Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Zbigniew Safjan
‹Strach›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStrach
Data wydania1973
Autor
Wydawca Iskry
SeriaKlub Srebrnego Klucza
Format192s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: W małych miasteczkach nie lubi się „obcych”
[Zbigniew Safjan „Strach” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zbigniewa Safjana kojarzymy głównie jako scenarzystę filmowego i prozaika zajmującego się historią Polski (tą dalszą, szesnastowieczną), jak i nowszą (czasów drugiej wojny światowej). Zapominamy przy tym, że ma on na swoim koncie także doskonałą współczesną „powieść milicyjną” – „Strach” – która zresztą dwa lata po wydaniu doczekała się świetnej ekranizacji autorstwa Antoniego Krauzego.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: W małych miasteczkach nie lubi się „obcych”
[Zbigniew Safjan „Strach” - recenzja]

Zbigniewa Safjana kojarzymy głównie jako scenarzystę filmowego i prozaika zajmującego się historią Polski (tą dalszą, szesnastowieczną), jak i nowszą (czasów drugiej wojny światowej). Zapominamy przy tym, że ma on na swoim koncie także doskonałą współczesną „powieść milicyjną” – „Strach” – która zresztą dwa lata po wydaniu doczekała się świetnej ekranizacji autorstwa Antoniego Krauzego.

Zbigniew Safjan
‹Strach›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStrach
Data wydania1973
Autor
Wydawca Iskry
SeriaKlub Srebrnego Klucza
Format192s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
W latach 60. i 70. ubiegłego wieku wydawnictwa książkowe regularnie organizowały we współpracy z Komendą Główną Milicji Obywatelskiej konkursy literackie na powieści kryminalne o tematyce milicyjnej. Jako że można było zdobyć w nich wysokie nagrody finansowe, jak również dodatkowe honorarium (też zapewne nie najniższe) za druk książki – często w konkursowe szranki stawali pisarze mainstreamowi, którym na co dzień daleko było do opowieści o dzielnych funkcjonariuszach resortu. Jednym z nich był doskonale znany peerelowskim czytelnikom i widzom Zbigniew Safjan (1922-2011). Właśnie, widzom również, bo przecież to właśnie on – do spółki z Andrzejem Szypulskim (pod pseudonimem Andrzej Zbych) – był odpowiedzialny za scenariusze takich seriali, jak „Stawka większa niż życie” (1967-1968), „Najważniejszy dzień życia” (1974) czy „Życie na gorąco” (1978). Oprócz tego udzielał się w kinematografii także pod własnym nazwiskiem. Chociażby pisząc scenariusz „Strachu” (1975).
Film wyreżyserował Antoni Krauze (1940-2018), dzisiaj pamiętany głównie z „Czarnego czwartku” (2011) i niechlubnego „Smoleńska” (2016). W latach 60. i na początku następnej dekady kojarzono go przede wszystkim z filmów dokumentalnych i obyczajowych krótkometrażówek (między innymi „Monidło” i „Meta”). „Strach” był dopiero jego drugim – po dramacie psychologicznym „Palec boży” (1972) – obrazem pełnometrażowym. Zaskakującym o tyle, że powstał na bazie… „powieści milicyjnej”, napisanej na konkurs ogłoszony przez Komendę Główną MO i wydawnictwo Iskry. O powieści mało kto już dzisiaj zresztą pamięta, a i film – niesłusznie – popadł w zapomnienie. Niesłusznie, bo to – jak na epokę „środkowego Gierka” – świetne kino gatunkowe z bardzo istotnym wątkiem obyczajowym. Pod pewnymi względami „Strach” zapowiada „kino moralnego niepokoju”, a jego powinowactwo z powstałym w tym samym czasie „Spokojem” (1976) Krzysztofa Kieślowskiego wydaje się oczywiste. Z tą różnicą, że „Spokój” wylądował na cztery lata na półce, a „Strach” bez problemów trafił do kin.
Powieść Safjana i powstały na jej fundamencie obraz Krauzego są niemal identyczne. Różnią się jedynie w szczegółach. Nieco inne jest chociażby zakończenie filmowego „Strachu” – lepsze, dynamiczniejsze i dramatyczniejsze. Mniej eksponujące postać dobrego milicjanta. Pisząc scenariusz, Safjan nie musiał już podlizywać się funkcjonariuszom Komendy Głównej, której przedstawiciele na pewno zasiadali w jury konkursu. Pierwszoplanowym bohaterem książki jest Wojtek Wilak, dwudziestokilkuletni kierowca, który właśnie wychodzi z więzienia po trzech latach odsiadki. Trafił za kratki za pobicie przyjaciela, który poderwał jego dziewczynę. Ale czy w ogóle powinien się dziwić temu, że Teresa wybrała innego? On – po podstawówce, bez poważnych perspektyw życiowych, ona – studentka. Jak wyglądałoby ich wspólne życie? Wilak nie jest jednak złym człowiekiem, zwyczajnie poniosło go, nie wytrzymał, poczuł się zazdrosny – i o dziewczynę, i o przyjaciela.
W czasie kiedy odbywał wyrok, zmarła mu matka. Nie ma więc po co wracać do rodzinnego Lublina, tam jest spalony. Postanawia więc zacząć nowe życie w zupełnie nowym miejscu. Jedzie więc do Dębnik – fikcyjnej miejscowości gdzieś na pograniczu Podlasia i Lubelszczyzny; tam mieszka jego ciotka, Elżbieta Jachnowiczowa. Może przygarnie pod swój dach życiowego rozbitka. Jednak już w pierwszych minutach po wyjściu z pociągu i opuszczeniu dworca Wojtek pakuje się w kłopoty. Gdy widzi, że dwóch mężczyzn zaczepia na ulicy młodą kobietę, staje w jej obronie i daje po pysku napastnikom. W efekcie ląduje na komendzie milicji, gdzie przyglądają mu się bliżej srogi porucznik Węglewski i zdecydowanie bardziej ludzki sierżant Maciej Swidor. Fakt, że dopiero co wyszedł z mamra na pewno nie jest okolicznością łagodzącą, tym bardziej że siedział przecież za pobicie. Na szczęście napadnięta dziewczyna, Agnieszka Pawełczyk, świadczy na jego korzyść, dzięki czemu nie trafia do aresztu. Choć wtedy przynajmniej miałby dach na głową…
Okazuje się bowiem, że ciotka pojechała do sanatorium i szybko nie wróci. Nie mając wyjścia, Wojtek idzie do jedynej osoby w Dębnikach, która, jak sądzi, może mu pomóc. To Agnieszka. Zapamiętał jej adres, gdy na komendzie przesłuchiwał dziewczynę milicjant. Matka kobiety wyraża zgodę na wynajęcie Wilakowi pokoju, tym bardziej że Wojtek nie przyznaje się do odsiedzenia wyroku. Przy okazji dowiaduje się, dlaczego Agnieszka została napadnięta przez Krzemka i Bogutka. Ma to związek ze sprawą, jaką od miesiąca żyją całe Dębniki. Ktoś zamordował Witolda Kujawskiego, naczelnego inżyniera z Miejskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego. Pawełczykowa była jego sekretarką, a później także – mimo kilkunastoletniej różnicy wieku – kochanką. Planowali ślub, mieli się pobrać. Witek kupił nawet domek, który przepisał na Agnieszkę. A potem ktoś walnął go w głowę twardym przedmiotem; kiedy upadał, uderzył w drzwiczki od pieca. Stało się to zaledwie kilka, może kilkanaście minut po tym, jak od Kujawskiego wybiegła narzeczona. Stała się więc pierwszą i główną, a w zasadzie jedyną podejrzaną.
Miasto natychmiast wydało wyrok skazujący. Zwłaszcza że inżynier Kujawski nie był lubiany (oto kilka zdań na jego temat: „(…) był niezdolny do kompromisu. W żadnej sprawie” oraz „(…) był człowiekiem bez poczucia humoru (…) nonkonformistą nie z poglądów, lecz z charakteru”), a Agnieszce zwyczajnie zazdroszczono. Witold nie pochodził z Dębnik, był obcy, nie należał do miejscowego układu; tępił brakoróbstwo i szerzące się w przedsiębiorstwie kombinacje i kradzieże. Chciał usprawniać funkcjonowanie zakładu, a to wielu osobom się nie podobało. Gdyby tylko porucznikowi Węglewskiemu zależało, znalazłby na pewno więcej podejrzanych. Ale po co ich szukać, skoro Pawełczykowa idealnie nadaje się do tej roli. A oskarżenie pod jej adresem zdejmuje odium posądzenia o morderstwo z innych. Jedynie sierżant Swidor ma wątpliwości; cały czas chodzi mu po głowie myśl, że czegoś nie dopatrzyli, coś przeoczyli na samym początku śledztwa. W kropce jest również nadzorujący dochodzenie prokurator Wiktor Grzybin, który sam w latach 1950-1956 siedział pod fałszywym oskarżeniem. Nie chce teraz, nie będąc w stu procentach przekonany o winie Agnieszki, narażać kobiety na to, co było dwadzieścia lat wcześniej jego udziałem.
Wiążąc się z Pawełczykową, Wilak trafia w samo oko cyklonu. Podejmuje pracę jako kierowca w przedsiębiorstwie, w którym kiedyś pracował Kujawski. Szybko przekonuje się, że wielu ludzi kombinuje na potęgę, a przełożeni albo przymykają na to oko, albo sami czerpią zyski z nielegalnego procederu. Jako były skazaniec, obawia się wplątania w nowe przestępstwo; z drugiej strony – jeśli powie „nie”, będzie spalony. Musi zatem wybrać pomiędzy uczuciem do Agnieszki a możliwością odbicia się od finansowego dna i ułożenia sobie życia w Dębnikach. „Strach” staje się więc wielowątkową opowieścią o konsekwencjach własnych działań – tych uczciwych i nieuczciwych. Opowieścią o zbiorowej odpowiedzialności i mentalności mieszkańców prowincjonalnych miasteczek, w których z definicji nie lubi się „obcych”. Intryga kryminalna staje się więc pretekstem do – niekiedy bardzo kąśliwych – obserwacji obyczajowo-socjologicznych. Konstrukcja całości przypomina natomiast… western, w którym pojawia się archetypiczna postać jeźdźca znikąd. Wbrew całemu miastu staje on w obronie uciśnionej kobiety, a swoją nieprzejednaną postawą zyskuje sympatię stróżów prawa (Swidora i Grzybina), pomagając im tym samym stanąć po stronie sprawiedliwości.
W filmie Antoniego Krauzego główne role zagrali Grzegorz Warchoł (Wilak) i Joanna Żółkowska (Agnieszka), na drugim planie pojawiają się zaś Tadeusz Szaniecki (prokurator Grzybin) oraz Jerzy Trela (porucznik Węglewski); postać sierżanta Swidora, granego przez Leszka Kubanka, została – w porównaniu z powieścią – zmarginalizowana. Wielkim atutem obrazu jest ścieżka dźwiękowa. Co może dziwić o tyle, że odpowiadający za nią Zygmunt Konieczny (artysta krakowskiej „Piwnicy pod Baranami”) oparł ją nie na własnych kompozycjach, lecz… piosence Jacka Lecha „Co jej mogłeś dać”.
koniec
14 maja 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jeszcze nowsza teoria wszystkiego
Miłosz Cybowski

13 VI 2021

„Przestrzeń kwantowa” Jima Baggota to spojrzenie na pracę badawczą i życiowe losy dwóch twórców pętlowej grawitacji kwantowej: Lee Smolina i Carla Rovellego. Autor zgrabnie i przystępnie prezentuje dokonania naukowe związane z dziedziną, która stanowi „najważniejszy problem naukowy naszej epoki”.

więcej »

Zbuntowane inwestycje
Marcin Mroziuk

12 VI 2021

Samo przesłanie „Pasa startowego” Katarzyny Ryrych nie jest przesadnie odkrywcze, ale czytelnikom trudno byłoby się nie przejąć perypetiami pary głównych bohaterów, którzy dorastają w dwóch rodzinach w pełni zasługujących na miano aksamitnej patologii.

więcej »

PRL w kryminale: Milicjant, który ukradł zbrodnię
Sebastian Chosiński

11 VI 2021

O ile stwierdzenie, że to „autor jednej książki” byłoby dla Andrzeja K.(rzysztofa) Bogusławskiego krzywdzące i niesprawiedliwe, o tyle wersja lekko zmodyfikowana, czyli „autor jednej rozpoznawalnej książki”, odpowiadałaby prawdzie. Ta powieść, która dotarła do świadomości szerszego grona czytelników, to wydane w serii „Klub Srebrnego Klucza” – „Świetliste ostrze”. Unieśmiertelnione jako jeden z odcinków serialu „07 zgłoś się” („Rozkład jazdy”).

więcej »

Polecamy

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie

W podziemnym kręgu:

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.