Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Michael Connelly
‹Adwokat›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAdwokat
Tytuł oryginalnyThe Lincoln Lawyer
Data wydania1 czerwca 2006
Autor
PrzekładŁukasz Praski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklMickey Haller
ISBN83-7469-317-7
Format328s. 146×225mm
Cena29,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Bydlę w mętnej wodzie
[Michael Connelly „Adwokat” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jaka jest różnica między adwokatem a sumem? Otóż jedno z nich to śliskie bydlę żerujące w mętnej wodzie, a drugie to ryba.
Dowcip ten opowiada w pewnym momencie Mickey Haller, główny bohater „Adwokata” Michaela Connelly’ego. Dobrze to świadczy o jego dystansie do samego siebie. Gorzej z moralnością Hallera, bo dowcip jest w stu procentach prawdziwy.

Anna Kańtoch

Bydlę w mętnej wodzie
[Michael Connelly „Adwokat” - recenzja]

Jaka jest różnica między adwokatem a sumem? Otóż jedno z nich to śliskie bydlę żerujące w mętnej wodzie, a drugie to ryba.
Dowcip ten opowiada w pewnym momencie Mickey Haller, główny bohater „Adwokata” Michaela Connelly’ego. Dobrze to świadczy o jego dystansie do samego siebie. Gorzej z moralnością Hallera, bo dowcip jest w stu procentach prawdziwy.

Michael Connelly
‹Adwokat›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAdwokat
Tytuł oryginalnyThe Lincoln Lawyer
Data wydania1 czerwca 2006
Autor
PrzekładŁukasz Praski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklMickey Haller
ISBN83-7469-317-7
Format328s. 146×225mm
Cena29,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Mickey Haller dawno już stracił idealistyczne złudzenia (o ile kiedykolwiek je miał), teraz za ciężką kasę broni bandziorów, a ponieważ jest mistrzem w wyszukiwaniu przeróżnych kruczków i luk w prawie, nic dziwnego, że wśród przestępców cieszy się sporą estymą. Bohaterowi taka praca jak najbardziej odpowiada, jednak – jak łatwo się domyślić – wkrótce zdarzy się coś, co zmusi Mickeya do zmiany życiowych priorytetów.
Tym czymś jest sprawa bogatego playboya, który oskarżony został o brutalną napaść. Obrona zapowiada się na skomplikowaną: po pierwsze, klient nie mówi całej prawdy (co jeszcze niczym dziwnym nie jest), a po drugie, sprawa ta najwyraźniej wiąże się z inną sprzed lat, gdy Haller z miernym skutkiem bronił pewnego mordercy.
Connelly szybko odkrywa karty, zdradzając, kto tu jest złym, a kto niewinną ofiarą; nawet zakończenie niczym szczególnym nie zaskakuje. Zatem autor dobrowolnie pozbawił swoje dzieło suspensu? Tak i nie. Rozwój akcji faktycznie da się przewidzieć, lecz w „Adwokacie” ważniejsze jest nie to, co się stanie, lecz jak się stanie. Jakich jeszcze środków morderca użyje, by sobie Mickeya podporządkować i – przede wszystkim – jak Mickey wyplącze się z całej afery?
Michael Connelly umiejętnie stopniuje napięcie, mnoży kłody rzucane bohaterowi pod nogi i zgrabnie przeplata sceny spokojniejsze ze scenami akcji. Naturalne dialogi, wiarygodny opis prawniczego środowiska, dobrze pokazany dramatyzm procesu – wszystko to są zalety „Adwokata”. Podczas lektury przeszkadzać może właściwie tylko fakt, że głównego bohatera nie da się polubić. Co z tego, że Mickey – zgodnie z konwencją – zmienia się, skoro ta zmiana pokazana jest mało wiarygodnie? Za dużo w niej dramatycznych pojękiwań („przez całe życie bałem się, że kiedyś nie rozpoznam niewinnego człowieka”), które zupełnie do Mickeya nie pasują, a za mało subtelności.
Jeśli mało przekonującą przemianę Hallera uważam za największy minus, to największym plusem jest motto książki „Żaden klient nie budzi takiego strachu, jak człowiek niewinny”. Myśl ta przewija się przez całą powieść, a w pewnym momencie bohaterowie wyjaśniają, dlaczego tak jest. Otóż najgorszy jest niewinny klient, bo „jeśli coś spieprzysz i trafi za kratki, na całe życie zostanie ci blizna”. Ja dorzuciłabym do powyższego jeszcze jedno wyjaśnienie – otóż adwokaci nie lubią takich klientów, bo w świecie, w którym niemal każdy jest mniej lub bardziej winny, nieliczni niewinni są czymś w rodzaju cielęcia z dwiema głowami i dlatego budzą zdumienie oraz popłoch.
Motto jest bodaj najbardziej oryginalną myślą „Adwokata”. Cała reszta to dobrze napisany, lecz niczym szczególnym się niewyróżniający thriller prawniczy z gatunku tych, które prawo krytykują, bo jest zbyt skomplikowane, by biedny człowiek (a więc ktoś, kogo nie stać na sprytnego prawnika) sobie z nim poradził. Co ciekawe, w pisaniu takich książek celują przede wszystkim Amerykanie – czyżby więc u nas, w Polsce, prawo było generalnie rozsądniejsze i bardziej ludziom przyjazne? A może raczej brakuje nam autorów, którzy wzięliby się z tym tematem za bary?
koniec
11 kwietnia 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Tylko biednych gryzoni żal…
Sebastian Chosiński

28 I 2022

Szynszyle to niewielkie ssaki, jakie w warunkach naturalnych żyją jedynie w Ameryce Południowej. W Polsce, co nie zmieniło się od lat, hodowane są głównie z myślą o wykorzystaniu w przemyśle futrzarskim. W takim też kontekście przedstawiła je Barbara Gordon w kryminale „Błękitne szynszyle”, w którym po raz pierwszy pojawiła się postać porucznika (a później kapitana) Sebastiana Chmury.

więcej »

Zbrodnie w stylu retro: Wejść, ukraść, wyjść i… przeżyć
Sebastian Chosiński

27 I 2022

To nie jest najbardziej udana powieść Adama Nasielskiego, który w połowie lat 30. XX wieku stał się pisarzem rozchwytywanym do tego stopnia, że stać go było na to, aby zamieszkać w naddniestrzańskim kurorcie Zaleszczyki. Chcąc jednak osiągnąć mistrzostwo, trzeba najpierw być zdolnym czeladnikiem. „Fort grozy” – druga powieść przyszłego twórcy postaci Bernarda Żbika – jest właśnie dziełem prozaika, który dopiero poznaje arkana zawodu.

więcej »

Dwadzieścia jeden ról
Joanna Kapica-Curzytek

26 I 2022

Czy „Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku” jest rzeczywiście powieścią? Ten bez wątpienia pięknie napisany utwór sprawdziłby się o wiele lepiej jako esej biograficzny lub historyczny.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Najsłabsza książka Connelly’ego. Na szczęście również najkrótsza
— Wojciech Woźniak

Kto kogo czy kto komu?
— Anna Kańtoch

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Zimnokrwisty drań i sentymentalny kochanek w jednym
— Anna Kańtoch

Sprawa dla emeryta
— Jan Rudziński

Co gryzie Harry’ego Boscha
— Artur Długosz

Wysoko wykwalifikowana rezerwa
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.