Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Adam Nasielski
‹Grobowiec Ozyrysa›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrobowiec Ozyrysa
Data wydania9 października 2015
Autor
Wydawca CM
CyklWielkie gry Bernarda Żbika
SeriaKryminały przedwojennej Warszawy
ISBN978-83-63424-79-4
Format206s. 119×194mm
Cena24,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zbrodnie w stylu retro: Żbik i Downar w szponach Ozyrysa
[Adam Nasielski „Grobowiec Ozyrysa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jedno wiemy już od dawna: kiedy do akcji przystępuje inspektor Bernard Żbik, sprawa musi być naprawdę wyjątkowej wagi. Co z kolei za każdym razem wymagało od Adama Nasielskiego predyspozycji do wymyślania pełnych ekwilibrystyki fabuł. W „Grobowcu Ozyrysa”, którego akcja dzieje się w Warszawie, pisarz sięgnął aż do historii starożytnego Egiptu.

Sebastian Chosiński

Zbrodnie w stylu retro: Żbik i Downar w szponach Ozyrysa
[Adam Nasielski „Grobowiec Ozyrysa” - recenzja]

Jedno wiemy już od dawna: kiedy do akcji przystępuje inspektor Bernard Żbik, sprawa musi być naprawdę wyjątkowej wagi. Co z kolei za każdym razem wymagało od Adama Nasielskiego predyspozycji do wymyślania pełnych ekwilibrystyki fabuł. W „Grobowcu Ozyrysa”, którego akcja dzieje się w Warszawie, pisarz sięgnął aż do historii starożytnego Egiptu.

Adam Nasielski
‹Grobowiec Ozyrysa›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrobowiec Ozyrysa
Data wydania9 października 2015
Autor
Wydawca CM
CyklWielkie gry Bernarda Żbika
SeriaKryminały przedwojennej Warszawy
ISBN978-83-63424-79-4
Format206s. 119×194mm
Cena24,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Nie da się ukryć, że Adam Nasielski – jeden z najpopularniejszych autorów literatury popularnej okresu międzywojennego – nie bał się wyzwań. Opisując perypetie inspektora Bernarda Żbika z warszawskiej Centrali Służby Śledczej, starał się z powieści na powieść utrudniać mu zadanie i, jeśli chodzi o skalę trudności, regularnie podnosić poprzeczkę. Jeśli czytelnikom „Wielkich gier…” wydawało się, że po historiach przedstawionych w „Domu tajemnic” (1935) i „Skoku w otchłań” (1936) nie sposób już wymyśleć niczego zaskakującego – szybko, bo po publikacji szóstej książki z serii, przekonali się, że jest to jednak możliwe. Wychodzi na to, że Nasielski, korzystając z uroków naddniestrzańskich Zaleszczyk, miał szczególnie bogatą wyobraźnię, względnie – to wcale nie wstyd – potrafił twórczo przerabiać koncepty innych klasyków światowego kryminału, jak Arthur Conan Doyle, Agatha Christie czy nadzwyczaj mu bliski Edgar Wallace.
„Grobowiec Ozyrysa” miał dwa różne warianty. Najpierw ukazał się w 1936 roku jako oddzielna książka; z kolei rok później w zeszytowej serii „Co Tydzień Powieść” wydrukowano – pod zmienionym na „Tajemniczego Zeta” tytułem – jego wersję skróconą. Taka praktyka często była przez Nasielskiego stosowana (jak się okazuje, nawet na wydawnictwach groszowych dawało się wówczas nieźle zarobić); sporządzając bibliografię dzieł pisarza, trzeba więc zachowywać niezwykłą czujność. Zwłaszcza że zwykł on również przygotowywać eksportowe – czyli rozgrywające się poza granicami Polski – wydania swoich opowieści, które publikował pod pseudonimem Bill Tramp. Z „Grobowcem Ozyrysa” sprawa jest prostsza.
Akcja powieści zaczyna się nietypowo. Żbik, który awansował na zastępcę naczelnika w Wydziale IV Komendy Głównej, otrzymuje drogą służbową zaproszenie na wielki bal organizowany pod patronatem żony ministra spraw zagranicznych w Resursie Obywatelskiej na Krakowskim Przedmieściu (szczęśliwie spalony we wrześniu 1939 roku budynek został po wojnie odbudowany). Podpisane jest ono nieczytelnie, więc trudno stwierdzić, kto był tak usłużny. Inspektor jest w każdym razie przekonany, że to zapewne któraś z jego licznych wielbicielek; wszak po nagłośnieniu przez prasę jego sukcesów na polu zawodowym cieszy się on sporym uznaniem nie tylko w resorcie. Być może właśnie dlatego, nie chcąc ranić nieznajomej, Żbik jako osobę towarzyszącą zabiera nie żadną ze znanych sobie kobiet, lecz swego przyjaciela i najbliższego współpracownika, aspiranta Adama Billewskiego. Na wypadek gdyby okazało się, że sprawa jest jednak związana nie z amorami, ale potencjalnym przestępstwem.
W czasie balu Żbik, mający oczy dookoła głowy, zwraca uwagę na pewnego starszego pana, który zachowuje się nadzwyczaj nerwowo, jakby czegoś bardzo się bał (dowodzi tego również wypukłość w kieszeni marynarki, co oznacza, że ma przy sobie broń). W pewnym momencie opuszcza on salę i… pojawia się dopiero następnego dnia w gabinecie Żbika – nie bezpośrednio, ale za sprawą swego osobistego sekretarza (gwoli ścisłości jednego z dwóch) Edwarda Downara, który zaprasza inspektora na spotkanie ze swoim szefem. Tym szefem okazuje się dyrektor Banku Południowego Erazm Stokowski, świeżo upieczony – mimo zaawansowanego wieku – bankier o międzynarodowej sławie. Jego rozmowa z policjantem (w obecności Billewskiego i Downara) ma dziwny przebieg. Najpierw Stokowski długo kluczy, a potem opowiada fantastyczną historyjkę o swoim udziale w odkryciu grobowca egipskiego boga śmierci Ozyrysa, która okazuje się… streszczeniem tekstu literackiego pewnego angielskiego autora. Na nieszczęście bankowca Żbik zna tę nowelę i demaskuje kłamstwo. Nie zmienia to jednak faktu, że Stokowski, choć nie chce powiedzieć detektywowi prawdy, jest śmiertelnie przerażony.
Sprawa ta nie daje Żbikowi spokoju. Tym bardziej że po powrocie do domu w anonimowym liście ekspresowym dostaje miniaturową figurkę Ozyrysa. Doświadczonemu policjantowi nie trzeba nic dwa razy powtarzać. Zdaje sobie sprawę, że życie bankiera jest zagrożone. Wraca więc do banku, ale – jak się okazuje – chwilę za późno. W czasie jego rozmowy z sekretarzem Downarem piętro wyżej ktoś morduje Stokowskiego. W jego plecach tkwi egzotyczny kindżał z wizerunkiem egipskiego boga. Inspektor każe natychmiast zamknąć wejście do budynku i wzywa policyjną ekipę. Zaczynają się poszukiwania zbrodniarza, który biorąc pod uwagę fakt, że we wszystkich oknach na trzech piętrach znajdują się kraty, nie mógł opuścić banku. Jakież jest więc zdziwienie Żbika, kiedy okazuje się, że – nie licząc oczywiście funkcjonariuszy Policji Państwowej – poza Downarem i zestresowanym woźnym (oraz oczywiście trupem) w banku nie ma nikogo innego. A ci dwaj mają akurat stuprocentowe alibi!
Sprawa nie do rozwiązania, prawda? Kolejna „wielka gra”? No tak, ale ktoś jednak musiał zamordować Erazma Stokowskiego. Jako że Żbik nie wierzy w duchy, upiera się, by szukać człowieka z krwi i kości. Jednocześnie stara się dowiedzieć jak najwięcej o ofierze; jest bowiem przekonany, że przyczyna śmierci dyrektora banku tkwi albo w prowadzonych przez niego niejasnych interesach, albo w tajemniczej wyprawie do Egiptu sprzed niespełna półtora roku, po powrocie z której Stokowski zaczął karierę bankowca. Wszystkie dotychczasowe powieści Nasielskiego miały ten sam schemat – ich fabuła zamykała się w dwudziestu czterech godzinach (tyle zazwyczaj potrzebował inspektor, aby wyjaśnić sprawę) i zazwyczaj – nie licząc prologu i epilogu – ograniczała się do jednego miejsca. Nie inaczej jest także w „Grobowcu Ozyrysa”. Głównym miejscem akcji jest bowiem trzypiętrowy budynek banku, a czas… tak, i tym razem Żbikowi dojście do prawdy nie zajmie więcej niż dobę. Chociaż uczciwie trzeba przyznać, że będzie musiał natrudzić się jeszcze bardziej niż przy poprzednich sprawach.
Z każdą kolejną częścią serii Nasielski nabiera wprawy w konstruowaniu fabuły; nie ogranicza się też, jak to bywało wcześniej (na przykład w otwierającej „Wielkie gry…” powieści „Alibi”), do krążenia po jednym pokoju (względnie mieszkaniu) i dywagowaniu na temat zbrodni w stylu Herkulesa Poirot bądź Sherlocka Holmesa. Tym razem inspektor musi dać z siebie więcej; wykazać się nie tylko intelektem, ale również wielką odpornością psychiczną i krzepą fizyczną. Odbywa też nocną automobilową wycieczkę po Warszawie, co staje się pośrednio pretekstem do przedstawienia życia wyższych sfer. Jeśli ktoś zastanawia się dzisiaj, w czym tkwił fenomen literatury popularnej międzywojnia, „Grobowiec Ozyrysa” dostarcza satysfakcjonujących odpowiedzi – powieść świetnie się czyta, bo jest wartko i sprawnie napisana, a na dodatek przywołuje niezwykle barwny świat, który zaledwie kilka lat po opisanych wydarzeniach przestał istnieć.
koniec
12 kwietnia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wolność i odpowiedzialność
Marcin Mroziuk

5 V 2021

Oczywiste jest, że Rafał Witek nie chce zachęcać młodych czytelników do naśladowania postępowania głównej bohaterki książki, ale zarazem „Ja, Majka” w przekonujący sposób ukazuje, że prawdziwym problemem często nie jest sama ucieczka dziecka, lecz powody, które skłaniają je do tego.

więcej »

Ostateczny kres jest ułudą
Joanna Kapica-Curzytek

4 V 2021

„Koniec historii”, powieść Luisa Sepúlvedy nawiązująca do trudnej przeszłości Chile, przekonuje nas, że ostateczny kres politycznych zdarzeń, w tym rewolucji, jest ułudą.

więcej »

Sałatka grecka (zawiera GMO)
Beatrycze Nowicka

3 V 2021

„Zodiaki. Genokracja”, czyli książkowy debiut Magdaleny Kucenty, niestety, rozczarowuje.

więcej »

Polecamy

Uwięzieni w słowach

Na rubieżach rzeczywistości:

Uwięzieni w słowach
— Marcin Knyszyński

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.