Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Susanna Clarke
‹Damy z Grace Adieu i inne opowieści›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDamy z Grace Adieu i inne opowieści
Tytuł oryginalnyThe Ladies of Grace Adieu: And Other Stories
Data wydania20 września 2007
Autor
PrzekładEwa Rudolf
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04063-8
Format290s. 148×210mm; oprawa twarda
Cena38,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Deser czy przystawka?
[Susanna Clarke „Damy z Grace Adieu i inne opowieści” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Magia jest niczym wino i jeśli do niej nie nawykłeś, odurzy cię…”, można przeczytać na odwrocie okładki „Dam z Grace Adieu”. Idąc tropem takich skojarzeń, opowiadania Susanny Clarke porównałabym do szampana – jest to bowiem proza inteligentna i musująca humorem.

Anna Kańtoch

Deser czy przystawka?
[Susanna Clarke „Damy z Grace Adieu i inne opowieści” - recenzja]

Magia jest niczym wino i jeśli do niej nie nawykłeś, odurzy cię…”, można przeczytać na odwrocie okładki „Dam z Grace Adieu”. Idąc tropem takich skojarzeń, opowiadania Susanny Clarke porównałabym do szampana – jest to bowiem proza inteligentna i musująca humorem.

Susanna Clarke
‹Damy z Grace Adieu i inne opowieści›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDamy z Grace Adieu i inne opowieści
Tytuł oryginalnyThe Ladies of Grace Adieu: And Other Stories
Data wydania20 września 2007
Autor
PrzekładEwa Rudolf
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04063-8
Format290s. 148×210mm; oprawa twarda
Cena38,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Siłą prozy Clarke jest umiejętne pokazanie zderzenia dwóch światów: z jednej strony Anglia początków XIX wieku (albo i jeszcze wcześniejszych czasów), z drugiej elfy i magia. Przy czym dwie te rzeczywistości różnią się jak ogień i woda. Anglia, jaką znamy z powieści Jane Austen, jest światem dżentelmenów oraz tytułowych dam, w którym prowadzi się uprzejme rozmowy oraz w którym ludzie zachowują się rozsądnie (no, przynajmniej się starają). Magia natomiast to żywioł, którego prawa mają niewiele (lub zgoła nic) wspólnego z logiką, zaś mieszkańcy Faerie są – z naszego punktu widzenia – nader kapryśni i okrutni. Smaczku całości dodaje fakt, że ludzie o istnieniu czarów wiedzą i traktują je z całkowitą, czasem wręcz „naukową” powagą, co jeszcze wzmacnia komediowy wydźwięk tego zderzenia.
Godne podziwu w twórczości Susanny Clarke jest to, że autorka uniknęła pokusy uwspółcześnienia swoich bohaterów. Kobiety i mężczyźni w jej opowiadaniach mówią jak postacie z książek Jane Austen i najczęściej tak też się zachowują. Bodaj jedyny wyjątek to tytułowe damy z Grace Adieu, zajmujące się czymś tak niestosownym dla kobiet jak czary – lecz nawet one, mimo nietypowego zajęcia, pozostają damami w każdym calu. A wszystko to ujęte jest w nawias ironii i przesycone specyficznym, właśnie nieco „austenowskim” humorem. O ile jednak dziewiętnastowieczna pisarka przynajmniej losy młodych dziewcząt traktowała z sentymentalną powagą, o tyle w zbiorze Susanny Clarke kpiące prztyczki dostają się równo wszystkim. Co autorka potrafi zrobić z tematem „biedna panna łapie bogatego męża” (główny motyw powieści Austen), widać w będącym wariacją na temat popularnej baśni „Wzgórzu Pokus”, w którym Clarke pokazuje, jak bardzo zdesperowana potrafi być uboga dziewczyna. W tym też tekście można zaobserwować, jak nakładają się na siebie dwa wymienione wyżej światy – i tak np. oblubieniec głównej bohaterki jest jednocześnie okrutnym mężem w typie Sinobrodego, który swą połowicę wystawia na iście baśniową próbę, oraz angielskim panem, zgodnie z dziewiętnastowieczną logiką postrzegającym kobietę jako kogoś, kto musi „zasłużyć” na jego względy.
Prócz baśniowego „Wzgórza Pokus” jest jeszcze „John Uskglass i węglarz z Kumbrii”, przypominający ludową legendę, w której prosty człowiek dzięki swej naiwności pokonuje osobę znacznie od niego mądrzejszą i potężniejszą. Chyba to właśnie opowiadanie rozbawiło mnie najbardziej, choć pozostałe niewiele mu ustępują. Jest też bardzo sympatyczny szorcik będący ukłonem w stronę Neila Gaimana (akcja opowiadania „Książę Welligton gubi swojego konia” dzieje się w wiosce Mur”, czyli tam, gdzie zaczynał się „Gwiezdny pył”), jest również historia sięgająca aż do czasów Marii, królowej Szkotów. Każdy z tych tekstów jest na swój sposób uroczy i wart przeczytania. Gdybym jednak miała wybierać, jako najlepsze w zbiorze wskazałabym chyba opowiadania „Pani Mabb” oraz „Pan Simonelli lub wdowiec z Faerie”. To pierwsze zauroczyło mnie świetnie rozegranym motywem panny, która by odnaleźć swego ukochanego, musi porzucić „ludzką” logikę i zacząć kierować się logiką baśniową, dziecięcą. To drugie zaś ma ciekawą postać głównego bohatera (który na początku wydaje się niesympatyczny i dopiero z czasem zyskuje), a ponadto szczerze rozbawiła mnie odpowiedź na pytanie, z jakiegoż to niewybaczalnego postępku pan Simonelli tak gęsto się tłumaczy w pierwszych akapitach.
Bardzo dobre są również tytułowe „Damy z Grace Adieu”, w których magia jest najbardziej tajemnicza i w których – co prawda na drugim planie – pojawia się Jonathan Strange. W tym też opowiadaniu zawarta została króciutka historyjka z dzieciństwa Króla Kruków, tak baśniowo odrealniona, że wypada mi uchylić przed panią Clarke symbolicznego kapelusza, bo wymyślić coś takiego potrafi tylko pisarz o nieposkromionej wyobraźni.
Wady? Drobne się znajdą, na przykład w „Ściegach i haftach” zabrakło mi wyrazistej pointy, a „Tom Brightwind lub jak zbudowano most elfów w Thoresby” sprawia wrażenie, jakby zlepiono tekst z dwóch różnych pomysłów (nie przeszkadzało mi to jednak, bo w prozie Susanny Clarke ważniejszy niż pomysł jest styl). Poza tym szkoda trochę, że niewiele jest tutaj przypisów, które w dużej mierze tworzyły klimat „Jonathana Strange’a i pana Norrella”. Ich brak poniekąd rekompensuje zmyślony wstęp pióra Jamesa Sutherlanda, który pełni podobną co przypisy rolę, niby to dodając całości powagi, a tak naprawdę dobudowując kolejne piętro do żartobliwej, literackiej gry z czytelnikiem.
A jak sprawdzają się „Damy z Grace Adieu” w porównaniu z „Jonathanem Strange’em i panem Norrellem”? Tutaj, obawiam się, część czytelników poczuje rozczarowanie, bowiem w zestawieniu z trzytomową powieścią opowiadania wydać się mogą zbyt ulotne, błahe. Jednak czy naprawdę należy uważać to za wadę? Trzymając się skojarzeń kulinarnych (skoro wcześniej były wino i szampan…), powiedziałabym, że „Jonathan Strange i pan Norrell” to solidny, pożywny posiłek, przy którym „Damy z Grace Adieu” pełnią rolę smacznego deseru. A może nie deseru, lecz pysznej przystawki zaostrzającej apetyt na danie główne? Tak czy inaczej, warto przeczytać zarówno powieść, jak i zbiór opowiadań – wszystko jedno, w jakiej kolejności.
koniec
10 marca 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Coś pozytywnego
Joanna Kapica-Curzytek

20 X 2021

Powieść „W drogę!” opiera się na niezłym pomyśle. Za sprawą zbiegu okoliczności piątka młodych ludzi znalazła się w jednym miejscu. Wszyscy niespodziewanie dla siebie muszą zmierzyć się z przeszłością. Co czeka ich w przyszłości?

więcej »

Niebo będzie już inne
Joanna Kapica-Curzytek

19 X 2021

„Mikołaj Kopernik. Geniusz, który wstrzymał Słońce”, opowieść przybliżająca młodszym czytelnikom życie i czasy wielkiego uczonego, to atrakcyjna propozycja zgłębienia podstaw astronomii, kultury i historii. Bez nudy i wysiłku!

więcej »

Wszyscy jesteśmy neandertalczykami (w jakichś dwóch procentach)
Miłosz Cybowski

18 X 2021

Do popularyzacji nauki niezbędne są dwie rzeczy: dogłębna znajomość tematu oraz umiejętność przystępnego pisania o nim. O ile tego pierwszego Rebecce Wragg Sykes nie sposób odmówić, to już w drugiej kwestii „Krewniacy” pozostawiają nieco do życzenia.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Styczeń 2014
— Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Dwaj magowie objawią się w Anglii
— Magdalena Kubasiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.