Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

William Gibson
‹Trylogia Ciągu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrylogia Ciągu
Tytuł oryginalnySprawl Trilogy
Data wydania22 kwietnia 2015
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca MAG
CyklTrylogia Ciągu
SeriaArtefakty
ISBN978-83-7480-540-7
Format784s. oprawa twarda
Cena59,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Trylogia Ciągu: Neuromancer
[William Gibson „Trylogia Ciągu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydany w 1984 roku „Neuromancer” Williama Gibsona to klasyka SF, książka, która zdobyła jednocześnie Nebulę, Hugo i Nagrodę Philipa K.Dicka. Co więcej – na stałe wprowadziła cyberpunk do głównego nurtu fantastyki naukowej.

Miłosz Cybowski

Trylogia Ciągu: Neuromancer
[William Gibson „Trylogia Ciągu” - recenzja]

Wydany w 1984 roku „Neuromancer” Williama Gibsona to klasyka SF, książka, która zdobyła jednocześnie Nebulę, Hugo i Nagrodę Philipa K.Dicka. Co więcej – na stałe wprowadziła cyberpunk do głównego nurtu fantastyki naukowej.

William Gibson
‹Trylogia Ciągu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrylogia Ciągu
Tytuł oryginalnySprawl Trilogy
Data wydania22 kwietnia 2015
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca MAG
CyklTrylogia Ciągu
SeriaArtefakty
ISBN978-83-7480-540-7
Format784s. oprawa twarda
Cena59,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Niebo nad portem miało barwę ekranu monitora nastrojonego na martwy kanał” – pierwsze zdanie powieści mówi nam bardzo dokładnie, czego powinniśmy się spodziewać. Jest jednocześnie znakomitą ilustracją leciwości zawartych w niej konceptów – czy ktoś z młodszych czytelników będzie w ogóle wiedział, czym jest monitor nastrojony na martwy kanał? Podobnych paradoksów w „Neuromancerze” znajdziemy bardzo wiele, ale nie wolno nam zapominać, że wizja przyszłości sprzed 37 lat znacząco różni się od tego, co widzimy za oknem. Pod pewnymi względami (technologia, cybernetyka, podbój kosmosu) Gibson był optymistą i wizjonerem; pod innymi (stan ludzkości, środowisko) – wręcz przeciwnie. Bohaterowie na widok wielkiego wypchanego konia zastanawiają się, czy kiedykolwiek w życiu widzieli coś takiego, a przy innej okazji zjadając stek wołowy w ekskluzywnej restauracji zachwycają się faktem, że to żadne syntetyczne żarcie, tylko efekt długoletniej hodowli zwierzęcia tylko po to, by móc je później zabić i zjeść. Zresztą, nie trzeba daleko szukać, wystarczy sięgnąć po drugi akapit:
„- Nie chodzi o to, że biorę – tłumaczył ktoś, gdy Case przeciskał się między ludźmi stłoczonymi u wejścia do „Chat”. – Po prostu mój organizm cierpi na silny niedostatek narkotyków.”
Na początku jeszcze nie wiadomo, czy to pisane na poważnie, czy też nie. I ta niepewność pozostaje nam do końca, subtelna ironia stylu Gibsona mogła zgubić się gdzieś w tłumaczeniu, ale gdzieś tam bezustannie się kryje – w drętwych żartach Płaszczaka, w rastafariańskiej bogobojności mieszkańców Syjonu czy między wierszami rozmów Case′a z Molly.
Głównym bohaterem jest wspomniany już kilkakrotnie Case, kowboj cyberprzestrzeni, haker i, jednocześnie, człowiek który stracił szansę na wykonywanie swojego „zawodu” po tym, jak spróbował obrobić swoich pracodawców. Zamiast go zabijać, upewnili się, że już nigdy nie będzie mu dane podłączyć się do decku i zanurzyć w wirtualny świat. Poznajemy Case’a, gdy włóczy się nadbrzeżem Chiby i stara się zrobić coś ze swoim życiem pracując jako pośrednik dla wyżej postawionych gangsterów. Łyka też prochy, które czynią świat łatwiejszym do zniesienia. Nie jest może jeszcze wrakiem człowieka, ale z pewnością znajduje się na równi pochyłej – albo zniszczą go narkotyki, albo przesiąknięty paranoją tryb życia.
„Był tu od roku, a wciąż śnił o cyberprzestrzeni, choć nadzieja słabła każdej nocy. Tyle prochów, tyle wiraży i ściętych zakrętów w Mieście Nocy, i nadal widział we śnie matrycę, jasne karty logik rozwijające się w bezbarwnej pustce… Ciąg był daleko stąd, za Pacyfikiem, a on nie był specem konsoli, kowbojem cyberprzestrzeni. Był jeszcze jednym popychaczem, który starał się jakoś przeżyć.”
W takim stanie znajduje go Molly, pracująca dla tajemniczego pana Armitage’a w roli najemnika. Oferta jest prosta: zafundują Case’owi kosztowną operację, która przywróci mu możliwość surfowania po cyberprzestrzeni; on w zamian będzie musiał przeprowadzić kilka ryzykownych akcji. W gruncie rzeczy jednak bohater nie jest jakoś szczególnie przejęty swoim nowym, pozostawiającym wiele do życzenia, zatrudnieniem – dla niego liczą się emocje związane z powrotem do pracy, którą zawsze chciał wykonywać. Jest w końcu człowiekiem pasji, nawet jeśli to jedna z nielicznych wyróżniających go cech.
Nie ma co ukrywać: mimo bogatego tła i historii, jakie Gibson stworzył dla swoich bohaterów, nie należą oni do najmocniejszej strony tej książki. Kontakty Case z Molly wydają się od początku cokolwiek wymuszone (trochę niczym w „Blade Runnerze”, gdzie między Decardem a Rachael nie było zupełnie żadnej chemii), choć jednocześnie jest to ten rodzaj surowej relacji, w którą byłbym nawet w stanie uwierzyć – szczególnie biorąc pod uwagę świat przedstawiony. Oczywiście, Case może tęsknić za swoją byłą dziewczyną Lindą („Kiedy byłeś z nią, lubiłem cię chyba bardziej. Częściej się śmiałeś.” mówi Case’owi Ratz), ale to jeden z elementów przeszłości, od której musi się uwolnić.
Fabuła nie należy do najprostszych. Tak naprawdę przez długi czas Case i Molly, podobnie jak ich sojusznicy, wykonują pojedyncze zadania, które pozornie nie mają ze sobą związku, starając się jednocześnie dojść do prawdy związanej z tym, kto za tym wszystkim stoi (co do tego, że wynajmujący ich tajemniczy pan Armitage jest tylko figurantem, nie mają najmniejszych wątpliwości). W efekcie wątki pracy dla niego oraz odkrywania większej tajemnicy zręcznie się przeplatają, a bohaterowie muszą wielokrotnie decydować o słuszności podejmowanych kroków. Historia zaskakuje do samego końca, podobnie jak determinacja postaci i ich dążenie do tego, by mimo wszystko dokończyć robotę, którą zaczęli.
Symbolika „Neuromancera” jest w pełni dopasowany do cyberpunkowego (co istotne, samo to słowo nie pada w książce ani razu) klimatu powieści. Obserwując shurikeny na wystawie sklepu z bronią „Case pomyślał, że za takimi właśnie gwiazdami podąża, że jego przeznaczenie jest wypisane w konstelacjach taniego chromu”. Dla bohatera nawet seks ma w sobie coś z mistycznego przebywania w cyberprzestrzeni: „orgazm zapłonął błękitem w bezczasowej przestrzeni, pustce jak w matrycy, gdzie twarze rozpadały się i znikały w korytarzach huraganu, a jej mocne i wilgotne uda ściskały jego biodra”. Jak gdyby ciało było jedynie dodatkiem do niespełnionych snów o wirtualnym świecie. Ale czy można się dziwić Case’owi? W cyberprzestrzeni jest potężny, szczególnie mając u boku zdigitalizowaną jaźń innego kowboja i zabójczy wirus Kuang Grade Mark XI. Jednak to właśnie jego współpraca z Molly, połączenie świata wirtualnego z fizycznym, może przynieść ostateczny sukces.
koniec
1 czerwca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zbuntowane inwestycje
Marcin Mroziuk

12 VI 2021

Samo przesłanie „Pasa startowego” Katarzyny Ryrych nie jest przesadnie odkrywcze, ale czytelnikom trudno byłoby się nie przejąć perypetiami pary głównych bohaterów, którzy dorastają w dwóch rodzinach w pełni zasługujących na miano aksamitnej patologii.

więcej »

PRL w kryminale: Milicjant, który ukradł zbrodnię
Sebastian Chosiński

11 VI 2021

O ile stwierdzenie, że to „autor jednej książki” byłoby dla Andrzeja K.(rzysztofa) Bogusławskiego krzywdzące i niesprawiedliwe, o tyle wersja lekko zmodyfikowana, czyli „autor jednej rozpoznawalnej książki”, odpowiadałaby prawdzie. Ta powieść, która dotarła do świadomości szerszego grona czytelników, to wydane w serii „Klub Srebrnego Klucza” – „Świetliste ostrze”. Unieśmiertelnione jako jeden z odcinków serialu „07 zgłoś się” („Rozkład jazdy”).

więcej »

Dzieci-kwiaty, ludzie-pszczoły
Sławomir Grabowski

10 VI 2021

Frank Herbert to nie tylko autor „Diuny”, ale i zaskakująco odmiennych od niej utworów, takich jak klaustrofobiczno-apokaliptyczny dreszczowiec „Rój Hellstroma” z konceptem „umysłu roju”.

więcej »

Polecamy

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie

W podziemnym kręgu:

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nieodległe przyszłości
— Karolina Rochnowska

Między zimnym żelazem a Kruchym Lodem. Łamigłówka
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Wrzesień 2012
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady

U źródeł pary i punka
— Jędrzej Burszta

Cudzego nie znacie: Cyberpunk nasz powszedni
— Michał R. Wiśniewski

Dziewiętnastowieczna rewolucja komputerowa
— Maciej Popis

To nasz świat
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Anty-Catan
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Ucieczka przed zagładą
— Miłosz Cybowski

Świat pozbawiony sprawiedliwości i znaczenia
— Miłosz Cybowski

Komendant i Marszałek
— Miłosz Cybowski

Do księgarni marsz: Czerwiec 2021
— Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Marcin Mroziuk

Krótko o grach: Bóbr, nietoperz i inny zwierz
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Wierzenia przodków i coca-cola
— Miłosz Cybowski

Krótko o filmach: Nieuczciwe zagrywki złego czarnoksiężnika
— Miłosz Cybowski

W oparach nie tylko absurdu
— Miłosz Cybowski

Kamienie nie krwawią
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.