Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lipca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ted Chiang
‹Wydech›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWydech
Tytuł oryginalnyExhalation
Data wydania24 marca 2020
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-8116-873-1
Format400s. 140x205mm; oprawa twarda
Cena45,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Jasna strona wszechmożliwości
[Ted Chiang „Wydech” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Wydech” potwierdza klasę Teda Chianga jako mistrza opowiadań fantastycznych. Docenić je powinni nawet ci, którzy za tym gatunkiem nie przepadają – to twórczość bogata literacko, pełna wiarygodnych psychologicznie postaci. Pomysły autora olśniewają, a wszechstronność inspiracji nie oznacza powierzchowności.

Sławomir Grabowski

Jasna strona wszechmożliwości
[Ted Chiang „Wydech” - recenzja]

„Wydech” potwierdza klasę Teda Chianga jako mistrza opowiadań fantastycznych. Docenić je powinni nawet ci, którzy za tym gatunkiem nie przepadają – to twórczość bogata literacko, pełna wiarygodnych psychologicznie postaci. Pomysły autora olśniewają, a wszechstronność inspiracji nie oznacza powierzchowności.

Ted Chiang
‹Wydech›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWydech
Tytuł oryginalnyExhalation
Data wydania24 marca 2020
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-8116-873-1
Format400s. 140x205mm; oprawa twarda
Cena45,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Książka rekomendowana jest na okładce nazwiskiem Baracka Obamy (polecał ją na Twitterze). Ciekawe, że były prezydent USA był konsumenckim wabikiem także na okładce „Problemu trzech ciał” Cixina Liu. Liu jest Chińczykiem pełną gębą, Chiang „tylko” Amerykaninem chińskiego pochodzenia. I jeden, i drugi to dziś pierwsza liga światowej fantastyki (wspomnieć tu trzeba też Kena Liu). Następcę Obamy, Trumpa, obchodziły raczej wojny handlowe niż chińska fantastyka. Nazwisko byłego prezydenta uznano za lepszą przynętę niż garść Hugo i Nebula – a przecież cztery z dziewięciu opowiadań w zbiorze zdobyły nagrody, a dwa nominacje. „Kupiec i wrota alchemika” mają szkatułkową konstrukcję (opowieść w opowieści) i są hołdem zarówno dla „Baśni z 1001 nocy”, jak i dla Borgesa. Chiang kapitalnie rozgrywa motyw podróży w czasie, wydawałoby się, raczej dość wyeksploatowany. Czy taka podróż skutkuje „efektem pradziadka” i zmianą teraźniejszości, skoro w świecie tym panuje wszechmocny Allach, z determinizmem jako dogmatem, więc teraźniejszości nie da się zmienić przez zabawy z czasem? Autor znalazł zaskakujący sposób na rozwiązanie takiego paradoksu.
„Wydech” to niesamowita, poetycko-steampunkowa wizja świata-zbiornika samoświadomych robotów, dokonujących wiwisekcji własnych mózgów… i zarazem bardzo czytelna metafora naszego entropicznego kosmosu, w którym prawa termodynamiki są nie do przeskoczenia. W utworze znajdziemy też pochwałę sensu tego, co robimy – nawet jeśli za miliardy lat nastąpi koniec i idealna równowaga termodynamiczna, to i tak warto się starać.
W opowiadaniu „Co z nami będzie” ludzie masowo tracą chęć do życia dzięki gadżetowi zwanemu przewidywarką i listu z przyszłości. Da się tu zauważyć po raz kolejny zamiłowanie Chianga do paradoksów związanych z przyczynowością.
„Cykl życia oprogramowania” to pełna rozmachu, epicka wręcz historia ewolucji digientów, tj. bytów cyfrowych. Sztuczna inteligencja wyhodowana tam została na „silnikach symulujących genotyp”. Chiang sugeruje, że świadomość/osobowość rodzi się w socjalizacji i tylko wtedy takie byty mogą się rozwijać, także intelektualnie. Zdecydowanie najważniejszą metodą uczenia się jest doświadczenie. Chiang darzy te postludzkie byty sporą sympatią, są wśród nich też „wieczne dzieci” czy „maskotki”. To nie Skynet, to nie Dick. Znajdziemy też tu dylematy związane z seksualnością, np.: „czy moralne jest warunkowanie układu przyjemności digientów”? Jeśli nie, to dlaczego, skoro ludzie też są zaprogramowani, tyle że biologicznie? A jeśli zechcą sami się tak „programować-warunkować”, to czy poszerzy to czy ograniczy ich wolność?
„Automatyczna niania Daceya” to krótki utwór, o hiper-męsko-racjonalnym pomyśle wychowywania dziecka przez robota-nianię (takiego z epoki wiktoriańskiej). Czy dziecko wychowane w taki sposób będzie zdolne do porozumienia z „ludzką” matką czy opiekunką?
„Prawda faktów, prawda uczuć” pokazuje możliwą technologicznie pewnie już dziś przyszłość, kiedy całe życie będzie można zarejestrować na osobistej kamerce. Wiadomo, wspomnienia są ulotne albo wręcz fałszywe, konfrontacja zawodnej pamięci z takim nagraniem wydaje się czymś raczej pożytecznym. Poza tym będzie to taką samą rewolucją jak wynalezienie pisma – w utworze mamy ukazaną perspektywę ludzi przedpiśmiennych i olbrzymią zmianę, jaką wywołało ono w podejściu do zapamiętywania. Morał: wszyscy od dawna jesteśmy cyborgami kognitywnymi, bo nauczyliśmy się pisać. Kamera to tylko kolejne narzędzie.
W „Omfalos” Chiang bawi się konceptem trochę jak z „Wieży Babilonu”, czyli pomysłem teologicznym potraktowanym dosłownie. Tu założenie kreacjonizmu Młodej Ziemi zostało wzięte na poważnie, czyli np. mamy ludzi bez pępków. To też historia kryzysu wiary albo drogi od „nie wiem do wiem” (czy raczej odwrotnie). I pochwała nadawania sensu przez człowieka, nie przez siłę wyższą.
„Lęk to zawrót głowy od wolności” to najdłuższe opowiadanie, w którym autor wyciska ostatnie soki z konceptu wszechświatów alternatywnych. Do kontaktu z własnymi alternatywnymi jaźniami służy tu wynalazek zwany pryzmatem. Czy nasze uczynki miałyby sens w sytuacji, kiedy parajaźnie postąpiły inaczej? Okazuje się, że każdy uczynek jest potęgowany w milionach alternatyw i generalnie jednak opłaca się być dobrym.
Wśród pisarzy parających się SF wcale nie tak łatwo znaleźć optymistów. Ted Chiang do nich należy, fascynuje go nieskończony potencjał świata, potęga ludzkiego umysłu, zdolność człowieka do spekulacji i szukania sensu. Sensem istnienia jest realizacja potencjału i przekraczanie własnych granic. Takie transcendentne poczucie „spojrzenia z zewnątrz” na rzeczywistość towarzyszy nam przy lekturze dość często. To taka humanistyczna hard science fiction dla każdego, kto lubi dobrą literaturę.
koniec
1 kwietnia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Razem na złe i na jeszcze gorsze
Beatrycze Nowicka

25 VII 2021

„Płonący bóg” Rebeki Kuang zamyka trylogię Wojen Makowych – może nie w pełni satysfakcjonująco, ale konsekwentnie.

więcej »

Jestem swoim ciałem i niczym więcej
Marcin Knyszyński

24 VII 2021

„Dom wszystkich snów” Wojciecha Guni to zbiór opowiadań, którego nie powinien przegapić żaden miłośnik dobrej literatury. Wymagająca uwagi, skupienia, cierpliwości i czasem ponownego odczytania – ale spłaca zaciągnięty kredyt zaufania z olbrzymią nadwyżką.

więcej »

PRL w kryminale: Krzyżowcy w pegeerze
Sebastian Chosiński

23 VII 2021

W połowie lat 70. ubiegłego wieku Kazimierz Sławiński – pisarz, który wymyślił postać kanoniera Franciszka Dolasa – przeżył krótki romans z kryminałem milicyjnym. Jego „owocami” stały się dwie mikropowieści wydane w serii „Ewa wzywa 07…”. Ta chronologicznie późniejsza, czyli „Romański krzyż”, wypada wprawdzie słabiej, ale ma znacznie większy rozmach inscenizacyjny.

więcej »

Polecamy

„Wolność”

W podziemnym kręgu:

„Wolność”
— Marcin Knyszyński

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Luty 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Katarzyna Piekarz, Konrad Wągrowski

Z wizytą u zegarmistrza
— Beatrycze Nowicka

Ja chcę więcej!
— Anna Kańtoch

Tegoż autora

Wszyscy jesteśmy Japończykami
— Sławomir Grabowski

Zapętlony Ijon Tichy
— Sławomir Grabowski

Niedoceniane sondy i łaziki
— Sławomir Grabowski

Cthulhu i matematyka
— Sławomir Grabowski

Ech, ta magiczna młodzież
— Sławomir Grabowski

Moja przyjaciółka jest mięczakiem
— Sławomir Grabowski

Opowieść o przyprawie i czerwiach
— Sławomir Grabowski

Dzieci-kwiaty, ludzie-pszczoły
— Sławomir Grabowski

Krwisto i neonowo
— Sławomir Grabowski

Światło? A cóż to takiego?
— Sławomir Grabowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.