Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Haruki Murakami
‹Ślepa wierzba i śpiąca kobieta›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚlepa wierzba i śpiąca kobieta
Tytuł oryginalnyめくらやなぎと、眠る女
Data wydania14 maja 2008
Autor
PrzekładAnna Zielińska-Elliott
Wydawca Muza
ISBN978-83-7495-458-7
Format512s. 145×205mm
Cena39,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ludzie i małpy
[Haruki Murakami „Ślepa wierzba i śpiąca kobieta” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ponad dwadzieścia opowiadań łączących w sobie interesujące pomysły i ich harmonijne rozwinięcia, zrealizowane z niezwykłą sprawnością warsztatową: zbiór „Ślepa wierzba i śpiąca kobieta” Harukiego Murakamiego należy uznać za co najmniej udany.

Daniel Markiewicz

Ludzie i małpy
[Haruki Murakami „Ślepa wierzba i śpiąca kobieta” - recenzja]

Ponad dwadzieścia opowiadań łączących w sobie interesujące pomysły i ich harmonijne rozwinięcia, zrealizowane z niezwykłą sprawnością warsztatową: zbiór „Ślepa wierzba i śpiąca kobieta” Harukiego Murakamiego należy uznać za co najmniej udany.

Haruki Murakami
‹Ślepa wierzba i śpiąca kobieta›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚlepa wierzba i śpiąca kobieta
Tytuł oryginalnyめくらやなぎと、眠る女
Data wydania14 maja 2008
Autor
PrzekładAnna Zielińska-Elliott
Wydawca Muza
ISBN978-83-7495-458-7
Format512s. 145×205mm
Cena39,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
A zbiór to ciekawy nie tylko ze względu na czas powstania, ale i niespotykaną dotychczas na polskim rynku liczbę nowel tego pisarza w jednym tomie (do tej pory wydano ich zaledwie kilka, pod wspólnym tytułem „Wszystkie boże dzieci tańczą”). Najstarsze z tekstów liczą sobie ponad dwadzieścia lat i świadczą o jednym – Murakami właściwie od pierwszych lat swojej kariery dysponował świetnym stylem i nieograniczoną fantazją twórczą.
Zdecydowanie najlepszym wyborem jest wieczorna „konsumpcja” „Ślepej wierzby i śpiącej kobiety”, kiedy wolni od codziennych trosk możemy zupełnie zatopić się w lekturze, nie dopuszczając do siebie żadnych impulsów z zewnątrz – no, może oprócz jazzu cicho pobrzmiewającego w tle. Bo nie wiem jak wy, drodzy czytelnicy, ale ja już nie wyobrażam sobie czytania Murakamiego bez współudziału Duke’a Ellingtona czy Nat King Cole’a. I za te odkrycia muzyczne, towarzyszące literackim ucztom, jestem pisarzowi bardzo, ale to bardzo wdzięczny.
Rozwieję teraz wątpliwości: otrzymujemy to, co już doskonale znamy i aprobujemy. Od początku wciąga nas świat, w którym liczą się tak z pozoru nieistotne drobiazgi, jak pieprzyk czy spaghetti. Autor to prezentuje się w roli magika pokazującego króciutką, ale efektowną sztuczkę, to znowu usadza nas na kanapie na klatce schodowej wieżowca i każe uważnie wysłuchać opowieści. Nie zawsze zostajemy z otwartym problemem, na który nie dostajemy prostej recepty: czasem rzecz wymagającą przemyślenia serwuje się nam w środku opowiadania („Kangury”). Wtedy przystajemy i albo mocno się nad jakimś faktem zastanawiamy, albo – za przykładem jednego z bohaterów „Kafki nad morzem” – wypowiadamy w myślach „O ja cię…”, po czym podążamy dalej, ku kolejnym fascynującym odkryciom.
Jest tu, tradycyjnie, kilka nawiązań do twórczości Franza Kafki. W miniaturze „Perkozek” bohater staje przed podobnym dylematem, co K. z „Zamku” – ma się stawić do nowej pracy, ale okazuje się, że żadna na niego nie oczekuje. A przynajmniej nie będzie oczekiwać dopóty, dopóki nie poda się właściwego hasła, o którym nieszczęśnik nie ma najmniejszego pojęcia. Jednak Murakami na tym nie poprzestaje – twórczo rozwija ową kafkowską sytuację, podsuwając swojej postaci pomysł narzucenia własnej rzeczywistości. Zapewniam, że skutki całej operacji okażą się niezwykle interesujące.
Pisałem wcześniej, że zakończenia otwarte, o dużej sile rażenia, wcale nie są tu regułą. Oczywiście nie znaczy to, że nie ma ich wcale. Mocny, znakomicie skonstruowany i niezwykle sugestywny finisz obserwujemy choćby w „Kotach-ludożercach”, gdzie poczucie wyobcowania kontrastuje z plastycznym opisem kociej uczty, na której daniem głównym jest… człowiek. W ogóle zwierzęta, co dla Murakamiego charakterystyczne, odgrywają tu dużą rolę. Przyzwyczajony do co najmniej dziwnych zachowań mówiących czworonogów czytelnik nie będzie miał zatem większych trudności z „przełknięciem” gadającej małpy-złodziejki. Jednocześnie po którejś takiej historii przychodzi chwila refleksji – czemu mają służyć te elementy fantastyczne? Sądzę, że Murakami czyni z niesłychanych postaci/zdarzeń projekcje samych bohaterów, przeżywających niezliczone problemy osobiste i najwyraźniej w ten dość niekonwencjonalny sposób próbujących sobie z nimi poradzić.
Wspomniane historie prostych ludzi, poszukujących właściwych ścieżek, to jednocześnie największa siła tak tego tomu, jak i chyba całej twórczości Murakamiego. Zbiór „Ślepa wierzba i śpiąca kobieta” jest bowiem nieco nierówny – zdarzają się teksty słabsze („Wymioty 1979”) czy też takie, które znalazły rozwinięcie w powieściach („Robaczek świętojański” to w delikatnie tylko zmienionej formie początkowe fragmenty „Norwegian Wood”). Kiedy jednak pisarz wkracza na pole fabuł trochę lepiej rozwiniętych – wtedy mamy do czynienia z naprawdę wybornymi nowelkami. Nie da się jednak ukryć, że wówczas jeszcze wyraźniej ujawnia się tęsknota za historiami dłuższymi, w których będziemy mogli się bez reszty zatracić. Trudno jednak zarzucać opowiadaniom to, że opowiadaniami są – tym bardziej, że w większości ich wykonanie i przekaz, jaki ze sobą niosą, stoją na naprawdę wysokim poziomie.
koniec
11 lipca 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Polskie porachunki pod italskim niebem
Sebastian Chosiński

5 III 2021

Tak, ten moment musiał w końcu nadejść! Zwłaszcza że w Polsce Ludowej dość rygorystycznie przestrzegano przepisów emerytalnych. Kto przekroczył odpowiedni wiek, był wysyłany na „zieloną trawkę”. Nawet doświadczony oficer milicji nie mógł być wyjątkiem. Nie powinno więc dziwić, że wydana w 1984 roku powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego została zatytułowana „Major Downar przechodzi na emeryturę”. Ale czy na pewno?

więcej »

Zbrodnie w stylu retro: Sanacyjny „Napoleon zbrodni”
Sebastian Chosiński

4 III 2021

Wydany w 1935 roku „Dom tajemnic” był czwartą odsłoną bestsellerowej serii kryminalnej „Wielkie gry Bernarda Żbika”. Tym razem Adam Nasielski – jeden z najpopularniejszych przedwojennych twórców literatury popularnej – nakazał swemu bohaterowi, inspektorowi Bernardowi Żbikowi z Centrali Służby Śledczej, rozwiązać zagadkę, która mniej rozgarniętych policjantów doprowadziłaby zapewne do szaleństwa. A pewnie i… do grobu.

więcej »

Mnich i rycerze na tropie zbrodni
Beatrycze Nowicka

3 III 2021

Otwierająca serię o bracie Godfrydzie „Pęknięta korona” oraz tom drugi „Czarcie słowa” mogą zapewnić przyjemną rozrywkę na kilka wieczorów.

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: IV kwartał 2008
— Artur Chruściel, Ewa Drab, Jakub Gałka, Daniel Gizicki, Anna Kańtoch, Paweł Sasko, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Co pisarzowi w duszy gra
— Marcin Mroziuk

Portrety i metafory
— Marcin Mroziuk

Melodia smętnego popu
— Daniel Markiewicz

Barwny Murakami
— Daniel Markiewicz

Znika coś więcej niż słoń
— Daniel Markiewicz

Kronika pisarza przynudzacza (czasami)
— Daniel Markiewicz

Definicja przegadania
— Daniel Markiewicz

Dwa światy
— Daniel Markiewicz

Człowiek biegnący
— Daniel Markiewicz

Książka z owcą w tytule
— Daniel Markiewicz

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.