Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

H.P. Lovecraft
‹Sny o terrorze i śmierci›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSny o terrorze i śmierci
Data wydania8 kwietnia 2008
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7506-192-5
Format524s. 135×205mm
Cena39,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Słodkich snów
[H.P. Lovecraft „Sny o terrorze i śmierci” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tytuł zbioru opowiadań amerykańskiego klasyka Howarda Phillipsa Lovecrafta „Sny o terrorze i śmierci” jest nieco mylący. Osoby spodziewające się terroru i śmierci mogą poczuć się trochę zawiedzione – groza, owszem, jest, ale jakby na drugim planie. Króluje tu przede wszystkim sen.

Michał Foerster

Słodkich snów
[H.P. Lovecraft „Sny o terrorze i śmierci” - recenzja]

Tytuł zbioru opowiadań amerykańskiego klasyka Howarda Phillipsa Lovecrafta „Sny o terrorze i śmierci” jest nieco mylący. Osoby spodziewające się terroru i śmierci mogą poczuć się trochę zawiedzione – groza, owszem, jest, ale jakby na drugim planie. Króluje tu przede wszystkim sen.

H.P. Lovecraft
‹Sny o terrorze i śmierci›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSny o terrorze i śmierci
Data wydania8 kwietnia 2008
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7506-192-5
Format524s. 135×205mm
Cena39,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Lovecraft uczynił z marzeń sennych swój warsztat twórczy. Może wydawać się to dość dziwne, ale większość pomysłów na swoje opowiadania czerpał z nocnych podróży do krainy wyobraźni. Tytuł obrazu Goi „Kiedy rozum śpi, budzą się upiory” w przypadku amerykańskiego pisarza nabiera nowego znaczenia – upiorami byli okrutni, kosmiczny bogowie z Cthulhu, Nyarlathotepem i Azathothem na czele. Ale Lovecraft śnił nie tylko o przerażających, bluźnierczych (to chyba jego ulubione określenie) monstrach z kosmosu – dowodem na to jest zbiór „Sny o terrorze i śmierci”.
Opowiadania zamieszczone w książce przedstawiają świat z perspektywy marzyciela, człowieka, dla którego logika i rzeczywistość są jedynie męczącym, krępującym wyobraźnię gorsetem. Nawet przeżywane w snach koszmary zdają się lepszym rozwiązaniem od szarego, bezbarwnego życia na jawie. Bohaterowie Lovecrafta to najczęściej marzyciele zaprawieni w bojach, jak na przykład Randolph Carter, który dla Krainy Snów porzuca swoją cielesną egzystencję. Jednak świat marzeń sennych nie jest wcale (jak to nam się wydaje na podstawie własnych doświadczeń) jakąś dziwaczną przestrzenią pozbawioną sensu – przypomina raczej piękny, choć często okrutny świat, egzotyczny ląd o wiele ciekawszy od prozaicznej Ziemi. Dlatego też bohaterowie Lovecrafta chętnie podróżują do niego, często ryzykując zdrowiem psychicznym, życiem, czy nawet wiecznym zagubieniem w chaosie. Tak jest na przykład w opowiadaniach „Przez bramy srebrnego klucza” albo „W poszukiwaniu nieznanego Kadath”, gdzie wspomniany Carter jest gotów zapłacić najwyższą cenę za odpowiedź na nurtujące go pytania.
Teksty zgromadzone w „Snach…” pokazują nieco odmienny obraz Lovecrafta – nie jest zrezygnowanym piewcą czekającej nas kosmicznej (metafizycznej?) zagłady, ale człowiekiem wierzącym w potęgę wyobraźni, w istnienie jakiegoś lepszego, bardziej doskonałego życia. Lovecraft i nadzieja? Coś tu nie pasuje. I rzeczywiście, nietrudno przeoczyć obecny w zbiorze wątek „terroru i śmierci” tak dobrze znany z twórczości amerykańskiego pisarza. Cthulhu pojawia się bodaj raz, ale groza nie opuszcza podróżujących nawet po najpiękniejszych krainach bohaterów. Zresztą Lovecraft pokazuje, jak niewiele dzieli marzenie od koszmaru, jak łatwo nasz sen z sielanki potrafi zmienić się w mrożący krew w żyłach horror. Budzimy się w środku nocy, z bijącym sercem, spotniali i wystraszeni. Całe szczęście, że to tylko sen – myślimy. Tylko? Najlepszy, a zarazem najstraszniejszy tekst zamieszczony w zbiorze to „Rzecz w świetle księżyca” – opowiadanie, a właściwie zapis snu autora o niemożności przebudzenia się z nocnego koszmaru. Lovecraft w tym króciutkim tekście pokazuje prawdziwe mistrzostwo, zamyka horror w szkatułkowej opowieści, a jednocześnie otwiera go na coś znacznie większego. Oto bowiem czytamy o niewykształconym Morganie, któremu śni się, że jest… Lovecraftem pochwyconym w objęcia Morfeusza, bez końca śniącym ten sam koszmar. Ale kto opowiada tę historię? Lovecraft, czy może ktoś inny? Przypominają się opowiadania Jorge Luisa Borgesa, w których nieskończony chaos potrafi przyjmować formę porządku, a zwalczający się teologowie są w gruncie rzeczy jednym człowiekiem. Autor w „Rzeczy…” świetnie oddaje strach śpiącego, a jednocześnie zadaje pytanie – a jeśli nasze życie jest tylko snem? Może śnimy losy innych albo sami jesteśmy przez kogoś śnieni?
Bardzo dobra jest także „Droga Iranona”, w której można przeczytać o wiecznym młodzieńcu poszukującym wyśnionego cudownego miasta. Tutaj również Lovecraft dotyka tematu istnienia człowieka; może robi to trochę naiwnie (opowiadanie jest bardzo proste), ale jest autentyczny. Jednak autor „Snów…” to przede wszystkim twórca grozy i – nie ma co ukrywać – literatury popularnej. Dlatego też głębokie refleksje pojawiają się w jego tekstach trochę mimochodem, a często sąsiadują z banałem (vide zakończenie „Drogi Iranona”). Większość opowiadań to dobrze znany miłośnikom pisarza schemat – bohater przybywa do tajemniczego miejsca i odkrywa potworną prawdę. Potem szaleje albo popełnia samobójstwo – w każdym razie nie ma happy endu. Widać tu wtórność pomysłów autora, który najczęściej obraca się wokół jednego, choć najczęściej dobrze opracowanego sposobu opowiadania.
„Sny…” są przede wszystkim bardzo ciekawym źródłem wiedzy o twórczości Lovecrafta. Pokazują, że twórcę mitów Cthulhu interesowały nie tylko tematy grozy. Być może Michel Houellebecq, autor eseju na temat Lovecrafta, nie miał do końca racji, przypisując pisarzowi z Providence całkowitą pogardę dla życia i pesymizm dotyczący kondycji ludzkiej, graniczący z nienawiścią. W opowiadaniach zamieszczonych w zbiorze wyraźnie widać, że twórca „Koloru z przestworzy” nie żył wyłącznie grozą. To chyba największa zasługa „Snów…” – uświadomienie czytelnikowi, że Lovecraft nie zawsze równa się horror. No, ale też nasze marzenia w nocnych godzinach to też nie zawsze koszmary przyprawiające serce o palpitacje.
koniec
18 września 2008

Komentarze

01 X 2010   08:12:20

Z kolei na jakże popularnym kacu, może się on nieco wyostrzyć. ;) Może jakiś odcinek na ten temat? ;)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Gwiazdy i piwo
Marcin Mroziuk

16 X 2021

W „Wędrując po niebie z Janem Heweliuszem” Anna Czerwińska-Rydel nie tylko w przystępny sposób przybliża młodym czytelnikom postać gdańskiego uczonego, ale również pozwala im poznać podstawowe informacje z zakresu astronomii. Lekturę dzieciom uprzyjemniają też znakomite ilustracje Asi Gwis.

więcej »

PRL w kryminale: Skradziony samochód z niespodziewanym bagażem
Sebastian Chosiński

15 X 2021

Kradzieże samochodów stały się prawdziwą plagą w Polsce dopiero w latach 90. XX wieku, ale już dekadę wcześniej nie brakowało – zwłaszcza w dużych miastach – zorganizowanych grup, które polowały na wybrane marki. Ten właśnie proceder Danuta Frey(-Majewska) traktuje jako punkt wyjścia fabuły „Fiata z placu Teatralnego” – kolejnej jej mikropowieści wydanej w serii „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

Cudzego nie znacie: Krew ojców
Miłosz Cybowski

14 X 2021

„Ceremony of Ashes” Jaysona Roberta Ducharme’ego to krótka nowela o zemście. Taka, w której brak szczęśliwych zbiegów okoliczności i happy endu.

więcej »

Polecamy

Zawsze szach, nigdy mat

Stulecie Stanisława Lema:

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Kolaboracja z Przedwiecznymi
— Jarosław Loretz

Podróż do świata grozy
— Katarzyna Piekarz

Kot jest dla arystokraty, pies dla chłopa
— Paweł Micnas

Nie taki diabeł straszny
— Daniel Markiewicz

Droga do sławy
— Wojciech Gołąbowski

Necronomicon w domu i zagrodzie
— Wojciech Gołąbowski

Groza częściowo zwietrzała
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.