Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Gregory Benford
‹Przypływy światła›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzypływy światła
Tytuł oryginalnyTides of Light
Data wydania2000
Autor
PrzekładHanna Szczerkowska
Wydawca Amber
CyklCentrum Galaktyki
ISBN83-7245-413-2
Format384s
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Trzeci gatunek
[Gregory Benford „Przypływy światła” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W czwartej części cyklu, zatytułowanej "Przypływy światła", śledzimy dalsze losy części rodziny Bishopów dowodzonej przez Killeena. Widzimy, że uciekinierom z ich ojczystej planety Śnieżnik, los zgotował wyjątkową rolę w czasach ogólnego upadku gatunku ludzkiego. Wiedziony przesłaniem przekazanym mu przez magnetyczny umysł w poprzedniej części, Killeen śmiało kieruje się w stronę Centrum Galaktyki na odnalezionym statku kosmicznym Argo, docierając po dwuletnim locie w okolice planety nazwanej przez nich Nowym Bishopem.

Artur Długosz

Trzeci gatunek
[Gregory Benford „Przypływy światła” - recenzja]

W czwartej części cyklu, zatytułowanej "Przypływy światła", śledzimy dalsze losy części rodziny Bishopów dowodzonej przez Killeena. Widzimy, że uciekinierom z ich ojczystej planety Śnieżnik, los zgotował wyjątkową rolę w czasach ogólnego upadku gatunku ludzkiego. Wiedziony przesłaniem przekazanym mu przez magnetyczny umysł w poprzedniej części, Killeen śmiało kieruje się w stronę Centrum Galaktyki na odnalezionym statku kosmicznym Argo, docierając po dwuletnim locie w okolice planety nazwanej przez nich Nowym Bishopem.

Gregory Benford
‹Przypływy światła›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzypływy światła
Tytuł oryginalnyTides of Light
Data wydania2000
Autor
PrzekładHanna Szczerkowska
Wydawca Amber
CyklCentrum Galaktyki
ISBN83-7245-413-2
Format384s
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Podczas gdy Janusz A. Urbanowicz ubolewa nad upadkiem twardej fantastyki naukowej, Jacek Dukaj dodefiniowuje jego tezy, a Tomasz Pacyński polemizuje z nimi, ja dawkuję sobie z rozmysłem kolejne części słynnego cyklu Gregory′ego Benforda, jakim jest Centrum Galaktyki. Z rozmysłem i świadomością, że takich rodzynków dziś się już zasadniczo nie tworzy. Nie ukrywałem tego w recenzjach poprzednich trzech tomów i nie zamierzam tego robić także i tym razem. Zanim więc przejdę do samej recenzji, wyznam, że kolejne części zachwycają mnie właśnie swymi silnymi związkami z nauką: fizyką, astrofizyką, genetyką, cybernetyką, psychologią czy nawet teologią. Także nabyta z wiekiem niechęć do wszelkiego rodzaju sequeli przegrywa w starciu z rozmachem wizji kreślonych przez autora.
W czwartej części cyklu, zatytułowanej "Przypływy światła", śledzimy dalsze losy części rodziny Bishopów dowodzonej przez Killeena. Widzimy, że uciekinierom z ich ojczystej planety Śnieżnik, los zgotował wyjątkową rolę w czasach ogólnego upadku gatunku ludzkiego. Wiedziony przesłaniem przekazanym mu przez magnetyczny umysł w poprzedniej części, Killeen śmiało kieruje się w stronę Centrum Galaktyki na odnalezionym statku kosmicznym Argo, docierając po dwuletnim locie w okolice planety nazwanej przez nich Nowym Bishopem. Piękne w swej poetyckiej wizji sceny Benforda, jak choćby otwierający powieść spacer kapitana Killeena po kadłubie statku, doskonale równoważą naukowe eksploracje, w które książka obfituje, sprawiając, że współgrają one ze sobą jakby na zasadzie komplementarności. Nowy Bishop to również nowe wyzwania, które stają przed załogą statku, znudzoną długim okresem przebywania w sporej, ale jednak zamkniętej przestrzeni. Bishopowie to zasadniczo nomadowie z natury, w ich ciałach drzemie wieczna potrzeba ruchu, ucieczki i walki. Na pokładzie kosmicznego statku stopniowo zaczyna odgrywać rolę psychologia, której nie znają, a która przekłada się na pojawiające się zwykłe niesubordynacje, czy wręcz zalążki buntu. Wszystkie te sytuacje stanowią novum zarówno dla kapitana Killeena, jak i dla reszty członków załogi.Pojawiają się zupełnie nieoczekiwane doświadczenia, z którymi muszą się mierzyć , ucząc się na własnych błędach. To jednak wciąż tylko sprawy wewnętrzne Argo. (Wraz z przybyciem w okolice gwiazdy Abrahama (nazwanej tak po dziadku Killeena) i odnalezieniem satelity krążącej nad jej planetą Nowy Bishop, na scenie pojawiają się ponownie znienawidzone zmechy, czyli cywilizacja maszyn, oraz zcyborgizowane co prawda w ogromnym stopniu, lecz jednak organiczne istoty o ogromnej inteligencji, zwane miriapodiami.)
I tutaj mamy do czynienia z przełomem w cyklu, bowiem dotąd gatunek ludzki zdawał się być osamotniony w swej, zasadniczo przegranej już dawno, walce ze zmechami. Okazuje się jednak, że i miriapodie ze swym wyraźnie organicznym pochodzeniem, skądinąd bardzo ciekawym, są z nimi w konflikcie, przy czym wiedza mirapodiów znacznie przewyższa wiedzę dostępną obecnie ludzkości i zmechy muszą się z nimi liczyć. Miriapodie na ten przykład opanowały fizykę do tego stopnia, że potrafią kontrolować gigantyczne struny kosmiczne i wykorzystywać ich potęgę do własnych potrzeb - są dla cywilizacji maszyn groźnym rywalem, a dla ludzkości mogą okazać się ważnym sprzymierzeńcem... Nowy Bishop to również miejsce, gdzie Bishopowie spotykają wreszcie inną rodzinę ludzi, funkcjonującą w teokratycznym systemie, któremu muszą się podporządkować, a który sterowany jest zresztą przez ich największym wrogów.
Wszystko to może sprawiać wrażenie, że "Przypływy światła" to zwykła przygodowa powieść przeniesiona w realia postkatastroficznego, z punktu widzenia ludzkości, kosmosu. To tylko pozory. Kiedy już odrzucimy całą tę awanturniczą otoczkę ukazuje się nam głębia autorskiej wizji losów naszego gatunku, naszych ewentualnych wrogów i sprzymierzeńców, wzajemnych interakcji, a przy tym ekstrapolacja ich cech na nieznane dziś cywylizacje w niczym nie umniejsza wagi wypowiadanych przez Benforda ostrzeżeń.
koniec
1 czerwca 2001

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Pod opieką Matki Bożej Ostrobramskiej
Marcin Mroziuk

21 X 2021

W sercu tytułowej bohaterki książki Andrzeja Perepeczki na lata pozostała tęsknota za miastem, które dziewczynka musiała opuścić z powodu zmiany polskich granic. Podobnie było z jej krewnymi mieszkającymi na Wileńszczyźnie, a z lektury „Irenki” możemy się również dowiedzieć, w jaki sposób udało im się przetrwać aż cztery okupacje.

więcej »

Coś pozytywnego
Joanna Kapica-Curzytek

20 X 2021

Powieść „W drogę!” opiera się na niezłym pomyśle. Za sprawą zbiegu okoliczności piątka młodych ludzi znalazła się w jednym miejscu. Wszyscy niespodziewanie dla siebie muszą zmierzyć się z przeszłością. Co czeka ich w przyszłości?

więcej »

Niebo będzie już inne
Joanna Kapica-Curzytek

19 X 2021

„Mikołaj Kopernik. Geniusz, który wstrzymał Słońce”, opowieść przybliżająca młodszym czytelnikom życie i czasy wielkiego uczonego, to atrakcyjna propozycja zgłębienia podstaw astronomii, kultury i historii. Bez nudy i wysiłku!

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krótko o książkach: Wrzesień 2001
— Artur Długosz, Janusz A. Urbanowicz, Grzegorz Wiśniewski

Krócej nie oznacza gorzej
— Artur Długosz

Dotknięcie zmecha
— Artur Długosz

Nareszcie kosmos!
— Artur Długosz

Urok klasyki
— Artur Długosz

Tegoż autora

Zasłużyć na pamięć
— Artur Długosz

Tylko we dwoje
— Artur Długosz

Dokąd jedzie ten tramwaj?
— Artur Długosz

A na imię ma Josephine
— Artur Długosz

Cicho sza
— Artur Długosz

Dekoltem i szpadą
— Artur Długosz

Co łączy entropię i plamkę ślepą
— Artur Długosz

Gra Roku 2004
— Artur Długosz

Zabić Hitlera!
— Artur Długosz

Conan, nie Conan?
— Artur Długosz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.