Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 sierpnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Adam Nasielski
‹As Pik›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAs Pik
Data wydaniakwiecień 2017
Autor
Wydawca CM
CyklWielkie gry Bernarda Żbika
SeriaKryminały przedwojennej Warszawy
ISBN978-83-65499-43-1
Format228s. 119×194mm
Cena35,50
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zbrodnie w stylu retro: „Wampir” w COP-ie
[Adam Nasielski „As Pik” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W polskiej literaturze międzywojennej i peerelowskiej niewiele trafiło się kryminałów, w których stróżowie prawa i porządku tropiliby seryjnych zabójców. Na szczęście w ostatniej „Wielkiej grze Bernarda Żbika” Adam Nasielski nakazał słynnemu inspektorowi prowadzić śledztwo w sprawie bezwzględnego i nadzwyczaj przebiegłego mordercy ukrywającego się pod pseudonimem As Pik.

Sebastian Chosiński

Zbrodnie w stylu retro: „Wampir” w COP-ie
[Adam Nasielski „As Pik” - recenzja]

W polskiej literaturze międzywojennej i peerelowskiej niewiele trafiło się kryminałów, w których stróżowie prawa i porządku tropiliby seryjnych zabójców. Na szczęście w ostatniej „Wielkiej grze Bernarda Żbika” Adam Nasielski nakazał słynnemu inspektorowi prowadzić śledztwo w sprawie bezwzględnego i nadzwyczaj przebiegłego mordercy ukrywającego się pod pseudonimem As Pik.

Adam Nasielski
‹As Pik›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAs Pik
Data wydaniakwiecień 2017
Autor
Wydawca CM
CyklWielkie gry Bernarda Żbika
SeriaKryminały przedwojennej Warszawy
ISBN978-83-65499-43-1
Format228s. 119×194mm
Cena35,50
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Świetnie rozwijającą się karierę pisarską Adama Nasielskiego przerwała niemiecka agresja na Polskę. I chociaż w chwili wybuchu drugiej wojny światowej miał on zaledwie dwadzieścia osiem lat, a jego aktywność beletrystyczna trwała niespełna dekadę (od 1931 do 1939 roku) – zdążył w tym czasie opublikować ponad czterdzieści pozycji. Żaden z ówczesnych twórców kryminałów (a przecież nie brakowało ich) nie dorównywał mu ani pracowitością, ani talentem. Szczególnym wzięciem cieszyły się książki z serii „Wielkie gry Bernarda Żbika”, których bohaterem był inspektor warszawskiej Centrali Służby Śledczej. Pierwszą z nich było „Alibi” (1933), ostatnią – powstały prawdopodobnie latem 1938 roku (w każdym razie po Anschlussie Austrii) „As Pik”. W początkowych odsłonach cyklu słynny policjant prowadził swoje śledztwa w Warszawie i najbliższej okolicy, w dwóch ostatnich tropił już jednak bandytów poza stolicą: akcja „Puama E” (1936) rozgrywała się bowiem w Zakopanem, natomiast „Asa Pik” – w Centralnym Okręgu Przemysłowym (COP).
Ba! pada nawet konkretna nazwa miasta – chodzi o osiemdziesięciotysięczny (a więc spory, jak na ówczesne warunki) Lechów, przedstawiony jako stolica COP-u. Problem w tym, że takie miasto – tym bardziej tak wielkie – nie istniało i nie istnieje (są w Polsce jedynie takie wsie). O co więc może chodzić? Z dużym prawdopodobieństwem o Stalową Wolę, która w propagandzie poświęconej Okręgowi była chyba eksponowana najczęściej (w 1938 roku powstał nawet głośny film dokumentalny Jerzego Gabryelskiego zatytułowany „C.O.P. Stalowa Wola”). Nasielski, sympatyzujący z sanacją, mógł więc wpisać się w ogólny ton i pójść za modą. Z drugiej strony proszę jednak pamiętać o tym, że mamy do czynienia z twórcą kryminałów i z wymyślonym przez niego bohaterem, który nie przygląda się rosnącym jak grzyby po deszczu hutom czy stalowniom, lecz tropi bezwzględnego i podstępnego bandytę.
Wszystko zaczyna się jednak w stolicy. 1 kwietnia 1938 roku do Komendy Głównej Policji Państwowej w Warszawie przychodzi list wysłany z Lechowa, którego autor bądź autorka zapowiada, że zabije Ksawerego Rosholma, przemysłowca i filantropa, dyrektora państwowego Koncernu Stalowego, największego zakładu w całym COP-ie. W dalszym ciągu tej arcyciekawej epistoły informuje także, że kiedy już upora się z Rosholmem, będzie mordował (bądź mordowała) dalej. Podaje nawet konkretne nazwiska kolejnych ofiar. Całość zostaje podpisana… As Pik. Kto się kryje pod tym pseudonimem, oczywiście nie wiadomo. Na kopercie, którą do biura inspektora Żbika przynosi aspirant Kobylański, nie ma żadnych odcisków palców ani innych znaków, po których dałoby się zidentyfikować nadawcę. Biorąc pod uwagę datę, policjant zastanawia się nawet, czy to nie jakiś głupi żart. Wszak ludzie miewają dziwaczne pomysły – i to nie tylko w prima aprilis.
W każdym razie Żbik uznaje, że Rosholma i siedmioro kolejnych osób wymienionych w liście Asa Pika należy jak najszybciej ostrzec. Przekazuje więc wiadomość komendantowi policji w Lechowie, podkomisarzowi Januszowi Porębskiemu, ten z kolei wysyła w teren starszego posterunkowego Władysława Prętka, który z zaskoczeniem konstatuje, że cała siódemka, którą ma wyczulić na grożące niebezpieczeństwo, mieszka w tym samym domu. I nikt poza nimi. Jakby tego było mało, okazuje się, że jedna z osób na liście została właśnie zamordowana we własnym mieszkaniu. To adwokat Janusz Linde, który poza prywatną kancelarią pełni także (a w zasadzie już pełnił) funkcję radcy prawnego Koncernu Stalowego kierowanego przez Rosholma. Przypadek? Raczej mało prawdopodobne. Tym bardziej że przy ciele ofiary znaleziono kartę do gry. Domyślacie się jaką, prawda?
Żbik zdaje sobie sprawę, że może i ma do czynienia z szaleńcem, ale takim, który realizuje swoje zbrodnicze zamysły, a nie tylko przelewa je na papier. Po spotkaniu z ministrem spaw wewnętrznych i po jego zapewnieniu, że środki finansowe nie odgrywają tu żadnej roli, inspektor jeszcze tego samego dnia, wraz z aspirantami Kobylańskim i Adamem Billewskim (swoim wieloletnim przyjacielem), leci samolotem (sic!) do Lechowa. Następnego dnia dołączają do niego natomiast czołowi wywiadowcy z Centrali Służby Śledczej: Więcek, Wielgus, Rogalski i Sznajder. Żbik ma więc pod ręką wszystkich swoich najlepszych ludzi. Mimo to nie udaje mu się zapobiec kolejnym zbrodniom; w miejscach publicznych, choć odosobnionych, giną kolejarz Janusz Kowalewski (będący w Lechowie przejazdem) oraz Hania Porębska, dwunastoletnia córeczka komendanta. Nic nie wskazuje na to, by ofiary coś ze sobą łączyło, poza tym że wszystkie zostały pozbawione życia strzałem w plecy i że przy każdej z nich znaleziono kartę asa pik.
Chciałoby się rzec, że z tak trudną sprawą inspektor Żbik nie miał jeszcze do czynienia. I to prawda. Owszem, wcześniejsze jego dochodzenia też nie należały do najłatwiejszych. Wymagały od niego nadzwyczajnych predyspozycji umysłowych, szybkości w działaniu i odwagi, ale do tej pory zawsze miał do czynienia z zabójcą, który miał motyw pchający go do zbrodni. W przypadku Asa Pik wydaje się, że słynny detektyw poluje na maniaka, który zabija dla samego zabijania. Bo sprawia mu to przyjemność. Bo, jak sam pisze, lubi „emocje”. Ktoś taki może zabijać w nieskończoność. Bądź do momentu, kiedy popełni pierwszy poważny błąd. Tyle że Żbik nie może czekać. Musi więc zabrać się za pozostałą szóstkę z listy mordercy. A są wymienieni na niej lekarz-chirurg, inżynier-architekt, przemysłowiec, aktorka dramatyczna, reżyser teatralny i urocza wdowa po dyrektorze huty. Wszyscy zaliczają się do lechowskiej elity; są ludźmi majętnymi i wpływowymi. A z takimi, inspektor dobrze to wie, sprawa jest najtrudniejsza.
Przyglądając się kolejnym powieściom Adama Nasielskiego z cyklu o inspektorze Żbiku, można dostrzec w nich pewien schemat. Nie jest on jednak dominujący, co oznacza, że pisarz dopuszczał wariacje na jego temat. I z taką właśnie mamy do czynienia w „Asie Piku”. Wynika to przede wszystkim z tego, że w ciągu lat rozwijał się warsztat pisarski autora; wymyślał on coraz atrakcyjniejsze fabuły, a dochodzeniom Żbika przydawał coraz większego rozmachu. Najlepiej widać to w ostatniej części cyklu, gdy nagle areną polowania na zabójcę staje się wielkie miasto. Dopiero z czasem obszar poszukiwań zostaje zawężony, dzięki czemu całość zostaje zwieńczona w ulubiony przez Nasielskiego sposób. Chociaż też nie do końca, ponieważ w ostatnich trzech (króciutkich) rozdziałach inspektor opuszcza oznaczony teren i – by ostatecznie zdemaskować Asa Pik – rusza nocą do miasta. Co najważniejsze, wszystkie działania policjanta, czasami wydające się dziwnymi, mają swoje uzasadnienie – zarówno w psychologii postaci, jak i w ciągu przyczynowo-skutkowym zdarzeń.
A że czytelnik nie jest na bieżąco dopuszczany do wszystkich tajemnic śledztwa… cóż, który autor kryminałów to robi? Który nie zostawia sobie – nomen omen – asa w rękawie, aby za jego sprawą na samo zakończenie wytoczyć najcięższe działo. Pożegnanie z inspektorem Bernardem Żbikiem wypadło więc nadzwyczaj udanie. „As Pik” to – bez wątpienia – najlepsza powieść całego cyklu. Żałować tylko należy, że po wojnie, gdy ostatecznie znalazł się na emigracji w Australii, Adam Nasielski nie przywrócił Żbika do życia. Nam pozostały jeszcze – niejako na deser – rozproszone teksty poświęcone słynnemu warszawskiemu policjantowi, które złożyły się na tom „Koralowy sztylet i inne opowiadania”.
koniec
17 lipca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Znakomita zabawa
Joanna Kapica-Curzytek

1 VIII 2021

Znane baśnie, opowiedziane w nowych wersjach, zwracają uwagę na szereg społecznych problemów związanych z nierównościami, szczególnie z dyskryminacją kobiet. „Kopciuszek i szklany sufit” to spora dawka humoru, ale i ostre spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość.

więcej »

Rodzinne tragedie
Marcin Mroziuk

31 VII 2021

Drugie spotkanie z Krystyną Lesińską okazuje się zaskakujące pod wieloma względami. Nie dość bowiem, że akcja „Lata utraconych” toczy się prawie dwie dekady wcześniej niż zasadniczy wątek „Wiosny zaginionych”, to jeszcze główna bohaterka powieści Anny Kańtoch musi zmierzyć się z wyjątkowo skomplikowaną zagadką kryminalną, w której fałszywych tropów zdecydowanie nie brakuje.

więcej »

PRL w kryminale: Zaufać milicji!
Sebastian Chosiński

30 VII 2021

W ostatnich latach nie tylko wznowiono najlepsze kryminały milicyjne Jacka Wołowskiego, ale także wydano – po raz pierwszy w wersji książkowej – kilka jego „gazetowców”. Niestety, dotąd nie została przypomniana mikropowieść „Porwano dziecko”, której pierwsza (i, jak na razie, jedyna) edycja miała miejsce ponad sześćdziesiąt lat temu.

więcej »

Polecamy

Imitacje

W podziemnym kręgu:

Imitacje
— Marcin Knyszyński

„Wolność”
— Marcin Knyszyński

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.