Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Richard Morgan
‹Modyfikowany węgiel›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułModyfikowany węgiel
Tytuł oryginalnyAltered Carbon
Data wydania21 października 2003
Autor
PrzekładMarek Pawelec
Wydawca ISA
CyklTakeshi Kovacs
ISBN83-88916-91-2
Format512s. 115×175mm
Cena28,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Kryminał czarny jak węgiel
[Richard Morgan „Modyfikowany węgiel” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Konwencja czarnego kryminału jest wykorzystana w 100%. Już sceny wynajęcia Kovacsa pokazują, że w świecie przyszłości niewiele jest sympatii i szacunku, a ciąg dalszy powieści potwierdza jedynie początkowe podejrzenia. Modyfikowany węgiel dał ludziom wieczność, ale teoretyczną, bo nie każdy może z niej skorzystać. Odebrał jednak człowiekowi szacunek do własnego ciała i zabrał przekonanie o własnej niezwykłości (w końcu, co może być niezwykłego w istocie, której cały umysł i psychika mieszczą się w bryłce węgla). Postęp uczynił bogaczy nieśmiertelnymi, a biedaków upodlił jeszcze głębiej. Morgan nie stroni od gorzkich refleksji i z lubością pokazuje, jak pomysłowa ludzkość przyszłości obraca wielkie osiągnięcia nauki na potrzeby małpy, radującej się seksem, przemocą i wysokim miejscem w hierarchii.

Eryk Remiezowicz, Janusz A. Urbanowicz

Kryminał czarny jak węgiel
[Richard Morgan „Modyfikowany węgiel” - recenzja]

Konwencja czarnego kryminału jest wykorzystana w 100%. Już sceny wynajęcia Kovacsa pokazują, że w świecie przyszłości niewiele jest sympatii i szacunku, a ciąg dalszy powieści potwierdza jedynie początkowe podejrzenia. Modyfikowany węgiel dał ludziom wieczność, ale teoretyczną, bo nie każdy może z niej skorzystać. Odebrał jednak człowiekowi szacunek do własnego ciała i zabrał przekonanie o własnej niezwykłości (w końcu, co może być niezwykłego w istocie, której cały umysł i psychika mieszczą się w bryłce węgla). Postęp uczynił bogaczy nieśmiertelnymi, a biedaków upodlił jeszcze głębiej. Morgan nie stroni od gorzkich refleksji i z lubością pokazuje, jak pomysłowa ludzkość przyszłości obraca wielkie osiągnięcia nauki na potrzeby małpy, radującej się seksem, przemocą i wysokim miejscem w hierarchii.

Richard Morgan
‹Modyfikowany węgiel›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułModyfikowany węgiel
Tytuł oryginalnyAltered Carbon
Data wydania21 października 2003
Autor
PrzekładMarek Pawelec
Wydawca ISA
CyklTakeshi Kovacs
ISBN83-88916-91-2
Format512s. 115×175mm
Cena28,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wszyscy pisarze, którym marzy się napisanie kryminału i zastanawiają się, od czego zacząć, powinni sięgnąć po „Modyfikowany węgiel” Richarda Morgana. Pisarz ten napisał jeden z najostrzejszych, najbardziej pociągających wstępów do powieści z tajemnicą w środku. Zadanie miał ułatwione, pisał bowiem science fiction i do zagadek czysto kryminalnych mógł jeszcze dorzucić dreszczyki emocji związane z odkrywaniem praw rządzących jego światem, ale hołd należy mu oddać i tak. Od samego początku książka „czyta się sama”, kilka zdumiewających wydarzeń i rzuconych od niechcenia słów zmusza czytelnika do koncentracji i każe mu się głowić nad miejscem, w które go akcja rzuciła i przyczynami, jakie doprowadziły do obecnego stanu rzeczy. Niestety, sporo z tych zagadek nie zostaje wyjaśnionych, można obawiać się że Morgan budował świat „Węgla” ad hoc, z klocków potrzebnych mu w danym momencie. Na razie wieża ułożona z tych klocków się trzyma, ale zapowiadany jest drugi tom osadzony w tym samym świecie – zobaczymy wtedy, z jaką konsekwencją postąpi autor.
Książka zaczyna sie w momencie, kiedy Takeshi Kovacs, Emisariusz Narodów Zjednoczonych, zmuszony zostaje do rozwikłania kryminalnej zagadki. Wynajmuje go bowiem milioner, który chce się dowiedzieć, jak zginął. Nie, nie jest to błąd pisarski. Laurens Bancroft zastrzelił się wprawdzie – i to dość pedantycznie (rozwalił sobie doszczętnie głowę) – ale żyje nadal. Zawdzięcza to zmodyfikowanemu węglowi, z którego buduje się stosy korowe, małe, czarne cuda elektroniki, mocowane w naszych czaszkach i umożliwiające ludzkiemu umysłowi wieczne trwanie. Stos korowy pozwala przeżyć śmierć ciała i odrodzić się w nowym – wystarczy przenieść treść czarnego cylindra i już jesteśmy w kolejnym życiu. Bancroft, bogaty i długowieczny, kopiuje się nieustannie, w związku z czym zniszczenie jednego stosu nie unicestwia człowieka, traci on te wspomnienia, których nie ma w zapasowej kopii zawartości stosu korowego – o ile go na jej utrzymywanie stać. Istnieje też Prawdziwa Śmierć – przez zniszczenie stosu korowego niemającego backupu lub też zniszczenie go wraz z zapasowymi kopiami.
Kovacs, nakłoniony do współpracy szantażem i pieniędzmi Bancrofta, wyrusza więc w nieznany mu świat, by dowiedzieć się, jaka jest prawda. Idąc w ślady wszystkich szanujących się detektywów prowadzi śledztwo, wzburzając swoim nosem różne śmierdzące i zastałe sadzawki. Zgodnie z prawidłami gatunku oberwie mu się za to, ale i szansę na miłe intensywne tete-a-tete też dostanie. Na koniec rozwiąże zagadkę i trzeba Morganowi oddać – pomysł na intrygę miał niebłahy. „Modyfikowany węgiel” dumnie przechodzi brzytwę Lema, fantastyka to nie tylko zdobnik – bez możliwości, jakie autorowi daje stos korowy, wysoko rozwinięta chemia i infosfera, akcja książki byłaby niemożliwa. Zaznaczyć trzeba jednak, że o ile technologie modyfikowanego węgla są wygrane w fabule do końca, o tyle pozostałe obecne w tym świecie – nie. Pojawiają się kilka razy jako gadżety – siłowy parasol, latające samochody, miotacz plazmowy, nie widać jednak dalszych konsekwencji ich istnienia w świecie przedstawionym. Kilkakrotnie wspomniane jest też, jaki okrutny jest rząd wobec niepokornych prowincji, jednak w codziennym życiu świata nie widać jakichkolwiek śladów totalitaryzmu. Za to wspomnienia bohatera o wojnie nie budzą sympatii do buntowników.
Konwencja czarnego kryminału jest wykorzystana w 100%. Już sceny wynajęcia Kovacsa pokazują, że w świecie przyszłości niewiele jest sympatii i szacunku, a ciąg dalszy powieści potwierdza jedynie początkowe podejrzenia. Modyfikowany węgiel dał ludziom wieczność, ale teoretyczną, bo nie każdy może z niej skorzystać. Odebrał jednak człowiekowi szacunek do własnego ciała i zabrał przekonanie o własnej niezwykłości (w końcu, co może być niezwykłego w istocie, której cały umysł i psychika mieszczą się w bryłce węgla). Postęp uczynił bogaczy nieśmiertelnymi, a biedaków upodlił jeszcze głębiej. Morgan nie stroni od gorzkich refleksji i z lubością pokazuje, jak pomysłowa ludzkość przyszłości obraca wielkie osiągnięcia nauki na potrzeby małpy, radującej się seksem, przemocą i wysokim miejscem w hierarchii.
Powieść jest wyśmienicie skonstruowana i napisana. Wydarzenia przechodzą płynnie jedno w drugie, tropy krzyżują się wśród liter, kierując nas ku coraz to innym podejrzeniom, ale wszystko to, wiedzione bezbłędną ręką autora, bezbłędnie splata się w finale w jeden węzeł. Bardzo dobrze pokazano świat, jakim stała się Ziemia – w „Modyfikowanym węglu” nie ma ani cienia dłuższego wykładania i wyjaśnienia, akcja, wspomagana niekiedy sardonicznym komentarzem Takeshiego (taka już karma prywatnego detektywa), tłumaczy wszystko. Jednocześnie, choć Morgan wyjaśnieniami nie rzuca na lewo i prawo, to – pomimo bogactwa fantastycznych szczegółów i głębokich zmian, które przeorały ludzkość – czytelnik nie gubi się. Jedyną większą wadą wynikającą z takiej zwięzłości jest pewne niedookreślenie stosunków między postaciami. Kovacs, weteran wojenny, często wspomina, a jego przeszłość ma spory wpływ na przebieg akcji – ale tak naprawdę nie jest powiedziane, co łączy go z postaciami z jego przeszłości. Tak samo jego motywacje do części działań nie są do końca zrozumiałe. No, ale – to też konwencja.
Warto spróbować tego kryminału, pasjonującego, czarnego jak zmodyfikowany węgiel i głęboko osadzonego w niewesołej przyszłości.
koniec
10 października 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Perły ze skazą: Sąd – sądem, ale sprawiedliwość…
Sebastian Chosiński

25 I 2022

Gdy odchodzi stary świat i rodzi się nowy, zawsze dochodzi do konfliktów – niekiedy politycznych, niekiedy etycznych. W „Sądzie” Władimira Tiendriakowa – niewielkiej powieści, którą można uznać za majstersztyk prozy psychologicznej – oba te aspekty wzajemnie się przenikają. I z tego powodu ze zdwojoną siłą uderzają w kręgosłup moralny starego myśliwego Siemiona Tietierina.

więcej »

Mała Esensja: Wszystkie bziki Julka
Marcin Mroziuk

24 I 2022

W „Moim bracie czarodzieju” młodzi czytelnicy mogą poznać Juliana Tuwima od dość nietypowej strony. Nie dość bowiem, że Anna Czerwińska-Rydel skupiła się tutaj na przedstawieniu dzieciństwa przyszłego poety, to na dodatek narratorką uczyniła jego młodszą siostrę Irenę.

więcej »

Coś się dzieje
Joanna Kapica-Curzytek

23 I 2022

„Zostaw świat za sobą” amerykańskiego pisarza to kameralna proza psychologiczna z motywami postapo. Co się wydarzy, gdy konieczność zaufania obcym ludziom to ostatnia rzecz, która pozostała?

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Przeczytaj to jeszcze raz: Duchy w powłokach
— Beatrycze Nowicka

Krótko o książkach: Modyfikowany węgiel
— Miłosz Cybowski

Berserker yaoi
— Michał Kubalski

Takeshi na mokro
— Eryk Remiezowicz

Bez siły charakteru
— Eryk Remiezowicz

Coraz wyżej
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Kronika śmierci niezauważonej
— Eryk Remiezowicz

Zamknąć Królikarnię!
— Eryk Remiezowicz

Książka, która nie dotarła do nieba
— Eryk Remiezowicz

Historia żywa
— Eryk Remiezowicz

Na siłę
— Eryk Remiezowicz

Wpadnij do wikingów
— Eryk Remiezowicz

Gdzie korekta to skarb
— Eryk Remiezowicz

Anielski kryminał
— Eryk Remiezowicz

I po co ten pośpiech?
— Eryk Remiezowicz

Nie zawsze szczęście
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.