Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Tad Williams
‹Marchia Cienia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMarchia Cienia
Tytuł oryginalnyShadowmarch
Data wydania23 maja 2006
Autor
PrzekładPaweł Kruk
Wydawca Rebis
CyklMarchia Cienia
ISBN83-7301-770-4
Format723s. 125×195mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Źle się dzieje w państwie eiońskim
[Tad Williams „Marchia Cienia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zamek nad zatoką. Królewski medyk, który tak naprawdę jest kimś więcej. Ucieczka księżniczki. Tajemnicze artefakty. Atak groźnych, magicznych istot z północy. Znacie? Nie, to nie „Pamięć, Smutek, Cierń” Tada Williamsa, lecz jego nowa powieść – „Marchia cienia” – otwierająca trylogię o tym samym tytule. Ale od porównań się nie ucieknie.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Źle się dzieje w państwie eiońskim
[Tad Williams „Marchia Cienia” - recenzja]

Zamek nad zatoką. Królewski medyk, który tak naprawdę jest kimś więcej. Ucieczka księżniczki. Tajemnicze artefakty. Atak groźnych, magicznych istot z północy. Znacie? Nie, to nie „Pamięć, Smutek, Cierń” Tada Williamsa, lecz jego nowa powieść – „Marchia cienia” – otwierająca trylogię o tym samym tytule. Ale od porównań się nie ucieknie.

Tad Williams
‹Marchia Cienia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMarchia Cienia
Tytuł oryginalnyShadowmarch
Data wydania23 maja 2006
Autor
PrzekładPaweł Kruk
Wydawca Rebis
CyklMarchia Cienia
ISBN83-7301-770-4
Format723s. 125×195mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Przy lekturze pierwszego tomu „Marchii cienia” trudno mi się było pozbyć skojarzeń z inną znaną trylogią fantasy pióra Tada Williamsa – „Pamięć, Smutek, Cierń” (znaną też od tytułu pierwszego tomu jako „Smoczy tron”). I tu i tam mamy położony nad morzem królewski zamek, „odziedziczony” po jakiejś tajemniczej, starszej kulturze; zamkowego lekarza-naukowca skrywającego o wiele rozleglejszą wiedzę niż tę, którą na co dzień okazuje; atak tajemniczych i posługujących się niebezpieczną magią stworzeń z północnych rubieży kontynentu oraz kilka innych rzeczy. Oprócz tego nasila się ujawniona w poprzedniej powieści skłonność autora do przeganiania swoich bohaterów po rozmaitych podziemiach.
Jednak „Marchia…” zrobiła na mnie wrażenie książki mroczniejszej i bardziej klaustrofobicznej – i nie chodzi tylko o wspominane podziemia, ale o cały nastrój. Często pojawia się wątek miejsca (lasu, pałacu, podziemi), z którego trudno jest się wydostać. Ciężką atmosferę potęguje też kładzenie silnego akcentu na obłęd, któremu ulegają – lub wydają się ulegać – rozmaite postaci. Główni bohaterowie osaczeni są spiskami i zakulisowymi działaniami: w przeciwieństwie do „Pamięci…”, gdzie role były bardziej jednoznacznie rozdane, tutaj trudno odgadnąć, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Tamta trylogia była zresztą w ogóle bardziej „tolkienowska” w duchu i choć świat Williamsa nie jest tak wyidealizowany jak Śródziemie, to jednak dopiero w „Marchii cienia” mamy rzeczy, od których Tolkienowi zrobiłoby się słabo: na przykład postać kastrata-transwestyty, zakochanego w innym mężczyźnie, twardniejące dziewczęce sutki czy dość niewybredny komentarz pewnej służącej na temat jakości uprawiania seksu przez partnerów.
Bohaterowie, jak to zwykle u Williamsa, są pełnokrwiści i realistyczni. Autor tworzy wiele postaci, prowadząc akcję w kilku równoległych wątkach: mamy więc historię Briony i Barricka, królewskich bliźniąt borykających się z trudami regencji; przeżycia zakochanego w Briony przywódcy gwardii królewskiej; Rogowca z rasy Funderlingów, który w dziwnych okolicznościach znajduje jeszcze dziwniejsze dziecko; a także Qinnitan z dalekiego południa – spokojnej nastolatki wybranej na jedną z żon przez szalonego króla-boga. Niewątpliwie losy ich wszystkich splotą się w finale w jakiś pomysłowy i dramatyczny sposób.
Tad Williams ma talent do obrazowych opisów oraz do tworzenia obcych ras i kultur. W „Marchii cienia” nie bazują one w tak oczywisty sposób na Eskimosach, Wikingach, Japończykach i Bizancjum jak w „Smoczym tronie”, są bardziej oryginalne (z wyjątkiem Dachowców, którzy nieodparcie kojarzą mi się z Pożyczalskimi z książek Mary Norton), choć przyznam, że dla mnie odrobinę straciły przez to na plastyczności. Być może jednak to skutek tego, że znam dopiero pierwszy tom sagi. Na razie najbardziej interesująco wygląda imperium Xis, a szczególnie obyczaje i tajemnicze rytuały na dworze króla-boga.
Niestety, przyjemność obcowania z wciągającą akcją i żywymi postaciami psują nieco niedociągnięcia translatorskie i redakcyjne. Niektóre zdania brzmią po polsku trochę niezręcznie: …wydawało się, że Gailon coś powie, lecz stosowna chwila minęła, a przystojny książę ponownie zajął się dłubaniem nogi stołu małym obrzędowym sztyletem (str. 228) czy (o ciężko rannym informatorze) Gdyby nie był zahartowanym żołnierzem, skóra i kości, to informacja ta nigdy by do nas nie dotarła (str. 349); inne nasuwają podejrzenia, że tłumacz użył niewłaściwego wyrazu: – A jak wygląda leczenie? – Otwarte okna – odparł szybko Olros. – Brud ze świątyni Kerniosa u wezgłowia i w nogach łóżka chorego.1) (str. 177); – Włożę to samo, co wczoraj. (…) Tunikę, tę ze złotym warkoczem.2) (str. 446). Wątpliwości budzi również tłumaczenie nazwy klanu Muskających Wodę Back-on-Sunset-Tide jako „Tyłem-do-Zachodniego-Przypływu”3), a imię królowej Dachowców Upsteeplebat nie zostało w ogóle przetłumaczone, choć inne imiona członków tej rasy występują w polskiej wersji (Spadzik, Nos Szacowny i Stosowny itd.). Wprawdzie jak na siedmiusetstronicową powieść nie jest to wiele potknięć, zastanawia mnie jednak, ilu jeszcze nie wyłapałam i czy przypadkiem nie ma wśród nich czegoś – jak z tym nieszczęsnym brudem – co może zmienić sens tekstu.
Pozytywny komentarz należy się za to okładce z ilustracją Michaela Whelana – oprócz tego, że jest ładna i nastrojowa, to jeszcze wyraźnie została namalowana do tej konkretnej książki. Na podstawie tego, co widać w księgarniach, wydaje się, że polskie wydawnictwa raczej rzadko zakupują zagraniczne powieści razem z okładkami (nie mówiąc już o zaprojektowaniu własnej), więc jest to praktyka godna pochwały4).
„Marchię cienia” ze spokojnym sumieniem mogę polecić zwolennikom dobrze napisanej, klasycznej fantasy… mając nadzieję, w ich i swoim imieniu, że następne tomy przejdą bardziej staranną redakcję.
koniec
30 sierpnia 2006
1) W oryginale: Dirt from the temple of Kernios beneath the head and foot of his bed. Zważywszy, że Kernios jest bogiem ziemi, a dirt po angielsku to zarówno brud jak i ziemia, prawdopodobnie chodziło o to drugie znaczenie, szczególnie, że mowa jest o zrównoważeniu żywiołów u chorych.
2) W oryginale: A tunic – the one with the gold braid. Braid to po angielsku warkocz, ale również galon (ozdobna tasiemka ze srebrnej lub złotej lamy do obszywania ubiorów).
3) Bliższe znaczeniowo wydaje mi się „Wracający-z-Wieczornym-Przypływem”.
4) Choć oczywiście nie mam pewności, czy nie był to raczej wymóg zachodniego wydawcy.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„Całe życie marzyłem, żeby być w sporcie”
Joanna Kapica-Curzytek

29 I 2022

„Szaranowicz. Życie z pasją” to wywiad-rzeka z jednym z naszych najwybitniejszych dziennikarzy sportowych. Przeczytamy tu o historii kariery zawodowej pana Włodzimierza. Nie brak zakulisowych anegdot i ciekawostek, a z każdej strony tej rozmowy przebija bezgraniczna miłość do sportu. Dla uważnych – książka będzie też świetnym wprowadzeniem do zawodu komentatora.

więcej »

PRL w kryminale: Tylko biednych gryzoni żal…
Sebastian Chosiński

28 I 2022

Szynszyle to niewielkie ssaki, jakie w warunkach naturalnych żyją jedynie w Ameryce Południowej. W Polsce, co nie zmieniło się od lat, hodowane są głównie z myślą o wykorzystaniu w przemyśle futrzarskim. W takim też kontekście przedstawiła je Barbara Gordon w kryminale „Błękitne szynszyle”, w którym po raz pierwszy pojawiła się postać porucznika (a później kapitana) Sebastiana Chmury.

więcej »

Zbrodnie w stylu retro: Wejść, ukraść, wyjść i… przeżyć
Sebastian Chosiński

27 I 2022

To nie jest najbardziej udana powieść Adama Nasielskiego, który w połowie lat 30. XX wieku stał się pisarzem rozchwytywanym do tego stopnia, że stać go było na to, aby zamieszkać w naddniestrzańskim kurorcie Zaleszczyki. Chcąc jednak osiągnąć mistrzostwo, trzeba najpierw być zdolnym czeladnikiem. „Fort grozy” – druga powieść przyszłego twórcy postaci Bernarda Żbika – jest właśnie dziełem prozaika, który dopiero poznaje arkana zawodu.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Stara szafa
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Styczeń 2013
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Alicja Kuciel, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Gamoń, Pielgrzym, Białowłosy
— Magdalena Kubasiewicz

Jak epigon przerósł mistrza
— Agnieszka Szady

Esensja czyta: IV kwartał 2008
— Artur Chruściel, Ewa Drab, Jakub Gałka, Daniel Gizicki, Anna Kańtoch, Paweł Sasko, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Smutek i ciernie
— Ewa Pawelec

Tegoż autora

Rozwalanie ścian tyłkiem i inne rozterki czterdziestolatków
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Irlandzki taneczny blues i kapelusze
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ona też miała kiedyś siedem lat
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niedoczarowana
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szekspir w parku, metro w likwidacji
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Moja wielka, grecka tragedia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Siła pustyni dla początkujących
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oboje nie cierpią osób, którym są poślubieni
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj… : Wehikuły czasu
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Smętne miny tygrysicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.