Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Tadeusz Żołnierowicz
‹Złoty listek / Krótko po północy›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZłoty listek / Krótko po północy
Data wydania2017
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
Format151s. 138×194mm
Cena25,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Nie podnoś na kobietę popielniczki!
[Tadeusz Żołnierowicz „Złoty listek / Krótko po północy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Miłość – to takie skomplikowane zjawisko. Przychodzi i odchodzi. Czasami w jej narodzinach pomagają pieniądze, innym znów razem mogą się one stać przyczyną wzajemnej niechęci. W „Złotym listku” Tadeusza Żołnierowicza dramat zaczyna się od śmierci małżonków, którzy – choć to pierwsza połowa lat 70. XX wieku – żyli na wysokiej stopie. A mimo to nie było między nimi miłości.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Nie podnoś na kobietę popielniczki!
[Tadeusz Żołnierowicz „Złoty listek / Krótko po północy” - recenzja]

Miłość – to takie skomplikowane zjawisko. Przychodzi i odchodzi. Czasami w jej narodzinach pomagają pieniądze, innym znów razem mogą się one stać przyczyną wzajemnej niechęci. W „Złotym listku” Tadeusza Żołnierowicza dramat zaczyna się od śmierci małżonków, którzy – choć to pierwsza połowa lat 70. XX wieku – żyli na wysokiej stopie. A mimo to nie było między nimi miłości.

Tadeusz Żołnierowicz
‹Złoty listek / Krótko po północy›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZłoty listek / Krótko po północy
Data wydania2017
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
Format151s. 138×194mm
Cena25,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Napisanie dobrego kryminału to ogromne wyzwanie, wymagające matematycznej wręcz precyzji i perfekcyjnej logiki. Jeden moment nieuwagi, błąd, którego nie uda się wychwycić na etapie redakcji książki – może zniweczyć całą pracę autora. Tym trudniejsze musiało być tworzenie tak zwanych „gazetowców”, czyli powieści ukazujących się w odcinkach w prasie, zwłaszcza jeżeli – a tak praktyka też bywała stosowana – powstawały one… może nie z dnia na dzień, ale na przykład z tygodnia na tydzień. Z tym większym podziwem należy podchodzić do tych autorów, którzy publikując swoje dzieła w gazetach codziennych, potrafili mimo wszystko zachować odpowiednio wysoki poziom literacki i utrzymać napięcie fabularne. Tadeuszowi Żołnierowiczowi – etatowemu dostarczycielowi reportaży i opowiadań kryminalnych dla wychodzącego w Bydgoszczy popołudniowego „Dziennika Wieczornego” – nie zawsze to się udawało. Ale nie oznacza to, że – wybaczcie kolokwializm – partolił swoją robotę. Czego wyrazistym dowodem „Złoty listek”.
To jego szósta mikropowieść milicyjna, jaka została wydrukowana w prasie toruńskiej i bydgoskiej. Wcześniej były to: „Zbrodniarz myli tropy” (1970), „Śmierć u schyłku nocy” (1970), „Twarzą w twarz” (1970) – po dziewięciu latach wydane w serii „Ewa wzywa 07…” jako „Cios za ciosem”, „Gdy zapadnie ciemność” (1971) oraz „Krótko po północy” (1972). „Złoty listek” pierwotnie wydrukowany został w „Dzienniku Wieczornym” w 1974 roku (w numerach od 105 do 136); edycji książkowej doczekał się jednak dopiero czterdzieści trzy lata później dzięki wydawnictwu Wielki Sen, które w ostatnich latach przypomniało większość dorobku prozatorskiego Żołnierowicza (poza wydanymi jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku kryminałami „Ktoś musi zginąć” oraz „Pająk rozpina sieci”).
Co ciekawe, we wszystkich z nich jako główna postać dramatu pojawia się porucznik Daniel Altar (niestety, przez te lata nie zasłużył sobie na awans), któremu niekiedy pomaga jeszcze – mniej lub bardziej aktywnie – kapitan Krzysztof Sieniuć. Akcja „Złotego listka” rozgrywa się w Poznaniu i na Wybrzeżu. Interesujące, że jesteśmy w stanie wskazać nawet dokładny dzień (ale nie rok) zawiązania fabuły – to 12 maja (a w zasadzie noc z 12 na 13). W restauracji „Kameralna” niejaki Michał Kowalski upija się niemal do nieprzytomności. W ostatniej fazie libacji dosiada się do niego inny mężczyzna; pora jest już jednak bardzo późna, więc personel mało delikatnie zwraca uwagę obu mężczyznom, że powinni opuścić lokal. Na szczęście nie awanturują się i grzecznie wychodzą. Na ulicy jeszcze o czymś rozmawiają, ale potem rozchodzą się w różne strony. Kowalski, idąc z trudem, po drodze trzymając się płotu, wraca do domu, a tam…
Willa Kowalskich znajduje się przy ulicy Różanej. Naprzeciw nich mieszka emeryt Franciszek Golski. Na sąsiadów patrzy z zazdrością. Jeszcze nie tak dawno żyli jak inni, ale od jakiegoś czasu są prawdziwymi krezusami. Widać warsztat samochodowy Kowalskiego zaczął przynosić dochody. Tyle że z żoną zaczęło mu się nie układać, czego dowodem coraz częstsze i coraz głośniejsze awantury. Tego wieczoru także pokłócili się tak głośno, że wszyscy mieszkańcy Różanej musieli to słyszeć. Pan Michał nawet wybył z domu; potem jeszcze wrócił, wyprowadził samochód z garażu i odjechał. Widać małżonka dopiekła mu tak bardzo, że nie był w stanie tego dłużej znieść. A może stało się coś znacznie gorszego?! Co – okazuje się następnego dnia, kiedy przed południem listonosz znajduje w pokoju trupa Elwiry Kowalskiej. Kobieta zginęła z powodu uderzenia w głowę kryształową popielniczką. A że – przynajmniej na pierwszy rzut oka – nic nie skradziono, wielce prawdopodobny wydaje się fakt, że załatwił ją w ten sposób rozwścieczony mąż.
Poszukiwania Michała Kowalskiego przynoszą skutek dopiero po kilku dniach. Zostaje znaleziony przez przypadek w lesie, kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania, wiszący na gałęzi. Pierwsza myśl nawet dla prowadzących dochodzenie jest oczywista: zamordował żonę i uciekł, a kiedy zdał sobie sprawę z tego, co uczynił, popełnił samobójstwo. Tyle że przeczy temu sekcja zwłok. Kowalski, zanim zawisł, także został uderzony w głowę. Czyli komuś zależało na tym, aby upozorować samobójstwo i tym samym odsunąć od siebie podejrzenie o aż dwa zabójstwa. Tylko komu? Za wyjaśnienie zagadki zabiera się porucznik Altar, który szybko zdaje sobie sprawę z tego, że bogactwo ofiar nie pochodziło jedynie z warsztatu samochodowego (aż takich zysków on nie przynosił), co oznacza, że musieli trudnić się czymś jeszcze. Co skrzętnie przed wszystkimi, włącznie ze skarbówką, ukrywali.
Najgorsze dla Altara jest to, że brakuje jakichkolwiek tropów, za którymi można by podążyć. Kowalski nie miał bliskiej rodziny; daleki kuzyn, niejaki Galicki, mieszka w Gdyni Chylonii, tyle że od dobrych paru lat panowie nie utrzymywali ze sobą żadnych kontaktów. Mimo to porucznik postanawia wybrać się na Wybrzeże (skąd zresztą pochodzi), zawsze bowiem istnieje szansa, że dowie się czegoś interesującego. Zamiast tego, poznaje intrygującą córkę Galickiego, Magdalenę – piękną, ale wywołującą w poruczniku niepokój. A skoro milicjant zaczyna czuć niepokój, to znaczy… że złapał trop. A przynajmniej tak mu się wydaje. „Złoty listek” to najdłuższa z mikropowieści Żołnierowicza. Miał więc w niej czas, aby rozbudować tło obyczajowe i portrety psychologiczne bohaterów dramatu. Dzięki temu historia jest zdecydowanie ciekawsza niż to było chociażby w przypadku „Krótko po północy”.
O ile jeszcze sekwencje poznańskie wypadają w „Złotym listku” dość blado, o tyle w Gdyni i Sopocie dzieją się rzeczy interesujące. Ale też trudno temu się dziwić – polskie Wybrzeże w czasach Edwarda Gierka przeżywało spory rozkwit, rodziły się tam wielkie fortuny, kwitł handel nielegalnymi towarami z przemytu. Pokusa, by dorabiać się „na skróty” była spora. Żołnierowicz postanowił to wszystko przenieść na karty powieści, a jednocześnie udało mu się, choć jednak w sposób dość powierzchowny, sportretować trójmiejski półświatek (z ulubionymi miejscami, w jakich spotykali się „królowie przestępczego podziemia”). Przy okazji dostaje się też młodemu pokoleniu, któremu nie chce się ani uczyć, ani ciężko pracować. Które charakteryzuje się typowo konsumpcyjnym podejściem do życia. Dopiero traumatyczne przeżycie jest w stanie nieco odmienić takie nastawienie.
koniec
7 stycznia 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2022

Koczownicy? W Stanach Zjednoczonych? W dzisiejszych czasach? Jest ich więcej niż sądzimy. I wędrują po kraju z powodów zupełnie innych, niż byśmy sobie wyobrażali. Reportaż „Nomadland” opisuje ich losy, przynosząc także gorzką refleksję o tym, że przewidywalny, bezpieczny świat to miraż.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Wygrane i przegrane bitwy
Miłosz Cybowski

15 I 2022

W drugiej części „Czasu Hitlera” Frank McDonough bierze się za obfitujący w wydarzenia okres, jakim były lata 1940-45. Choć na temat II wojny światowej napisano już wiele, autor prezentuje nieco świeżego spojrzenia na to burzliwe pięciolecie. Książkę czyta się dobrze, ale niekiedy można odnieść wrażenie, że całość stanowi zwykły zapis historii tego konfliktu.

więcej »

PRL w kryminale: Co łączy Marchwickiego ze Stawroginem?
Sebastian Chosiński

14 I 2022

O Barbarze Gordon (a właściwie Larysie Zajączkowskiej-Mitzner) pisaliśmy do tej pory przy okazji trzech jej mikropowieści wydanych w serii „Ewa wzywa 07…”. Teraz nadszedł czas na najbardziej znaną książkę słynnej autorki kryminałów milicyjnych – inspirowanego sprawą „Wampira z Zagłębia”, czyli Zdzisława Marchwickiego, „Nieuchwytnego”.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.