Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Janusz Cyran
‹Ciemne lustra›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCiemne lustra
Data wydania28 sierpnia 2006
Autor
Wydawca Fabryka Słów
ISBN83-89011-79-4
Format400s. 125×195mm
Cena29,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ziemia jałowa
[Janusz Cyran „Ciemne lustra” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Debiutancka książka Janusza Cyrana – zbiór opowiadań „Ciemne lustra” – przynosi niewiele tekstów premierowych. Kilka z nich było już publikowanych, przede wszystkim na łamach „Nowej Fantastyki”. I chyba tam jest ich najwłaściwsze miejsce, ponieważ po lekturze całości można odnieść wrażenie, że Cyran w małych dawkach potrafi zaintrygować, w większych natomiast zwyczajnie nudzi.

Sebastian Chosiński

Ziemia jałowa
[Janusz Cyran „Ciemne lustra” - recenzja]

Debiutancka książka Janusza Cyrana – zbiór opowiadań „Ciemne lustra” – przynosi niewiele tekstów premierowych. Kilka z nich było już publikowanych, przede wszystkim na łamach „Nowej Fantastyki”. I chyba tam jest ich najwłaściwsze miejsce, ponieważ po lekturze całości można odnieść wrażenie, że Cyran w małych dawkach potrafi zaintrygować, w większych natomiast zwyczajnie nudzi.

Janusz Cyran
‹Ciemne lustra›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCiemne lustra
Data wydania28 sierpnia 2006
Autor
Wydawca Fabryka Słów
ISBN83-89011-79-4
Format400s. 125×195mm
Cena29,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Na przełomie tysiąclecia Janusz Cyran był bliskim współpracownikiem „Nowej Fantastyki” – tam opublikowano kilka jego opowiadań, tam również ukazywał się przez jakiś czas, choć raczej nieregularnie, cykl felietonów pisarza pod zbiorczym tytułem „Nauka i SF”. Następnie na parę lat zniknął z literackiego firmamentu, aby wreszcie przypomnieć o sobie w ubiegłym roku debiutancką książką zatytułowaną „Ciemne lustra”. Późny to debiut, ale w myśl powiedzenia – lepiej późno, niż wcale. Ostatnio Fabryka Słów lubuje się w podobnych antologiach odkurzających starocie. Czy dobry to pomysł – pozostawiam osądowi czytelników, którzy zdecydują o jego przydatności, wysupłując z portfeli (bądź nie) ciężko zarobione złotówki…
Opowiadania Cyrana mają kilka cech, za które powinienem pisarza polubić a priori – są mroczne i wykazują daleko idącą zbieżność z twórczością Philipa Dicka (podobieństwo bohaterów, często będących outsiderami, przenikanie się świata ludzi i maszyn, jawy i snu, w końcu podobne dylematy moralne i religijne). Zakładam, że to świadomy wybór, świadczący zresztą o tym, jak inspirującym twórcą może pozostać dla innych literatów – bo jak się okazuje, dla filmowców, niestety, już nie – zmarły przed półwieczem autor „Ubika”. Problem jednak w tym, że – jak w każdej antologii – mamy do czynienia z tekstami lepszymi i gorszymi; dla czytelnika ważne jest to, które z nich przeważają. Przyjrzyjmy się zatem zawartości „Ciemnych luster” nieco bliżej.
Zbiór otwiera „Bigos polski” – tytuł raczej zniechęcający, za którym jednak kryje się jedno z ciekawszych, choć również niepozbawione wad, opowiadań Cyrana. Jego bohaterem jest Andrzej Wizner, płatny zabójca, który zostaje wynajęty przez niejakiego Satana, właściciela firmy Future Trends, by wyeliminować pewną wysoko postawioną osobę. Zlecenie zostaje przyjęte i killer rozpoczyna przygotowania do zamachu. Opowiadanie czyta się płynnie, choć oczywiście poziomem „Dniowi szakala” nie dorównuje. Na dodatek autor nie ustrzegł się pewnej niekonsekwencji, przeskakując nad pewnym bardzo istotnym zagadnieniem – jak udało się zabójcy przemycić na spotkanie z obiektem swego zamachu małokalibrową broń jądrową? Rozumiem, że jest ona małokalibrowa (więc niewielka rozmiarami), ale biorąc pod uwagę, kto ma paść ofiarą, to chyba jednak osoba ta powinna być znacznie lepiej chroniona. Tak przynajmniej nakazywałyby logika i rozsądek. Mimo to „Bigos polski” należy pochwalić – przede wszystkim za kontrowersyjny temat (znacznie bardziej dzisiaj, niż przed sześcioma laty, kiedy tekst ukazał się w „Nowej Fantastyce”) i trochę nietypowe podejście do polskiego katolicyzmu. Choć akurat głębokich rozważań nad jego istotą – jak twierdzili niektórzy recenzenci – w tym sensacyjnym opowiadanku raczej bym się nie doszukiwał.
Do godnych uwagi tekstów zaliczyłbym jeszcze cyberpunkowe „Sieć i młot” oraz – zdecydowanie najlepsze w zbiorze – „Śpiochy w Ulro”. Pierwsze z nich opowiada poniekąd o zagrożeniach związanych z uzależnieniem od Internetu, chociaż jego otwarte zakończenie psuje całe wrażenie. Tym bardziej, że, jak podejrzewam, nie było w pełni zamierzone, a wynikło raczej z braku inwencji autora. Drugi tekst można uznać natomiast za polityczny thriller, bo też walka o władzę odgrywa w nim najważniejszą rolę. O jakości tekstu decyduje jednak głównie bardzo misterna intryga; spodobał mi się również pomysł z pośmiertnym utrzymywaniem przy życiu mózgów elity intelektualnej państwa. Co więcej, owa „rada nieboszczyków” stara się zza czy też może z grobu dość skutecznie wpływać na rządy, co powoduje spore komplikacje, a pisarzowi z kolei podpowiada kilka ciekawych rozwiązań fabularnych.
Ciekawie prezentują się także dwa kolejne, w pełni Dickowskie w duchu opowiadania, „Wylęgarnia” i „Róża Antarktydy”. Jest z nimi jednak pewien problem – sprawiają wrażenie niedopracowanych. Inna sprawa, że podobne odczucie towarzyszy nam również przy lekturze kilku innych tekstów, ale w tych dwóch przypadkach jest najbardziej dojmujące. Bardzo atrakcyjne pomysły fabularne (w pierwszym przypadku z „wylęgarnią” aktywnych modułów programowych, polegającą na – mówiąc najprościej – hodowli informacji, w drugim zaś – z możliwością wykupienia sobie nieśmiertelności) zostały przez Cyrana zmarnowane. Autor nie pokusił się o głębszą analizę, nie zadbał o szczegóły, nie przedstawił nam świata, w który „wrzucił” swoich bohaterów. Opowiadania zakończył w miejscach, w których Philip Dick dopiero na poważnie zacząłby nad nimi pracować. Strata tym większa, że zapowiadały się naprawdę interesująco. Oczywiście dla tych, których nie odrzuca fantastyka w stylu „Trzech stygmatów Palmera Eldritcha” czy „Oka na niebie”.
Pozostałe opowiadania pozostawiają już po sobie spore uczucie niedosytu. „Jeruzalem” sprawia raczej wrażenie fantasmagorycznej impresji niż w pełni dopracowanego tekstu. Poza tym przesłanie – znów, jak sądzę, w założeniu autora obrazoburcze – razi uproszczoną wizją świata i historii katolicyzmu. „Licytacja”, która miała chyba wnieść odrobinę humoru do tego mrocznego zbioru, mimo dość istotnego problemu zasygnalizowanego w ostatnich zdaniach, razi banałem i schematyzmem. Z kolei w „Żabim królu”, „Ciemnych lustrach wyszeptujących sny” i „Behemocie” Cyranowi udaje się tak skomplikować intrygę, że ostatecznie sam traci kontrolę nad swoimi tekstami. Stara się oczywiście w zakończeniu powiązać wszystkie wątki, ale wypada to bardzo sztucznie. Niby pozostawia duże pole dla domysłów, ale zbyt często – doszedłszy do końca – można stwierdzić, że za nami pozostała co najwyżej jałowa ziemia. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego autor z jednej strony tak często bywa zbyt oszczędny w kreśleniu opisów świata, a z drugiej wprowadza dużą liczbę bohaterów, którzy zaczynają się czytelnikowi mylić, co w końcu prowadzi do utraty jakiekolwiek zainteresowania nimi?…
Główną wadą opowiadań Cyrana jest ich szkicowość. Niekiedy to się sprawdza (jak na przykład w „Bigosie polskim”, „Sieci i młocie” czy „Wylęgarni”), znacznie częściej jednak wydaje się być denerwującą autorską manierą. Jeśli pisarz wykoncypował sobie, że dzięki temu będzie oryginalniejszy – jest w błędzie. Owszem, taka formuła – gdzie więcej jest luk w tekście i pytań, niż narracji i odpowiedzi – może się wydać zajmująca, ale tylko wtedy, gdy mamy do czynienia z jednym opowiadaniem. Gdy na podobnej zasadzie skonstruowany jest niemal cały zbiór – może z wyjątkiem „Śpiochów w Ulro” – zaciekawienie czytelnika bardzo szybko zaczyna ustępować miejsca zdenerwowaniu i irytacji. Życzyłbym Januszowi Cyranowi, aby wreszcie pokusił się o napisanie pełnoprawnej powieści, w której będzie mógł rozbudować wszystkie wymyślone przez siebie pomysły. A sobie – by wciąż było to dzieło utrzymane w duchu Philipa Dicka.
koniec
31 sierpnia 2007

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dozwolone do lat osiemnastu
Beatrycze Nowicka

29 IX 2020

„Bezświt” ostatni tom trylogii o Mii Corvere uważam za gorszy od tomu drugiego, choć zapewne wierni fani cyklu poczuli się usatysfakcjonowani.

więcej »

Ciemne strony medali
Joanna Kapica-Curzytek

28 IX 2020

Zdobycie medalu olimpijskiego gwarantuje podziw, prestiż, sławę. Czy zawsze? Tom reportaży „Olimpijki” pokazuje, że gdy jest się kobietą-sportsmenką, inna jest miara i smak sukcesu.

więcej »

Nie tylko Bodo, nie tylko romanse
Wojciech Gołąbowski

27 IX 2020

Chwytliwy tytuł „Bodo i jego burzliwe romanse” wydaje się nieco na wyrost, niemniej z książki można się wiele dowiedzieć o życiu tego wybitnego przedwojennego aktora oraz wielu kobiet, z którymi miał styczność. A także o powstawaniu i rozwoju kina na terenach Polski.

więcej »

Polecamy

Chorzy na życie

Na rubieżach rzeczywistości:

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Słowiańska dusza, amerykański szyk
— Sebastian Chosiński

Morskie opowieści w rytmie roots reggae
— Sebastian Chosiński

Po obu stronach Bałtyku
— Sebastian Chosiński

Internacjonalizm międzygalaktyczny
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Rotanowa pośle
— Sebastian Chosiński

„I po ch… pani robiła te badania?!”
— Sebastian Chosiński

Za siedmioma odległymi galaktykami…
— Sebastian Chosiński

W Rosji najgorzej być zakładnikiem…
— Sebastian Chosiński

Gdy Łazarze śpią, budzą się upiory
— Sebastian Chosiński

Religijni fanatycy i zblazowani zbrodniarze
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.