Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Mort Castle
‹Obcy›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułObcy
Tytuł oryginalnyThe Strangers
Data wydania23 września 2008
Autor
PrzekładEwa Wojtczak
Wydawca Replika
ISBN978-83-60383-70-4
Format296s. 120×200mm
Cena29,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Horror mydlany
[Mort Castle „Obcy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Niektórzy po prostu rodzą się źli” – zdaje się dowodzić Mort Castle w swojej powieści „Obcy”. Polemizowałbym. We mnie złość wstąpiła dopiero po lekturze – nudnej i nieciekawej.

Daniel Markiewicz

Horror mydlany
[Mort Castle „Obcy” - recenzja]

„Niektórzy po prostu rodzą się źli” – zdaje się dowodzić Mort Castle w swojej powieści „Obcy”. Polemizowałbym. We mnie złość wstąpiła dopiero po lekturze – nudnej i nieciekawej.

Mort Castle
‹Obcy›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułObcy
Tytuł oryginalnyThe Strangers
Data wydania23 września 2008
Autor
PrzekładEwa Wojtczak
Wydawca Replika
ISBN978-83-60383-70-4
Format296s. 120×200mm
Cena29,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W przedmowie pada następujące zdanie, dotyczące wrodzonego w ludzi zła: „Mort Castle bada ten zatrważający i niewyjaśniany aspekt ludzkiej natury w sposób, który daleko wykracza poza gatunek zwany horrorem”. Trudno się zgodzić z pierwszą częścią tej opinii – badań, rozważań nad istotą zła jest w „Obcych” jak na lekarstwo, Castle woli skupić się na uśmiercaniu okolicznych zwierzaków w rodzaju psów czy świnek morskich. Jeśli zaś chodzi o przekraczanie ram gatunkowych, to owszem, można powiedzieć, że coś takiego ma miejsce. Niestety, to dla czytelnika zdecydowanie zła wiadomość – mamy tu bowiem do czynienia z potworkiem, który pozwoliłem sobie określić mianem „horroru mydlanego”. Horroru – bo otrzymujemy kilka silących się na wymyślność morderstw, popełnianych przez psychopatę udającego na co dzień przykładnego męża i ojca. Mydlanego – bo patrzymy na to jak na tysięczny odcinek marnej telenoweli, w której wszystko od początku do końca jest jasne, a kolejne zbrodnie przyjmujemy mniej więcej z takimi emocjami, jak poranne śniadanie całej szczęśliwej (do czasu) rodzinki.
Jedyne, co w tej powieści przeraża, to płaskość bohaterów. O głównym nawet nie ma co wspominać – Michael Louden prowadzi podwójne życie przeważnie w swojej wyobraźni, oczekując na nadejście osławionego Czasu Obcych. Dla czytelnika wynika z tego tyle, że musi być świadkiem kolejnych i kolejnych monologów wewnętrznych, w których nieustannie przewija się wielki żal, że to jeszcze nie teraz, że jeszcze nie można wyjść na ulicę i zabijać. Jeśli ktoś liczył na choćby elementy powieści psychologicznej – zawiedzie się, i to bardzo. Chyba, że w poczet tych elementów zaliczymy bodaj dwa wykłady z psychopatologii, na których w kilku (sic!) zdaniach streszczone zostają założenia teorii osobowości Freuda.
Nigdy byście nie zgadli, przy jakiej okazji pojawia się wątek owych wykładów. Otóż znudzona żywotem kury domowej żona Michaela, Beth, postanawia wrócić na studia. Jaki kierunek wybierze pragnąca wyrwać się z monotonii matka dwójki dzieci? Oczywiście – psychopatologię! Studia odpowiednie dla każdej szanującej się pani domu, nie chcącej pozostawać w tyle za nowinkami ze świata psychopatów.
Pozytywnych aspektów książki należy dopatrywać się głównie w warsztacie pisarskim autora. Castle w miarę przyzwoicie operuje słowem i… na tym należy zakończyć wymienianie plusów. Opisy zbrodni nie wywołują nawet jednego dreszczu na plecach, napięcie nie narasta, bo żadnego napięcia zwyczajnie nie ma, a jedynie irytację powodują fragmenty w rodzaju:
Tak, musiał zabić [imię ofiary].
I to zaraz.
Więc ją zabił.
Na szczęście czytelnik nie ma obowiązku zaznajamiać się z tak słabą literaturą. Nie polecam.
koniec
2 stycznia 2009

Komentarze

28 II 2010   19:00:56

książka słaba nie jest ale niestety trochę nudna a papierowy główny bohater zamiast przerażać raczej irytuje

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

To, co najsmutniejsze
Joanna Kapica-Curzytek

20 X 2020

„Podróż życia sióstr Shergill” to powieść o sile i przekleństwie tradycji.

więcej »

Naukowa szara strefa
Sławomir Grabowski

19 X 2020

Książka Łukasza Lamży „Światy równoległe” to fascynujący przewodnik po rozmaitych irracjonalizmach, nie tylko związanych z medycyną alternatywną (homeopatia, antyszczepionkowcy), ale też po zadomowionych w kulturze kuriozalnych ideach i przekonaniach (różdżkarstwo czy wiara w płaską czy młodą Ziemię).

więcej »

Krótko o książkach: Pozostać człowiekiem
Joanna Kapica-Curzytek

18 X 2020

„Syn Jezusa” to tom jedenastu opowiadań, które głęboko zapadają czytelnikowi w pamięć.

więcej »

Polecamy

Chorzy na życie

Na rubieżach rzeczywistości:

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Przychodzi ta chwila…
— Anna Kańtoch

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.