Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Terry Pratchett
‹Piąty elefant›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPiąty elefant
Tytuł oryginalnyThe Fifth Elephant
Data wydania13 września 2006
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklŚwiat Dysku
ISBN83-7469-377-0
Format142×202mm
Cena29,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 25,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Wilki i ludzie
[Terry Pratchett „Piąty elefant” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Piąty elefant” to kolejna wciągająca i niegłupia (no… z wyjątkiem paru scenek) powieść o przygodach członków Straży Miejskiej z Ankh-Morpork. Tym razem głównie za granicą. Wbrew tytułowi, nie ma w niej żadnych nawiązań do filmu Bessona.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wilki i ludzie
[Terry Pratchett „Piąty elefant” - recenzja]

„Piąty elefant” to kolejna wciągająca i niegłupia (no… z wyjątkiem paru scenek) powieść o przygodach członków Straży Miejskiej z Ankh-Morpork. Tym razem głównie za granicą. Wbrew tytułowi, nie ma w niej żadnych nawiązań do filmu Bessona.

Terry Pratchett
‹Piąty elefant›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPiąty elefant
Tytuł oryginalnyThe Fifth Elephant
Data wydania13 września 2006
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklŚwiat Dysku
ISBN83-7469-377-0
Format142×202mm
Cena29,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 25,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Kiedy w zapowiedziach wydawniczych pojawiła się informacja, że dwudziesta czwarta książka Pratchetta będzie po polsku nosiła niezręcznie brzmiący tytuł „Piąty elefant”, ci z czytelników, którzy nie znają oryginału, od razu pomyśleli o nawiązaniach do filmu „Piąty element”. Nic z tych rzeczy – powieść jest typową książką przygodowo-szpiegowską i nie ma w niej ratowania świata ani też żadnej głębokiej symboliki. Chociaż są symbole jako takie, a właściwie jeden. I jak zwykle kilka typowych dla Terry’ego Pratchetta celnych spostrzeżeń na temat natury ludzkiej, wagi symboli i podobnych spraw.
Głównym bohaterem jest znany już czytelnikom kapitan Vimes, którego Patrycjusz wysyła z misją dyplomatyczną do Überwaldu, kraju zamieszkanego przez krasnoludy, wampiry i wilkołaki. Wbrew niemiecko brzmiącej nazwie, w niektórych aspektach mocno przypomina on Rosję (na przykład klimatem). Dodatkowo Terry Pratchett umieścił w akcji nawiązanie do sztuk Czechowa1), choć moim zdaniem wstawione jest ono trochę ni w pięć, ni w dziewięć, bez znaczenia dla fabuły.
Überwald jest znany ze swych kopalni tłuszczu2) – jego bogate złoża powstały w wyniku upadku na Dysk tytułowego piątego słonia. Oczywiście tam, gdzie są bogactwa naturalne, tam krzyżują się rozliczne i w większości nieczyste interesy polityczne. I w samym środku tych intryg ląduje nieszczęsny Vimes – twardy i skuteczny gliniarz, za to zupełnie niedoświadczony ambasador. Czytelnik jednak z zachwytem śledzi jego błyskawiczne postępy i sposób, w jaki pomysłowo wykorzystuje wszystkie aspekty życia dyplomaty – na przykład eksterytorialność ambasady.
Równoległym, choć mniej eksponowanym wątkiem – u Pratchetta zawsze musi być taki – jest historia sierżanta Marchewy, który w towarzystwie gadającego kundla Gaspode’a tropi po zaśnieżonych pustkowiach swoją ukochaną. Zatrudniona w Straży Miejskiej wilkołaczyca Angua zniknęła z Ankh-Morpork w tajemniczych okolicznościach… i, jak się okazuje, w niemniej tajemniczym towarzystwie. Ta część akcji zaczyna się wciągająco i trochę śmieszno-strasznie (szczególnie w momencie, kiedy na skutek wyjazdu kapitana Vimesa i złożenia rezygnacji przez Marchewę dowódcą Straży Miejskiej zostaje ciamajda i obibok Fred Colon), ale dość szybko robi się jak na mój gust nieprzekonująca, z dziwnym trójkątem Gavin-Angua-Marchewa i brakiem dostatecznej motywacji zachowań postaci.
A jeśli już mowa o nieprzekonujących pomysłach… Mój kołek do zawieszania niewiary zatrzeszczał głośno przy scenie, w której Pratchett każe swojemu bohaterowi biec praktycznie nago przez skuty mrozem las. Również pomysł, by gipsowy odlew pewnego przedmiotu wykonać przy pomocy gumowej formy (z cienkiej gumy, nie chodzi bynajmniej o coś o konsystencji opony do traktora) wydaje mi się kompletnie nierealny. Mimo całej swej magiczności i „baśniowych” założeń astrofizycznych w postaci dysku opartego na słoniach, świat Terry’ego Pratchetta, szczególnie w późniejszych tomach, funkcjonuje bardzo realistycznie – jeżeli bohaterowie marzną w lodowatym deszczu, nie widzę powodu, aby nie mieli zamarznąć na śmierć, biegając po śniegu w samych kalesonach.
Drugim problemem jest jakość redakcji: literówki, pogubione słowa czy potknięcia gramatyczne (str. 42: To, jak kto nosi hełm, jak rozczesuje brodę, niósł innym krasnoludom całe tomy informacji. Vimesowi nie przekazywał nawet skrawka papieru.; str. 287: Jak na amatorski sopran miała godną podziwu emisję i skalę, może odrobinę niepewny dla sceny profesjonalnej, ale z takimi właśnie koloraturami, jakie robiły wrażenie na krasnoludach.)3) nie stanowią może istotnego problemu, ale nie najlepiej świadczą o wydawcy książki.
Fabuła „Piątego elefanta” jest wciągająca, a wydarzenia toczą się szybko – książkę tę mogę polecić każdemu miłośnikowi fantastyki typowo przygodowej, zastanawiam się nawet, czy znajomość Świata Dysku jest tu szczególnie potrzebna (no… może jednego lub dwóch tomów z podcyklu o Straży Miejskiej).
koniec
10 października 2006
1) Nie żebym się jakoś szczególnie znała na sztukach Czechowa, ale aluzje do „Wiśniowego sadu” wyłapałam bez trudu… Ze spodniami Wujaszka Wani było nieco gorzej, ale pomógł Internet.
2) Jak wieść niesie, Terry Pratchett wpadł na ten pomysł po wizycie w Polsce w 1997 roku, kiedy to w restauracji stylizowanej na ludową podano mu „kawałki tłuszczu, nadziewane tłuszczem i polane tłuszczem” (pierogi) i do tego „garnek tłuszczu” (smalczyk ze skwarkami) na przystawkę.
3) Oraz zagadkowo brzmiące zdania, nie wiadomo, czy będące błędem w tłumaczeniu, czy przeciwnie – dosłownym przekładem (str. 275: Takie sytuacje widywało się w ankh-morporskich barach w sobotnie noce. Włosy jeżyły się na karku, a ludzie wspinali się na nie.)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdy zmienił im się świat
Joanna Kapica-Curzytek

18 X 2019

Joanna Kapica-Curzytek pisze krótko o „Uziemionych” autorstwa aż siedmiorga autorów.

więcej »

PRL w kryminale: Czy okrutna zbrodnia może być „elegancka”?
Sebastian Chosiński

17 X 2019

Gdy w 1956 roku zmarł Bolesław Bierut, rozpoczął się w Polsce demontaż systemu stalinowskiego. Przez kolejne lata mogli nieco odetchnąć pisarze, filmowcy, jak również artyści z innych dziedzin. Nieco poluzowany gorset cenzury sprawił, że do księgarń zaczęły trafiać powieści kryminalne. Jedną z nich był „Walther 45771” cenionego dziennikarza Jacka Wołowskiego.

więcej »

Mała Esensja: Guzik szczęścia
Marcin Mroziuk

16 X 2019

Dzięki lekturze „Sklepu z babciami” młodzi czytelnicy mogą się przekonać, że mimo niesprzyjających okoliczności można spędzić czas w całkiem przyjemny i atrakcyjny sposób. Konieczne jest do tego jednak, by w odpowiednim momencie trafić na właściwe osoby. Wtedy pojawia się bowiem taka magia (niemająca nic wspólnego z czarami!) jak w pełnej ciepła opowieści Dominiki Gałki.

więcej »

Polecamy

Koszmarna teofania

Na rubieżach rzeczywistości:

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Esensja czyta: Lipiec 2016
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Pożegnanie ze Światem Dysku
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Wrzesień 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Maj 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta: Wrzesień 2014
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Śmierć Świata Dysku?
— Magdalena Kubasiewicz

Magia odchodzi
— Agnieszka Szady

Esensja czyta: Kwiecień 2014
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka Szady

Milion naszych światów
— Magdalena Kubasiewicz

Tegoż autora

Noc Kultury 2019 w Lublinie – fotorelacja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A może rzucić to wszystko i wyjechać w kosmos?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cudowne lata (oj, lata, lata – jak szalona)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Inspektor Ishida na tropie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tylko klata
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oklejeni plasterkami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Rąbek u spódnicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cyniczny, bezczelny i… ulubiony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.