Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jerzy Siewierski
‹Opowieść o duchach i gorejącym sercu›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOpowieść o duchach i gorejącym sercu
Data wydania1983
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format34s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Urlop z duchami
[Jerzy Siewierski „Opowieść o duchach i gorejącym sercu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W swojej drugiej (i zarazem ostatniej) pozycji wydanej w serii „Ewa wzywa 07…” Jerzy Siewierski połączył dwie wielkie fascynacje literackie: fabułę detektywistyczną z historią grozy. Wiele zresztą wyjaśnia tytuł dziełka: „Opowieść o duchach i gorejącym sercu”, który – co istotne – ofiarowuje czytelnikowi to, co w nim zawarte.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Urlop z duchami
[Jerzy Siewierski „Opowieść o duchach i gorejącym sercu” - recenzja]

W swojej drugiej (i zarazem ostatniej) pozycji wydanej w serii „Ewa wzywa 07…” Jerzy Siewierski połączył dwie wielkie fascynacje literackie: fabułę detektywistyczną z historią grozy. Wiele zresztą wyjaśnia tytuł dziełka: „Opowieść o duchach i gorejącym sercu”, który – co istotne – ofiarowuje czytelnikowi to, co w nim zawarte.

Jerzy Siewierski
‹Opowieść o duchach i gorejącym sercu›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOpowieść o duchach i gorejącym sercu
Data wydania1983
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format34s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
W opublikowanej przez Iskry w 1972 roku w serii „Ewa wzywa 07…” mikropowieści Jerzego Siewierskiego „Zaproszenie do podróży” Stanisław Watucki był – trzymanym przez autora na drugim planie – porucznikiem Milicji Obywatelskiej, który pełnił co najwyżej rolę służebną wobec kapitana Filipa. W wydanej jedenaście lat później, choć prawdopodobnie powstałej jeszcze w latach 70., „Opowieści o duchach i gorejącym sercu” Staś, jak mówi o nim jedna z bohaterek, jest już kapitanem Komendy Głównej. Właśnie, czy jednak „już”? Trochę czasu przecież minęło, mógłby więc równie dobrze dochrapać się stopnia majora (wyżej raczej nie, bo pułkownicy rzadko – albo i wcale – prowadzili śledztwa, raczej nadzorowali je zza służbowych biurek). Tak się jednak nie stało. Inna sprawa, że sporym awansem było dla niego samo przejście z Komendy Stołecznej do Głównej.
Trudno orzec, kiedy dokładnie rozgrywa się akcja „Opowieści…”, ale na pewno nie są to lata 80. (nawet początek tamtej dekady). Tło obyczajowe jest ledwo zarysowane, w efekcie brak jakichkolwiek dokładniejszych wskazówek. Może poza tą, że Watucki przybywa po ponad dwudziestu latach do oddalonej od stolicy prowincjonalnej miejscowości, w której przez jakiś czas mieszkał z matką po zawierusze wojennej. Załóżmy więc, że było to około 1950 roku, dodajmy do tego maksymalnie ćwierć wieku – wtedy wyszłaby nam mniej więcej połowa lat 70. Pasowałoby? Owszem, pasowało. I nawet dość zgrabnie wpisywało się w drogę awansu, jaką sympatyczny „Staś” mógłby przejść po wydarzeniach przedstawionych w „Zaproszeniu do podróży”.
Co sprowadza milicjanta do krainy beztroskiego, choć przypadającego na dość ponure lata, dzieciństwa? Prośba starej ciotki Eufrozyny Milewskiej, która w rzeczywistości wcale nie jest jego ciotką, ale tak właśnie zwracał się do niej, kiedy z matką znalazł dawno temu schronienie pod jej dachem. Otrzymawszy po bardzo długim braku kontaktu alarmujący list od staruszki, nie mógł pozostawić go bez odzewu. Udaje się więc do przełożonych i prosi o kilka dni zaległego urlopu, a potem wsiada w pociąg, by udać się na drugi koniec Polski (nie wiadomo jednak, czy na wschód, zachód, północ bądź południe). Jerzy Siewierski, lubujący się w literaturze grozy, dobrze wie, jak budować napięcie. Nieprzypadkowo więc każe Watuckiemu dotrzeć na miejsce przeznaczenia już po zmroku, gdy na dworze szaleje listopadowy wiatr i leje deszcz. Jakby tego było mało, dom Milewskiej stoi przy ulicy… Cmentarnej. Czytelnik od pierwszych akapitów dostaje zatem jasny przekaz, że żadnych przelewek nie będzie.
A to dopiero początek niesamowitości. Okazuje się bowiem, że to ostatni piątek miesiąca – dzień, w którym Eufrozyna organizuje seanse spirytystyczne. Po szybkiej kolacji i krótkiej rozmowie z mieszkającą u staruszki młodą pielęgniarką Zosią Radwańską Watucki zostaje od razu zaciągnięty do pogrążonego w mroku pokoju, gdzie czekają już zniecierpliwieni uczestnicy spotkania. W sumie – ośmioro osób, spośród których „Staś” zna jedynie „ciotkę” Milewską. I chociaż nie przejechał kilkuset kilometrów po to, aby porozmawiać ze świętej pamięci mężem Eufrozyny, Alfredem, musi odbyć seans, bo i tak dopiero po nim staruszka będzie mogła mu opowiedzieć, w jakim celu go tutaj ściągnęła. Tyle że do tej rozmowy już nie dochodzi, ponieważ w trakcie seansu, gdy całkowicie gaśnie światło, a w pokoju rozlegają się różne dziwne dźwięki, kobieta zostaje zamordowana.
Ktoś – a może coś? na przykład duch zmarłego „wuja” Alfreda? – wbija jej w plecy zabytkowy nóż, jaki do tej pory spokojnie wisiał sobie na ścianie. Istotne wydają się w tym kontekście ostatnie słowa Milewskiej, które wypowiedziała męskim głosem (całkiem możliwe więc, że przemawiał przez nią mąż). Nie wiadomo wprawdzie do kogo się zwracała, ale zabrzmiało to jak rada połączona z groźbą. Jeśli nieznana osoba sama nie przyzna się do popełnionego przez siebie czynu, poniesie poważne konsekwencje, „bo oto przybył już ten, który sprawiedliwość czyni i ukarze przestępcę… (…) sprawiedliwość już czeka i wznosi miecz karzący…”. Widać przestępca właściwie odczytał ostrzeżenie, ponieważ zareagował natychmiast. A to oznacza, że musi być nim ktoś z uczestników seansu. Kogo jednak podejrzewać, skoro dwoje z nich to cenieni nauczyciele miejscowego liceum, kosmetyczka, farmaceuta, zaopatrzeniowiec w spółdzielni i wspomniana już wcześniej pielęgniarka. Kto z nim miałby zabić Eufrozynę? I – przede wszystkim – dlaczego?
Śledztwo przejmuje miejscowa milicja z porucznikiem Antoniakiem na czele. Sprawa jest jednak na tyle poważna, że Komenda Wojewódzka przysyła jeszcze swojego oficera, kapitana Wilskiego, natomiast Główna – oddelegowuje Watuckiego, który o sprawie wie przecież najwięcej. Ale nie wie wszystkiego. Zwrócił wprawdzie na wypowiedziane przez Milewską przed śmiercią słowa o „gorejącym sercu”, ale nie skojarzył ich z dramatycznymi wydarzeniami, jakie miały miejsce kilka miesięcy wcześniej w zupełnie innym mieście w Polsce. Skojarzył je za to przełożony „Stasia”, jak również Wilski i Antoniak. Pytanie tylko, co Eufrozyna – trudniąca się wróżbiarstwem staruszka – mogła wiedzieć na temat dokonanej jakiś czas temu śmiałej kradzieży cennego wisiora z rubinami, w czasie której napastnik zabił dwie osoby? Coś jednak wiedziała, skoro najpierw poprosiła o przyjazd Watuckiego, a zaraz potem została – niemal na jego oczach – zamordowana.
„Opowieść…” Siewierskiego to klasyczna peerelowska „powieść milicyjna” – napisana bez fajerwerków i bez przesadnie skomplikowanej fabuły, ale za to mająca specyficzny – z perspektywy czasu można go nawet określić sympatycznym – małomiasteczkowy klimat. Z jednej strony autor umiejętnie buduje nastrój grozy, z drugiej – potrafi mrugnąć okiem do czytelnika. Zwłaszcza gdy na arenę wkracza Alina Pacaj, trzydziestosześcioletnia kosmetyczka, która jak na polską prowincję prowadzi dość bujne i śmiałe życie towarzyskie. Na dodatek zagina parol na „Stasia”, który niekoniecznie docenia jej swarliwy charakter, ale na pewno pozostaje pod wpływem dojrzałej urody. Gorzej dla niego, że kobieta jest przecież jedną z podejrzanych. Mikropowieści Siewierskiego daleko do mistrzostwa, ale ma ona niezaprzeczalny urok sympatycznej ramotki.
koniec
25 marca 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Syndrom gotującej się żaby
Marcin Knyszyński

25 VI 2022

„Może pora z tym skończyć”, debiutancka powieść kanadyjskiego pisarza Iana Reida, jest thrillerem psychologicznym, książką-zagadką, opowieścią grozy i naprawdę świetnie napisaną, emocjonującą fabułą. Jest jednocześnie powieścią dosłownie budzącą niepokój i uczucie niesamowitości oraz wpędzającą w dość poważny dyskomfort.

więcej »

PRL w kryminale: Trup w TIR-ze
Sebastian Chosiński

24 VI 2022

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że wielu autorów peerelowskich kryminałów publikowanych przez wydawnictwo Wielki Sen nosi nazwiska, które nic nam dzisiaj nie mówią. Nie zrobili bowiem kariery pisarskiej, niektórzy pewnie nie byli nawet zawodowymi literatami. Jak Jerzy Norman, którego opowiadanie „Jutro jedziemy na południe” zostało przypomniane w ubiegłym roku, po półwieczu od publikacji na łamach regionalnego tygodnika.

więcej »

Dokonywanie wyboru
Joanna Kapica-Curzytek

23 VI 2022

Idea powieści „Czerwona pigułka” prowokuje i budzi intelektualny niepokój. Ale od strony literackiej nie jest to najlepszy utwór, który wyszedł spod pióra Hariego Kunzru.

więcej »

Polecamy

Odwieczna dialektyka

W podziemnym kręgu:

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.