Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

China Miéville
‹Blizna›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBlizna
Tytuł oryginalnyThe Scar
Data wydania30 maja 2006
Autor
PrzekładTomasz Bieroń
Wydawca Zysk i S-ka
CyklBas-Lag
ISBN83-7298-899-4
Format636s. 135×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Nowa fantasy
[China Miéville „Blizna” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tolkien to pryszcz na tyłku światowej fantasy – stwierdził China Miéville. I uzasadnił: jego szkodliwy wpływ doprowadził do zalania świata szkodliwą, zaludnioną orkami i elfami eskapistyczną pulpą, która zdławiła próby stworzenia czegokolwiek oryginalnego. Nie wspominając już o jego reakcyjnym umiłowaniu feudalnych, autokratycznych struktur społecznych. Miéville swoją „Blizną” postanowił więc pokazać, jak naprawdę powinno się pisać fantasy.

Łukasz Bodurka

Nowa fantasy
[China Miéville „Blizna” - recenzja]

Tolkien to pryszcz na tyłku światowej fantasy – stwierdził China Miéville. I uzasadnił: jego szkodliwy wpływ doprowadził do zalania świata szkodliwą, zaludnioną orkami i elfami eskapistyczną pulpą, która zdławiła próby stworzenia czegokolwiek oryginalnego. Nie wspominając już o jego reakcyjnym umiłowaniu feudalnych, autokratycznych struktur społecznych. Miéville swoją „Blizną” postanowił więc pokazać, jak naprawdę powinno się pisać fantasy.

China Miéville
‹Blizna›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBlizna
Tytuł oryginalnyThe Scar
Data wydania30 maja 2006
Autor
PrzekładTomasz Bieroń
Wydawca Zysk i S-ka
CyklBas-Lag
ISBN83-7298-899-4
Format636s. 135×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Tolkien i jego naśladowcy pokazują przeszłość, światy ciągle średniowieczne, bezpieczne i znajome dla czytelnika. Chodzi przecież o pokonanie zła przez dobro, bądź – bardziej współcześnie – walkę o władzę i koronę między niejednoznacznymi intrygantami. Zawsze jednak są to światy będące odbiciem przeszłości. Miéville próbuje zaś uczynić z fantasy lustro, w którym przeglądają się brzydota, twórczość i zgiełk nowoczesnej cywilizacji. Zdolność gatunku do kreowania niemożliwych światów i sytuacji powinna dać możliwość przyjrzenia się naszym starym problemom pod zupełnie nowym kątem. Żadnych questów i problemów tak łatwych do rozwiązania, że można poradzić sobie z nimi, po prostu wrzucając Pierścień do Szczeliny Zagłady. W „Dworcu Perdido” przedstawił więc Nowe Crobuzon, miasto obcego świata Bas-Lag, mroczną i barwną metropolię i jej zakopcone slumsy. Zamiast starożytnych królów rządzą nim para, taumaturgia i społeczne okrucieństwo. Zamiast elfów i orków dziwaczne i groteskowe chrząszczogłowe khepri, ludzie-kaktusy oraz ludzie przetworzeni przez wypaczony system karny Nowego Crobuzon w zasilane parą półmaszyny. Miéville odrzuca również czarno-biały podział charakterystyczny dla sporej części fantasy. Nie ma tu walki między odwiecznym złem i dobrem, jest tylko starcie ekonomii, biologii i interesów. Każda ze stron ma swoje racje i powody działania. Najbliżej do Saurona i Nazguli jest crobuzońskim władzom i przemysłowcom oraz ich agentom, z których Miéville uczynił naprawdę złowrogie towarzystwo.
„Blizna”, luźna kontynuacja „Dworca Perdido”, zaczyna się kilka miesięcy później i toczy na oceanach i morzach Bas-Lag. Bellis Coldwine, utalentowana lingwistka, musi szybko opuścić Nowe Crobuzon. Władze metropolii polują bowiem na każdego, kto – jak ona – miał cokolwiek wspólnego z wypadkami opisanymi w poprzedniej powieści Miéville’a. Bellis postanawia poszukać pracy na drugim brzegu oceanu. Na tym samym statku co ona płyną też inni, z którymi zwiążą się jej losy – skazaniec Tanner Sack, chłopiec pokładowy Szekel, tajemniczy Simon Fenn. Wszyscy oni trafią do Armady, kiedy ich parowiec zostanie zagarnięty przez piratów. I tutaj zacznie się prawdziwa historia „Blizny”.
Armada to pływające miasto, baza dla łupieskich wypraw zbudowana z tysięcy połączonych ze sobą statków, zagarnianych przez wieki na wszystkich morzach i oceanach świata, zamieszkane przez potomków piratów i ich ofiar. Miasto równie barwne i pulsujące życiem jak Nowe Crobuzon z „Dworca…”, tyle, że zamiast budynków kołyszą się w nim pospinane ze sobą statki.
Rządząca tym miejscem para – Kochanek i Kochanka – ma Plan, który ma przynieść Armadzie jeszcze więcej bogactwa i potęgi. Wskazówki, czego ten plan ma dotyczyć, autor umiejętnie rozrzuca po powieści, zaostrzając apetyt i prowokując do prób tworzenia własnej odpowiedzi. No bo co wspólnego mają ze sobą platforma wiertnicza, dziwne łańcuchy zawieszone w morzu pod Armadą i Bellis, lingwistka, którą dla jej wiedzy włączono do realizacji zamierzeń Kochanków?
Miéville jest mistrzem budowania świata. „Blizna” jest spójna, ma fakturę, smak, zapach (dużo zapachów), treść i historię. Czuje się, że każdy metr kwadratowy lądu i morza zamieszkują żyjące i czujące istoty. W opisach autor nie stroni od (nad)realistycznej brzydoty. Naczelną zasadą Miéville’a wydaje się być: jeśli jest to brzydkie i są w tym śmieci, to musi być rzeczywiste. Kilkoma zdaniami umie zasugerować, że poza Armadą i jej mieszkańcami na Bas-Lag są jeszcze dziwniejsze miejsca i rzeczy.
Potrafi również ze zużytych klisz fantasy wyciągnąć coś nowego. Weźmy choćby zwykłych nieumarłych. Jeśli żyją (istnieją?) dłużej i nie toczą ich choroby, to czemu nie upowszechnić tego stanu? W mieście Wysoki Cromlech, skąd pochodzi jeden z bohaterów „Blizny”, to martwi są śmietanką społeczeństwa – żyjący obywatele, jeśli nazbierają dość pieniędzy, nabywają usługi nekrochirurga, który preparuje ich, by mogli dołączyć do martwej elity. Istnieją farmy, na których hoduje się niewolników, których po osiągnięciu odpowiedniego wieku przerabia się na wydajnych i posłusznych (nie ma problemu ze strajkami i związkami zawodowymi) robotników-zombie.
Bohaterowie Miéville’a są dalecy od typowych wzorów fantasy. Tak daleko, że ma się czasem wrażenie, że to wcale nie jest fantasy. Główna bohaterka to zimna, samotna i irytująca mizantropka. Czasem, gdy pogrąża się w swych ponurych rozważaniach, ma się ochotę ją udusić. Inni – nie lepsi, okaleczeni wewnętrznie i zewnętrznie, perwersyjni, egoistyczni i zimni. Właściwie jedyną osoba budzącą szczerą sympatię jest Tanner Sack. Coś w sobie ma również Uther Doul, tajemniczy ochroniarz pary Kochanków z dylematem lojalności, dzierżący klucz do powodzenia ich planu. To postać w całej książce chyba najbliższa klasycznej fantasy magii i miecza.
Odnoszę wrażenie, że w swej krucjacie stwarzania nowej, prawdziwej fantasy Miéville celowo stara się swoje postacie uczynić mniej sympatycznymi by móc potem powiedzieć: Widzicie? To są prawdziwi ludzie, czynią ich takimi zgromadzone w nadmiarze wady i drobne niegodziwości. W żadnym wypadku nie mamy tu do czynienia z harcerzem Aragornem. Bohaterowie „Blizny” bywają słabi i pozbawieni kontroli nad swoim życiem. Przez pół książki Bellis jest unoszona przez wydarzenia bądź daje sobą manipulować.
„Blizna” przypomina mi dobrą science fiction: zawiera wizje i obrazy, których bogactwo i absolutna świeżość potrafią oszołomić, zostawić z otwartymi ustami i z wytrzeszczonymi oczami, niczym ogłuszony świąteczny karp. A potem spada kolejny pomysł jeszcze lepszy od poprzedniego. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do tego, że kontynuacja tych wspaniałości bywa rozczarowaniem. Miéville porzuca ich rozwijanie albo gubi je w natłoku szczegółowych opisów przyziemnych wydarzeń (rozważań Bellis). Powstrzymanie się od przewracania kartek, byle dotrzeć do miejsc, gdzie rzeczy dzieją się szybko i gdzie udzielane są odpowiedzi, wymagało trochę wysiłku. Zdecydowanie są miejsca, które przydałby się trochę odchudzić. Z drugiej strony dobrze to świadczy o umiejętnościach autora, że potrafi przykuć uwagę czytelnika mimo dłużyzn.
Mimo tej wady gorąco „Bliznę” polecam. Choć nie ma już tego posmaku absolutnej nowości, jaką miał w sobie „Dworzec Perdido”, to jest to znakomicie napisana książka.
koniec
18 grudnia 2006

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Skazany na śmierć
Sebastian Chosiński

1 VII 2022

Dzisiaj takie zjawisko już nie istnieje. Prasa codzienna nie drukuje powieści w odcinkach. Ale jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku były one czymś najzupełniej naturalnym. Dla wielu gazet stawały się niemalże gwarancją sukcesu. Czasami nawet na łamy regionalnych tytułów trafiały interesujące teksty. Przykładem tego „Nie chcę umierać!” Krzysztofa T. Rosy z 1959 roku.

więcej »

Ziemia obca, lecz swoja
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

W momencie kiedy zostały już przetłumaczone na język polski wszystkie wydane w postaci książek teksty beletrystyczne Izraela Joszuy Singera, warto zapoznać się z nimi właśnie zgodnie z chronologią publikacji. A więc po „Perłach” – debiutanckim tomie opowiadań – sięgnąć po pochodzący z 1925 roku zbiór „Na obcej ziemi”. A dopiero potem po jego wyśmienite powieści. W ten sposób łatwiej będzie nam dostrzec i docenić eksplozję talentu żydowskiego pisarza.

więcej »

Krótko o książkach: Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji
Miłosz Cybowski

29 VI 2022

„Inkwizycja hiszpańska” Helen Rawlings jest krótkim i treściwym opracowaniem, które zawiera wiele interesujących spostrzeżeń na temat tej owianej złą sławą organizacji.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

O zaletach i wadach dużej wyobraźni
— Anna Kańtoch

Dar tworzenia światów
— Anna Kańtoch

Tylko smoki umieją kłamać w Dawnej Mowie
— Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Wyobraźnia zurbanizowana
— Beatrycze Nowicka

A w Londynie znowu dziwne rzeczy się dzieją…
— Anna Kańtoch

Cudzego nie znacie: Miasto kultów
— Jędrzej Burszta

Miasto czyli tabu
— Michał Foerster

Razem, ale osobno
— Anna Kańtoch

Dziwne Londyny
— Anna Kańtoch

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Tegoż autora

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

A ja chcę potworów pod łóżkiem
— Łukasz Bodurka

Gdy razem z tygrysem wyruszasz na Alaskę
— Łukasz Bodurka

Więzienie w kosmosie
— Łukasz Bodurka

Jak ja lubię, gdy nadciąga ostateczne starcie dobra ze złem
— Łukasz Bodurka

Brutalnie zabawny, zabawnie brutalny
— Łukasz Bodurka

Wadliwość rozgrzeszona
— Łukasz Bodurka

Nerd będzie ich wiódł
— Łukasz Bodurka

Zbrodnicze antidotum na współczesność
— Łukasz Bodurka

Preludium do gwałtownych wydarzeń
— Łukasz Bodurka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.