Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Anna Czerwińska-Rydel
‹Gen i już›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGen i już
Data wydania17 września 2020
Autor
IlustracjeMarcin Minor
Wydawca Literatura
SeriaNieprzeciętni
ISBN978-83-7672-799-8
Format108s. 165×235mm; oprawa twarda
Cena26,90
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, dla dzieci i młodzieży, non-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Mała Esensja: Tylko matematyka jest nieskończona
[Anna Czerwińska-Rydel „Gen i już” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Anna Czerwińska-Rydel wielokrotnie już udowodniła, że potrafi w niesztampowy sposób przybliżyć młodym czytelnikom postacie naszych wybitnych rodaków. Nie powinno więc być żadnym zaskoczeniem, że również „Gen i już!” to fascynująca opowieść o Stefanie Banachu, który już za życia był uważany za matematycznego geniusza.

Marcin Mroziuk

Mała Esensja: Tylko matematyka jest nieskończona
[Anna Czerwińska-Rydel „Gen i już” - recenzja]

Anna Czerwińska-Rydel wielokrotnie już udowodniła, że potrafi w niesztampowy sposób przybliżyć młodym czytelnikom postacie naszych wybitnych rodaków. Nie powinno więc być żadnym zaskoczeniem, że również „Gen i już!” to fascynująca opowieść o Stefanie Banachu, który już za życia był uważany za matematycznego geniusza.

Anna Czerwińska-Rydel
‹Gen i już›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGen i już
Data wydania17 września 2020
Autor
IlustracjeMarcin Minor
Wydawca Literatura
SeriaNieprzeciętni
ISBN978-83-7672-799-8
Format108s. 165×235mm; oprawa twarda
Cena26,90
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, dla dzieci i młodzieży, non-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Pewnym paradoksem jest, że chociaż na całym świecie nie ma chyba takiego matematyka, który nie wiedziałby, kim był Stefan Banach, to w swej ojczyźnie nie jest on wcale aż tak bardzo znany. Podejrzewam, że na przykład wielu warszawiaków będzie go kojarzyć raczej jako patrona jednej z ważniejszych ulic na Ochocie niż jako człowieka, którego wkład w naukę światową jest porównywalny z dokonaniami Mikołaja Kopernika czy Marii Skłodowskiej-Curie. Dobrze więc, że w książce – oprócz sfabularyzowanej biografii – został też zamieszczony krótki tekst prof. dr. hab. Michała Horodeckiego, który w przystępny sposób wyjaśnia, czym zasłynął współtwórca lwowskiej szkoły matematycznej. Jego autorowi należą się zaś tym większe wyrazy uznania, że potencjalni czytelnicy przecież zazwyczaj nawet nie słyszeli o analizie funkcjonalnej.
Bohater książki wzbudza naszą sympatię już od pierwszych stron książki. Zresztą trudno nie współczuć dziecku, które nie dość, że było nieślubne, to jeszcze zostało oddane na wychowanie do obcych ludzi. Stefan Banach nie znał więc matki, która dała mu życie i swe nazwisko. Miał jednak szczęście, bo Franciszka Płowa okazała się dobrą i troskliwą opiekunką. Z kolei jego ojciec – Stefan Greczek – wprawdzie nie uznał oficjalnie syna, ale przynajmniej łożył na jego utrzymanie aż do matury.
Jak łatwo się domyślić, matematyka od najmłodszych lat była wielką pasją Banacha. Jeszcze w gimnazjum wspólnie z Witoldem Wilkoszem rozwiązywali rozmaite zadania i prowadzili długie dyskusje. Co ciekawe – mimo tak sprecyzowanych zainteresowań – po maturze Stefan zapisał się na kierunek techniczny we Lwowie, a jego przyjaciel na języki orientalne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Czemu? Otóż uznali, że w ich ukochanej dziedzinie nauki nie ma już nic do odkrycia, wiec nie ma sensu jej studiować!
Musiało upłynąć trochę czasu, aby młodzieńcy uznali, że ich przekonanie było błędne. Na dalszych losach Stefana Banacha zaważyło zaś przypadkowe spotkanie na krakowskich plantach z Hugonem Steinhausem, który nie oparł się pokusie przyłączenia się do dyskusji o całce Lebesgue’a. Od tego właśnie zaczęła się współpraca tych dwóch wybitnych matematyków, która była później przez wiele lat kontynuowana już we Lwowie.
Warto dodać, że to właśnie Steinhaus załatwił Banachowi posadę asystenta na Politechnice Lwowskiej, a także pomógł mu w uzyskaniu tytułu doktora mimo braku ukończonych studiów. Zresztą możemy się przekonać, że bohater książki był wprawdzie obdarzony genialnym umysłem, ale nie przywiązywał specjalnej wagi do formalności wymaganych przy karierze naukowej, co powodowało też, że niejednokrotnie zwyczajnie brakowało mu pieniędzy. Nie był on też typem dystyngowanego profesora, a lubił nie tylko liczyć, ale również dobrze się zabawić.
Dla młodych czytelników pewnym zaskoczeniem może być odkrycie, że spotkania członków lwowskiej szkoły matematycznej odbywały się nie w laboratoriach czy salach wykładowych, lecz w kawiarni Szkockiej. Okazuje się, że genialne pomysły mogły się pojawiać przy akompaniamencie brzęku szklanek i talerzy, grającej orkiestry i tumanach papierosowego dymu.
Trzeba też przyznać, że Anna Czerwińska-Rydel z wyjątkowym wyczuciem opowiedziała również o trudnych wydarzeniach z życia Banacha. Oczywiście nie mogła przecież na przykład przemilczeć jego pracy jako karmiciela wszy w czasie niemieckiej okupacji, ale nawet w tym przypadku autorka wprowadziła utrzymane w lżejszym klimacie scenki, aby rozładowały zbyt napiętą atmosferę. Ponadto warto zwrócić uwagę na znakomite ilustracje Marcina Minora, dzięki którym „Gen i już!” jeszcze bardziej zyskuje na atrakcyjności.
koniec
23 maja 2021

Komentarze

23 V 2021   12:53:36

Taka ciekawostka - od jakiegoś czasu na Plantach postawiono coś w rodzaju pomnika - ławeczkę z rzeźbą przedstawiającą dwóch rozmawiających dżentelmenów, jak rozumiem upamiętniającą tą dyskusję.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Cień i Pazur: Czeladnik małodobry i jego miecz
Miłosz Cybowski

22 V 2022

„Cień kata” opisuje podróż zawartą między dwiema bramami: przy jednej z nich historia ma swój początek, przy drugiej - znajduje swój niespodziewany koniec. Gene Wolfe bawi się tutaj nie tylko fabułą powieści, ale także jej formą.

więcej »

Krótko o książkach: Tragiczne piętno
Joanna Kapica-Curzytek

21 V 2022

„Wyspa” to saga rodzinna, której akcja rozgrywa się na greckiej Krecie oraz w kolonii dla trędowatych – Spinalondze. Chwile szczęścia i życiowe dramaty pozostają w cieniu budzącej strach choroby zakaźnej.

więcej »

PRL w kryminale: Mroki Podkarpacia
Sebastian Chosiński

20 V 2022

Nie wymagajmy od Juliana Woźniaka zbyt dużo. Autorem „powieści milicyjnych” (i opowiadań także) został trochę z przypadku. Zaczął tę karierę jako dziennikarz „Nowin Rzeszowskich”, opisując lokalne sprawy kryminalne. W ciągu trzech lat opublikował na łamach prasy trzy teksty, które dopiero po sześciu dekadach doczekały się przypomnienia. Z dzisiejszej perspektywy są one raczej ciekawostką historyczną niż pełnoprawną beletrystyką.

więcej »

Polecamy

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym

W podziemnym kręgu:

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Imitacje
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Wszystkie końce świata
— Marcin Mroziuk

Od zmierzchu do świtu
— Marcin Mroziuk

Zakaz wstępu do lasu
— Marcin Mroziuk

Kroszonka-wydmuszka
— Wojciech Gołąbowski

Z fantazją i humorem
— Marcin Mroziuk

W stronę czegoś niesamowitego…
— Joanna Kapica-Curzytek

Stare opowieści na nowo odkryte
— Marcin Mroziuk

Wszystkie bziki Julka
— Marcin Mroziuk

Puste postumenty
— Marcin Mroziuk

W poszukiwaniu ideału
— Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.