Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Goryl z Wołomina›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGoryl z Wołomina
Data wydania2 lipca 2012
Autor
Wydawca LTW
SeriaZ pistoletem
ISBN978-83-7565-226-0
Format144s. 130×195mm
Cena18,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

PRL w kryminale: Kto chce „oskubać” piękną nastolatkę?
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Goryl z Wołomina” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Goryl z Wołomina” to druga z czterech powieści Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, jakie ukazały się drukiem dopiero po śmierci pisarza. W książce nie pojawia się wprawdzie żadna data ani inna wskazówka, które pozwoliłyby określić dokładniej czas powstania tego kryminału, ale chyba nie będzie obarczone zbyt dużym błędem stwierdzenie, że musiało się to stać w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Kto chce „oskubać” piękną nastolatkę?
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Goryl z Wołomina” - recenzja]

„Goryl z Wołomina” to druga z czterech powieści Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, jakie ukazały się drukiem dopiero po śmierci pisarza. W książce nie pojawia się wprawdzie żadna data ani inna wskazówka, które pozwoliłyby określić dokładniej czas powstania tego kryminału, ale chyba nie będzie obarczone zbyt dużym błędem stwierdzenie, że musiało się to stać w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Goryl z Wołomina›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGoryl z Wołomina
Data wydania2 lipca 2012
Autor
Wydawca LTW
SeriaZ pistoletem
ISBN978-83-7565-226-0
Format144s. 130×195mm
Cena18,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zygmunt Zeydler-Zborowski zmarł w 2000 roku. Można było odnieść wrażenie, że już wtedy pamięć o nim powoli wygasała. W każdym razie chętnych na wznawianie jego dzieł – wśród których dominowały „powieści milicyjne” – brakowało. Dopiero pod koniec pierwszej dekady XXI wieku sypnęło zarówno wznowieniami, jak i książkowymi wydaniami publikowanych wcześniej jedynie w prasie tak zwanych „gazetowców”. Przodowały w tym dwie warszawskie oficyny: Wielki Sen oraz LTW. Tej drugiej udało się dotrzeć także do historii, jakie nigdy nie doczekały się druku za życia pisarza, a zachowały jedynie w odziedziczonych przez potomków maszynopisach. Pierwszą z nich był „Wernisaż”, drugą – omawiany dzisiaj „Goryl z Wołomina”. Tytuł, patrząc z naszej perspektywy, może wydawać się nie tylko znaczący, lecz wręcz proroczy. Nic jednak z tych rzeczy! To – wbrew pozorom – wcale nie jest książka o tym, jak rodziła się mafia wołomińska. Traf chciał, że stamtąd właśnie pochodzi jeden z bohaterów.
Kiedy Zeydler-Zborowski napisał „Goryla…” – nie wiadomo. Chyba że jakaś wskazówka znalazła się w maszynopisie; jeżeli tak, to w wydaniu książkowym jej nie przedrukowano. Można jednak podejrzewać, że tekst powstał w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku. Za tym przemawiałby ogólny klimat obyczajowy, jak również fakt, że nie pojawia się w nim – podobnie zresztą jak w „Wernisażu” – postać majora Stefana Downara z Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej, którego autor już wcześniej wysłał na emeryturę. Zamiast niego mamy kapitana Kozielskiego oraz porucznika Romana Bielaka, którzy starają się rozwikłać sprawę makabrycznego morderstwa popełnionego na młodej kobiecie. A im mocniej zagłębiają się w sprawę, tym bardziej okazuje się ona skomplikowana. Dość powiedzieć, że tropy wiodą aż za Ocean, do Chicago, skąd pochodzi domniemana ofiara zbrodni.
Zanim jednak pada trup, pisarz serwuje nam rozłożoną na trzy rozdziały introdukcję, która ma charakter bardziej obyczajowy, niż kryminalny. Poznajemy w niej między innymi dwudziestokilkuletniego Piotra Woźniaka – to jest właśnie tytułowy „goryl” rodem z Wołomina – sympatycznego, ale mocno niesfornego, któremu zamiast nauki i uczciwej pracy, marzy się życie „niebieskiego ptaka”. Chociaż „łyknął” trochę boksu, karate i dżudo, potrafi pływać i jeździć konno – nie robi z tych umiejętności właściwego użytku. Okazują się one jednak całkiem niezłymi kwalifikacjami do tego, aby zostać osobistym ochroniarzem młodziutkiej Amerykanki o polskich korzeniach, którą ojczym, Lucjan Halpert, przysyła do Polski ze względów bezpieczeństwa. Oddaje ją pod opiekę starego przyjaciela, badylarza spod Wyszkowa, Szymona Grabieckiego, który jest wujem Woźniaka. Grabiecki dochodzi do wniosku, że opieka nad piękną Adelajdą Marską będzie akuratnym zajęciem dla Piotra. Zwłaszcza że także świetnie płatnym.
Wymagania wobec „goryla” nie są wielkie: ma dbać o to, by dziewczynie nie spadł włos z głowy, unikając przy tym jak ognia romansowania z nią. Przez kilka dni Ada jako „obiekt ochraniany” zachowuje się wzorowo, ale jednego z kolejnych wybiera się samotnie na konną przejażdżkę po lesie. Piotr nie może jej towarzyszyć, ponieważ tuż przed wspólnym wyjazdem do Grabieckich dzwoni sąsiadka jego matki z informacją, że Maria Woźniakowa trafiła do szpitala z powodu zawału. Obowiązek – obowiązkiem, ale matka jest przecież ważniejsza. Niepokorny, lecz kochający syn pędzi więc na motorze do domu, aby przekonać się, że… pani Marii nic nie dolega. Kto więc i w jakim celu zorganizował tę maskaradę? Okazuje się to kilka godzin później, gdy Adelajda nie wraca z przejażdżki, a szukający jej w lesie Piotr znajduje zwłoki dziewczyny. Ze zmasakrowaną twarzą. Rozpoznać można ją jedynie po ubiorze. Kapitanowi Kozielskiemu od początku coś w tej sprawie nie gra, a jeszcze większych wątpliwości nabiera, kiedy na końskiej wodzy i siodle znalezione zostają odciski palców nienotowanego w rejestrach milicyjnych mężczyzny.
Naturalną koleją losu Kozielski rozpoczyna śledztwo od przyjrzenia się rodzinie Grabieckich, w tym mieszkającej z rodzicami córce Hannie, wdowie po – uwaga! to stały i zdecydowanie nadużywany przez Zeydlera-Zborowskiego motyw – urzędniku centrali handlu zagranicznego Adamie Kwiecińskim. Ten fakt otwiera kolejną furtkę, ponieważ Kwieciński rozstał się z życiem dwa lata wcześniej w podejrzanych okolicznościach. Zginął w wypadku samochodowym, którego przyczyną była – ewidentnie zawiniona przez człowieka – awaria układu hamulcowego. Na dodatek stało się to krótko po powrocie Adama z rocznego stypendium w… Stanach Zjednoczonych. Czy to przypadek, że parę lat później w domu jego teściów pojawia się panna rodem z Chicago, która też traci życie w dość paskudnych okolicznościach? Na to pytanie odpowiedzi w tym tekście na pewno nie udzielę. Robi to natomiast sam pisarz, który z każdym kolejnym rozdziałem do grona osób zamieszanych w sprawę włącza wciąż nowych przybyszów zza Wielkiej Wody (zarówno rodowitych Amerykanów, jak i przedstawicieli Polonii).
Musiały mieć Stany Zjednoczone w sobie jakiś potężny magnes przyciągający uwagę Zeydlera-Zborowskiego, skoro w ostatnich latach aktywnej działalności pisarskiej hurtowo sprowadzał on stamtąd postaci służące mu do budowania fabuł (vide napisane mniej więcej w tym samym okresie co „Goryl z Wołomina” „Jałowce jak cyprysy” oraz „Wernisaż”). Sądził zapewne, że uatrakcyjnia to akcję, czyniąc kolejne jego „powieści milicyjne” mniej przaśnymi i szarymi. I pewnie tak by było, gdyby – po pierwsze – stosował ten zabieg z umiarem oraz – po drugie – nie kręcił się zawsze wokół tych samych (albo bardzo podobnych) motywów. Od pewnego momentu stało się to już bowiem oczywiste, że jeżeli w kryminale warszawskiego prozaika pojawia się „wątek amerykański”, to musi mieć on coś wspólnego z dziedziczonym przez któregoś z bohaterów spadkiem. Widocznie to taki peerelowski kompleks, nakazujący postrzegać w rodakach mieszkających po drugiej stronie Atlantyku jedynie potencjalne „kaczki do oskubania”.
koniec
9 kwietnia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wolność i odpowiedzialność
Marcin Mroziuk

5 V 2021

Oczywiste jest, że Rafał Witek nie chce zachęcać młodych czytelników do naśladowania postępowania głównej bohaterki książki, ale zarazem „Ja, Majka” w przekonujący sposób ukazuje, że prawdziwym problemem często nie jest sama ucieczka dziecka, lecz powody, które skłaniają je do tego.

więcej »

Ostateczny kres jest ułudą
Joanna Kapica-Curzytek

4 V 2021

„Koniec historii”, powieść Luisa Sepúlvedy nawiązująca do trudnej przeszłości Chile, przekonuje nas, że ostateczny kres politycznych zdarzeń, w tym rewolucji, jest ułudą.

więcej »

Sałatka grecka (zawiera GMO)
Beatrycze Nowicka

3 V 2021

„Zodiaki. Genokracja”, czyli książkowy debiut Magdaleny Kucenty, niestety, rozczarowuje.

więcej »

Polecamy

Uwięzieni w słowach

Na rubieżach rzeczywistości:

Uwięzieni w słowach
— Marcin Knyszyński

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Zabili go i… ukradł(?)
— Sebastian Chosiński

Prowokatorem w Rokitę!
— Sebastian Chosiński

Dziki Zachód w Bagniskach
— Sebastian Chosiński

Być jak Mario Puzo
— Sebastian Chosiński

Amerykański desant na polskiej ziemi
— Sebastian Chosiński

Z tymi kobietami są tylko problemy
— Sebastian Chosiński

Zbrodniarz w… maseczce na twarzy
— Sebastian Chosiński

Polskie porachunki pod italskim niebem
— Sebastian Chosiński

Zielarz, przemytnik i arabski kochanek
— Sebastian Chosiński

Na cmentarzu najradośniej jest nad ranem
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.