Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Major Downar przechodzi na emeryturę›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMajor Downar przechodzi na emeryturę
Data wydania1984
Autor
Wydawca Iskry
CyklStefan Downar
SeriaKlub Srebrnego Klucza
ISBN83-207-0542-8
Format208s.
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

PRL w kryminale: Polskie porachunki pod italskim niebem
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Major Downar przechodzi na emeryturę” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tak, ten moment musiał w końcu nadejść! Zwłaszcza że w Polsce Ludowej dość rygorystycznie przestrzegano przepisów emerytalnych. Kto przekroczył odpowiedni wiek, był wysyłany na „zieloną trawkę”. Nawet doświadczony oficer milicji nie mógł być wyjątkiem. Nie powinno więc dziwić, że wydana w 1984 roku powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego została zatytułowana „Major Downar przechodzi na emeryturę”. Ale czy na pewno?

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Polskie porachunki pod italskim niebem
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Major Downar przechodzi na emeryturę” - recenzja]

Tak, ten moment musiał w końcu nadejść! Zwłaszcza że w Polsce Ludowej dość rygorystycznie przestrzegano przepisów emerytalnych. Kto przekroczył odpowiedni wiek, był wysyłany na „zieloną trawkę”. Nawet doświadczony oficer milicji nie mógł być wyjątkiem. Nie powinno więc dziwić, że wydana w 1984 roku powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego została zatytułowana „Major Downar przechodzi na emeryturę”. Ale czy na pewno?

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Major Downar przechodzi na emeryturę›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMajor Downar przechodzi na emeryturę
Data wydania1984
Autor
Wydawca Iskry
CyklStefan Downar
SeriaKlub Srebrnego Klucza
ISBN83-207-0542-8
Format208s.
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Tak na marginesie: Zygmunt Zeydler-Zborowski zastanawiał się nad zwolnieniem Stefana Downara ze służby już osiem lat wcześniej. W wydanej w 1976 roku powieści „Krzyżówka z «Przekroju»” pułkownik Leśniewski usprawiedliwia swoim podwładnym – porucznikom Franciszkowi Kociubie i Stanisławowi Olszewskiemu – nieobecność majora następującymi słowami: „Biedaczysko, ciągle jeszcze w szpitalu. (…) Jakieś sprawy żołądkowe. Nerwica, oczywiście. (…) Myślę, że Downar niedługo pójdzie na emeryturę. Należy mu się to”. Od tamtej pory zdążył on jednak pojawić się jeszcze w „Bardzo dobrym fachowcu” (1976) oraz „Almiritis piją słoną wodę” (1976/1978). Po czym na dłuższy czas zniknął. Ta przedłużająca się absencja została wreszcie przerwana w 1984 roku, kiedy do księgarń trafiła powieść o, niestety, nadzwyczaj złowróżbnym tytule – „Major Downar przechodzi na emeryturę”. Faktem więc stało się to, czego czytelnicy zapewne spodziewali się od jakiegoś czasu. Jeśli ktoś zastanawiał się, czy było to konieczne, odpowiedział mu – na 88 stronie – sam zainteresowany: „(…) byłem już wyczerpany nerwowo. Nie sypiałem po nocach”. W takiej sytuacji, jeśli ma się zapewnione świadczenie emerytalne, głupio byłoby z niego nie skorzystać.
„Major Downar przechodzi na emeryturę” ukazał się po trzech latach milczenia; tyle bowiem minęło od publikacji „Sekretu Julii” (w wersji książkowej) i „Czwartego klucza” (na łamach prasy). Nigdy wcześniej, od debiutu Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego jako autora „powieści milicyjnych”, nie przytrafiła mu się tak długa przerwa. Czym spowodowana? Zapewne kłopotami z przydziałem papieru i ogólnym ograniczeniem liczby publikowanych tytułów, jak i mniejszą aktywnością twórczą samego pisarza (a może w rachubę wchodziły też inne, na przykład zdrowotne, względy). W każdym razie Zeydler-Zborowski w końcu przemówił i – co najważniejsze – ponownie przywołał na karty swojej książki majora Downara, który zostawszy emerytem, postanowił spełnić wielkie marzenie i wybrać się z „Orbisem” na wycieczkę do Włoch. Kierunek jego podróży wydaje się oczywisty, wszak Italia to ulubione – poza Polską – miejsce na Ziemi samego autora (co udowodnił także w „Alicji nr 3”).
Zeydler-Zborowski podzielił powieść na dwie części: pierwsza rozgrywa się w Italii w czasie wspomnianej wycieczki, druga – po powrocie do kraju. Pierwsza pod wieloma względami przypomina zbeletryzowany przewodnik turystyczny (na poziomie podstawowym), dopiero druga przemienia się w klasyczny kryminał. Na trupa trzeba więc czekać dość długo, co nie oznacza, że do połowy książki czytelnik się nudzi. Nic z tych rzeczy! Opisy zabytków Mediolanu, Werony, Wenecji, Florencji, Sieny i Rzymu są nadzwyczaj interesujące, a przynajmniej takie musiały wydawać się większości osób, które sięgnęły po opisy emeryckich przygód sympatycznego oficera Milicji Obywatelskiej. Pamiętajmy: jest właśnie Orwellowski 1984 rok, stan wojenny został już wprawdzie zniesiony, ale reżim generała Jaruzelskiego wciąż trzyma się mocno. Na wyjazd, choćby tylko w celach turystycznych, na Zachód mogą pozwolić sobie nieliczni. Po pierwsze: ci, którym wydawano paszporty (będące towarem reglamentowanym), do drugie: ci, których było na to stać. Zeydler-Zborowski wiedział, co robi, kusząc przechadzkami po Placu świętego Marka czy widokiem balkonu, pod którym Romeo wyczekiwał na pojawienie się Julii.
Downar wybrał się w podróż do Włoch we wrześniu. To najlepsza pora. Turystów jest już nieco mniej, ale pogoda ciągle doskonała. Jedzie incognito i bardzo zależy mu na tym, aby nikt – poza kierownikiem wycieczki Wacławem Kozłowskim – nie dowiedział się, że miał kiedykolwiek coś wspólnego z MO. Niestety, tajemnicy nie udaje się utrzymać zbyt długo, zwłaszcza że towarzysze podróży zaczynają sprawiać problemy. Downar jest przekonany, że przypisany do niego jako „współspacz” fotografik Teodor Więckowski przeglądał jego bagaże; poza tym niemal w każdym miejscu, w jakim się zatrzymują, spotyka się z jakimiś dziwnymi osobami, a zagadnięty o to, nieumiejętnie kłamie, że to mieszkający w Italii przyjaciele. Ale to i tak nic z histerią, w jaką wpada piękna czterdziestoletnia (no, może nie aż tak wiekowa) Wanda Dobrzyńska, która prosi kierownika o oddzielny pokój – nie chce już mieszkać w hotelach ze swoim mężem Edwardem, ponieważ boi się, że on ją… zamorduje. Potwierdzeniem złej reputacji Dobrzyńskiego jest anonim, jaki ktoś podrzuca Kozłowskiemu – mowa jest w nim wprost, że ten człowiek to „bandzior”.
Roztrzęsiony kierownik wycieczki, odpowiadający przecież za zdrowie i bezpieczeństwo jej uczestników, z każdą taką sprawą przybiega po radę do Downara. Wszak oficer MO to autorytet. Nawet jeśli przeszedł już na emeryturę i wolałby, zamiast rozwiązywać problemy innych, zająć się kontemplowaniem zabytków. A to dopiero początek. Nieco tylko później kłopoty zaczyna sprawiać najstarsza w gronie podróżników „babcia” Celińska, która – jak twierdzi śpiąca z nią w pokoju malarka Anna Toczycka – wysyła mnóstwo zaszyfrowanych listów. Z kolei Stanisława Grodeckiego ktoś postrzelił w czasie spaceru w okolicach Willi Cycerona w Rzymie i podrzucił mu liścik z mało sympatycznym przypomnieniem: „Mafia nigdy nie przebacza”. I pomyśleć, że to w Warszawie Downar narzekał na to, że nie wysypia się po nocach. Coś w tym jednak jest, bo to w końcu po powrocie do kraju ginie jeden z uczestników wojażu po Italii. Śledztwo w tej sprawie prowadzi – dawno nie widziany – major Karol Walczak, który prosi o pomoc starego druha. Pułkownik Leśniewski wyraża zgodę i Downar zostaje oficjalnym konsultantem.
Jego wiedza jest niezbędna, aby pchnąć dochodzenie do przodu. Poznał bowiem nie tylko ofiarę, ale także osoby z najbliższego jej otoczenia. Wie, co rozgrywało się „za kulisami”; łatwiej mu też rozwiązać języki przesłuchiwanym i ewentualnie wyłapywać ich kłamstwa. Trzeba przyznać, że Zeydler-Zborowski nieźle poradził sobie z pierwszą częścią powieści. Znać, że Włochy są mu bliskie i zna się na rzeczy, pisząc o ich zabytkach. Niestety, kiedy przenosi akcję do kraju, zaczyna tonąć w nieprawdopodobieństwach i mieliznach. Fabuła staje się coraz bardziej wymyślna i dziwaczna, a jednocześnie coraz mniej zajmująca. Poziomem nie odstaje, niestety, od najsłabszych dziełek pisarza, jakie publikował on w serii „Ewa wzywa 07…” (patrz: „Złoty centaur”, „Kardynalny błąd”, „Dziewczyna w męskiej koszulce” czy „Dżem z czarnych porzeczek”). Trudno nie pozbyć się wrażenia, że autor nie miał dobrego pomysłu na puentę i cały czas kluczył, starając się jakoś logicznie powiązać rozłażące się na boki wątki. Oj, nie posłużyła ta emerytura Downarowi, nie posłużyła…
koniec
5 marca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Teoria wszystkiego po trochu
Sławomir Grabowski

20 IV 2021

Mark Brake w „Teorii Teorii wielkiego podrywu” zasypuje czytelnika lawiną fascynujących ciekawostek związanych z nauką i science fiction. Jeśli jednak ktoś oczekuje przewodnika do popularnym sitcomie, mocno się zawiedzie, ponieważ związek treści książki z serialem jest wybitnie pretekstowy.

więcej »

Mała Esensja: Niebezpieczne pragnienia
Marcin Mroziuk

19 IV 2021

„Abrakadabra… Mamy problem!” to sympatyczna powieść, w której Katarzyna Majgier z poczuciem humoru uświadamia młodym czytelnikom, jak bardzo opłakane mogą być skutki spełnienia się nie do końca przemyślanych życzeń.

więcej »

Krótko o książkach: Gdy zawodzi dorosły
Joanna Kapica-Curzytek

18 IV 2021

„Reguły dla dziewczyn” opisują dramatyczne zderzenie się nastolatki z regułami świata dorosłych.

więcej »

Polecamy

„Sen bowiem jest istnością też…”

Na rubieżach rzeczywistości:

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.