł oryginalnyLe riche homme
Data wydania20 stycznia 2021
Autor
PrzekładAleksandra Wolnicka
Wydawca C&T
ISBN978-83-747-0401-4
Format144s. 140x210mm
Cena21,—
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Miłość szczęścia nie daje
[Georges Simenon „Bogacz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Choć od śmierci Georges’a Simenona minęło już ponad trzydzieści lat, wciąż nie sposób ustalić ze stuprocentową pewnością, ile powieści napisał belgijski prozaik. Problem bierze się z tego, że w ciągu swojej trwającej ponad cztery dekady kariery literackiej używał kilkunastu pseudonimów. Powieść psychologiczną „Bogacz” – jedną z ostatnich w swoim dorobku – opublikował pod własnym nazwiskiem.

Sebastian Chosiński

Miłość szczęścia nie daje
[Georges Simenon „Bogacz” - recenzja]

Choć od śmierci Georges’a Simenona minęło już ponad trzydzieści lat, wciąż nie sposób ustalić ze stuprocentową pewnością, ile powieści napisał belgijski prozaik. Problem bierze się z tego, że w ciągu swojej trwającej ponad cztery dekady kariery literackiej używał kilkunastu pseudonimów. Powieść psychologiczną „Bogacz” – jedną z ostatnich w swoim dorobku – opublikował pod własnym nazwiskiem.

Georges Simenon
‹Bogacz›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBogacz
Tytuł oryginalnyLe riche homme
Data wydania20 stycznia 2021
Autor
PrzekładAleksandra Wolnicka
Wydawca C&T
ISBN978-83-747-0401-4
Format144s. 140x210mm
Cena21,—
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Jedno jest pewne: jeszcze przez wiele, wiele lat będą ukazywać się w języku polskim nieznane dotąd nad Wisłą powieści Georges’a Simenona – i to jest informacja, która zdecydowanie nadaje sens życiu. Oby jednak wszystkie zdążyły pojawić się, zanim upływający czas sprawi, że nie będę mógł już samodzielnie sięgać po papierowe bądź elektroniczne wydania dzieł Belga. Na razie cieszę się tym, co nadzwyczaj regularnie – w kilkumiesięcznych odstępach – serwuje Wydawnictwo C&T. Najnowszą książką, jaką oficyna z Torunia podarowała wielbicielom twórczości Simenona, jest „Bogacz” – jedna z jego ostatnich, napisana i oryginalnie wydana pięć dekad temu, na dwa lata przed podjęciem decyzji o odstawieniu maszyny do pisania i ostatecznym zerwaniu z zawodem. Do tego momentu – jedynie pod własnym nazwiskiem – Belg opublikował blisko dwieście powieści (nie licząc opowiadań).
„Bogacz” powstał w ciągu kilku pierwszych dni marca 1970 roku w posiadłości Simenona w szwajcarskim Épalinges (w kantonie Vaud); do księgarń natomiast trafił tradycyjnie za sprawą paryskiego wydawnictwa Presses de la Cité, z którym pisarz współpracował od zakończenia drugiej wojny światowej. Książka doczekała się tylko jednej ekranizacji, stało się to w ramach międzynarodowego (konkretnie: francusko-niemiecko-szwajcarsko-austriacko-holenderskiego) projektu „Godzina Simenona”, w ramach którego w latach 1986-1988 zekranizowano trzynaście mniej znanych dzieł Belga (w tym chociażby doskonałą „Śmierć Augusta”), w których nie pojawiał się jego sztandarowy bohater, czyli komisarz Jules Maigret. Za telewizyjną adaptację „Bogacza” odpowiadali akurat filmowcy holenderscy, a reżyserem był Jan Keja. Trochę to zaskakujące, ponieważ ta kameralna opowieść o prowadzącej do wielkiej tragedii namiętności jest jedną z najlepszych psychologicznych powieści, jakie wyszły spod ręki urodzonego w Liège prozaika.
To klasyczny Simenon – zabójczo precyzyjny w konstruowaniu intrygi i zachwycająco wnikliwy w tworzeniu portretów psychologicznych bohaterów. W beletrystycznej twórczości Belga najbardziej fascynujące jest to, że w kilku zdaniach potrafi wyrazić on to, na co inni pisarze potrzebują niekiedy kilku bądź nawet kilkunastu stron. Każde jego zdanie tnie powieściową rzeczywistość jak skalpel chirurga. Każde ma niebagatelne znaczenie, niesie bowiem ze sobą potężny ładunek emocji. Kryją się one w drobnych i niepozornych gestach, niedopowiedzianych kwestiach, a także w zapadającym znienacka milczeniu. Wszyscy główni bohaterowie „Bogacza”, a jest ich czworo, są ludźmi po przejściach – z niewyleczonymi traumami i kompleksami, marzącymi o lepszym życiu, które jednak wcale nie przynosi im szczęścia i ukojenia. Czterdziestopięcioletni Victor Lecoin mieszka w położonym nad Oceanem Atlantyckim niewielkim Marsilly; hoduje małże, na których dorobił się sporego majątku. Dość powiedzieć, że ze swoją – starszą od niego o kilka lat – żoną Jeanne mieszka w kamiennym domu (nazywanym przez sąsiadów „zamkiem”), który kiedyś należał do miejscowego rodu arystokratycznego. Teraz „włada” nim dawny parobek, którego ojciec był niepiśmiennym chłopem.
Victor też zresztą nie zdobył żadnego wykształcenia. Gdy miał trzynaście lat, musiał rzucić naukę i pójść do pracy. Cierpiał głód i chłód, ale nigdy nie bał się ciężkiej fizycznej pracy. Poznawszy Jeanne, nauczycielkę, nie wierzył w to, że kiedyś zechce zostać jego żoną. Mimo dzielących ich różnic, przyjęła oświadczyny Victora; w dużej mierze to dzięki jej wsparciu organizacyjnemu zdołał dorobić się majątku i stać miejscowym „bogaczem”. Choć wielu zazdrości mu powodzenia w interesach, Lecoin jest szanowany, bo ma gest, nie targuje się o grosze, pomaga uboższym. Jak chociażby osieroconemu niemowie Doudou, którego przygarnął – dał pracę, wikt i dach nad głową. Kolejną osobą, jaka trafia do „zamku” Victora, jest szesnastoletnia Alice, dziewczyna z sierocińca, która zostaje służącą Lecoinów. Zamknięta w sobie, pozbawiona uczuć, fizycznie nieatrakcyjna dziewczyna na pierwszy rzut oka raczej odrzuca, niż wzbudza sympatię. Z poprzedniej posady musiała odejść, kiedy wydało się, że pan domu molestował ją seksualnie, za co zresztą stanął przed sądem. Victor współczuje dziewczynie, nie rozumiejąc, jak można było tak skrzywdzić niewinne dziecko. Pod opieką Jeanne i jego nic podobnego zdarzyć się nie może.
A jednak…
Victor i Jeanne nie są dobrym małżeństwem. Wprawdzie razem prowadzą interes, odnoszą się do siebie z szacunkiem, śpią w jednym łóżku, tyle że od lat nie ma między nimi ani miłości, ani czułości. Lecoin regularnie korzysta z usług kobiet lekkich obyczajów, na co jego żona pokornie przymyka oczy. Woli wstyd i poniżenie, niż biedę i tułaczkę. Pojawienie się Alice w ich domu zmienia dotychczasowy układ; z niemal każdym kolejnym dniem dają o sobie znać tkwiące głęboko w każdym z bohaterów emocje. Victor, w głębi serca poszukujący u kobiety nie tylko seksualnego spełnienia, ale także ciepła i zrozumienia, coraz łaskawszym okiem spogląda na nastolatkę. Jeanne również dostrzega w tym specyficzną szansę dla siebie – jeżeli mąż znajdzie to, czego mu brakuje, w domu, przestanie szukać tego w podrzędnych lokalach o podejrzanej proweniencji. Pytanie tylko, jaką postawę przyjmie, mająca złe doświadczenia z mężczyznami, dziewczyna i jak zachowa się patrzący na wszystko z dystansu i tłumaczący sobie świat w wyjątkowo nieskomplikowany sposób Doudou.
Simenon po raz kolejny portretuje bohatera – w tym wypadku chodzi o Lecoina – którego los stawia w sytuacji granicznej. Zdający sobie sprawę ze zmarnowanego życia, nigdy przez nikogo nie kochany Victor – dostaje ostatnią, być może, szansę, by poczuć to, czego kupić od sprzedajnych kobiet za żadne pieniądze, których mu przecież nie brakuje, nie można. Obojętnie jaki będzie jego wybór – kogoś nim skrzywdzi: albo siebie, albo Jeanne. Nie spodziewa się jednak, że Stwórca szykuje mu jeszcze bardziej zaskakującą niespodziankę. „Bogacz” to wyjątkowo ponura powieść belgijskiego prozaika (a przecież konkurencję ma sporą); od pierwszych stron unosi się nad nią duch Śmierci. Tragiczny koniec tej historii wpisany jest w konsekwentnie budowany przez Simenona od pierwszej strony złowieszczy nastrój. Najważniejsze, że dotarłszy do finału, nikt nie powinien poczuć się rozczarowany.
koniec
8 lutego 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Uciec, ale dokąd?
Marcin Knyszyński

27 II 2021

Wydawnictwo IX zebrało pięć starszych opowiadań Dawida Kaina, dołożyło dwa zupełnie nowe i wydało „Wszystkie grzechy korporacji Somnium”. Skromna, mała książeczka – ale niech nie zwiodą was jej niepozorne gabaryty. Wszystkie dotychczas czytane przeze mnie powieści autora („Oczy pełne szumu”, „Fobia” i „Ostatni prorok”) dotykały podobnego zagadnienia – kłopotu zwanego „istnieniem”. Tak, dokładnie – coś, co jest absolutnie podstawowe, niezbywalne i konieczne (choć tu można się spierać na szczycie (...)

więcej »

PRL w kryminale: Zielarz, przemytnik i arabski kochanek
Sebastian Chosiński

26 II 2021

Na początku lat 80. XX wieku aktywność literacka Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego zaczęła wyhamowywać. Raz, że pisarz był już w wieku, w którym większość mężczyzn w Polsce Ludowej znajdowała się na emeryturze. Dwa, że wraz ze zmieniającą się sytuacją polityczną malała popularność „powieści milicyjnych”. Drukowany na łamach prasy „Czwarty klucz” był jedynym premierowym tekstem pisarza, jaki ukazał się w gorącym 1981 roku.

więcej »

O świecie, którego już nie ma
Sebastian Chosiński

25 II 2021

Był starszym bratem laureata literackiej Nagrody Nobla za 1978 rok. Isaak Bashevis Singer uważał zresztą Izraela Joszuę za swego mentora. Są krytycy, którzy uważają, że talentem starszy z Singerów przewyższał tego, który później zdobył światowy rozgłos. Niestety, zmarł, mając zaledwie pięćdziesiąt lat. Ale i tak pozostawił kilka dzieł, które można uznać za prozatorskie arcydzieła. Wydany po raz pierwszy w języku polskim przed paroma tygodniami zbiór opowiadań „Perły” był jego książkowym (...)

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Tęsknota i rozczarowanie
— Sebastian Chosiński

Czasami lepiej widzieć mniej (lub nic)
— Sebastian Chosiński

Doktor spod mostu
— Sebastian Chosiński

Gangsterzy na ulicach Paryża
— Sebastian Chosiński

Lepiej byłoby już pozostać w Paryżu!
— Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: Detektywi wiecznie żywi
— Wojciech Gołąbowski

Anatomia upadku
— Sebastian Chosiński

Paryski słoń w składzie porcelany
— Sebastian Chosiński

Nikt nie jest bez winy, ale czy wszyscy są winni?
— Sebastian Chosiński

Zbrodnia zapowiedziana i nieunikniona
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

O świecie, którego już nie ma
— Sebastian Chosiński

Gdy piosenka wyszła z wojska…
— Sebastian Chosiński

Chędożenie karlicy
— Sebastian Chosiński

Najeźdźcy z Maghrebu i okrutni sekciarze
— Sebastian Chosiński

Policjant śmie wątpić!
— Sebastian Chosiński

Co za porąbana rodzinka!
— Sebastian Chosiński

Bystanders w czasach pogardy
— Sebastian Chosiński

Słowo Boże nie zawsze niesie otuchę
— Sebastian Chosiński

Gdy coś nie istnieje, to istnieje tym bardziej
— Sebastian Chosiński

A imiona ich Marek, Mateusz, Łukasz i Jan…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.