Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Cormac McCarthy
‹Droga›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDroga
Tytuł oryginalnyThe Road
Data wydania10 marca 2008
Autor
PrzekładRobert Sudół
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04178-9
Format270s.
Cena29,90
Gatunekfantastyka, groza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Podróż zimowa
[Cormac McCarthy „Droga” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Postapokalipsa najczęściej kojarzy się z przygodą w dziadowskich realiach: „Mad Maksem” albo innym „Falloutem”, gdzie tłem akcji jest rzeczywistość zbudowana z odpadków pozostałych po wojnie światów. Najnowsza powieść Cormaca McCarthy’ego – „Droga” – przenosi globalną katastrofę na grunt ludzkiego życia. Zagłada atomowa dokonuje się w człowieku.

Michał Foerster

Podróż zimowa
[Cormac McCarthy „Droga” - recenzja]

Postapokalipsa najczęściej kojarzy się z przygodą w dziadowskich realiach: „Mad Maksem” albo innym „Falloutem”, gdzie tłem akcji jest rzeczywistość zbudowana z odpadków pozostałych po wojnie światów. Najnowsza powieść Cormaca McCarthy’ego – „Droga” – przenosi globalną katastrofę na grunt ludzkiego życia. Zagłada atomowa dokonuje się w człowieku.

Cormac McCarthy
‹Droga›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDroga
Tytuł oryginalnyThe Road
Data wydania10 marca 2008
Autor
PrzekładRobert Sudół
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04178-9
Format270s.
Cena29,90
Gatunekfantastyka, groza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Świetnym podsumowaniem całego nurtu postapokaliptycznego jest wiersz Stanisława Barańczaka „Słowa do XI pieśni (Frühlingstraum) z cyklu Winterreise Franza Schuberta”. Po opisie mordów i zbrodni następuje wers:
Lecz uśmiech prezentera
wyjaśniał: nie czas na Sąd;
Sąd będzie lecz nie teraz;
tymczasem zaś przejdźmy stąd
od razu do świata rozrywki;
a potem – pogoda i sport,
prognoza pogody i sport.
Podobne nastawienie ma odbiorca gatunku zwanego postapokalipsą. Bowiem z jednej strony oczekuje grozy zniszczonego świata, obrazu upadku człowieka, a z drugiej – rozrywki, przygody i braku refleksji. McCarthy wykorzystał pierwszą część powyższej definicji i odrzucił drugą. W wyniku tego powstała frapująca powieść o… Może na początek wystarczy tylko: frapująca powieść.
„Droga” przywodzi na myśl cykl wierszy „Podróż zimowa”, do których Franz Schubert napisał muzykę. Pisał Bohdan Pociej: „To wędrówka w innym już zgoła świecie, wychłodzonym i wyludnionym, znaczonym widmami przedmiotów niegdyś żywych. Wędrówka obcego, w wyobcowaniu, przez obcość”. Pieśni Schuberta opowiadają o odrzuconym kochanku, natomiast w książce McCarthy’ego podróżującymi są mężczyzna i jego syn, oboje nieznani z imienia. Idą drogą przez spustoszony, powoli ogarniany przez zimę kraj (Stany Zjednoczone?). Wszystko jest spalone i zniszczone, niebo zakryte szarym pyłem, ziemia martwa i jałowa. „Droga była pusta. Niżej w płytkiej dolinie, nieruchoma serpentyna szarej rzeki. Zastygła i wyrazista. Wzdłuż brzegu brzemię martwych trzcin i krzewów”. Ojciec i syn podróżują na południe, uciekają przed chłodem i głodem. A także – czego dowiadujemy się trochę później – przed innymi ludźmi.
Zawiedzie się czytelnik, który spodziewa się odpowiedzi na pytanie o przyczyny apokalipsy w książce McCarthy’ego. „Droga” jest dokładnie tym, co zapowiada na pierwszych stronach – opowieścią o zimowej podróży. Przerażającej, depresyjnej, pustej podróży po cmentarzu cywilizacji. Nie tylko temat wędrówki łączy się z cyklem pieśni Schuberta – także możliwa interpretacja. Zarówno „Podróż zimowa”, jak i książka McCarthy’ego to zapis całkowitej utraty nadziei, wędrówki donikąd. Bohaterowie przemierzają spustoszony kraj w stronę wybrzeża, niby oczekując ratunku, ale w sumie ich wyprawa jest jedynie przeciąganiem agonii ostatnich przedstawicieli rodzaju ludzkiego. „Powiedział, że ich los zależy od tego, czy dotrą na wybrzeże, ale obudziwszy się w nocy, uświadomił sobie, że wszystko to pusta gadanina”. Nieustannie walczą z zimnem i głodem, próbując zdobyć choćby okruchy żywności w ogołoconych, martwych od lat miasteczkach. Jednak największym zagrożeniem okazują się inni ludzie, „źli ludzie”. Tylko tacy przeżyli – ci dobrzy, „niosący ogień”, dawno zginęli albo zostali zjedzeni. Przynajmniej do takiego wniosku dochodzi główny bohater, ojciec, który rewolwerem uzbrojonym w fałszywe, drewniane kule próbuje ochronić małego synka przed bestialstwem ostatnich przedstawicieli naszego gatunku. Czy to mu się uda? Czy bohaterowie bezpiecznie dotrą do happy endu? Pamiętajcie: to nie jest powieść przygodowa.
Bohaterem „Podróży zimowej” jest młodzieniec, który wzgardzony przez dziewczynę, wędruje po pokrytych śniegiem i lodem drogach. Schubert w swoich pieśniach przedstawia ból i cierpienie bardzo powściągliwie; podobnie jest z „Drogą” McCarthy’ego. Zresztą, kto czytał „To nie jest kraj dla starych ludzi”, ten wie, czego się spodziewać po stylu autora. Amerykański pisarz idzie jeszcze dalej w upraszczaniu narracji – jego opowieść jest równie jałowa (uwaga: to nie zarzut), co przemierzany przez bohaterów świat. Cierpienie ojca, który doskonale zdaje sobie sprawę, jak skończy się podróż, pokazane jest w bardzo chłodny, pozbawiony emocji sposób. Jest też bardzo fatalistyczne, a główny bohater wydaje się być z nim pogodzony. Ojciec jest jak lirnik z pieśni Schuberta, który mimo że nikt nie chce go słuchać:
Godzi się by wszystko
było jak być ma;
kręci ciągle korbą
a lira wciąż gra.1)
I taka jest jego podróż – bezsensownym kręceniem korbą, z którego niewiele wynika. Jedynym (chciałoby się powiedzieć: ostatnim) motorem działań ojca jest syn, który potrzebuje opieki. Ale poza tym nie ma już nic. Tutaj dochodzimy do najciekawszego moim zdaniem aspektu książki McCarthy’ego. Chodzi o zakończenie powieści, które może – jeśli czytelnik mu pozwoli – zmienić odbiór całej książki. Po pierwsze: przysłowie mówi, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, i jest w tym wiele prawdy. Narracja w „Drodze” jest pokazana z perspektywy ojca – dlatego skończyć się może tylko w jeden sposób. Jednak powieść ma także drugiego bohatera. Z tej perspektywy warto po lekturze spojrzeć raz jeszcze na opowieść – ujawnić się mogą wówczas pokłady, których podczas pierwszego czytania nie było widać (chociażby kwestia „złych ludzi”). Bowiem idąc za opowieścią ojca automatycznie zgadzamy się na jego wizję postapokaliptycznego świata. A punkt widzenia… Po drugie: napisałem wyżej, że pytanie o przyczyny zagłady jest bezcelowe, bo McCarthy nie udziela odpowiedzi. Otóż, udziela. Odpowiedź na „Mad Maksa”, „Fallout” i „Wojnę światów” jest w ostatnich linijkach tekstu. Może nie taka, jaką chciałby uzyskać odbiorca – czytelna i prosta – ale jest. Dużo ciekawsza od tłumaczenia typu „bomba atomowa” czy „superwirus komputerowy”.
Michał Kubalski swoją recenzję „Drogi” pointuje stwierdzeniem, że dzięki McCarthy’emu uświadamiamy sobie, w jakim raju przyszło nam żyć. Nie trzeba walczyć o ogień ani słoiki z fasolą, drugi człowiek nie jest bezpośrednim zagrożeniem itd. Innymi słowy, dość już oglądania mordów i zbrodni, teraz czas na „prognozę pogody i sport”. Myślę, że jest dokładnie odwrotnie. „Droga” pokazuje, że żyjemy w czasach postapokaliptycznych. Ziemia jest spustoszona, nie ma jedzenia, a inni ludzie to potencjalni wrogowie. Taką apokalipsę sami tworzymy w naszych głowach. Udajemy, że jesteśmy dobrymi ludźmi, „niosącymi ogień”, a bez mrugnięcia okiem potrafimy wpakować sąsiadowi kulę w łeb tylko dlatego, że pożądliwie spojrzał na nasz wózek wypełniony śmieciami. Mamy swoje skarby, ale gdzieś podświadomie czujemy, że nawet miłość do nich nas nie wybawi. Więc brniemy bez sensu w ciemnościach. Donikąd.
koniec
23 czerwca 2008
1) Tłum. Krystyna Jackowska-Pociejowa

Komentarze

15 V 2010   00:09:00

No, no. Od tej strony(mam na uwadze ostatni akapit)na powieść nie patrzyłem. Trafna interpretacja.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Przed lodem i ogniem
Dawid Kantor

26 VI 2019

Nowa powieść Georga R.R. Martina dla fanów jego prozy okaże się zapewne cennym uzupełnieniem historii stworzonego przez niego świata oraz przyjemnym powrotem do Westeros w oczekiwaniu na premierę „Wichrów zimy”.

więcej »

Absolutnie uroczy dżentelmen
Anna Nieznaj

25 VI 2019

W znajomej konwencji wiktoriańskiego Londynu, doprawionej wątkiem fantastycznym w postaci oficjalnie praktykowanej magii, Anna Lange prezentuje czytelnikom świetnie nakreślonych bohaterów: z tytułowym Clovisem LaFay na czele.

więcej »

Jak przegrał głupi malarz
Marcin Mroziuk

24 VI 2019

Nie da się ukryć, że „Ta potworna wojna” to zdecydowanie najsmutniejsza część cyklu o uczniach pana Cebuli, którzy na lekcjach historii za pomocą specjalnych ławek naprawdę przenoszą się w przeszłość. Taki odbiór tej powieści oczywiście nie jest niczym dziwnym, skoro wraz z bohaterami obserwujemy tutaj przebieg II wojny światowej. Najważniejsze jest jednak to, że książka Grażyny Bąkiewicz to naprawdę interesująca lektura dla młodych czytelników.

więcej »

Polecamy

„Normalni” szaleńcy

Na rubieżach rzeczywistości:

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

To czego nie można odtworzyć
— Dawid Kantor

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Cudzego nie znacie: Iść, ciągle iść…
— Michał Kubalski

Tegoż twórcy

To czego nie można odtworzyć
— Dawid Kantor

O świecie, gdzie na co dzień gwałci się arbuzy
— Mieszko B. Wandowicz

Cudzego nie znacie: Świat na żywo jest nie do przyjęcia
— Mieszko B. Wandowicz

Nie ma takich na świecie, ale bywają w nas
— Mieszko B. Wandowicz

W tym dobrym świecie żyli źli ludzie
— Mieszko B. Wandowicz

Cudzego nie znacie: Sowy płaczą nad okrutnym światem
— Mieszko B. Wandowicz

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Fotografia zbrodni
— Michał Foerster

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.