Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 stycznia 2023
w Esensji w Esensjopedii

H.P. Lovecraft
‹Opowieści o makabrze i koszmarze›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOpowieści o makabrze i koszmarze
Data wydania5 lutego 2008
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7506-116-1
Format572s. 135×205mm
Cena39,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Nie taki diabeł straszny
[H.P. Lovecraft „Opowieści o makabrze i koszmarze” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Howard Phillips Lovecraft wielkim klasykiem horroru jest – takie hasło słyszeliśmy nie raz i nie dwa. Zbiór „Opowieści o makabrze i koszmarze” daje szansę sprawdzenia powyższej tezy każdemu, kto odważy się z nim zapoznać.

Daniel Markiewicz

Nie taki diabeł straszny
[H.P. Lovecraft „Opowieści o makabrze i koszmarze” - recenzja]

Howard Phillips Lovecraft wielkim klasykiem horroru jest – takie hasło słyszeliśmy nie raz i nie dwa. Zbiór „Opowieści o makabrze i koszmarze” daje szansę sprawdzenia powyższej tezy każdemu, kto odważy się z nim zapoznać.

H.P. Lovecraft
‹Opowieści o makabrze i koszmarze›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOpowieści o makabrze i koszmarze
Data wydania5 lutego 2008
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7506-116-1
Format572s. 135×205mm
Cena39,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Dobór opowiadań wypada mi uznać za trafiony i dość przekrojowy – otrzymujemy utwory publikowane w przeciągu kilkunastu lat, ułożone (z nielicznymi wyjątkami) chronologicznie. Na początku zapoznajemy się zatem z tekstami krótszymi, stanowiącymi niejako przystawkę do dania głównego, którym są opowiadania nawiązujące do mitologii Cthulhu. Nie oznacza to jednak, że są to teksty mniej wartościowe, wprost przeciwnie: sprawnie opowiedziane historie z mocno zaznaczonymi zakończeniami przypadną do gustu zwolennikom krótkiej formy. Poziom poszczególnych utworów jest w miarę równy, chociaż z szeregu wybijają się „Przybysz”, „W grobowcu” i „Muzyka Ericha Zanna”. Jeśli zaś chodzi o rzeczy dłuższe, to za najlepszy uważam „Zew Cthulhu”, którego echa będą pobrzmiewać w wielu kolejnych opowiadaniach i który stanowi zarazem doskonały przykład nieposkromionej fantazji twórcy.
Czytając „Opowieści o makabrze i koszmarze”, można się zżymać na schematyczność kolejnych historii i kręcić nosem z powodu potworów, które z rzadka wychodzą z cienia. Z miejsca należy również odrzucić tezę z okładki zbiorku – nie mamy do czynienia z „szesnastoma najbardziej przerażającymi opowiadaniami w historii gatunku”. Tym łatwiej przyjdzie to uczynić, im szybciej zapoznamy się choćby z bajkowo-onirycznym „Srebrnym kluczem”, o którym da się powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że ma za zadanie kogokolwiek wystraszyć. Podobnie (ale z nieco innego powodu) rzecz się ma ze „Snami w domu wiedźmy”, gdzie stopień abstrakcji przykrytej (anty)regułami geometrycznymi może być dla czytelnika wprost – nie waham się użyć tego słowa – porażający. Otrzymujemy więc zbiór nie przerażający, ale też stanowiący danie raczej dla smakoszy zainteresowanych klasyką gatunku.
Zasług Lovecrafta dla horroru nie sposób przecenić. Amerykanin stworzył jego podgatunek – horror science-fiction, zwany także horrorem kosmicznym. Chodzi tu przede wszystkim o cykl związany ze wspomnianym Cthulhu. Do literatury wniósł jednak Lovecraft dużo więcej. Współczesny czytelnik może być zdziwiony, że zamiast epatować latającymi kończynami i stosować plastyczne opisy, pisarz skupił się na opisywaniu samych emocji, pozostawiając wyobraźni odbiorcy ogromne pole do popisu. Gęsta atmosfera niedopowiedzeń i przemilczeń odgrywa tu zdecydowanie większą rolę niż racjonalne wyjaśnienia, od których stroni autor.
W pewnym momencie pojawia się jednak pytanie – czy to wystarczy, by skonstruować trzymający w napięciu horror? Czy nagromadzenie opisów stanu psychiki, wręcz nadużywanie przymiotników w rodzaju straszny, bluźnierczy, przerażający – czy to jednak nie jest trochę za mało? Obcując z prozą Lovecrafta, czułem się nieco rozczarowany, no bo jak to? Miało być strasznie, miało grozą wiać, a tu nawet śladu dreszczyku nie odczułem na skórze. Szybko jednak uświadomiłem sobie, że dziś o sile tych opowiadań nie stanowi dojmująca trwoga, ogarniająca czytelnika przy ich lekturze. Należy je potraktować raczej jako dobrze skomponowane obrazy, stworzone mistrzowskimi ruchami świadomego własnego kunsztu artysty. Przyjemność odnalazłem nie w strachu jako takim, ale w eksplorowaniu mrocznych miasteczek i poznawaniu fantastycznych teorii dotyczących początków ludzkości. O ile pierwsze opowiadania o zwartej i zamkniętej fabule oraz mocnej puencie były jedynie przygrywką, o tyle „Zew Cthulhu” wkradł się do mojego umysłu i podziałał na jego rejony odpowiadające za niepohamowaną ciekawość, której, jak się miałem niedługo potem przekonać, do końca lektury nie zaspokoi już nic – tak wielki apetyt rozbudziły owe opowieści.
Co by jednak o prozie Lovecrafta nie napisać, ma ona swoje grono zwolenników. Kolejne wydania tekstów uznanego pisarza cieszą oko, a pewnie cieszyłyby jeszcze bardziej, gdyby wydawca był w stanie uniknąć zdecydowanie zbyt dużej ilości literówek w tekstach – niektóre z opowiadań wyglądają zupełnie jak gdyby nikomu nie chciało się ich przeczytać przed dopuszczeniem do druku. Warto też zadać pytanie, jak Lovecraft będzie odbierany przez współczesnych czytelników? Skłaniałbym się tu ku opinii, że – parafrazując tytuł głośnego niedawno filmu – to nie jest czas dla starej szkoły horroru.
koniec
12 kwietnia 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: „Przepraszam wszystkie kobiety” – podpisano: Autor
Sebastian Chosiński

27 I 2023

Jeżeli w dotychczas bardzo spokojnym prowincjonalnym miasteczku w krótkim czasie zostają popełnione cztery morderstwa, musi to wywołać szok zarówno wśród jego mieszkańców, jak i służących w nim milicjantów. Takie założenie przyjął Jerzy Edigey, siadając do pracy nad „Alfabetycznym mordercą” – jedną ze swoich najlepszych „powieści milicyjnych”, która trafiła do księgarń w wyjątkowo niesprzyjającym momencie, na kilka miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego.

więcej »

Krótko o książkach: Próba lojalności
Joanna Kapica-Curzytek

26 I 2023

Powieść fantasy dla młodzieży „Wojna cukierkowa. Awantura w salonie gier” to ponowne spotkanie z czwórką przyjaciół z miasteczka Colson. Tym razem ich zadaniem jest wyjaśnienie zagadki podejrzanego salonu gier.

więcej »

Zmieniać obyczaje
Joanna Kapica-Curzytek

25 I 2023

„Kobiety mojej duszy” Isabel Allende to autobiograficzne eseje, w których można odnaleźć wiele uniwersalnych refleksji na temat kondycji kobiecości we współczesnym świecie.

więcej »

Polecamy

Cyborg, czyli mózg w maszynie

Stare wspaniałe światy:

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Kolaboracja z Przedwiecznymi
— Jarosław Loretz

Podróż do świata grozy
— Katarzyna Piekarz

Kot jest dla arystokraty, pies dla chłopa
— Paweł Micnas

Słodkich snów
— Michał Foerster

Droga do sławy
— Wojciech Gołąbowski

Necronomicon w domu i zagrodzie
— Wojciech Gołąbowski

Groza częściowo zwietrzała
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.