Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 lutego 2023
w Esensji w Esensjopedii

Anna Malinowska
‹Od Katowic idzie słońce›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOd Katowic idzie słońce
Data wydania17 sierpnia 2022
Autor
Wydawca Czarne
ISBN978-83-8191-486-4
Format320s. 133×215mm; oprawa twarda
Cena48,90
Gatuneknon‑fiction, podróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Unikalny punkt widzenia
[Anna Malinowska „Od Katowic idzie słońce” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Reporterska książka „Od Katowic idzie słońce” to ciekawy portret stolicy województwa śląskiego, pokazany przez pryzmat związanych z tym miastem ludzi. Co więcej, dostajemy także niebanalny portret Górnego Śląska, wraz z całą złożonością problemów tego regionu.

Joanna Kapica-Curzytek

Unikalny punkt widzenia
[Anna Malinowska „Od Katowic idzie słońce” - recenzja]

Reporterska książka „Od Katowic idzie słońce” to ciekawy portret stolicy województwa śląskiego, pokazany przez pryzmat związanych z tym miastem ludzi. Co więcej, dostajemy także niebanalny portret Górnego Śląska, wraz z całą złożonością problemów tego regionu.

Anna Malinowska
‹Od Katowic idzie słońce›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOd Katowic idzie słońce
Data wydania17 sierpnia 2022
Autor
Wydawca Czarne
ISBN978-83-8191-486-4
Format320s. 133×215mm; oprawa twarda
Cena48,90
Gatuneknon‑fiction, podróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Anna Malinowska jest dziennikarką katowickiego oddziału „Gazety Wyborczej”. Ma już na swoim koncie dwie książki: „Brunatna kołysanka” (o losach polskich dzieci uprowadzonych podczas wojny przez Lebensborn) oraz „Komendant” (przedstawiającą sylwetkę Salomona Morela, w 1945 roku komendanta obozu w Świętochłowicach dla więźniów politycznych). Obie publikacje ukazały się nakładem Wydawnictwa Czarne.
Każdy z trzynastu opublikowanych tekstów w tomie „Od Katowic idzie słońce” mógłby stanowić osobną całość. Jednak te reportaże, zestawione razem, składają się na wielowymiarowy, a zarazem spójny wizerunek tytułowego miasta. Ten obraz jest nad wyraz ciekawy, zwłaszcza w ujęciu historycznym i socjologicznym. Nie mam wątpliwości, że lektura tej publikacji przyczyni się do lepszego poznania specyfiki stolicy województwa śląskiego, nie zawsze rozumianej i wyczuwanej w innych regionach Polski.
Mało kto wie, że miasto otrzymało prawa miejskie w 1865 roku. Jak się okazuje, w tamtym czasie nie wszyscy mieszkańcy byli przekonani, że będzie to krok w dobrą stronę, o czym czytamy w tekście „Bohater mimo woli”. Główną postacią jest tu Kazimierz Skiba, przedostatni sołtys wsi Katowice przed przekształceniem jej w miasto. Anna Malinowska zwraca też uwagę na kształtowanie się poczucia narodowego ówczesnych autochtonów, które nie zawsze przystawało do schematu „polskiego patrioty”. Losy potomków Skiby zostały opisane w rozdziale „Korfanciara”.
Rozwój miasta sprawił, że dołączono do niego ościenne miejscowości, między innymi Szopienice. Rozdział „O pierona! A po co nam Katowice?” zwraca uwagę, na cenę, jaką płacili mieszkańcy za intensywny rozwój przemysłu. Żyjąc w bliskości huty, tracili zdrowie. Na złożone problemy Szopienic zwracał uwagę wywodzący się stamtąd Kazimierz Kutz: „(…) nigdy nie zapominał, skąd pochodził. Próbował ratować wizerunek tego miejsca, odczarować Szopienice”.
Z Katowicami był również związany Wilhelm Szewczyk, literat, działacz i polityk. Jego życiorys zostaje tu przypomniany w świetle kontrowersyjnych epizodów (stąd tytuł: „Pączuś w smalcu”). Czy był konformistą, układającym się z „komuną”? Ten reportaż budzi także szersze refleksje związane ze specyfiką funkcjonowania intelektualistów w PRL-u. O ojcu opowiada córka Grażyna Szewczyk.
Stosunkowo słabo jeszcze znanym epizodem z powojennej historii Polski jest fakt wywiezienia przez ZSRS ze Śląska kilkudziesięciu tysięcy osób, głównie mężczyzn, do przymusowej pracy w kopalniach radzieckiego ówcześnie Donbasu w 1945 roku. To wydarzenie, określane jako Tragedia Górnośląska, było do 1989 roku tematem tabu. „Gdybyśmy nie mieli nic…” odsłania przed nami bolesne szczegóły deportacji oraz nielicznych powrotów.
Śląsk to region naznaczony ciężką pracą w kopalniach węgla. Wydobycie okupuje się utratą zdrowia i życia. Zjeżdżający pod ziemię do pracy górnicy nigdy nie są pewni, czy po swojej zmianie wrócą do domu. O dramatycznych epizodach i wyborach związanych z ich zawodem przeczytamy w reportażu „Patryk ciulnął grubą”. Do stosunkowo dobrze płatnej pracy w kopalniach w czasach PRL-u ściągali pracownicy z innych regionów Polski, co rodziło niesnaski między „hanysami” [tutejszymi] a „gorolami” [napływowymi]. Socjologia i zmieniająca się dynamika tych konfliktów została przybliżona w rozdziale „Werbusy, gorole, wulce”.
Nie samą pracą jednak żyje Śląsk. Mieszkali i mieszkają tutaj ludzie przekonani o sile śląskiego genius loci, przepojonego mistyką i okultyzmem. Bardzo ciekawa jest historia (opowiedziana w tekście „Gupieloki i mistyka”) malarzy nieprofesjonalnych tworzących Grupę Janowską, założoną i prowadzoną przez Teofila Ociepkę. Jako swojego następcę wskazał on Erwina Sówkę.
W latach 1953-56 Katowice nosiło nazwę Stalinogród. W mieście o takiej nazwie szczególnie rygorystycznie podchodzono do zachowania jego komunistycznego charakteru. Tymczasem okazuje się, że miały tam miejsce akty obywatelskiego sprzeciwu i działalności skierowanej przeciwko władzom. Autorka przypomina o tym w „Smarkulach”.
„Auf Wiedersehen i do Rajchu” to z kolei ciekawe ujęcie tematu wyjazdów mieszkańców Śląska do ówczesnego RFN-u na stałe po 1970 roku i do końca lat 80. XX wieku. Każdy miał inny motyw, każdy – inną rodzinną historię, a to w ogólnym ujęciu także akcentuje złożoność tego, co składa się na poczucie „polskości” i „niemieckości”.
W Katowicach znajduje się kopalnia Wujek, dramatycznie naznaczona przez wydarzenia w stanie wojennym w 1981 roku. Na jej terenie protestowano przeciwko jego wprowadzeniu. Podczas pacyfikacji protestów otworzono ogień, w wyniku czego zginęło dziewięciu górników. Reportaż „Zdjęcia pod kurtką” (który uważam za najlepszy tekst w tej książce) znakomicie podkreśla to, że nie wszystko w związku z tamtym wydarzeniem zostało jednoznacznie wyjaśnione.
Kim są Ślązacy? Czy można nazwać ich osobnym narodem? A śląski – czy to gwara, czy język? Spory trwają już od jakiegoś czasu. W regionie znana jest postać Jerzego Gorzelika, przewodniczącego Ruchu Autonomii Śląska. Jakie intencje przyświecają autonomistom? Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w rozdziale „Dziadkowie przewracają się w grobach”.
„Cud na Nikiszu” to próba opisu zmian, jakie zaszły w tej dzielnicy Katowic w związku z zamykanymi na jej terenie zakładów przemysłowych. Nikiszowiec stał się pomnikiem historii – ale czy z niej samej da się tutaj wyżyć? Co zaproponować mieszkańcom w zamian? Jak w konsekwencji zmieniają się lokalne społeczności?
Każdy tekst w książce „Od Katowic idzie słońce” opisuje pewien istotny aspekt miasta i – w przekrojowym ujęciu – problem Śląska. To sprawia, że można na ten region spojrzeć z szerokiej perspektywy i dostrzec jego najbardziej palące problemy. Część z nich była czy jest konsekwencją trudnej historii, nie zawsze rozumianej w innych częściach Polski. Z kolei inna część to następstwo zmieniającego się charakteru regionu, dokonującego się pod wpływem przemian ekonomiczno-gospodarczych. Już ta wiedza powinna wystarczyć, aby nie oceniać Górnego Śląska i jego mieszkańców w czarno-białych kategoriach. Anna Malinowska pokazała fenomen tego regionu w całej jego złożoności. Jej unikalny punkt widzenia jest tu wielkim atutem: obiektywne spojrzenie umożliwia jej warsztat wytrawnej reportażystki, ale przenika się ono także z subiektywnym postrzeganiem realiów: autorka wywodzi się z Giszowca, dzielnicy Katowic.
koniec
17 października 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: O czym fantazjowali Francuzi
Miłosz Cybowski

2 II 2023

„Opowieści niesamowite. Literatura francuska” są trochę jak tamtejsza kuchnia: różnorodne, ale nie zawsze łatwostrawne.

więcej »

A więc to tylko tyle
Joanna Kapica-Curzytek

1 II 2023

Najnowsza powieść katalońskiego pisarza „Spaleni w ogniu” jest nieoczywista i przewrotna. Choć może budzić niedosyt.

więcej »

Krótko o książkach: Traumatyczne dzieciństwo
Miłosz Cybowski

31 I 2023

„Zorza Polarna”, pierwszy tom serii „Mroczne materie” Philipa Pullmana, to dziwna książka. Mimo uczynienia główną bohaterką kilkunastoletniej dziewczynki, powieść porusza dość dojrzałe tematy jak na literaturę dla młodszych czytelników. Natomiast dla tych starszych może okazać się miejscami drażniąca.

więcej »

Polecamy

Cyborg, czyli mózg w maszynie

Stare wspaniałe światy:

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż autora

A więc to tylko tyle
— Joanna Kapica-Curzytek

Inne twarze
— Joanna Kapica-Curzytek

Zmieniać obyczaje
— Joanna Kapica-Curzytek

Człowiek większy niż życie
— Joanna Kapica-Curzytek

Królowa i księżniczka
— Joanna Kapica-Curzytek

Węzeł gordyjski
— Joanna Kapica-Curzytek

Do końca wierni
— Joanna Kapica-Curzytek

Opowieść o kostiumie
— Joanna Kapica-Curzytek

Polski ma się znakomicie!
— Joanna Kapica-Curzytek

O sztuce dawania i brania
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.