Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Clive Barker
‹Historia pana B.›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHistoria pana B.
Tytuł oryginalnyMister B. Gone
Data wydania13 maja 2008
Autor
PrzekładDariusz Wójtowicz
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN978-83-7469-758-3
Format240s. 143×216mm; oprawa twarda
Cena36,—
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Diabeł tkwi w druku?
[Clive Barker „Historia pana B.” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Przerost formy nad treścią – tak w skrócie można podsumować „Historię pana B.”, najnowszą powieść Clive’a Barkera, przy czym przez formę rozumiem zarówno sposób wydania książki, jak i prowadzenie narracji. To pierwsze zasługuje na zdecydowaną pochwałę, drugie zaś… drugie niekoniecznie.

Anna Kańtoch

Diabeł tkwi w druku?
[Clive Barker „Historia pana B.” - recenzja]

Przerost formy nad treścią – tak w skrócie można podsumować „Historię pana B.”, najnowszą powieść Clive’a Barkera, przy czym przez formę rozumiem zarówno sposób wydania książki, jak i prowadzenie narracji. To pierwsze zasługuje na zdecydowaną pochwałę, drugie zaś… drugie niekoniecznie.

Clive Barker
‹Historia pana B.›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHistoria pana B.
Tytuł oryginalnyMister B. Gone
Data wydania13 maja 2008
Autor
PrzekładDariusz Wójtowicz
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN978-83-7469-758-3
Format240s. 143×216mm; oprawa twarda
Cena36,—
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Skoro forma jest tu tak ważna, zacznijmy właśnie od niej – „Historia pana B.” to pięknie wydana książka w twardej oprawie, z okładką pozbawioną tytułu oraz nazwiska autora (są jedynie na grzbiecie) i z pożółkłymi, poznaczonymi plamami stronami, co wzmacnia wrażenie, że oto bierzemy do ręki bardzo stary, zakurzony i zapewne tajemniczy tom. To wrażenie jest bardzo ważne, bowiem istotą „Historii pana B.” jest literacki trick – oto my, czytelnicy, mamy zapomnieć o półce w księgarni, z której zdjęliśmy powieść, a w zamian za to uwierzyć, że w nasze ręce trafiła wydrukowana przed wiekami książka, z której kart przemawia zaklęty w druk diabeł.
Ów diabeł, Jakabok Botch, chce aby czytający książkę spalił, uwalniając go tym samym od mąk zaklęcia. Prosi więc, kusi i straszy, w przerwach snując historię swojego życia. Przy czym – to także jest bardzo ważne – Botch zwraca się bezpośrednio do czytelnika, odpowiadając niejako na jego/jej rzekome reakcje.
I tutaj zaczyna się pułapka.
Wszystko gra, gdy reakcje czytelnika mniej lub bardziej zgadzają się z tym, co opisuje diabeł – wtedy wrażenie realności może faktycznie wywołać miły dreszczyk strachu, a człowiek choć na chwilę uwierzy w literacką fikcję. Lecz co, gdy czytelnik akurat ziewa, kiedy diabeł mówi poczułem, jak twoje palce mocniej ścisnęły książkę, co, gdy obgryza paznokcie albo zastanawia się, co na obiad, nie odczuwając przy tym ani odrobiny wmawianej mu grozy? Wtedy długie (oj, długie) wywody diabła jedynie irytują. A o znużenie podczas lektury bardzo łatwo, bo autor, zadbawszy o formę, zapomniał o treści.
Opowieść, jaką kusi nas demon, sprowadza się do przeglądu iście średniowiecznych okropieństw. Ludzie mordowani przez innych ludzi, ludzie mordowani przez diabły, wreszcie diabły mordowane przez ludzi – szczerze mówiąc, już w połowie książki miałam dość, zwłaszcza że scenom tym brakuje klimatu, który to, co odpychające mógłby przemienić w chorobliwie fascynujące piękno. Czyżby angielskiego mistrza horroru zawiódł jego talent do malowniczej makabry? Najwyraźniej tak, lecz nawet gdyby talent ów wciąż autorowi dopisywał, to książce i tak daleko byłoby do doskonałości, nie ma tu bowiem tego, co w powieści najważniejsze, czyli interesującej fabuły.
Żaden z wątków „Historii pana B.” nie wypada dobrze. Nieszczęśliwe dzieciństwo głównego bohatera w jednym z piekielnych kręgów to zaledwie kolejna banalna historia przemocy rodzinnej, i nic nie zmienia w niej fakt, że zarówno papa, jak i mamusia oraz synek mają diable łuski i ogony. Dalej mamy podszytą homoseksualną fascynacją przyjaźń Jakaboka ze starszym demonem Quitoonem. Ten motyw mógłby być niezły, gdyby autor zdecydował się pociągnąć go trochę dalej, zamiast jedynie rzucać tu i ówdzie aluzje. A co z przemianą Jakaboka, który w pewnej chwili oznajmia, że z istoty wciąż zdolnej do miłości przeistoczył się w naczynie niewyczerpanej ohydy? Cóż, tego wątku równie dobrze mogłoby nie być, gdyż główny bohater nawet nie ma okazji, aby wykorzystać swoją nową, potworną osobowość. O wiele ciekawiej byłoby się dowiedzieć, jak Botch zmienił się z kogoś, kto niechętnie zabija, w sybarytę zażywającego kąpieli w krwi niemowląt, ale o tym autor już nie zająknął się ani słowem. I wreszcie straszliwa Tajemnica Tajemnic, ukoronowanie akcji i zarazem koniec moich nadziei na odrobinę oryginalności. Zresztą, bądźmy szczerzy, po autorze, który drugi mniejszy sekret nie wiedzieć czemu uczynił z faktu, iż Gutenberg wynalazł prasę drukarską, nie należy spodziewać się zbyt wielu zaskoczeń.
„Historia pana B.” była dla mnie tym większym rozczarowaniem, że twórczość Clive’a Barkera generalnie lubię, a notka wydawcy mówiąca o powrocie mistrza makabry do klasycznego horroru obiecywała kilka godzin przyjemnej lektury. I naprawdę chciałabym powiedzieć kilka pozytywnych słów o tej powieści. Niestety, mogę napisać tylko jedno: książka bardzo ładnie wygląda na półce. Nic więcej.
Dodatkowych dziesięć punktów ekstraktu dopisuję właśnie za formę.
koniec
1 sierpnia 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świat nie jest wolny od zagrożeń
Joanna Kapica-Curzytek

8 XII 2021

Choć thriller „Pielgrzym” oparty jest na sprawdzonych schematach, nie sposób się od niego oderwać. Powieść przynosi także refleksję o losach współczesnego świata w obliczu globalnego zagrożenia.

więcej »

Sen o słodkiej Francji
Beatrycze Nowicka

7 XII 2021

Tym razem nietypowo – słów kilka o powieści obyczajowej czyli „Madame” Antoniego Libery.

więcej »

Pada śnieg, pachną świąteczne wypieki…
Joanna Kapica-Curzytek

6 XII 2021

W powieści „Kochany Święty Mikołaju” odnajdziemy wszystkie tradycyjne bożonarodzeniowe motywy. I nawet jeśli dobrze wiemy, co w niej znajdziemy, nic nie szkodzi; bo przecież w święta szczególnie chętnie wracamy do tego, co dobrze znamy.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Ewangelia według św. Clive’a
— Jacek Jaciubek

Faust w stylu gore
— Jędrzej Burszta

Fotografie umierającego świata
— Cyryl Twardoch

Zagubiony orgazm
— Qualis

Barkera opowieść niesamowita
— Qualis

Krótko o książkach: Listopad 2004
— Tomasz Kujawski, Eryk Remiezowicz

Zaczarowany dywan
— Tomasz Kujawski

Bez skrępowanej wyobraźni
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.