Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 czerwca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Terry Pratchett
‹Straż nocna›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStraż nocna
Tytuł oryginalnyNight Watch
Data wydania21 lutego 2008
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklŚwiat Dysku
ISBN978-83-7469-697-5
Format336s. 142×202mm
Cena29,90
Gatunekfantastyka, humor / satyra
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Vimes na barykadach
[Terry Pratchett „Straż nocna” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Powrót do przyszłości” skrzyżowany z „Nędznikami”? No, niezupełnie. Ale nowa powieść Terry’ego Pratchetta, „Straż nocna”, łączy w sobie motywy obu tych utworów, dodatkowo podlewając je sosem czarnego kryminału.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Vimes na barykadach
[Terry Pratchett „Straż nocna” - recenzja]

„Powrót do przyszłości” skrzyżowany z „Nędznikami”? No, niezupełnie. Ale nowa powieść Terry’ego Pratchetta, „Straż nocna”, łączy w sobie motywy obu tych utworów, dodatkowo podlewając je sosem czarnego kryminału.

Terry Pratchett
‹Straż nocna›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStraż nocna
Tytuł oryginalnyNight Watch
Data wydania21 lutego 2008
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklŚwiat Dysku
ISBN978-83-7469-697-5
Format336s. 142×202mm
Cena29,90
Gatunekfantastyka, humor / satyra
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wczesne książki Terry’ego Pratchetta z cyklu „dyskowego” obowiązkowo zaczynały się wstępem o żółwiu, który płynie przez kosmos z czterema słoniami na grzbiecie. Szczerze mówiąc, dla mnie były to kawałki pretensjonalne, nudne i przydługie, więc zazwyczaj je opuszczałam, przeskakując do pierwszego dialogu (i miałam potem problemy na konkursach konwentowych, bo niektórzy prowadzący szalenie lubili zmuszać uczestników do rozpoznawania pierwszych lub ostatnich zdań powieści…). Na szczęście w późniejszych powieściach autor porzucił tę zasadę, co zdecydowanie wyszło tekstom na dobre. W ogóle porównanie starszych tekstów z nowszymi pokazuje, jak daleką drogę pokonał Pratchett od grotesek, w których akcja stanowiła raczej pretekst dla paru zabawnych gagów, do wciągających i całkiem niegłupich powieści sensacyjnych.
„Straż nocna” zamiast dywagacji o naturze dyskowego światła czy celu wędrówki A’Tuina zaczyna się zatem od niezłego „bum”. A raczej „chlup”, bowiem na pierwszych stronach pewna adeptka Gildii Skrytobójców wpada do starego szamba na terenie posesji Vimesa. Ta krótka scenka nie jest napisana w specjalnie zabawny sposób (z książki na książkę styl Pratchetta staje się coraz bardziej poważny, miejscami wręcz ponury), za to przekazuje nam pewien zasób informacji zarówno o Vimesie, jak i o świecie, w którym funkcjonuje.
Pojawia się też tajemnica: co właściwie wspomina kapitan Straży Nocnej? Czemu niektórzy jej funkcjonariusze 25 maja przypinają sobie kwiaty bzu?1) Autor umiejętnie buduje klimat niedopowiedzeń i niedobrych wspomnień, a odczuwane przez Vimesa napięcie szybko udziela się czytelnikowi.
Potem akcja przyspiesza aż do bardzo filmowego pościgu po dachach (ci spośród czytelników, którzy jeszcze nie znają sir Samuela, zapoznają się w tym fragmencie z jego głównymi cechami charakteru oraz podejściem do życia i służby) i następuje jeszcze większe „bum”: bohater przenosi się kilkadziesiąt lat w przeszłość. Dostatecznie daleko, by zastać miasto zmienione niemal nie do poznania, a jednocześnie dostatecznie blisko, by spotkać tam… samego siebie.
Należy podkreślić sprawność, z jaką autor przedstawił początkowe chwile pobytu Vimesa w odmłodzonym Ankh-Morpork. Czytelnik, który wie, co przydarzyło się bohaterowi, mógłby poczuć się rozdrażniony jego miotaniem się i niedomyślnością, lecz wszystko dzieje się tak szybko, że zamiast się irytować, kibicujemy dzielnemu Samowi, a nawet sami zaczynamy się zastanawiać, o co tu, do cholery, właściwie chodzi.
Fabuła trzyma w napięciu, ponieważ opisuje nie tylko pościg za psychopatycznym mordercą (bezpośrednia przyczyna przeniesienia się w czasie), ale również nadciągającą zza horyzontu burzę rewolucji. Czy niezłomność Vimesa będzie w stanie przeciwstawić się nieuchronności historii, która – jak tłumaczy mu jeden z mnichów2) – nawet mimo zmian wróci w końcu we właściwe koleiny? Przy tym bardzo przyjemnie czyta się sceny, w których komendant spotyka młodsze wersje bohaterów znanych nam z poprzednich książek. Na przykład Nobby’ego Nobbsa jako… dziecko. Podobało mi się również to, jak Vimes dzięki wiedzy wyniesionej z przyszłości, a także własnej inteligencji, szczypcie cynizmu i znajomości ludzkiej psychiki radził sobie w najtrudniejszych nawet sytuacjach.
Akcja, co dość rzadkie u Pratchetta, przebiega jednotorowo – większość wydarzeń oglądamy oczami Vimesa, punkty widzenia innych osób wprowadzane są na krótko i tylko wtedy, kiedy jest to całkowicie niezbędne. Humor, jak we wszystkich późnych książkach, jest raczej ironiczno-obyczajowy niż groteskowy. Brak mówiących drzew, fruwających wysp czy domków z piernika sprawia, że przedstawiony świat jest dużo bardziej realistyczny niż w „Blasku fantastycznym” czy „Kolorze magii” – a przecież nadal jest to ten sam Dysk. Co ciekawe, w trakcie lektury można niemal zapomnieć o tym, że mamy w rękach powieść fantastyczną. Wprawdzie zaczyna się ona od wydarzeń typowo magicznych, jednak później czarów już nie ma, nie pojawiają się krasnoludy, golemy czy wampiry, za to jest sporo życiowego realizmu, a nawet nietypowego dla Pratchetta powiewu autentycznej zimnej grozy w opisie działań instytucji, która sporej części czytelników skojarzy się zapewne z organizacjami w rodzaju KGB.
Dla miłośników „Świata Dysku”, szczególnie podcyklu o straży, „Straż nocna” to lektura obowiązkowa. A inni… dlaczego nie mieliby zacząć znajomości z książkami Pratchetta właśnie od tej?
koniec
14 maja 2008
1) W tym miejscu nie można nie wspomnieć, że w wyniku spontanicznej akcji 25 maja 2008 roku wielu fanów Pratchetta na całym świecie przypnie sobie broszki w kształcie kwiatów bzu. Dochód z ich sprzedaży został przeznaczony na wsparcie działań zmierzających do wykrycia leku na chorobę Alzheimera, na którą choruje pisarz.
2) Znanych czytelnikom z powieści „Złodziej czasu”, o której pisałam na naszym blogu.

Komentarze

01 VI 2011   10:21:52

Cóż, zupełnie pierwsze ksiązki Pratchetta były mało wprawne warsztatowo. Natomiast w nieco późniejszych humor był inteligentny, przewrotny i mądry (psychologicznie). Taki humor to dobro bardzo cenne i rzadkie - natomiast "wciągających powieści sensacyjnych" (nawet niegłupich) nie brak. Dlatego, gdyby ewolucja Pratchetta miała przebiegać w stronę kogoś na kształt Jacka Higginsa (jak sugeruje początek recenzji), byłbym niepocieszony. Na szczęście Pratchett zachowuje dużo przewrotności i dystansu.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Diamenty to nie wszystko
Marcin Mroziuk

6 VI 2020

W „Zagadce Diamentowej Doliny” bohaterów „Kronik Archeo” czeka kolejna daleka wyprawa, a ich przygody niejednokrotnie mogą przyprawić czytelników o palpitację serca. Krótko mówiąc, Agnieszka Stelmaszyk znowu nie zawodzi fanów swej twórczości.

więcej »

Szwy rzeczywistości
Dawid Kantor

5 VI 2020

„Opowiadania bizarne” Olgi Tokarczuk są zbiorem krótkich tekstów zróżnicowanych pod względem klimatu, tematyki, a nawet ciężaru gatunkowego. Łączy je jednak unikatowe spojrzenie autorki na rzeczywistość i towarzyszące czytelnikowi podczas lektury wrażenie… bizarności.

więcej »

PRL w kryminale: Downar jak komisarz Maigret
Sebastian Chosiński

4 VI 2020

Gdy w 1975 roku wydawnictwo Iskry opublikowało kryminał Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego „Koty Leokadii Kościelnej”, mało kto wiedział, że powieść ta ma już swoje lata i pierwotnie ukazała się dekadę wcześniej na łamach jednej z regionalnych gazet. Tym samym chronologicznie była jedenastą „powieścią milicyjną”, w której jako jeden z głównych bohaterów pojawił się Stefan Downar.

więcej »

Polecamy

Myślę, ale czy jestem?

Na rubieżach rzeczywistości:

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Esensja czyta: Lipiec 2016
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Pożegnanie ze Światem Dysku
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Wrzesień 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Maj 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta: Wrzesień 2014
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Śmierć Świata Dysku?
— Magdalena Kubasiewicz

Magia odchodzi
— Agnieszka Szady

Esensja czyta: Kwiecień 2014
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka Szady

Milion naszych światów
— Magdalena Kubasiewicz

Tegoż autora

Ślub bednarki i drwala online
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Koń się naprawdę uśmiał
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szczęście kruche jak porcelana, czyli dziwna niechęć do rysowania nóg
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czas jest konstruktem umysłu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na Bieszczady nie ma rady…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krew, seks i zaczarowane smartfony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jak rozpoznać nerwicę lękową
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mamuśka górą! (erpegowcy trochę też)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niech się mury pną do góry, niech kominy mają pion…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

To nie przyjaźń, to jakaś matnia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.