Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Kamil Baleja
‹Poza anteną›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPoza anteną
Data wydania14 lutego 2021
Autor
Wydawca New Media
ISBN978-83-960152-0-4
Format356s.
Cena39,99
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Trzy, dwa, jeden – jesteś!
[Kamil Baleja „Poza anteną” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kamil Baleja sięga po zawód swoich marzeń, jaką jest praca w radiu. A później pnie się jeszcze wyżej. Jego pełna humoru, ale też i refleksji książka „Poza anteną” zabiera nas za kulisy mediów, gdzie (zwykle jednocześnie) dzieje się wiele różnych rzeczy. Oczywiście nie zawsze tych, które mają się wydarzyć.

Joanna Kapica-Curzytek

Trzy, dwa, jeden – jesteś!
[Kamil Baleja „Poza anteną” - recenzja]

Kamil Baleja sięga po zawód swoich marzeń, jaką jest praca w radiu. A później pnie się jeszcze wyżej. Jego pełna humoru, ale też i refleksji książka „Poza anteną” zabiera nas za kulisy mediów, gdzie (zwykle jednocześnie) dzieje się wiele różnych rzeczy. Oczywiście nie zawsze tych, które mają się wydarzyć.

Kamil Baleja
‹Poza anteną›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPoza anteną
Data wydania14 lutego 2021
Autor
Wydawca New Media
ISBN978-83-960152-0-4
Format356s.
Cena39,99
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Autor jest znanym prezenterem radiowym i telewizyjnym. Karierę rozpoczynał w Zielonej Górze: w Akademickim Radiu Index oraz publicznym Radiu Zachód. Przez wiele lat był związany z rozgłośniami: RMF FM i RMF Maxxx. Od roku 2017 pracuje w radiu Złote Przeboje oraz w Telewizji Polsat. Za sobą ma wiele szczebli medialnego wtajemniczenia i o swoich doświadczeniach zdecydował się napisać w niniejszej książce.
Z pozoru wszystko jest takie proste: siadamy przed mikrofonem w studiu radiowym, a gdy usłyszymy: „Trzy, dwa jeden - jesteś!” i zapali się czerwona lampka (znak, że jesteśmy na antenie), zaczynamy mówić. Ale tutaj właśnie zaczynają się „schody”: co i jak powiedzieć, żeby inni chcieli nas słuchać? Jak radzić sobie przy tym ze skomplikowanym radiowym sprzętem? I z własnymi emocjami? Co robić, gdy wydarzy się coś niespodziewanego? A gdy wszystko dzieje się jednocześnie? Pierwsza refleksja, jaka nasuwa się po lekturze książki „Poza anteną”, jest taka, że dobre wykonanie zadania: „siądź i mów na żywo do mikrofonu” wcale nie jest taką łatwą rzeczą, jak na ogół się wydaje.
Ludzie radia czasami mówią: „Szkoda, że państwo tego nie widzą!” Ich głównym środkiem przekazu jest, rzecz oczywista, mikrofon i słowo, siłą rzeczy niejedno pozostaje poza zasięgiem słuchaczy. Nie wszystko zresztą przeznaczone jest dla ich oczu, wszak mówi się, że radio to teatr wyobraźni. „Poza anteną” daje nam rzadki i bardzo ciekawy wgląd w to, jak wygląda radiowa rzeczywistość, potocznie rzecz ujmując, od kuchni. Tak to już w życiu bywa, że może się tam wydarzyć naprawdę wszystko, zależy od dnia. Czasem na stół wjeżdża udane, pięknie wyglądające, wykwintne i pyszne danie, które wszyscy chwalą. Innym razem – brakuje składników, opada ciasto, coś się rozsypuje albo przypala i wszyscy kucharze biegają wokół jak opętani, próbując ratować to, co się jeszcze da. Nieraz jest więc tak, jakbyśmy testowali granice prawa Murphy′ego (tego, które mówi, że jak coś może pójść źle, to na pewno pójdzie).
„Praca w mediach to najlepsza i zarazem najgorsza robota na świecie”, pisze Kamil Baleja – i znajduje argumenty na obie te - przeciwstawne sobie - tezy. Ostrzega nas nawet: „w radiu nie pracują normalni ludzie”… Znajdziemy w książce mnóstwo wspomnień i anegdot, i to nie zawsze tych związanych z medialnymi sukcesami autora, ale też wpadkami, które, jak się ostatecznie okazuje, przeważnie dobrze się kończą. Uczą jednak tego, co w profesji radiowca ważne: ostrożności i pokory, także dlatego, że jest to jeden z najbardziej nieprzewidywalnych zawodów świata. Kto nie wierzy, niech przeczyta, że chwilami jest to rzeczywiście "jazda bez trzymanki", podczas której może zdarzyć się wszystko i niekoniecznie w zaplanowanej kolejności.
„Poza anteną” nie jest wyłącznie opowieścią autobiograficzną, w której autor opisuje poszczególne etapy swojej kariery zawodowej. Można tu także znaleźć całkiem sporo warsztatowych wskazówek – na przykład dotyczących przeprowadzania radiowego wywiadu (są bardzo trafne!) lub tego, jak „ogrywać” wpadki na antenie, jeżeli już się przydarzą. Jest też wyraźne podkreślenie, że mikrofon i alkohol, choć oczywiście obie rzeczy są dla ludzi, stanowczo nie powinny być ze sobą w bliskich relacjach.
Najważniejszą zawodową tajemnicą, jaką zdradza tutaj autor czytelnikom, jest to, jak wielkiej wszechstronności wymaga praca prezentera w radiu. Inaczej robi się program wieczorny, inaczej – poranny (to zresztą najwyższa forma zawodowego wtajemniczenia, o czym nie każdy wie). Sporego doświadczenia i przygotowania wymaga przeprowadzenie dobrej rozmowy z kimś znanym, ale równie trudne jest kierowanie konkursami, pogawędkami ze słuchaczami na żywo czy wydaniami specjalnymi. Są też audycje realizowane w studiu i te wyjazdowe, co wymaga odmiennego podejścia. Jest program, który informuje, taki, który dostarcza rozrywki, ale i ten „blisko słuchaczy”, towarzyszący im w chwilach zadumy. Są audycje zaplanowane co do ostatniej minuty i takie, które są jedną wielką improwizacją. Za każdym razem praca radiowca polega na czymś innym i wymaga czegoś odmiennego. Co więcej, radio komercyjne rządzi się swoimi prawami, co też nie jest bez znaczenia.
W tekście pojawia się radiowy żargon, ale w na tyle rozsądnych proporcjach, że nie brzmi to hermetycznie ani pretensjonalnie. Zbyt często natomiast autor obiecuje nam: „opowiem o tym później”, co za bardzo rozprasza podczas lektury i sprawia wrażenie, że treść nie jest do końca tak spójna, jak być powinna. Przydałby się także spis treści, co ułatwiłoby czytelnikom dotarcie do poszczególnych fragmentów publikacji.
Znakiem firmowym książki „Poza anteną” jest bezsprzecznie jej zaraźliwy humor i pozytywna energia. Kamil Baleja pisze z wielkim wdziękiem i rozmachem. Liczne stylistyczne figury i porównania są wyraziste i błyskotliwe, stale prowokują czytelnika do wybuchów śmiechu. Jak tu zachować powagę, gdy okazuje się, że autor przychodził na program do studia z własną klamką (!) a dawno, dawno temu był emocjonalnie związany z niejaką łopatką z Przechlewa… We właściwych chwilach autor potrafi jednak zachować powagę i nie ogrywa "beką" takich radiowych wspomnień jak transmisja na żywo świątecznej audycji z klasztoru Benedyktynów w Tyńcu, oczekiwanie na wybór papieża w 2013 roku czy śmierć Pawła Adamowicza podczas „Światełka do nieba” Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Autor nie kryje, że pracuje z mikrofonem także poza studiem radiowym; prowadzi gale, eventy oraz inne wydarzenia, łącznie z programami rozrywkowymi w telewizji. To zupełnie inny świat niż obecność w eterze, ale przyjrzenie się mu z bliska jest nie mniej ciekawe i budzi wiele refleksji. Przede wszystkim - oczywiście uśmiechu, by wspomnieć na przykład wrażenia autora po szkoleniu medialnym na Ukrainie. I tutaj znajdziemy całkiem sporo warsztatowych wskazówek, tym razem dotyczących zachowania się przed kamerą, również wtedy, gdy rzeczy wymykają się spod kontroli. Podczas jednego z programów, prowadzonych na żywo przez Kamila Baleję znów dały o sobie znać niezmienne zasady prawa Murphy′ego - doszło do pożaru sceny!
Wspomniane wcześniej wpadki i opisywane z humorem niedociągnięcia oraz „rysy na wizerunku” są oczywiście nieprzypadkowe. Napisanie takiej książki jak „Poza anteną” jest oczywiście do pewnego stopnia autokreacją, narzędziem budowania osobistej marki. Widać to najlepiej, gdy prześledzi się wątek spełniania ambicji i marzeń o karierze. „Legenda sama się nie stworzy, trzeba sprawić, by inni w nią uwierzyli”, czytamy. Niczym dobry coach i mówca motywacyjny, Kamil Baleja pokazuje na swoim przykładzie, jak ważna jest determinacja i bezgraniczna wiara w siebie, ale też podporządkowanie innych dziedzin życia swoim aspiracjom. Między wierszami możemy przeczytać, że ceną za intensywne życie zawodowe ludzi mediów jest nierzadko trudne do ułożenia życie prywatne i rodzinne – choć w tym wypadku autor jest wyjątkiem jako szczęśliwy mąż i ojciec dwójki dzieci.
„Moje serce bije mocniej tylko tam, gdzie zapala się czerwona lampka”, pisze Kamil Baleja. Radio jest dla niego sposobem na życie, miejscem, w którym się spełnia i rozwija swój talent. Autor pamięta jednak, że praca prezentera radiowego tylko do pewnego stopnia może być „grą na siebie”. Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie słuchacze po drugiej stronie „dźwiękowego lustra” – i o więzi z nimi też potrafi wzruszająco pisać. To jakże ważny i niezastąpiony filar w pracy radiowca. Czerwona lampka i słowa „Trzy, dwa, jeden – jesteś!”, to niezmiennie początek radiowej interakcji, ale nikt nigdy nie jest w stanie przewidzieć, jaki będzie jej finał.
Książka „Poza anteną” sprawiła mi wyjątkową przyjemność – była dla mnie frapującą, inteligentną przygodą. Zabawną rozrywką, ale też do pewnego stopnia zgłębieniem podstaw medialnego rzemiosła. Pozwoliła mi spojrzeć na fenomen radia świeżym okiem, nawet jeśli mam świadomość, jak wiele się w tym medium zmieniło, niekoniecznie na lepsze. Niewielu jest dziennikarzy i prezenterów radiowych, którzy tak ciekawie i oryginalnie potrafią pisać o swojej pracy i warsztacie, dlatego ta publikacja tym bardziej zasługuje na uwagę.
koniec
25 marca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Cień nieuchronnego kresu
Joanna Kapica-Curzytek

14 IV 2021

„Pan Rasmussen” jako kryminał oraz thriller budzi ciekawe refleksje związane z upływem czasu i schyłkiem życia.

więcej »

Prowokująco, nie prowokacyjnie
Miłosz Cybowski

13 IV 2021

Dużo szkody może przynieść podchodzenie do „Całkiem zwyczajnego kraju” Bernarda Porter-Szűcsa tak, jak sugeruje w posłowiu tłumaczka książki. Historia Polski przedstawiona tutaj nie jest wcale herezją, nawet jeśli podważa „ortodoksję” nauczanej dziś szkolnej wersji wydarzeń.

więcej »

Zbrodnie w stylu retro: Żbik i Downar w szponach Ozyrysa
Sebastian Chosiński

12 IV 2021

Jedno wiemy już od dawna: kiedy do akcji przystępuje inspektor Bernard Żbik, sprawa musi być naprawdę wyjątkowej wagi. Co z kolei za każdym razem wymagało od Adama Nasielskiego predyspozycji do wymyślania pełnych ekwilibrystyki fabuł. W „Grobowcu Ozyrysa”, którego akcja dzieje się w Warszawie, pisarz sięgnął aż do historii starożytnego Egiptu.

więcej »

Polecamy

„Sen bowiem jest istnością też…”

Na rubieżach rzeczywistości:

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Cień nieuchronnego kresu
— Joanna Kapica-Curzytek

Wyjątkowa
— Joanna Kapica-Curzytek

Co przydałoby się wiedzieć?
— Joanna Kapica-Curzytek

Co lepsze: książka czy filmowa adaptacja?
— Joanna Kapica-Curzytek

Top modelki
— Joanna Kapica-Curzytek

Zwierzę domowe, które łapie myszy
— Joanna Kapica-Curzytek

Wydarzyło się na odwrót
— Joanna Kapica-Curzytek

Pozorna śmierć
— Joanna Kapica-Curzytek

Łatwiej dostać się na Harvard
— Joanna Kapica-Curzytek

Zwycięzca bierze wszystko
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.