Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Feliks W. Kres
‹Grombelardzka legenda. Serce gór›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrombelardzka legenda. Serce gór
Data wydania16 lipca 2021
Autor
IlustracjePrzemysław Truściński
Wydawca Fabryka Słów
CyklKsięga Całości
ISBN978-83-7964-658-6
Format580s. 125×195mm; oprawa zintegrowana
Cena49,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
[Feliks W. Kres „Grombelardzka legenda. Serce gór”, Feliks W. Kres „Grombelardzka legenda. Wstęgi Aleru” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydana w dwóch częściach „Grombelardzka legenda” zabiera czytelnika do kolejnego zakątku Szereru.

Beatrycze Nowicka

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
[Feliks W. Kres „Grombelardzka legenda. Serce gór”, Feliks W. Kres „Grombelardzka legenda. Wstęgi Aleru” - recenzja]

Wydana w dwóch częściach „Grombelardzka legenda” zabiera czytelnika do kolejnego zakątku Szereru.

Feliks W. Kres
‹Grombelardzka legenda. Serce gór›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrombelardzka legenda. Serce gór
Data wydania16 lipca 2021
Autor
IlustracjePrzemysław Truściński
Wydawca Fabryka Słów
CyklKsięga Całości
ISBN978-83-7964-658-6
Format580s. 125×195mm; oprawa zintegrowana
Cena49,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Trzecia odsłona „Księgi całości” składa się z tomu opowiadań pt. „Serce gór” oraz powieści „Wstęgi Aleru”. Miejscem akcji obydwu jest górzysty region położony na północy kontynentu, słynący z ponurej aury i mrocznej przeszłości – to właśnie w Grombelardzie Szerń najzacieklej walczyła z konkurencyjną potęgą. Bohaterką pojawiającą się we wszystkich tekstach jest armektańska łuczniczka Karenira, jedna z żywych legend Kraju Chmur. Opowiadania przedstawiają rozmaite epizody z jej życia, powieść zamyka historię kobiety. Podobnie jak w przypadku „Północnej granicy” oraz „Króla bezmiarów” i tutaj narracja zawiera przeskoki pomijające część wydarzeń, choć od „Serca gór”, podtom drugi odróżnia spinający wszystko wątek tytułowych Wstęg Aleru.
Tym, co przede wszystkim zwraca uwagę i zasługuje na pochwałę, jest klimat (jeszcze bardziej nawet docenił go Eryk Remiezowicz). Mgliste, dzikie góry, ruiny, rozbójnicy, koty oraz sępy składają się na obraz wyrazisty i zapadający w pamięć. W przypadku Grombelardu Kres ofiarowuje czytelnikom to, co wielu fanów fantasy ceni sobie wysoko, a mianowicie możliwość „poczucia” innego świata. Kreację uniwersum uważam zresztą za najlepszy element „Księgi całości”, zdecydowanie budzi on zainteresowanie i zachęca do własnych rozmyślań na temat natury obecnych w Szererze sił. Z drugiej strony obraz Grombelardu jest niepełny – autor tak skoncentrował się na opisach wędrówek po bezdrożach i potyczek, że odnosi się wrażenie, jakby w tej krainie nie było zwykłych ludzi, wiodących równie zwyczajne życie. Zostali wspomniani jacyś kupcy oraz wymiana handlowa między głównymi miastami, ale i tak można się zastanowić, kto właściwie kupuje ich towary i z czego ci wszyscy zbójcy żyją. Przedstawione na kartach książek bardzo liczne zgony cesarskich żołnierzy skłaniają do refleksji, jakim cudem w Grombelardzie stacjonuje jeszcze jakiekolwiek wojsko. Chętnie dowiedziałabym się więcej o sępach, czyli trzecim inteligentnym gatunku zamieszkującym cesarstwo. Tak intrygujący pomysł aż prosił się o rozwinięcie, niestety się go nie doczekał.
Ci, którzy czytali części poprzednie, znajdą w „Grombelardzkiej legendzie” to, co zdążyli polubić – poza wyżej wzmiankowanym światem także oryginalnie poprowadzone fabuły. Nieprzewidywalność zakończeń uważam za zaletę (rozczarował mnie jedynie wątek Leyny w „Czarnych mieczach”, w zasadzie niewnoszący nic do całości). Inna sprawa, że zgodzić się muszę z jedną z osób komentujących na „Lubimy czytać” – tom trzeci jest swoistą kroniką niepowodzeń wszelakich, błędów i pomyłek. Od pewnego momentu przestaje to zaskakiwać, a zaczyna męczyć ponurą atmosferą. Przynajmniej bohaterowie nadal nie budzą sympatii, więc gdy wielu z nich ginie, nie jest jakoś specjalnie żal.
Jeśli chodzi o kreację postaci, trzeba powiedzieć, że w porównaniu z „Królem bezmiarów” jest lepiej – czytelnik dowiaduje się o nich więcej. Szkoda, że Karenira irytuje – przede wszystkim sprowadzaniem śmierci na wielu pozostałych i niedojrzałym zachowaniem (zwłaszcza w opowiadaniach). Jej osobista krucjata przeciwko sępom nie budzi chęci kibicowania jej, a chwiejność nastrojów nie zjednuje sympatii.

Feliks W. Kres
‹Grombelardzka legenda. Wstęgi Aleru›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrombelardzka legenda. Wstęgi Aleru
Data wydania3 września 2021
Autor
IlustracjePrzemysław Truściński
Wydawca Fabryka Słów
CyklKsięga Całości
ISBN978-83-7964-665-4
Format400s. 125×195mm; oprawa zintegrowana
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
A skoro już o tym – czas przejść do rzeczy dość mocno psującej mi lekturę, a mianowicie autorskich wynurzeń na temat kobiet popartych przykładami, czyli bohaterkami. W jednym z wywiadów przeczytałam, że Kres chciał uczynić je „po męsku silnymi, a jednocześnie kobiecymi”. Owa „kobiecość” to, jak się okazuje, głównie stereotypowe wady płci pięknej tudzież liczne opisy drugorzędowych cech płciowych. Kres z uporem godnym lepszej sprawy i zadziwiającą regularnością funduje czytelnikowi kolejne scenki z nagą Karenirą, jakby marzył o wydaniu swej powieści ilustrowanym przez Jarosława Musiała1). Miejscami wygląda to cokolwiek kuriozalnie, jak wtedy, gdy łuczniczka, zdjąwszy z siebie przemoczoną odzież, w zimnej jaskini (i nie, nie ma tam ogniska, za to jest – nieco dalej – dogorywający człowiek) leży „z nogami rozłożonymi w taki sposób, jakby zapraszała wszystkich mężczyzn świata”. Osobiście drażni mnie też bardzo porównywanie kobiecego ciała do konia: „mimowolnie ogarnął spojrzeniem okrągły, spięty jak u klaczy zad”. Rozumiem, że kobieta i kobyła mają prawdopodobnie ten sam źródłosłów, ale przypominam, że to pierwsze było na początku słowem obraźliwym.
Jakby tego było mało, zarówno we uwagach narratora, jak i w dialogach, powraca wciąż ten sam obraz. Oto wybrane przykłady:
„Z właściwym kobietom brakiem wyczucia dotknęła tej jednej, jedynej sprawy, której dotykać nie powinna”.
„Kragdob był mężczyzną; Hel-Krehiri kobietą. Nie miała żadnego pomysłu, co chciałaby w życiu osiągnąć”.
„Ot, po prostu: dwie kobiety w jednym miejscu nie mogły się lubić. Karenirę dziwił autorytet, jaki miała Kaga u podwładnych: ponadto czuła się urażona młodością i urodą rozbójniczki. Ta z kolei nie mogła darować przebiegaczce gór legendy, która otaczała jej postać (…). Wszystko to, co byłoby powodem wzajemnego szacunku dwóch mężczyzn, nieuchronnie zrażało do siebie kobiety. Zwykła rzecz na każdej ziemi i pod każdym niebem”.
„Hel-Krehiri wcale nie lubiła pleść trzy po trzy, co sprawiało, że nie każdy wierzył, iż jest prawdziwą kobietą”.
„Uważała, że dorównuje Kragdobowi i w żałosny, kobiecy sposób udowadniała to Ranerowi za pomocą siły”.
„Trudno powiedzieć, żeby lubiły się z Armą. Chociaż… Stosunki, fatalne na początku, zamiast ulec dalszemu pogorszeniu, po jakimś czasie poprawiły się nieco – rzecz niezwykła między kobietami”.
„Tutaj wszyscy, zamiast robić to, co trzeba, nagle zaczęli robić rzeczy dziwne i nie trzymające się kupy. Jak kobiety. A ty jesteś kobietą – zabrzmiało to jak obelga. – Jesteś niekonsekwentna”.
W całej książce znalazłam tylko jedną wypowiedź krytyczną o mężczyznach, padającą w dialogu (z ust kobiety, rzecz jasna). Warto jeszcze zwrócić uwagę, jak często bohaterki „Księgi całości” powtarzają, że nie rozumieją spraw tego świata i nie są w stanie ogarnąć umysłem wyjaśnień mężczyzn. W swojej recenzji Jakub Gałka nazwał Kresa „zatwardziałym mizoginem”. Ja się zastanawiam, jaka była przyczyna powyższych wtrętów – Kres znany mi z felietonów i wywiadów sprawia wrażenie człowieka rozsądnego i nie nastawionego do kobiet wrogo, a i w „Grombelardzkiej legendzie” to panie odgrywają decydującą rolę. Autor „Piekła i szpady” twierdzi też, że nie pisze po to, aby przymilać się czytelnikom, więc jeśli uznać to za prawdę, należałoby odrzucić pomysł, iż był to sposób przypodobania się odbiorcom2). Pozostaje więc wytłumaczenie takie, że Kres wplótł te uwagi w tekst bezmyślnie, że odzwierciedlają one przekonania tak głęboko zakorzenione, że nie podlegające większej refleksji, przyjęte jako oczywiste. Szkoda, bo to go ogranicza dość mocno, co zauważyli także Miłosz Cybowski oraz wyżej wspomniany Jakub Gałka, pisząc o podobieństwie przewijających się przez karty „Księgi całości” postaci kobiecych. Jeśli o mnie chodzi, przychylam się do powyższej opinii, poza tym nie bawią mnie te wszystkie fragmenty spod znaku „a teraz wujek Zdzisek wam chłopcy opowie, jakie to baby są wredne, ku pouczeniu i przestrodze”.
Niemniej, nadal intryguje mnie wątek nazwijmy to historyczno-magiczny, czyli losy cesarstwa i całego Szereru splecione z wiszącymi nad nimi mocami. Zapewne w odpowiednim czasie sięgnę po „Panią Dobrego Znaku” – mam tylko nadzieję, że to wszystko faktycznie ku czemuś zmierza.
koniec
27 września 2021
1) Młodszym czytelnikom Esensji wyjaśniam, że jego ilustracje faktycznie ozdabiały niektóre książki i opowiadania Kresa oraz że kojarzę tego rysownika z rozmiłowaniem w kreśleniu biustów (rozmiłowanie to osiągnęło taki poziom, że pamiętam ilustrację, w której na pierwszym planie znajdował się trup starej kobiety z nagimi piersiami).
2) Ze względu na klamrę kompozycyjną można by jeszcze rozważyć możliwość i potraktować całość jako stylizowaną na wypowiedź mieszkańca tego świata. Tyle, że stylistycznie i „światopoglądowo” „Grombelardzka legenda” nie różni się od części poprzednich, także sam sposób narracji nijak nie brzmi jak coś, co mógłby napisać kronikarz. A nawet jeśli Armektańczycy mieliby zwyczaj, by pisać historie bohaterskie uwzględniające takie sceny jak wypróżnianie się w korytarzu w karczmie, to przecież historia Kareniry miała być spisana na osobiste zamówienie cesarskiej córki, do tego wywodzącej się z ludu, którego kultura nie dyskryminowała kobiet (może nie całkowicie, ale zdaje się nawet mniej niż nasza). Inna sprawa, że ów kronikarz przesłał swoje dzieło, zamiast wręczyć je osobiście.
PS. Jak mam w zwyczaju robić od czasu do czasu, przypominam o mojej stronie z opowiadaniami.

Komentarze

1 2 3 »
27 IX 2021   09:41:31

Powyższą recenzją pani Beatrycze (!) potwierdziła trafność krytykowanych przez siebie opinii na temat kobiet. Jeśli w książkach Kresa szuka Pani politycznej poprawności, łopatologii i happy endów, to najwyraźniej pomyliła Pani adres. Radzę sięgnąć po sagę "Zmierzch" i prozę słynnego handlarza futer. U Kresa jest tylko nieprzewidywalność, bezsens i prawo Murphy'ego, jak to w życiu.

27 IX 2021   11:49:27

Nigdy nie byłam zwolenniczką politycznej poprawności w książkach, z którego to powodu także zdarzyło mi się być atakowaną na sieci.

Proszę czytać ze zrozumieniem, a nie tylko patrzeć z perspektywy urażonego fana.

Pragnę także zwrócić uwagę, że choć mężczyźni w książkach Kresa nieraz zachowują się parszywie i głupio, to jednak tego rodzaju uwagi narratora na ich temat nie pojawiają się regularnie. Z jakiego powodu?

O, takich zdań np. się nie uświadczy (przynajmniej na razie) "X był osiłkiem, co oznaczało, że najprawdopodobniej był też głupi", albo "kiedy Y zrozumiał, że wyczerpała mu się siła argumentów, zrobił to, co wszyscy mężczyźni w takiej sytuacji, czyli użył argumentu siły", "domagała się wyjaśnień, których nie miał, więc zaczął na nią wrzeszczeć", "wiedział, że to nierozsądne zachowanie, ale cóż, był mężczyzną, co oznacza, że kutasem myślał częściej niż głową" (sorry za tego "kutasa" ale bardziej pasuje mi do stylu Kresa). Powyższe cytaty są jedynie próbą pokazania, jak "smakują" stereotypy na temat mężczyzn.

A - w sumie zastanawiam się, jak powyższa recenzja potwierdza cytowane przeze mnie wypowiedzi o kobietach, które dotyczą: niechęci pomiędzy kobietami, braku celu w życiu, paplania, udowadniania autorytetu siłą tudzież bycia niekonsekwentną.

No chyba, że chodziło o ten brak wyczucia, skutkujący ranieniem mężczyzny, uderzając w coś, co dla niego jest cenne - w tym przypadku lubiane książki. Mimo to jednak nie porównywałabym krytykowania lubianych książek, do aluzji na temat nieudanego życia uczuciowego bohatera (o tym właśnie mówiła Karenira do Baylaya).

27 IX 2021   14:54:45

Swoją drogą — ciekawostka dla panów Wicka i jego Wacka, którzy, jak się zdaje, potwierdzają stereotyp nie rozumiejących lub nie chcących zrozumieć tekstu internetowych komentatorów — obupłciowa część redakcji sugerowała obniżenie oceny (co do mnie, byłem przeciw). Na co Beatrycze się nie zgodziła.

@Beatrycze. Ale jak smakują? Mnie na przykład bardzo uśmiechają i przeczytałbym je z przyjemnością, mimo że do nowoczesnego, powiedzmy: powojennego, pseudofeminizmu bardzo mi daleko.

27 IX 2021   18:27:27

Wicek i jego Wacek nawet nie zauważyli, że recenzja w ogólnym rozrachunku jest pozytywna, a Kres oprócz kuksańców dostaje też pochwały. Recenzowanie generalnie polega na wskazywaniu mocnych i słabych stron tekstu Jeśli ktoś szuka laurek, to pomylił adres. Laurki można znaleźć na ostatnich stronach okładek.

Sam często coś tam wytykam w recenzjach, ale na Croma! niech to będzie wytykanie merytoryczne. Jeśli ktoś tkwi w błędzie, należy wskazać na czym polega błąd, a nie narzekać, że ktoś coś śmiał skrytykować.

PS Robertowi Gawlińskiemu z Wilków także kobiety kojarzą się z końmi. "Konie w galopie..." itd.

27 IX 2021   19:18:18

Akurat z recenzentek/recenzentów piszących dla Esensji Beatrycze jest chyba ostatnią której można zarzucić polityczną poprawność. Księgi Całości nie czytałem, ale te cytaty są kuriozalne i stawiają Kresa w... powiedzmy, dziwnym świetle.

28 IX 2021   07:41:42

Jeśli wydaje Wam się, że ta recenzja jest pozytywna, to macie chyba coś z oczami :) Przecież pani Beatrycze od początku do końca wylicza tylko rzeczy, które jej się nie podobały. Bohaterowie nie tacy, świat nie taki, fabuła nie taka. Ale nie taka, jak co? Chyba jak jej wyobrażenia. To w ogóle nie jest recenzja TEJ książki, tylko jakiejś innej, którą pani Beatrycze sobie wymyśliła i jej nie dostała.

Z każdej książki można wyciągnąć trochę cytatów i ułożyć je obok siebie pod jakąś z góry wymyśloną tezę. Pomyślcie ile trzeba sobie zadać trudu, żeby je znaleźć i przepisać. Zalatuje mi to jakąś obsesją, nieważne zresztą czym wywołaną. A potem na te cytaty ktoś się nabiera, np. niejaki xyz, który na ich podstawie wyrobił sobie kompletnie fałszywe zdanie na temat Kresa. No, ale jeśli dla kogoś pani Beatrycze jest autorytetem, to sorry :)

28 IX 2021   14:56:44

A mnie najbardziej ciekawi gdzie u "słynnego handlarza futer" ta polityczna poprawność i happy endy?

28 IX 2021   18:39:43

W wielu recenzjach zamieszczam cytaty, w praktyce wygląda to tak, że jak zwrócę na coś uwagę, czytając, zaznaczam sobie fiszką. Gdy piszę recenzje, to przeglądam zaznaczone miejsca i wybieram, między innymi po to, by nikt nie zarzucił mi, że krytykuję bez pokrycia (choć częściej - w celu rozśmieszenia czytelników recenzji, jeśli styl i/lub tłumaczenie są wybitnie kulawe).

@El Lagarto
W przypadku koni w galopie to brzmi ładniej, moim zdaniem, w końcu chodzi o całą wizję z biegnącymi końmi a nie o kształt końskiego zadu. Też mi sie przypomina zamieszczony w Science Fiction fragment Achai, gdzie bohaterka zoastała porównana do "rasowej klaczy".

Co nie zmienia faktu, że "Baśkę" uważam za kawałek będący znakiem upadku Wilków. Kiedyś było o wolności, zagubieniu i sensie życia, a potem "Baśka miała fajny biust!". No i to, że swego czasu grali to wszędzie i ciągle, do obrzydzenia.

Zastanawiam się najbardziej, jak się z tą piosenką czuła żona Gawlińskiego - w końcu wylicza te wszystkie kobiety - przyjaciółki i kochanki - ta miała fajny biust, z tą "można było konie kraść", z tą był udany seks, tej pragnął, a żona doczekała się jedynie jednego wersu że "Monika była OK". Ale to już inna historia.

28 IX 2021   18:42:26

To znaczy z tą Achają, to mi się nie spodobało.
Zresztą, cały fragment (a właściwie dwa fragmenty, bo takie widziałam) był lichy.

28 IX 2021   21:37:29

Przypomniało mi się, jak 10 lat temu napisałem bardzo pozytywną recenzję ze zbioru opowiadań Grabińskiego — czy dobrą, czy nie, to inna sprawa: byłem młody — a komentator zauważył jeden króciutki akapit i uznał go za sedno tekstu.

1 2 3 »

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Chopin – globalny fenomen
Joanna Kapica-Curzytek

24 X 2021

Osiemnasty Konkurs Chopinowski właśnie przechodzi do historii, liczącej sobie już prawie sto lat. W „Wielkiej grze” przeżyjemy jeszcze raz wszystkie poprzednie edycje tej wielkiej imprezy. Ciekawostek, anegdot, emocji nie zabraknie!

więcej »

Duch czy Demiurg?
Sławomir Grabowski

23 X 2021

„Gnoza” Michała Cetnarowskiego nie rozczarowuje jako pełnoprawna powieść SF z trochę wyższej półki – może trochę epigońska, ale nadrabiająca ciekawym konceptem, choć dalekim od naukowej ortodoksji.

więcej »

PRL w kryminale: Striptizerka Mariola bez strusiego pióra
Sebastian Chosiński

22 X 2021

W „Damie ze strusim piórem” – kolejnej „powieści milicyjnej” Danuty Frey(-Majewskiej) opublikowanej w serii „Ewa wzywa 07…” – jest to wszystko, co decydowało o sensacyjności dzieła w drugiej połowie lat 80. XX wieku. Mamy więc zdradzającego męża i striptizerkę z „Kongresowej”, cenne dzieło sztuki i tajemniczą zbrodnię. A na finał szaleńczy pościg ulicami Warszawy.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Biegający po górach babochłop
— Miłosz Cybowski

Baba-herod, czyli jeszcze raz to samo proszę
— Jakub Gałka

Tegoż twórcy

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Pod niebem Szereru
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Sierpień 2014
— Miłosz Cybowski, Konrad Wągrowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jacek Jaciubek, Daniel Markiewicz

Historia z dawna zapowiadana
— Jakub Gałka

Biegający po górach babochłop
— Miłosz Cybowski

Morskie opowieści o ciekawszej treści
— Miłosz Cybowski

Baba-herod, czyli jeszcze raz to samo proszę
— Jakub Gałka

Piraci na stałym lądzie
— Jakub Gałka

Ciemno, chłodno i do domu daleko
— Miłosz Cybowski

Na granicy dobrego i złego
— Jakub Gałka

Tegoż autora

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Jak to u nas w wiosce było…
— Beatrycze Nowicka

Razem na złe i na jeszcze gorsze
— Beatrycze Nowicka

Sentymenty
— Beatrycze Nowicka

Bajka o księżniczce i łotrzyku
— Beatrycze Nowicka

Z wizytą w mieście dżinnów
— Beatrycze Nowicka

Przekraczając granice lecz nie limit znaków
— Beatrycze Nowicka

Pod niebem Szereru
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.