Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jacek Piekara
‹Rycerz Kielichów›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRycerz Kielichów
Data wydania12 listopada 2007
Autor
Wydawca RUNA
ISBN978-83-89595-37-9
Format336s. 125×195mm
Cena29,50
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Singiel na dworze króla Artura
[Jacek Piekara „Rycerz Kielichów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Współczesny model człowieka sukcesu to singiel. Idealny pracownik, nieskrępowany żadnymi więzami, stale do dyspozycji swojej firmy. Jego jedyne wymaganie (prócz solidnej zapłaty) to godziwa rozrywka po pracy. Najnowsza powieść Jacka Piekary jest właśnie o takim singlu, który chce się dobrze zabawić przez weekend. Na przykład w świecie fantasy opisanym w „Rycerzu Kielichów”

Michał Foerster

Singiel na dworze króla Artura
[Jacek Piekara „Rycerz Kielichów” - recenzja]

Współczesny model człowieka sukcesu to singiel. Idealny pracownik, nieskrępowany żadnymi więzami, stale do dyspozycji swojej firmy. Jego jedyne wymaganie (prócz solidnej zapłaty) to godziwa rozrywka po pracy. Najnowsza powieść Jacka Piekary jest właśnie o takim singlu, który chce się dobrze zabawić przez weekend. Na przykład w świecie fantasy opisanym w „Rycerzu Kielichów”

Jacek Piekara
‹Rycerz Kielichów›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRycerz Kielichów
Data wydania12 listopada 2007
Autor
Wydawca RUNA
ISBN978-83-89595-37-9
Format336s. 125×195mm
Cena29,50
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Bohatera książki Piekary nie poznajemy z nazwiska (przynajmniej nie z tego, którym posługuje się w realnym świecie), więc dla ułatwienia pozwolę sobie nazwać go Singlem. Wiadomo o nim tyle, że pracuje w firmie komputerowej, jest miłośnikiem kobiet i powieści fantasy. Nie ma rodziny ani nikogo bliskiego, mieszka sam, jest młody. Słowem, singiel. Nagle do jego ustabilizowanego, dostatniego życia wkracza tajemnicza Anna, która proponuje, że wyśni mu najcudowniejsze przygody. Bohater bez mrugnięcia okiem godzi się na ten układ. Wkrótce trafia do krainy snów, gdzie jako dzielny bard-wojownik Lanne Lloch l’Annah może latać na smoku, wymachiwać mieczem tudzież kochać się z piękną księżniczką. Oczywiście zabawa nie byłaby zabawą, gdyby do tego zestawu nie był dołączony Bardzo Zły Książę, którego trzeba pokonać. Na dodatek w realnym świecie ktoś nagle zaczyna interesować się Singlem. Włamanie do mieszkania, próba morderstwa – wszystko to sugeruje, że bohater „Rycerza Kielichów” stał się pionkiem w jakiejś tajemniczej rozgrywce. W jakiej?
Kto czytał cykl Zelaznego o książętach Amberu, od razu połapie się, w czym rzecz. Piekara najzwyczajniej w świecie (zresztą wspomina o tym w książce) pożyczył motyw przenikania się światów znany z powieści amerykańskiego pisarza, trochę przerobił, pozmieniał i wydał jako „Rycerza Kielichów”. Zapewne wyszłoby mu to całkiem zgrabnie, gdyby nie jeden szkopuł. Brak choćby szczątkowej refleksji nad fabułą.
Najbardziej irytującą cechą „Rycerza Kielichów” jest brak logiki opisywanej rzeczywistości. Kto liczy, że dowie się, w jakim celu na pierwszej stronie Anna zaczepiła głównego bohatera, szepcząc: „Mogę śnić dla ciebie”, grubo się zawiedzie. Wątek podróży między światami czy wybrania Singla na zbawcę fantastycznej krainy nie zostaje objaśniony właściwie w żaden sposób, a czytelnik skończywszy książkę, nie uzyskuje odpowiedzi na ani jedno z pytań postawionych na początku. Co prawda pretendować do wyjaśnienia sytuacji mogłaby scena rozmowy bohatera z jego domniemaną matką, ale niestety, tak się nie dzieje. Wszystko, czego z niej się dowiadujemy, jest tylko powtórzeniem sugerowanych wcześniej wątków, które nawet mniej wprawny czytelnik zdążył już wychwycić. Zamiast odpowiedzi na fundamentalne pytanie „o co tu chodzi?”, Piekara serwuje parę mętnych dywagacji na temat Dobra i Zła i iście hollywoodzkie zakończenie przygody w magicznej krainie.
Nieścisłości, porzuconych wątków i dziwnych postaci jest w „Rycerzu Kielichów” znacznie więcej. Na przykład dlaczego Lanne został zdradzony przez Varrada? Albo skąd biorą się te wszystkie „śniące” (Anna jest tylko jedną z wielu), dzięki którym Singiel może przenosić się do Neverlandu? Zupełnie też nie rozumiem, dlaczego w powieści znalazła się zainteresowana jedynie uprawianiem miłości francuskiej Yanna? Może to rzeczywiście tylko dziwaczny i pozbawiony logiki sen Singla, a odpowiedzi należałoby szukać u Freuda? Gdzieś przeczytałem, że Piekara świadomie zostawił luki w fabule, aby czytelnik mógł wytężyć mózgownicę i dopowiedzieć sobie resztę. Tyle że te luki przypominają leje po bombach.
Właściwie tylko warsztat pisarski ratuje najnowszą książkę Piekary przed klapą. Autor potrafi wciągnąć w wydarzenia, nie nudzi, wprawnie też omija mielizny fabularne. Narracja prowadzona przez głównego bohatera pozwala na współczesne komentarze do quasi-średniowiecznej rzeczywistości i zachowanie dystansu do wydarzeń. Na pochwałę zasługują zwłaszcza dialogi, w których najlepiej widać uczucia targające bohaterami – przykładem niech będą rozmowy Lanne’a i jego dziewczyny, księżniczki Kordelii. Niestety, wszystko tu pędzi ku nie wiadomo czemu. Powieść urywa się nagle w momencie, w którym czytelnik oczekuje – daremnie – jakichś w miarę sensownych odpowiedzi. Może więc należy ich udzielić sobie samemu?
Idąc tropem założenia, że Piekara świadomie nie wytłumaczył, o co mu chodzi, stworzyłem własną egzegezę jego książki. Otóż „Rycerz Kielichów” jest pierwszą powieścią fantasy o singlach i dla singli. Autor przyjął – zresztą bardzo słusznie – założenia znane ze snów czy gier komputerowych. Mianowicie nie liczy się logika, a fajerwerki. Akcja nie ma większego znaczenia – ważne, by pędziła do przodu, nie pozwalając ani na chwilę namysłu. Bo po ciężkiej pracy singiel (czy nosi dumnie brzmiące miano Lanne Lloch l’Annah, czy jest zwykłym Kowalskim) chce się zabawić, pozabijać parę potworów, a potem spotkać z kobietą, której jedyną kwestią będzie: „Masz ochotę na małe dymanko?”. Właśnie dla kogoś takiego przeznaczony jest „Rycerz Kielichów”. Wprawdzie książka kupy się nie trzyma, zbudowana jest na samych ogranych schematach (co ciekawe, autor sam je wymienia w tekście – czyżby postmodernistyczne mruganie okiem do czytelnika?), ale czyta się gładko. Akcja zmienia się szybko jak ceny paliwa na stacji benzynowej, dialogi są dosadne, opisy krótkie. Czego chcieć więcej? Sensu?
koniec
17 grudnia 2007

Komentarze

03 V 2010   16:55:19

bardzo czepiacka ta recenzja. Np.:

1. >>Piekara najzwyczajniej w świecie (zresztą wspomina o tym w książce) pożyczył motyw przenikania się światów znany z powieści amerykańskiego pisarza

27 III 2011   16:56:01

Oj ja bym poszedł dalej niż tylko mówić, że czepiacka. Moim zdaniem, autor po prostu nie przeczytał książki dokładnie. przecież dokładnie wiadomo dlaczego Anna zaczepiła "singla"(przyanajmniej okreslenie dla głównego bohatera uważam za trafne). Jest powiedziane o co walczą, co ma się stać. Wszystko wyjasnione co jak i dalczego.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Tylko biednych gryzoni żal…
Sebastian Chosiński

28 I 2022

Szynszyle to niewielkie ssaki, jakie w warunkach naturalnych żyją jedynie w Ameryce Południowej. W Polsce, co nie zmieniło się od lat, hodowane są głównie z myślą o wykorzystaniu w przemyśle futrzarskim. W takim też kontekście przedstawiła je Barbara Gordon w kryminale „Błękitne szynszyle”, w którym po raz pierwszy pojawiła się postać porucznika (a później kapitana) Sebastiana Chmury.

więcej »

Zbrodnie w stylu retro: Wejść, ukraść, wyjść i… przeżyć
Sebastian Chosiński

27 I 2022

To nie jest najbardziej udana powieść Adama Nasielskiego, który w połowie lat 30. XX wieku stał się pisarzem rozchwytywanym do tego stopnia, że stać go było na to, aby zamieszkać w naddniestrzańskim kurorcie Zaleszczyki. Chcąc jednak osiągnąć mistrzostwo, trzeba najpierw być zdolnym czeladnikiem. „Fort grozy” – druga powieść przyszłego twórcy postaci Bernarda Żbika – jest właśnie dziełem prozaika, który dopiero poznaje arkana zawodu.

więcej »

Dwadzieścia jeden ról
Joanna Kapica-Curzytek

26 I 2022

Czy „Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku” jest rzeczywiście powieścią? Ten bez wątpienia pięknie napisany utwór sprawdziłby się o wiele lepiej jako esej biograficzny lub historyczny.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Przenajświętsza Rzeczypospolita 300 lat temu
— Maciej Kowalski

Przeraźliwa pustka
— Wojciech Gołąbowski

Stary, nowy Mordimer
— Radosław Scheller

Szczęśliwa trzynastka
— Radosław Scheller

Prequel pliiiz!
— Wojciech Gołąbowski

Sentymenty sentymentami, a żreć i chędożyć trzeba
— Wojciech Gołąbowski

Kochając inkwizytora
— Eryk Remiezowicz

Czarny płaszcz, ogniste serce
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.