Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Łukasz Orbitowski
‹Święty Wrocław›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚwięty Wrocław
Data wydania26 marca 2009
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04306-6
Format400s.
Cena29,90
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Świetny Wrocław
[Łukasz Orbitowski „Święty Wrocław” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Najnowsza powieść Łukasza Orbitowskiego „Święty Wrocław” spodoba się wielbicielom nastrojowej prozy, grającej nie tylko na wyobraźni, ale również na uczuciach czytających.

Jędrzej Burszta

Świetny Wrocław
[Łukasz Orbitowski „Święty Wrocław” - recenzja]

Najnowsza powieść Łukasza Orbitowskiego „Święty Wrocław” spodoba się wielbicielom nastrojowej prozy, grającej nie tylko na wyobraźni, ale również na uczuciach czytających.

Łukasz Orbitowski
‹Święty Wrocław›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚwięty Wrocław
Data wydania26 marca 2009
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04306-6
Format400s.
Cena29,90
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Z jednego z wrocławskich osiedli wyłania się tajemnicza czarna materia, jak narośl oplatając bloki i umysły mieszkańców, którzy zaczynają zachowywać się dziwacznie. Porzucają mieszkania oraz codzienne życie, i poświęcają się rozkuwaniu ścian i sufitów, pomagając w powstaniu Świętego Wrocławia – przerażającego, czarnego osiedla z innego wymiaru. Lokalne szaleństwo stopniowo rozprzestrzenia się na całe miasto, władze decydują się odgrodzić zainfekowane osiedle policyjnym kordonem. Okazuje się, że każdy, kto wejdzie na teren Świętego Wrocławia, przepada bez śladu. Upiorny, architektoniczny twór wrzyna się w serca osiedla, szerząc szaleństwo: powstają sekty i znajdują się prorocy, a pod osiedlem rozbija się namiotowe miasteczko pielgrzymów.
Głównymi bohaterami „Świętego Wrocławia” są zwyczajni, pospolici wręcz ludzie. Zamiast ukazać akcję z punktu widzenia jakichś wybitnych, kojarzących się z horrorem bohaterów – żołnierzy czy naukowców – Orbitowski przedstawia jedynie kilka jednostkowych historii mieszkańców osiedla, zmuszonych do zmierzenia się z niepokojącymi zjawiskami oraz grozą Świętego Wrocławia. Dzięki temu, zamiast kiczowatej i banalnej fantastyki przygodowej, czytelnik otrzymuje gęsty, sprawnie napisany horror na miarę współczesnej literatury tego gatunku. Akcja rozwija się w spokojnym tempie, przez co mamy czas poznać biografie postaci – Michała i Małgosi, Tomasza, adwokata Firgały – które, choć z pozoru błahe i nieinteresujące, z biegiem czasu okazują się nie mniej zajmujące niż wątek samego czarnego osiedla. Bohaterowie Orbitowskiego są przekonujący właśnie poprzez swoją normalność; nie targają nimi wielkie namiętności, żyją raczej w cieniu codziennych problemów i porażek – to w zasadzie zbiór takich every-menów, przypadkiem powołanych do roli protagonistów. Dopiero pojawienie się Świętego Wrocławia, a co za tym idzie – zaburzenie normalnego toku życia, tajemnica i groza tego miejsca – wydobywają z nich inne, dość zaskakujące oblicza.
Orbitowski jest bez wątpienia mistrzem tworzenia nastroju za pomocą nieoczywistych środków – to nie groza krwiożerczego potwora, ale prędzej jakiś mroczny element codzienności, dotąd niedostrzegany, wywołuje w nas niepokój. I choć w raz z rozwojem akcji „Święty Wrocław” straszy coraz mocniej (niekiedy korzystając również z klasycznego repertuaru gatunku), to jednak ukazana w powieści groza opiera się w pierwszej kolejności na ciągłej grze na niedopowiedzeniach. Nie wiadomo, czym jest Święty Wrocław, ani tym bardziej – co tak przyciąga do niego mieszkańców? Zagadką pozostaje jego znaczenie i cel. Momentami czarne osiedle funkcjonuje gdzieś na obrzeżach fabuły, głębiej w tle, a na pierwszy plan wynurza się zło w postaci ludzkiej. Orbitowski potrafi świetnie, za pomocą kilku zaledwie scen, nakreślić płytkość i nikczemność ludzi, rozpatrywaną wcale nie na poziomie jakiegoś abstrakcyjnego, wydumanego zła, lecz tkwiącą właśnie w codziennym współegzystowaniu. Najlepszy przykład stanowią Lucyna i Beata, bezlitośnie wykorzystujące, a następnie krzywdzące Małgosię z powodu czystej zawiści bądź – co gorsza – nudy. Podobnych postaci, działających niejako w cieniu Świętego Wrocławia, jest w powieści znacznie więcej; ilustrują one różnorodne zachowania ludzi, którzy – choć postawieni w obliczu czegoś niezrozumiałego, jednocześnie przerażającego i oszałamiającego – nadal pragną przede wszystkim wyjść na swoim, choćby kosztem drugiego człowieka.
Znakomite są fragmenty, w których Orbitowski bawi się w fantazjowanie jak mogłaby wyglądać reakcja mediów na szaleństwo toczące Wrocławiem – jak skomentowałaby to Gazeta Wyborcza, jak Dziennik, a jak brzmiałyby nagłówki prasy bulwarowej. W ogóle tło socjologiczne, chociaż zarysowane raczej oszczędnie, dostarcza ciekawych wniosków; pomimo całego swojego odrealnienia i fantazyjności, „Święty Wrocław” jest zdecydowanie powieścią mocno zanurzoną w naszej rzeczywistości, stanowiąc przy okazji niezbity dowód, że fantastyka rozgrywająca się w Polsce może być świeża i skłaniająca do refleksji.
Wydaje się, że Orbitowskiemu nie chodziło wcale o stworzenie spójnej, możliwej do drobiazgowego zanalizowania wizji; jeśli nawet czytelnik nie otrzymuje wszystkich odpowiedzi podanych wprost na tacy, to powieść wynagradza to oryginalną i wciągającą historią oraz naprawdę frapującym przedstawieniem samego Świętego Wrocławia. Być może rozwiązanie przez autora wszelkich wątpliwości – łopatologiczne wyjaśnienie symboliki – zepsułoby nastrój, opierający się przecież w głównej mierze na niedomówieniach i zagadkach. Po zakończeniu lektury nie miałem jednak poczucia, że zostałem przez autora oszukany; każdy inaczej odbierze jego zamysł, odnajdując w nim być może echa przeróżnych horrorów i powieści grozy. Nie zmienia to faktu, że „Święty Wrocław” to kawał ambitnej i rewelacyjnie napisanej literatury.
koniec
6 maja 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Gwiazdy i piwo
Marcin Mroziuk

16 X 2021

W „Wędrując po niebie z Janem Heweliuszem” Anna Czerwińska-Rydel nie tylko w przystępny sposób przybliża młodym czytelnikom postać gdańskiego uczonego, ale również pozwala im poznać podstawowe informacje z zakresu astronomii. Lekturę dzieciom uprzyjemniają też znakomite ilustracje Asi Gwis.

więcej »

PRL w kryminale: Skradziony samochód z niespodziewanym bagażem
Sebastian Chosiński

15 X 2021

Kradzieże samochodów stały się prawdziwą plagą w Polsce dopiero w latach 90. XX wieku, ale już dekadę wcześniej nie brakowało – zwłaszcza w dużych miastach – zorganizowanych grup, które polowały na wybrane marki. Ten właśnie proceder Danuta Frey(-Majewska) traktuje jako punkt wyjścia fabuły „Fiata z placu Teatralnego” – kolejnej jej mikropowieści wydanej w serii „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

Cudzego nie znacie: Krew ojców
Miłosz Cybowski

14 X 2021

„Ceremony of Ashes” Jaysona Roberta Ducharme’ego to krótka nowela o zemście. Taka, w której brak szczęśliwych zbiegów okoliczności i happy endu.

więcej »

Polecamy

Zawsze szach, nigdy mat

Stulecie Stanisława Lema:

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Wrocław w anegdocie
— Michał Foerster

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Październik 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Ersatz duszy
— Iwona Michałowska

Byk kształtuje świadomość
— Mieszko B. Wandowicz

Ogień historii, ogień pop-u
— Paweł Micnas

Polska inna, a jednak ta sama
— Jędrzej Burszta

Esensja czyta: Listopad 2010
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek , Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Gęsta proza historyczno-fantastyczna
— Konrad Wągrowski

Ostatni romantycy
— Michał Kubalski

A-a-a, kotki dwa
— Agnieszka Szady

Dziadek z piekła rodem i rudy kot
— Cyryl Twardoch

Tegoż autora

Dym/nie-dym i polarne niedźwiedzie na tropikalnej wyspie
— Konrad Wągrowski, Jędrzej Burszta, Marcin T.P. Łuczyński, Karol Kućmierz

O malarstwie i rewolucji
— Jędrzej Burszta

Cień dawnej świetności
— Jędrzej Burszta

Polska inna, a jednak ta sama
— Jędrzej Burszta

Szaleństwo na zamku Gormenghast
— Jędrzej Burszta

Nadduszo, zlituj się!
— Jędrzej Burszta

Czarownica jaka jest, każdy widzi…
— Jędrzej Burszta

Michel Houellebecq, pisarz
— Jędrzej Burszta

W tym szaleństwie nie ma metody
— Jędrzej Burszta

Żony i mężowie
— Jędrzej Burszta

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.