Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Peter F. Hamilton
‹Nagi bóg: Wiara›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNagi bóg: Wiara
Tytuł oryginalnyThe Naked God
Data wydania26 lutego 2008
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca Zysk i S-ka
CyklŚwit nocy
ISBN978-83-7506-193-2
Format540s. 125×183mm
Cena37,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Deus (prawie) ex machina
[Peter F. Hamilton „Nagi bóg: Wiara” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Nagi bóg: Wiara” to ostatni tom cyklu „Świt nocy” Petera F. Hamiltona, finał wielowątkowej, skomplikowanej i rozpisanej na kilka tysięcy stron intrygi. Czytelnik powinien obgryzać paznokcie w oczekiwaniu na zakończenie, a tymczasem…

Anna Kańtoch

Deus (prawie) ex machina
[Peter F. Hamilton „Nagi bóg: Wiara” - recenzja]

„Nagi bóg: Wiara” to ostatni tom cyklu „Świt nocy” Petera F. Hamiltona, finał wielowątkowej, skomplikowanej i rozpisanej na kilka tysięcy stron intrygi. Czytelnik powinien obgryzać paznokcie w oczekiwaniu na zakończenie, a tymczasem…

Peter F. Hamilton
‹Nagi bóg: Wiara›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNagi bóg: Wiara
Tytuł oryginalnyThe Naked God
Data wydania26 lutego 2008
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca Zysk i S-ka
CyklŚwit nocy
ISBN978-83-7506-193-2
Format540s. 125×183mm
Cena37,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
…tymczasem przyznaję, że do czytania „Nagiego boga: Wiary” przystępowałam z ciekawością, ale bez ekscytacji, jaką budziła we mnie lektura poprzednich tomów. Złożyły się na to co najmniej dwa czynniki. Po pierwsze, w środkowych częściach cyklu znalazło się zbyt wiele wątków pobocznych, które osłabiły moje zainteresowanie wątkami głównymi. Po drugie, osobliwa polityka wydawnictwa, które każdy tom dzieliło na kilka części, po czym wydawało w kilkumiesięcznych odstępach. Cóż, dobrze, że nie w kilkuletnich, ale i pół roku potrafi sprawić, że z policzków czytelnika znikną wypieki, a fascynacja nowym, nieznanym światem zmieni się w spokojną nadzieję na dobrą lekturę.
Z taką właśnie nadzieją zabrałam się do czytania i niestety, nieco się zawiodłam.
Największe oczekiwania budził we mnie rzecz jasna Śpiący Bóg Tyrataków, którego bohaterowie poszukują, by poprosić go o pomoc w rozwiązaniu problemu opętanych. To wątek najważniejszy, wszak od niego zależy przyszłość stworzonego przez Hamiltona uniwersum. Jednak ciekawy jest również z innego powodu – otóż we wszystkich pozostałych figury bohaterów są już rozstawione jak pionki na szachownicy, a nam, czytelnikom, pozostaje właściwie tylko czekać na Wielki Finał. Natomiast historia poszukiwań Śpiącego Boga, rozpoczęta na dobrą sprawę dopiero w poprzedniej części (czyli mniej więcej w połowie oryginalnego ostatniego tomu), wciąż jest prawie carte blanche, tu wciąż może się zdarzyć niemal wszystko.
Tym większa szkoda, że ten właśnie motyw przynosi największe rozczarowanie. Nasuwa mi się określenie „deus ex machina”, które jednak nie do końca jest uczciwe, gdyż bohaterowie cierpliwie owego „deusa” szukają. Tyle że kiedy już go znajdują, Bóg działa dokładnie tak, jak w przedstawieniach, z których owo określenie wzięło swój początek. Rach-ciach i boska interwencja rozplątuje wszystkie splątane wątki – zdecydowanie zbyt szybko i zbyt łatwo jak na mój gust, choć na plus zaliczyć mogę autorowi pomysł na to, kim (czym) właściwie okazuje się Bóg.
Po boskiej interwencji historia wyhamowuje i ostatnich kilkadziesiąt stron to domykanie losów poszczególnych bohaterów. Tu już niczego oryginalnego nie ma i każdy jako tako obeznany z długaśnymi cyklami czytelnik może sobie tę końcówkę wyobrazić. Mamy więc spotkania rozdzielonych przez wojenną zawieruchę rodzin, mamy pożegnania i nowe początki. Wszystko to literacko stoi na dobrym poziomie, można nawet w paru miejscach się wzruszyć, jeśli ktoś jest wrażliwy, choć zdarzają się i momenty irytujące – tu przede wszystkim mam myśli scenę pewnych oświadczyn, tak obrzydliwie słodką, że aż się niedobrze robi.
Ostatnie strony nie rekompensują ogólnego poczucia rozczarowania, zwłaszcza że zawodzi też warstwa religijno-filozoficzna, bo odpowiedź na pytanie, jak rozwiązać problem dusz cierpiących męki w czyśćcu, okazuje się dość banalna. Jednak mimo że Peter Hamilton nie do końca wykorzystał potencjał swojej historii, cykl jako całość jestem gotowa polecić, głównie z powodu stworzonego z rozmachem, barwnego i dopracowanego w szczegółach świata. Poza tym czytelnicy, którzy dopiero teraz przygodę ze „Świtem nocy” rozpoczynają, mogą przeczytać całość jednym ciągiem, bez irytujących przestojów – co, jak sądzę, wpłynie pozytywnie na ocenę cyklu.
koniec
16 października 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.