Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

China Miéville
‹Un Lun Dun›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUn Lun Dun
Data wydania13 lutego 2007
Autor
Wydawca Macmillan Children’s Books
ISBN9780230015869
Format528s. 216×135mm; oprawa twarda
Cena12,99£
Gatunekdla dzieci i młodzieży, fantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Cudzego nie znacie: NieLondyn – wyobraźnia niereglamentowana
[China Miéville „Un Lun Dun” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Od jakichś 10 lat w przestrzeni literatury anglojęzycznej ma miejsce prawdziwa ekspansja pisarstwa fantastycznego dla młodzieży (zwanego popularnie YA – od „young adult”), które zachwyca swą oryginalnością i bogactwem światów przedstawionych. Co ciekawe, prócz twórców zawodowo parających się tą odmianą fantastyki, jak J.K. Rowling, Philip Pullman czy Holly Black, coraz chętniej próbują w niej swych sił pisarze na co dzień uprawiający literaturę dla dorosłych, czego przykładem jest „Un Lun Dun” – najnowsza powieść Chiny Miéville’a.

Konrad Walewski

Cudzego nie znacie: NieLondyn – wyobraźnia niereglamentowana
[China Miéville „Un Lun Dun” - recenzja]

Od jakichś 10 lat w przestrzeni literatury anglojęzycznej ma miejsce prawdziwa ekspansja pisarstwa fantastycznego dla młodzieży (zwanego popularnie YA – od „young adult”), które zachwyca swą oryginalnością i bogactwem światów przedstawionych. Co ciekawe, prócz twórców zawodowo parających się tą odmianą fantastyki, jak J.K. Rowling, Philip Pullman czy Holly Black, coraz chętniej próbują w niej swych sił pisarze na co dzień uprawiający literaturę dla dorosłych, czego przykładem jest „Un Lun Dun” – najnowsza powieść Chiny Miéville’a.

China Miéville
‹Un Lun Dun›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUn Lun Dun
Data wydania13 lutego 2007
Autor
Wydawca Macmillan Children’s Books
ISBN9780230015869
Format528s. 216×135mm; oprawa twarda
Cena12,99£
Gatunekdla dzieci i młodzieży, fantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Jeśli China Miéville potrzebował odpoczynku od przebogatego, frapującego świata Bas-Lag, nie mógł chyba wybrać lepszego kurortu dla swojej niewyczerpanej wyobraźni niż baśniowy Londyn. Oto po raz drugi w swej twórczości zszedł do jego podziemi, tym razem w książce dla młodzieży, bajkowej opowieści, która z jednej strony czerpie pełnymi garściami ze świata Lewisa Carrolla oraz literatury dziecięcej, z drugiej zaś, podobnie jak w przypadku powieści „King Rat” (1998), z tradycji literackich podziemi Londynu znanych z utworów Dickensa, Gaimana czy de Larrabeitiego. Aczkolwiek u Miéville’a wszystko to jest przetworzone, przenicowane, a przede wszystkim wzbogacone przez zdumiewające twory fantazji autora „Dworca Perdido” – czy to postacie, czy to fascynujące swym barokowo-surrealistycznym rozmachem, chwilami wzbudzające dreszczyk grozy miejsca.
Przez kilka tygodni dwunastoletnia Zanna dostrzega, iż dzieją się wokół niej jakieś osobliwe sprawy: psy zatrzymują się i zaczynają się jej przyglądać, wiewiórki w Queen’s Park przynoszą jej orzeszki; tylko koty swym odwiecznym kocim zwyczajem ignorują ją, trzymając dystans. Wszystko to zwiastuje serię nieprawdopodobnych wydarzeń, jaka wkrótce nastąpi. A będzie to podróż, którą odbędzie wraz ze swą przyjaciółką, Deebą – tułaczka przez labirynt podziemi Londynu, a raczej miejsca, które stanowi jak gdyby magiczne odbicie miasta w swoiście, niewyobrażalnie wręcz wykoślawionym zwierciadle. NieLondyn (Un Lun Dun, czyli UnLondon) to bowiem miejsce uformowane z odpadów prawdziwego Londynu: wszelkich popsutych bądź zużytych sprzętów, ale i dziwacznych, groteskowych indywiduów. Oto pewnego dnia coś niesamowitego poczyna rozgrywać się wokół Zanny – za sprawą jakiejś niesamowitej siły „wyłącza” ona rzeczywistość, odgłosy miasta poczynają niknąć, wszystko odpływa w dal, dziewczynki zaś przenoszą się do NieLondynu – Krainy Czarów epoki postindustrialnej.
Miéville w charakterystyczny dla siebie sposób, niczym wytrawny malarz bądź rzeźbiarz surrealista, konstruuje swą widmową metropolię – zarówno miejsca, jak i postacie – z wszelkich znanych przedmiotów codziennego użytku, ale karykaturalnie manipulując ich proporcjami i zastosowaniem. Są tu więc domy wzniesione ze starych maszyn do pisania bądź zużytych telewizorów, jest Brokkenbroll, władca połamanych parasoli, które dryfują w przestworzach niczym stada kruków. A przy tym pisarz z wdziękiem sięga do klasycznych motywów fantasy, takich jak przepowiednia, magiczna księga (wielce zresztą oryginalna, a chwilami przezabawna), świat na krawędzi zagłady i wybraniec, który ma go ocalić – wszak dziewczynki nie tylko zwiedzają oniryczny NieLondyn, ale, co ważniejsze, mają zmierzyć się ze Smogiem, potężną, żywą chmurą wyziewów i spalin, która pragnie spowić i pochłonąć miasto.
„Un Lun Dun” dobitnie dowodzi, że wyobraźnia brytyjskiego twórcy wciąż jest niespożyta, niczym wyobraźnia dziecka, które z łatwością tworzy całe światy z tego, co akurat znajdzie pod ręką. W jego kreacjach bowiem nie znać jakiegoś szczególnego wysiłku twórczego, ich bogactwo jest tak naturalne, tak nieskrępowane i zdumiewające, że nawet najtężsi wizjonerzy malarstwa surrealistycznego mieliby problemy ze zilustrowaniem co poniektórych scen. Co ciekawe, wyzwanie to podjął sam autor, który oprawił własną powieść serią ilustracji – można je obejrzeć na stronie amerykańskiego wydawcy.
Podobnie jak w powieściach o świecie Bas-Lag, tak i w NieLondynie nie brak miejsc strasznych, naznaczonych piętnem nieokiełznanego industrializmu czy szaleństwa, nie brak przy tym umiejętnie wkomponowanych miéville’owskich „postulatów programowych”: oto miasto rządzone jest przez klikę niekompetentnych, skorumpowanych biurokratów zwanych Propheseers, którzy zupełnie nie radzą sobie z zaistniałym kryzysem, toteż gruntowne zmiany polityczne wydają się nieuniknioną koniecznością.
Jeśli można postawić jakiś zarzut tej powieści – choć przypuszczam, że tym powinni się już zająć jej młodzi czytelnicy – to nieprawdopodobna prędkość, z jaką zmienia się scenografia; bogactwo motywów, niekiedy wręcz ich nadmiar, sprawia, że lektura powieści, śledzenie poczynań jej bohaterów zmienia się w eksplorację samego świata. To trochę tak, jakby w grze komputerowej gracz niespodziewanie stracił zainteresowanie jej celem oraz swoją postacią i jął eksplorować świat, w jakim się znajduje, dla samej radości przebywania w nim. Faktem jest, iż co kilka stron wystrzeliwuje fajerwerk pomysłów tak oryginalnych, że można by nimi obdzielić dobrych parę powieści fantastycznych.
Żal mi tych wszystkich adeptów literatury fantasy, którzy wciąż jeszcze marzą o tworzeniu poczciwych światków zaludnianych przez elfy, krasnoludy i ludzi, gdzie dobrzy, brodaci magowie w spiczastych czapkach mocą swych zaklęć bronią maluczkich przed zakusami wszelkiej maści władców ciemności, a dzielni wojownicy dokonują cudów męskości. Kierunek, jaki wyznaczają pisarze pokroju Chiny Miéville’a – bez względu na to, czy piszą dla dorosłych, czy dla dzieci – dość bezwzględnie domaga się od twórców porzucenia podobnych mrzonek, odstąpienia raz na zawsze od tolkienowskiego paradygmatu i uruchomienia niereglamentowanej wyobraźni. Bezwzględnie, ponieważ oryginalność ich światów zasadniczo rewaluuje samo pojęcie fantasy (przypomnijmy, że proces ten rozpoczął się przed blisko trzydziestu laty wraz z publikacją takich utworów jak „Małe, duże” Johna Crowleya, „Viriconium” M. Johna Harrisona czy „Księga Nowego Słońca” Gene’a Wolfe’a).
Warto chyba w tym miejscu dodać, że od pewnego czasu mamy do czynienia z prawdziwą ekspansją niezwykle oryginalnej fantastyki dla młodzieży tworzonej przez pisarzy zawodowo związanych z literaturą fantasy i science fiction: „A Princess of Roumania” (2005), „The Tourmaline” (2006) i „The White Tyger” (2007) Paula Parka, „Changeling” (2006) Delii Sherman czy „Flora Segunda” (2007) Ysabeau S. Wilce to zaledwie kilka najciekawszych tytułów. „Un Lun Dun” wpisuje się więc w ów nurt utworów zaskakujących bogactwem swego świata, rozmachem wizji, a co ważniejsze, powieść Miéville’a w znacznie większym stopniu wydaje się podążać „drogą niewybraną”, szlakiem przetartym przez Philipa Pullmana w jego genialnych „Mrocznych materiach” niż tą znaną z cyklu J.K. Rowling. Nie należy się więc spodziewać, by najnowsze dzieło twórcy świata Bas-Lag podważyło pozycję książek o Harrym Potterze. Ma ono jednak szansę przyciągnąć uwagę zarówno młodych czytelników, jak i tych starszych, którzy zechcą przynajmniej zwiedzić tak wyjątkowy świat, tak jak zwiedza się intrygującą wystawę sztuki bądź nietuzinkowy park tematyczny.
koniec
31 stycznia 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Interpretacja interpretacji
Miłosz Cybowski

21 IV 2021

W ten sam sposób, w jaki – nie znając języka chińskiego – Ursula Le Guin podjęła się przed laty przekładu (czy też interpretacji) „Tao Te King”, tak polscy „spolszczacze”, jak sami siebie określają, zabrali się za udostępnienie tej książki rodzimemu czytelnikowi.

więcej »

Teoria wszystkiego po trochu
Sławomir Grabowski

20 IV 2021

Mark Brake w „Teorii Teorii wielkiego podrywu” zasypuje czytelnika lawiną fascynujących ciekawostek związanych z nauką i science fiction. Jeśli jednak ktoś oczekuje przewodnika do popularnym sitcomie, mocno się zawiedzie, ponieważ związek treści książki z serialem jest wybitnie pretekstowy.

więcej »

Mała Esensja: Niebezpieczne pragnienia
Marcin Mroziuk

19 IV 2021

„Abrakadabra… Mamy problem!” to sympatyczna powieść, w której Katarzyna Majgier z poczuciem humoru uświadamia młodym czytelnikom, jak bardzo opłakane mogą być skutki spełnienia się nie do końca przemyślanych życzeń.

więcej »

Polecamy

„Sen bowiem jest istnością też…”

Na rubieżach rzeczywistości:

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Lato 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Podwędź książkę młodszemu pokoleniu!
— Michał Kubalski

Z tego cyklu

Przychodzimy w pokoju, obcy bambusie
— Miłosz Cybowski

Kosmiczny grzyb w natarciu
— Miłosz Cybowski

Raz lepiej, raz gorzej
— Miłosz Cybowski

Wybrańców dwóch (a właściwie dwoje)
— Miłosz Cybowski

Droga do odkupienia
— Miłosz Cybowski

Za tych, co na morzu
— Miłosz Cybowski

Uratuj świat raz jeszcze
— Miłosz Cybowski

Niekończąca się wojna
— Miłosz Cybowski

Myślę, że nie dzieje się nic
— Miłosz Cybowski

Za dużo Meksykanów
— Joanna Kapica-Curzytek

Tegoż twórcy

O zaletach i wadach dużej wyobraźni
— Anna Kańtoch

Dar tworzenia światów
— Anna Kańtoch

Tylko smoki umieją kłamać w Dawnej Mowie
— Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Wyobraźnia zurbanizowana
— Beatrycze Nowicka

A w Londynie znowu dziwne rzeczy się dzieją…
— Anna Kańtoch

Miasto czyli tabu
— Michał Foerster

Razem, ale osobno
— Anna Kańtoch

Dziwne Londyny
— Anna Kańtoch

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Esensja czyta: Lato 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Magia zwierciadlanych symetrii
— Konrad Walewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.