Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

‹Beowulf›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBeowulf
Data wydania8 kwietnia 2002
PrzekładSeamus Heaney
Wydawca Faber and Faber
ISBN978-0571203765
Format112s. 7,8×5″
Cena£8,99
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Cudzego nie znacie: Potwory i poeci
[„Beowulf” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jak skłonić współczesnego czytelnika do sięgnięcia po coś tak archaicznego jak wierszowany średniowieczny epos, na dodatek powstały w martwym języku? Wydawałoby się, rzecz arcytrudna. A jednak, udało się to Seamusowi Heaneyowi – jego „Beowulf” jest czymś więcej aniżeli tylko zwykłym tłumaczeniem. To majstersztyk.

Michał Foerster

Cudzego nie znacie: Potwory i poeci
[„Beowulf” - recenzja]

Jak skłonić współczesnego czytelnika do sięgnięcia po coś tak archaicznego jak wierszowany średniowieczny epos, na dodatek powstały w martwym języku? Wydawałoby się, rzecz arcytrudna. A jednak, udało się to Seamusowi Heaneyowi – jego „Beowulf” jest czymś więcej aniżeli tylko zwykłym tłumaczeniem. To majstersztyk.

‹Beowulf›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBeowulf
Data wydania8 kwietnia 2002
PrzekładSeamus Heaney
Wydawca Faber and Faber
ISBN978-0571203765
Format112s. 7,8×5″
Cena£8,99
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Traduttore traditore – głosi włoskie przysłowie. W swobodnym (by nie powiedzieć: swawolnym) tłumaczeniu: „im kobieta piękniejsza, tym bardziej niewierna”. Jak powszechnie wiadomo, dobre przekłady mają to do siebie, że często odbiegają od pierwowzoru – przykładem choćby „Kubuś Puchatek” Ireny Tuwim albo „Wielki testament” Boya. Właśnie do tej kategorii należałoby zaliczyć tłumaczenie staroangielskiego eposu „Beowulf” dokonane przez irlandzkiego poetę i noblistę, Seamusa Heaneya – przekład piękny, choć naznaczony piętnem tłumacza. Ale po kolei.
„Beowulf” jest średniowiecznym poematem, opowiadającym o dziełach tytułowego bohatera, wodza, później króla Getów, a konkretnie o jego walce z potworami: Grendelem, jego matką i bezimiennym ognistym smokiem. Akcja eposu rozpoczyna się w chwili, gdy Beowulf przybywa na dwór króla Hrothgara, od dwunastu lat napadany przez Grendela. Monstrum co jakiś czas urządza sobie wizyty w grodzie władcy, gdzie zachowuje się – delikatnie mówiąc – nieobyczajnie: morduje wojowników, niszczy sprzęty domowe i sieje spustoszenie wśród poddanych. A wszystko z powodu hałasu:
Then a powerful demon, a prowler through the dark
nursed a hard grievance. It harrowed him
to hear the din of the loud banquet
every day in the hall1)
Jednak pokonanie potwora nie jest jedynym zadaniem Beowulfa – wkrótce po walce z Grendelem na dworze pojawia się jego matka żądna zemsty za przelaną krew syna i z nią bohater również musi się zmierzyć. Co ciekawe, decydująca walka rozegra się nie w komnatach króla Hrothgara, ale pod wodą, w pobliżu siedliska stwora.
Opowieść o czynach Beowulfa rozpada się na dwie części: pierwsza pokazuje bohatera jako młodego wojownika żądnego chwały i potwierdzenia własnej wartości, druga zaś jako starego człowieka, który mimo zaawansowanego wieku (pięćdziesiąt lat królowania) i – wydawałoby się – spokojnego żywota, musi ponownie stawić czoła straszliwemu zagrożeniu, jakie pojawia się nad Getami. Beowulf jest skazany przez los na bycie bohaterem, którego to żywot wcale – jak wynika z eposu – nie jest godzien pozazdroszczenia. Najlepiej widać to w zakończeniu poematu: mityczne czasy potworów i ich pogromców odchodzą do przeszłości, oddając miejsce polityce i prozie życia. Historia podobna do „Trenu Fortynbrasa” Herberta. Beowulf jednak przyjmuje los, jaki przypadł mu w udziale, bowiem: „A warrior will sooner / die than live a life of shame”2).
Tyle o samym eposie. Jaki natomiast jest przekład Heaneya? Otóż, irlandzkiemu nobliście udało się zrealizować to, o czym pisał w latach trzydziestych J.R.R. Tolkien – poeta wziął tu górę nad naukowcem. W opublikowanym pod tytułem „Beowulf: Potwory i krytycy” wykładzie pisarz postulował odejście od czysto akademickiego analizowania poematu na rzecz jego twórczego odczytania. „[Tolkien] stwierdził, że autor „Beowulfa” był pełnym wyobraźni pisarzem, nie uzależnionym od dziewiętnastowiecznego folkloru czy filologii” – pisze Heaney. Takie też powinno być tłumaczenie – nie niewolniczo związane z warsztatem i metodą, ale przede wszystkim twórcze. Warto dodać, że autor „Władcy pierścieni” sam próbował przełożyć epos na współczesny angielski, jednak nigdy nie dokończył swojej pracy. Udało się to natomiast Heaneyowi, który – rzeczywiście – podszedł do przekładu jak poeta z wyobraźnią. Wynik tej pracy jest godzien uwagi.
We wstępie do dzieła autor przekładu stwierdza, że starał się sprawić, aby wiersz „Beowulfa” był jego własnym wierszem: „uważam »Beowulfa« za część mojego prawa do wypowiedzi” – pisze Heaney. Chodzi tu przede wszystkim o wpisanie poematu w cały dorobek twórczy irlandzkiego pisarza, o jego prawo do „przywłaszczenia” dzieła, nadania mu osobistych cech. Doskonale widać to w języku, na jaki przetłumaczony jest „Beowulf” – mocnym, wyrazistym, chciałoby się rzec: z krwi i kości.
The dragon began to belch out flames
and burn bright homesteads; there was a hot glow
that scared everyone, for the village sky-winger
would leave nothing alive in his wake3)
Przekład Heaneya sprawia, że wiersz staje się opowieścią, wciągającą czytelnika historią wojownika, któremu przyszło zmierzyć się z losem. Heaney we wstępie do tłumaczenia stwierdza, że jego pragnieniem było oddanie „Beowulfa” w języku prostych ludzi, z jakim zetknął się w dzieciństwie na prowincji w północnej Irlandii. „I kiedy przyszło mi zadać sobie pytanie, jak ma brzmieć moja wersja »Beowulfa«, zrozumiałem, że chcę, aby była ona taka jakby mówił jeden z tych znajomych [ojca Heaneya]”. Dzięki temu zabiegowi tłumaczenie nie jest zbytnio „akademickie” (czyli przeznaczone wyłącznie dla naukowców). Z drugiej strony, irlandzki noblista, mając na uwadze dziewiętnastowieczne tłumaczenia, nie zabrnął też w zbytnie wygładzenie języka eposu. Dzięki temu „Beowulf” zachowuje swoją pierwotną szorstkość. Wiersz Heaneya, owszem, jest poezją, ale taką, jaka mogła być rozumiana (i tworzona) przez średniowiecznych Anglosasów albo mieszkańców północnej Irlandii z czasów jego dzieciństwa. To solidna, pełna chropowatości i często dosadna mowa, osadzona w życiu zwykłych ludzi. Już pierwsze słowo eposu, staroangielskie hwaet, tłumacz oddaje jako „so”, w znaczeniu zaczerpniętym z mowy północnoirlandzkich rolników. Jest ono wykrzyknikiem, ale też zwrotem przywołującym do słuchania:
So. The Spear-Danes in days gone by
and the kings who ruled them had courage and greatness.
We have heard of those princes’ heroic campaigns.4)
Język przekazuje opowieść, ale jest także czymś więcej. Dzięki przekładowi Heaneya czytelnik może, nie znając oryginału, poczuć ducha „Beowulfa”. I, co najważniejsze, nie musi być przy tym miłośnikiem średniowiecznej literatury – to poemat o czynach króla Getów przychodzi do niego, pozwala się odczytać na współczesnym poziomie. Heaney sprawił, że Beowulf żyje w XXI wieku. To dużo.
koniec
7 grudnia 2007
Przekład fragmentów: Michał Foerster.
1) Wówczas potężny demon, napastnik z ciemności miał wielki żal. Męczył go gwar głośnych przyjęć co dzień odbywających się w hallu.
2) Wojownik prędzej umrze, niż żyć będzie w pohańbieniu.
3) Smok buchnął płomieniami i spalił gospodarstwa; gorąca łuna przeraziła wszystkich, bo niebo-skrzydły nie pozostawił nikogo żywego w wiosce po swoim przebudzeniu.
4) Zatem. Danowie w dniach, które minęły i królowe, co rządzili nimi pełni byli odwagi i wielcy. Słyszeliśmy o bohaterskich kampaniach ich książąt.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pada śnieg, pachną świąteczne wypieki…
Joanna Kapica-Curzytek

6 XII 2021

W powieści „Kochany Święty Mikołaju” odnajdziemy wszystkie tradycyjne bożonarodzeniowe motywy. I nawet jeśli dobrze wiemy, co w niej znajdziemy, nic nie szkodzi; bo przecież w święta szczególnie chętnie wracamy do tego, co dobrze znamy.

więcej »

Każdy ma swoje demony
Marcin Mroziuk

5 XII 2021

Dla młodych czytelników lektura „Chuligani” jest okazją do poznania problemów rówieśników, którym życie nie rozpieszcza. Katarzyna Ryrych kreśli tutaj z dużą empatią intrygujący portret nastolatki muszącej stawić czoło światu po śmierci rodziców.

więcej »

Krótko o książkach: Wzloty i (głównie) upadki
Miłosz Cybowski

4 XII 2021

Pomysł na „Miasto Archipelag” Filip Springer miał całkiem niezły – wyruszyć w Polskę i odwiedzić niegdysiejsze miasta wojewódzkie, które straciły swoją pozycję w wyniku reformy administracyjnej z 1999 roku. Gorzej z wykonaniem.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Krew ojców
— Miłosz Cybowski

Długa droga do zwycięstwa
— Miłosz Cybowski

Sukces nie jest grą przypadku
— Joanna Kapica-Curzytek

Bizantyjski przepych
— Miłosz Cybowski

Przychodzimy w pokoju, obcy bambusie
— Miłosz Cybowski

Kosmiczny grzyb w natarciu
— Miłosz Cybowski

Raz lepiej, raz gorzej
— Miłosz Cybowski

Wybrańców dwóch (a właściwie dwoje)
— Miłosz Cybowski

Droga do odkupienia
— Miłosz Cybowski

Za tych, co na morzu
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Popkultura i antyk: Elektra
— Michał Foerster

Steve Jobs wielkim poetą był
— Michał Foerster

Notatki na marginesie „Mapy i terytorium”
— Michał Foerster

Popkultura i antyk: Błagalnice
— Michał Foerster

Popkultura i antyk: Dzieci Heraklesa
— Michał Foerster

Popkultura i antyk: Persowie
— Michał Foerster

Chociaż nie brzmi to zbyt oryginalnie
— Michał Foerster

Popkultura i antyk: Trachinki
— Michał Foerster

Popkultura i antyk: Ajas
— Michał Foerster

Popkultura i antyk: Filoktet
— Michał Foerster

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.