Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jacek Piekara
‹Łowcy dusz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŁowcy dusz
Data wydania8 grudnia 2006
Autor
Wydawca Fabryka Słów
CyklJa, inkwizytor
ISBN978-83-60505-17-5
Format416s. 125×195mm
Cena29,99
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Stary, nowy Mordimer
[Jacek Piekara „Łowcy dusz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Chociaż ten pogląd może wydać się równie kontrowersyjny jak tło fabularne historii o Mordimerze, to jednak nie mogę powstrzymać się od stwierdzenia, że stworzona przez Jacka Piekarę saga jest tak samo (jeśli nie bardziej) wciągająca jak znany wszystkim cykl wiedźmiński. Recenzując czwarty, a zarazem ostatni już zbiór opowiadań o inkwizytorze – „Łowców Dusz”, czynię to nie bez pewnego drżenia serca. W końcu to ciągle ten sam świat, oparty na oryginalnym, ale jednak bardzo prostym pomyśle (Chrystus zamiast umrzeć na krzyżu, zszedł z niego i pokarał niewiernych), ci sami bohaterowie i ta sama konwencja… czy można o tym wszystkim opowiedzieć po raz czwarty, nie popadając w rutynę? Okazuje, się że można.

Radosław Scheller

Stary, nowy Mordimer
[Jacek Piekara „Łowcy dusz” - recenzja]

Chociaż ten pogląd może wydać się równie kontrowersyjny jak tło fabularne historii o Mordimerze, to jednak nie mogę powstrzymać się od stwierdzenia, że stworzona przez Jacka Piekarę saga jest tak samo (jeśli nie bardziej) wciągająca jak znany wszystkim cykl wiedźmiński. Recenzując czwarty, a zarazem ostatni już zbiór opowiadań o inkwizytorze – „Łowców Dusz”, czynię to nie bez pewnego drżenia serca. W końcu to ciągle ten sam świat, oparty na oryginalnym, ale jednak bardzo prostym pomyśle (Chrystus zamiast umrzeć na krzyżu, zszedł z niego i pokarał niewiernych), ci sami bohaterowie i ta sama konwencja… czy można o tym wszystkim opowiedzieć po raz czwarty, nie popadając w rutynę? Okazuje, się że można.

Jacek Piekara
‹Łowcy dusz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŁowcy dusz
Data wydania8 grudnia 2006
Autor
Wydawca Fabryka Słów
CyklJa, inkwizytor
ISBN978-83-60505-17-5
Format416s. 125×195mm
Cena29,99
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Na samym początku ostudzę jednak zapał wszystkich tych, którzy mieli nadzieję znaleźć w „Łowcach Dusz” rozbudowane kontynuacje historii zapoczątkowanych w poprzednich tomach. Czytany tylko pod tym kątem, zbiór może pozostawiać pewien niedosyt. Ukazujące się w reklamach prasowych szumne zapowiedzi dotyczące rozwinięcia niewyjaśnionych wcześniej wątków (m.in. istnienie wampirów) niestety nie zostały w pełni zrealizowane lub – co będzie lepszym określeniem – zostały zrealizowane w sposób nie dość satysfakcjonujący.
Tyczy się to w szczególności dwóch pierwszych opowiadań – „Łowcy Dusz” i „Wąż i gołębica. Powrót”. Mimo że pod względem jakości warsztatu i ilości dostarczanej rozrywki nie odstają od pozostałej części zbioru, to jednak trochę rozczarowują. Pojawiające się w nich ciekawe pomysły, takie jak spotkanie z poselstwem Rzeczypospolitej (tu daje o sobie znać swoista tęsknota autora za czasami świetności ojczyzny), ponowna konfrontacja z jałmużnikiem Sforzą czy umieszczenie na drodze Mordimera tajemniczej dziewczyny pamiętającej jeszcze czasy Chrystusa, zostały tu potraktowane po macoszemu. Jacek Piekara zamiast podjąć próbę pogłębienia wykreowanego przez siebie świata, wykorzystuje nietuzinkowość owych wątków do stworzenia prostych opowieści sensacyjno-kryminalnych, niepozbawionych wdzięku, ale jednak schematycznych. Chociaż podobne zarzuty można by postawić większości opowiadań o Mordimerze (sam autor w jednym z wywiadów stwierdził, że jego zamierzeniem było, aby historia i wielka polityka świata były jedynie tłem dla poczynań inkwizytora), to jednak rozbudzona w poprzednich trzech tomach ciekawość mogłaby w końcu zostać zaspokojona… Ogromnym nieporozumieniem byłaby jednak konstatacja, że „Łowcy Dusz” nie spełniają pokładanych w nich oczekiwań. Co to, to nie. Jacek Piekara po raz kolejny serwuje nam porcję doskonałej rozrywkowej literatury.
Zbiór, podobnie jak i poprzednie części, natychmiast wciąga czytelnika. Oczywiście, tylko takiego, któremu nieobca jest i którego nie odrzuca pewna dosadność prozy Piekary. Ta bowiem objawia się już na samym początku zbioru – w zdaniu otwierającym pierwsze opowiadanie: „Obnażył się, wskoczył na stół, kucnął, nasrał Najjaśniejszemu Panu do patery z owocami i życzył smacznego…” W tym miejscu czytelnicy zapewne podzielą się na tych, którzy z wyrazem niesmaku rzucą książką w kąt i na tych, którzy parskną śmiechem i z jeszcze większym zapałem przystąpią do dalszej lektury. W istocie – trudno się będzie dziwić i jednym, i drugim. Prozę Piekary cechuje bowiem to, co cechować powinno dzieła każdego dobrego pisarza – jest na tyle charakterystyczna, że można ją albo kochać albo nienawidzić, ale trudno przejść obok niej obojętnie.
Mocne otwarcie to oczywiście dopiero początek bezkompromisowej rozrywki, jaką oferują „Łowcy Dusz”. Piekara jak zawsze urzeka pozbawionym zbędnego manieryzmu rzemiosłem. Podobnie jak Mordimer nie patyczkuje się z heretykami, tak i autor nie szczędzi czytelnikowi opisów scen krwawych i drastycznych. Wszystko czyta się z wypiekami na twarzy i nie sposób czasem powstrzymać uśmiechu satysfakcji i myśli „A dobrze im tak!”.
Warto również wspomnieć o tym, co teoretycznie jest w książce najmniej istotne, a co także w pewnym stopniu wpływa na jej atrakcyjność – oprawie wizualnej. Ta stoi na rewelacyjnym poziomie – począwszy od demonicznego portretu łypiącego na nas z kolorowej okładki, po zdobiące opowiadania czarno-białe grafiki, które świetnie wpasowują się w klimat. I choć to nie szata winna zdobić inkwizytora, „Łowcy Dusz” nie tylko dostarczają przedniej lektury, ale i cieszą oko.
Największą przyjemność z obcowania z najnowszym zbiorem Piekary będą mieli głównie ci, którzy zaznajomili się z wcześniejszymi perypetiami Mordimera, a to dlatego, że opowiadania są bardziej niż do tej pory powiązane z wydarzeniami, które rozegrały się w poprzednich częściach. Wprawdzie nawiązania do wątków z przeszłości nie uniemożliwiają nowemu czytelnikowi dobrej zabawy, to jednak pojawiają się na tyle często, że mogą wywołać u niego pewną konsternację. Z kolei dla wszystkich tych, którzy już wcześniej zetknęli się z inkwizytorem, takie rozwiązanie stanowi dodatkowy atut. Nareszcie nie trzeba się przekopywać przez gąszcz w kółko powtarzanych charakterystyk dobrze nam znanych bohaterów, a można w pełni skoncentrować się na śledzeniu fabuły. A jest za czym podążać, bowiem – wbrew moim obawom – przygody Mordimera nie straciły ani trochę ze swojej świeżości.
Na osobny akapit niewątpliwie zasługuje ostatnie i zarazem najdłuższe opowiadanie „Łowców Dusz” – „Wodzowie Ślepych”. Opowiadanie świetne, a w dodatku oparte na tym wszystkim, czego brakowało mi wcześniej – wielkiej polityce i zmianach, które obejmują cały wykreowany przez Piekarę świat. Wraz z Mordimerem wkroczymy na salony i poznamy „największy sekret chrześcijańskiej wiary”. I tu w przeciwieństwie do historii z „Łowców Dusz” i „Węża i Gołębicy. Powrót” rozczarowania nie będzie. Dość powiedzieć, że nareszcie naszemu inkwizytorowi przyszło brać udział w iście epickich wydarzeniach. Słowem, godne uwieńczenie dobrego dzieła. Nie muszę chyba mówić, jak bardzo zaostrza to apetyt na zapowiadaną przez wydawcę powieść mającą się ukazać w IV kwartale 2007 roku.
koniec
31 lipca 2007

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2022

Koczownicy? W Stanach Zjednoczonych? W dzisiejszych czasach? Jest ich więcej niż sądzimy. I wędrują po kraju z powodów zupełnie innych, niż byśmy sobie wyobrażali. Reportaż „Nomadland” opisuje ich losy, przynosząc także gorzką refleksję o tym, że przewidywalny, bezpieczny świat to miraż.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Wygrane i przegrane bitwy
Miłosz Cybowski

15 I 2022

W drugiej części „Czasu Hitlera” Frank McDonough bierze się za obfitujący w wydarzenia okres, jakim były lata 1940-45. Choć na temat II wojny światowej napisano już wiele, autor prezentuje nieco świeżego spojrzenia na to burzliwe pięciolecie. Książkę czyta się dobrze, ale niekiedy można odnieść wrażenie, że całość stanowi zwykły zapis historii tego konfliktu.

więcej »

PRL w kryminale: Co łączy Marchwickiego ze Stawroginem?
Sebastian Chosiński

14 I 2022

O Barbarze Gordon (a właściwie Larysie Zajączkowskiej-Mitzner) pisaliśmy do tej pory przy okazji trzech jej mikropowieści wydanych w serii „Ewa wzywa 07…”. Teraz nadszedł czas na najbardziej znaną książkę słynnej autorki kryminałów milicyjnych – inspirowanego sprawą „Wampira z Zagłębia”, czyli Zdzisława Marchwickiego, „Nieuchwytnego”.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Przenajświętsza Rzeczypospolita 300 lat temu
— Maciej Kowalski

Singiel na dworze króla Artura
— Michał Foerster

Przeraźliwa pustka
— Wojciech Gołąbowski

Szczęśliwa trzynastka
— Radosław Scheller

Prequel pliiiz!
— Wojciech Gołąbowski

Sentymenty sentymentami, a żreć i chędożyć trzeba
— Wojciech Gołąbowski

Kochając inkwizytora
— Eryk Remiezowicz

Czarny płaszcz, ogniste serce
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Na pohybel Śledziom!
— Radosław Scheller

Europa w szponach absurdu
— Radosław Scheller

Przepis na pandemonium
— Radosław Scheller

Bajki z miejskiej dżungli
— Radosław Scheller

Prawdziwa twarz suspensu
— Radosław Scheller

Księga jesiennych depresji
— Radosław Scheller

Mity sprofanowane!
— Radosław Scheller

Problem wielgachnych mózgów
— Radosław Scheller

Bestia z babcinego dzbanuszka
— Radosław Scheller

Horrory klasy B
— Radosław Scheller

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.