Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jarosław Grzędowicz
‹Księga jesiennych demonów›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKsięga jesiennych demonów
Data wydania3 sierpnia 2007
Autor
Wydawca Fabryka Słów
ISBN978-83-60505-41-0
Format474s. 125×195mm
Cena29,99
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Księga jesiennych depresji
[Jarosław Grzędowicz „Księga jesiennych demonów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wiele rzec można o „Księdze jesiennych demonów” – dodam, że wiele dobrego. Jednak nic tak dobrze nie odda jej istoty, jak jedno zawarte już w tytule określenie. Światy, do których zabiera nas Jarosław Grzędowicz, są takie same jak demony, które je zamieszkują. Fascynujące, ale i ponure, fantasmagoryczne, ale zarazem niepokojąco realne. Przede wszystkim są jednak jesienne.

Radosław Scheller

Księga jesiennych depresji
[Jarosław Grzędowicz „Księga jesiennych demonów” - recenzja]

Wiele rzec można o „Księdze jesiennych demonów” – dodam, że wiele dobrego. Jednak nic tak dobrze nie odda jej istoty, jak jedno zawarte już w tytule określenie. Światy, do których zabiera nas Jarosław Grzędowicz, są takie same jak demony, które je zamieszkują. Fascynujące, ale i ponure, fantasmagoryczne, ale zarazem niepokojąco realne. Przede wszystkim są jednak jesienne.

Jarosław Grzędowicz
‹Księga jesiennych demonów›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKsięga jesiennych demonów
Data wydania3 sierpnia 2007
Autor
Wydawca Fabryka Słów
ISBN978-83-60505-41-0
Format474s. 125×195mm
Cena29,99
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wszystko zaczyna się w sklepie z magicznymi rupieciami. Tam oto pewnego szarego jesiennego popołudnia trafia Jacek – mężczyzna, którego życie legło w gruzach. Tak po prostu, z dnia na dzień. Pragnąc uciec przed deszczem, znajduje swój azyl w sklepie, którego właścicielem jest nie kto inny jak miejski szaman. Tajemniczy wieszcz zna odpowiedzi na dręczące Jacka wątpliwości. Wie, że czasem wszystko idzie źle bez wyraźnej przyczyny. Wie, że dzieje się tak wtedy, gdy w życie śmiertelników ingerują demony. I przytacza opowieści, które są tego potwierdzeniem.
„Księga jesiennych demonów” to właśnie owe historie. „Klub Absolutnej Karty Kredytowej”, „Opowieść terapeuty”, „Wiedźma i wilk” „Piorun” i „Czarne motyle” – pięć opowiadań, pięć wizji, w których smutna, jesienna rzeczywistość przeplata się z koszmarem. I tak naprawdę trudno jednoznacznie stwierdzić, który wymiar historii jest bardziej niepokojący.
Grzędowicz kreśli bohaterów z krwi i kości, silnie zaczepionych w świecie swoich prywatnych problemów, planów i wątpliwości, mających różne charaktery, pasje i lęki. Są też zagubieni, zszargani słabościami. Kiedy w ich życiu pojawia się Niewyjaśnione, gdy wkraczają do niego tytułowe demony, pozostaje już tylko pobojowisko. Istoty z innych światów są nie tyle przyczyną destruktywnych przemian, co raczej ich katalizatorem. I właśnie to jest w „Księdze jesiennych demonów” najbardziej przerażające. Nie makabryczne sceny, takie jak masakra dokonana przez krwiożerczego wilkołaka czy opis podpalania ofiar za pomocą benzyny i opon samochodowych. Nie śmierdzące siarką demony. O, nie.
Przeraża to, że w każdym z bohaterów można znaleźć cząstkę siebie, z każdym z nich można się do pewnego stopnia utożsamiać. Przeżywać to, co ich dręczy. Groźba małżeńskiej zdrady, utraty pracy, ciągnącej się przez całe życie samotności czy też zapadnięcia na przewlekłą, pozbawiającą godności chorobę okazują się być skuteczniejszymi „straszakami” niż jakiekolwiek, choćby najwymyślniejsze fantasmagorie.
Grzędowicz wzorem Kinga buduje grozę po mistrzowsku, nie hektolitrami krwi czy ocierającymi się o obrzydliwość zabójstwami, ale szarą codziennością. Jesienną codziennością.
I jedno tylko kładzie się lekkim cieniem na znakomitej całości – ostatnie opowiadanie. Pomijam już mało oryginalną puentę (mnie skojarzyła się z jednym z najpopularniejszych odcinków serialu „Z archiwum X” – „Squeeze”1)). Problem w tym, że „Czarne motyle” niebezpiecznie balansują na granicy monotonii, żeby nie rzec nudy. Lecz tak naprawdę nawet w tym najgorszym z elementów „Księgi jesiennych demonów” nie można nie dopatrzyć się swoistego uroku.
Warstwa językowa oczarowuje. Grzędowicza czyta się naprawdę świetnie – lekko i przyjemnie. Co więcej, przy całej potoczystości stylu czytelnik ani na chwilę nie traci wrażenia, że obcuje z prozą wartościową. Opisy, metafory, dialogi skonstruowane są nie tyle sprawnie, co wręcz kunsztownie.
Na koniec należy się czytelnikowi drobne ostrzeżenie. Jakkolwiek nie rozpływałbym się nad dziełem Grzędowicza, nie zachwycałbym się lekkością stylu autora, jego nadzwyczajną umiejętnością kreowania przekonujących bohaterów, inwencją we wplataniu niesamowitości w codzienną szarugę i całością pisarskiego kunsztu, to jednak nie mogę nie zauważyć, że lektura „Księgi jesiennych demonów” nie nastraja optymistycznie. Delikatnie rzecz ujmując.
W istocie nie zdziwiłbym się, gdyby przy którejś z kolei edycji wydawca, obok cytatów z pochwalnych recenzji, umieścił na tylnej okładce krótką adnotację w stylu „Czytanie po zmierzchu między 22 września a 22 grudnia grozi długotrwałym uszczerbkiem na dobrym samopoczuciu”. Albo „Przed spożyciem skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą. Co złego, to nie my”.
I wierzcie mi, nie byłoby to takie głupie, gdyż „Księga jesiennych demonów” jest jak cios młotem w roześmianą twarz optymizmu. Cios, który ja przyjąłem z masochistyczna wręcz przyjemnością – bo dzieło Grzędowicza, choć tak ponure (a może właśnie dzięki temu), jest ze wszech miar zacne i godne polecenia.
koniec
1 grudnia 2007
1) Dla nieznających serialu wyjaśniam, że chodzi tu o odcinek, w którym po raz pierwszy pojawia się morderca Eugene Tooms – mutant cechujący się niezwykłym metabolizmem oraz zdolnością przeciskania się przez niewiarygodnie małe przejścia.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ziemia obca, lecz swoja
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

W momencie kiedy zostały już przetłumaczone na język polski wszystkie wydane w postaci książek teksty beletrystyczne Izraela Joszuy Singera, warto zapoznać się z nimi właśnie zgodnie z chronologią publikacji. A więc po „Perłach” – debiutanckim tomie opowiadań – sięgnąć po pochodzący z 1925 roku zbiór „Na obcej ziemi”. A dopiero potem po jego wyśmienite powieści. W ten sposób łatwiej będzie nam dostrzec i docenić eksplozję talentu żydowskiego pisarza.

więcej »

Krótko o książkach: Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji
Miłosz Cybowski

29 VI 2022

„Inkwizycja hiszpańska” Helen Rawlings jest krótkim i treściwym opracowaniem, które zawiera wiele interesujących spostrzeżeń na temat tej owianej złą sławą organizacji.

więcej »

Z twarzą zwróconą na wschód…
Sebastian Chosiński

28 VI 2022

Nie licząc licznych opowiadań drukowanych w prasie, a potem zbieranych w książkach, w ciągu swego krótkiego, pięćdziesięcioletniego życia Izrael Joszua Singer opublikował zaledwie cztery powieści. Ale każda z nich okazała się WIELKA! Ostatnią, jaka trafiła do rąk polskiego czytelnika, jest „Towarzysz Nachman” – pełna dramatycznych zwrotów akcji opowieść o zauroczeniu żydowskiego robotnika sowieckim komunizmem.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Loser fiction
— Janusz A. Urbanowicz

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kopiuj-wklej, nielegalna kaszanka i antypolskie spiski
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Grudzień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Listopad 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Wrzesień 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Co leży Pomiędzy?
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Styczeń 2013
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Alicja Kuciel, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Do jądra ciemności
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Tegoż autora

Na pohybel Śledziom!
— Radosław Scheller

Europa w szponach absurdu
— Radosław Scheller

Przepis na pandemonium
— Radosław Scheller

Bajki z miejskiej dżungli
— Radosław Scheller

Prawdziwa twarz suspensu
— Radosław Scheller

Mity sprofanowane!
— Radosław Scheller

Problem wielgachnych mózgów
— Radosław Scheller

Stary, nowy Mordimer
— Radosław Scheller

Bestia z babcinego dzbanuszka
— Radosław Scheller

Horrory klasy B
— Radosław Scheller

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.