Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jeffery Deaver, Lee Child, David Corbett, Joseph Finder, Jim Fusilli, John Gilstrap, James Grady, David Hewson, John Ramsey Miller, P.J. Parrish, Erica Spindler, Peter Spiegelman, Lisa Scottoline, S.J. Rozan, Ralph Pezzullo
‹Manuskrypt Chopina›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułManuskrypt Chopina
Tytuł oryginalnyThe Chopin Manuscript
Data wydania13 stycznia 2009
Autorzy
PrzekładŁukasz Praski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklHarold Middleton
ISBN978-83-89325-77-8
Format192s. 142×202mm
Cena28,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Gdzie kucharek sześć…
[Jeffery Deaver, Lee Child, David Corbett, Joseph Finder, Jim Fusilli, John Gilstrap, James Grady, David Hewson, John Ramsey Miller, P.J. Parrish, Erica Spindler, Peter Spiegelman, Lisa Scottoline, S.J. Rozan, Ralph Pezzullo „Manuskrypt Chopina” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Po „Manuskrypt Chopina” sięgnęłam powodowana nie tyle nadzieją na przeczytanie dobrej literatury, co ciekawością, jak też poradziło sobie piętnaścioro (!) autorów piszących jedną książkę. W tym przypadku jednak powiedzenie „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła” okazało się nader prawdziwe.

Anna Kańtoch

Gdzie kucharek sześć…
[Jeffery Deaver, Lee Child, David Corbett, Joseph Finder, Jim Fusilli, John Gilstrap, James Grady, David Hewson, John Ramsey Miller, P.J. Parrish, Erica Spindler, Peter Spiegelman, Lisa Scottoline, S.J. Rozan, Ralph Pezzullo „Manuskrypt Chopina” - recenzja]

Po „Manuskrypt Chopina” sięgnęłam powodowana nie tyle nadzieją na przeczytanie dobrej literatury, co ciekawością, jak też poradziło sobie piętnaścioro (!) autorów piszących jedną książkę. W tym przypadku jednak powiedzenie „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła” okazało się nader prawdziwe.

Jeffery Deaver, Lee Child, David Corbett, Joseph Finder, Jim Fusilli, John Gilstrap, James Grady, David Hewson, John Ramsey Miller, P.J. Parrish, Erica Spindler, Peter Spiegelman, Lisa Scottoline, S.J. Rozan, Ralph Pezzullo
‹Manuskrypt Chopina›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułManuskrypt Chopina
Tytuł oryginalnyThe Chopin Manuscript
Data wydania13 stycznia 2009
Autorzy
PrzekładŁukasz Praski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklHarold Middleton
ISBN978-83-89325-77-8
Format192s. 142×202mm
Cena28,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W „Manuskrypcie Chopina” najbardziej interesująca jest historia jego powstania. Jeffery Deaver wpadł na pomysł, napisał zawiązanie akcji i ją zakończył, w środku zaś kolejne rozdziały dopisywało czternaścioro pozostałych autorów. Tym bardziej dziwi, że styl jest w miarę jednolity – zdarzają się pewne różnice, są one jednak na tyle drobne, że łatwo je przegapić. Zawdzięczamy to nie tyle pracy genialnego redaktora, co faktowi, że wszyscy autorzy piszą językiem prostym i pozbawionym cech indywidualnych. Nikt nie pokusił się o dłuższy i barwniejszy opis, nikomu nie chciało pobawić się formą. Co więc pisarze mają nam do zaoferowania? Ano, akcję i jeszcze raz akcję, która trochę wbrew tytułowi jest tu na pierwszym miejscu (piszę wbrew tytułowi, bo „Manuskrypt Chopina” to rzecz jasna nawiązanie do słynnego „Kodu Leonarda da Vinci”, gdzie równie ważna była zagadka).
Nie mam nic przeciwko sensacyjnej akcji. Więcej nawet, uważam, że schematyczna sensacyjna akcja (a do takiej niewątpliwie należy fabuła „Manuskryptu…”) może sprawić przyjemność, jeśli tylko jest dobrze skonstruowana. Na początek hitchcockowskie „trzęsienie ziemi”, potem rosnące napięcie i wreszcie scena finałowa. Tyle teoria, a jak to się ma do tego, co dostajemy w „Manuskrypcie…”? Otóż przez jedną trzecią tekstu w każdym, dosłownie KAŻDYM rozdziale dzieje się tu coś „dramatycznego”. Ktoś kogoś morduje, kogoś porywa, strzela czy napada… Nic to, że część tych wydarzeń jest dla fabuły kompletnie nieistotna (np. porwanie głównego bohatera przez parę drobnych przestępców) – ważne, żeby działo się dużo i szybko. Gdyby na podstawie książki nakręcić film, pomyślałabym chyba, że montażysta się upił i posklejał taśmę z samych punktów kulminacyjnych, dorzucając przy okazji powtórki oraz nieudane sceny. W natłoku wydarzeń nie ma miejsca ani na stopniowanie napięcia, ani tym bardziej na zapoznanie się z bohaterami, efektem zaś jest bynajmniej nie wzrost adrenaliny, lecz porażająca nuda. Identycznie wygląda końcówka „Manuskryptu…” – trup ściele się gęsto, „niespodziewane”, pożal się Boże, zwroty akcji wyskakują co kilka stron, a czytelnik ziewa.
W środku natomiast jest na szczęście nieco spokojniej, istnieją nawet – o cudzie! – nieliczne rozdziały, w których nikt nikomu krzywdy nie robi, a bohaterowie po prostu ze sobą rozmawiają. To mógłby być dobry moment na poznanie postaci, tyle że… takowe nie istnieją. To znaczy, oczywiście, są tu nazwiska, ale należą one do ledwie zarysowanych sylwetek, a nie do ludzi z krwi i kości. Mamy tu także sztywny (czy raczej niemal sztywny, o czym później) podział na dobrych i złych, przy czym jeśli ktoś należy do „dobrych”, to jest np. dobroduszną sierotką, względnie młodą kobietą, która właśnie poroniła wyczekiwane dziecko, jeśli zaś do „złych” to jest, jakżeby inaczej, mordercą o sadystycznych skłonnościach. Takie prymitywne wymuszanie na czytelniku właściwych reakcji (sympatii, współczucia czy niechęci) niestety zupełnie nie skutkuje, zwłaszcza że autorzy prócz paru ogólników nie mieli na bohaterów żadnego pomysłu. Inna rzecz, że część tych charakterów jest niekonsekwentna, np. wspomniana wyżej sierotka raz zachowuje się jak prowadzone na rzeź cielę, a raz jak energiczna i pomysłowa panna. Jest także obowiązkowa postać, której zadaniem jest „zaskoczyć” czytelnika, co wygląda tak, jakby ktoś w pewnym momencie przekręcił wektor o sto osiemdziesiąt stopni – mieliśmy „dobrego” to teraz mamy „złego”, proszę bardzo, a że z perspektywy całości działania owej osoby nie mają sensu, to cóż, trudno.
Chciałabym znaleźć w tej książce coś pozytywnego, zwłaszcza że jednego z jej autorów (Jeffery Deavera) szczerze lubię, a z pozostałej czternastki tych, z których twórczością się zetknęłam, uważam co najmniej za przyzwoitych rzemieślników. Widać jednak pisanie „własnej” powieści to zupełnie coś innego niż pisanie rozdziału do „wspólnej” – bo mam wrażenie, że udział w tym przedsięwzięciu był dla uznanych bądź co bądź twórców po prostu chałturą. Nie jestem też pewna, czy nie zawiniła tu aby sama formuła książki, bowiem inne popularne przysłowie głosi „Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść” – możliwe więc, że poszczególni autorzy zamiast pomagać sobie nawzajem, tylko przeszkadzali.
Jakiekolwiek były przyczyny, rezultaty są jakie są. I naprawdę trudno pominąć milczeniem kwiatki takie jak przewijający się w tle bełkot o stawianiu czoła siłom zła (chodzi o walkę z terroryzmem, ale słowo daję, momentami brzmi to jak z tolkienowskiego fanfika) lub wątek policjantki zakończony tak, jakby autorzy w ostatniej chwili przypomnieli sobie, że coś z nią przecież trzeba zrobić. Powieści nie ratują także polskie akcenty. Część akcji dzieje się w naszym kraju, a rzeczona dziewiętnastoletnia sierotka nosi swojskie imię Felicja i – choć nie jest zbyt religijna – wszędzie wozi ze sobą Biblię. Za tę głupotkę miałam ochotę obniżyć ocenę do dziesięciu punktów, ale w porę przypomniałam sobie, że – niestety – istnieją jeszcze gorsze książki.
koniec
7 kwietnia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dni ostatnie
Marcin Mroziuk

17 VIII 2022

Fabuła powieści Richarda Flanagana okazuje się równie dziwna i podatna na różnorakie interpretacja jak jej tytuł. W każdym razie „Żywe morze snów na jawie” to lektura nie tylko intrygująca, ale także skłaniająca do rozmyślań nad przemijalnością życia.

więcej »

Zapomniani bohaterowie czasów zarazy
Sebastian Chosiński

16 VIII 2022

Pisząc w połowie lat 60. ubiegłego wieku „Zarazę” – swój najbardziej znany reportaż, poświęcony epidemii ospy prawdziwej we Wrocławiu – Jerzy Ambroziewicz nie mógł wyjawić najważniejszego, czyli tego, skąd choroba wzięła się w stolicy Dolnego Śląska. Ale i bez tej wiedzy jest to fascynująca lektura. Mimo że to opis wydarzeń sprzed kilku dekad, zdaje się być ponownie – po naszych doświadczeniach z pandemią koronawirusa – bardzo aktualny.

więcej »

Krótko o książkach: Z pandemią w tle
Joanna Kapica-Curzytek

15 VIII 2022

„Fałszywy świadek” to mocny thriller, w którym autorka każe swoim postaciom skonfrontować się z dramatyczną przeszłością. To, co było dawniej, wraca w najmniej spodziewanym momencie i nie da się od tego uciec.

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Reacher Yojimbo
— Konrad Wągrowski

Motel na uboczu
— Konrad Wągrowski

Jack Reacher wysiada z autobusu
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Czerwiec 2016
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Joanna Słupek

W duchu Alistaira Macleana
— Konrad Wągrowski

Pogodne wyłamywanie palców
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Marzec 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Wewnętrzny smutek Reachera
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2011
— Anna Kańtoch, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Pokusa twista 3, czyli ambiwalentny czar Deavera
— Anna Kańtoch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.