Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Daniel Abraham
‹Cień w środku lata›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCień w środku lata
Tytuł oryginalnyShadow in Summer
Data wydania28 stycznia 2009
Autor
PrzekładAgnieszka Sylwanowicz
Wydawca MAG
CyklCena ostateczna
ISBN978-83-7480-116-4
Format350s. 135×205mm
Cena29,99
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Stawka mniejsza niż życie
[Daniel Abraham „Cień w środku lata” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Najpopularniejszą chyba metodą recenzowania książek jest ocenianie poszczególnych elementów, a potem wyciąganie średniej – jeśli ilość zalet przeważa, powieść polecamy, jeśli nie, odradzamy. Jednak ta metoda nie zawsze się sprawdza, o czym świadczy „Cień w środku lata” Daniela Abrahama, pierwszy tom tetralogii „Cena ostateczna”.

Anna Kańtoch

Stawka mniejsza niż życie
[Daniel Abraham „Cień w środku lata” - recenzja]

Najpopularniejszą chyba metodą recenzowania książek jest ocenianie poszczególnych elementów, a potem wyciąganie średniej – jeśli ilość zalet przeważa, powieść polecamy, jeśli nie, odradzamy. Jednak ta metoda nie zawsze się sprawdza, o czym świadczy „Cień w środku lata” Daniela Abrahama, pierwszy tom tetralogii „Cena ostateczna”.

Daniel Abraham
‹Cień w środku lata›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCień w środku lata
Tytuł oryginalnyShadow in Summer
Data wydania28 stycznia 2009
Autor
PrzekładAgnieszka Sylwanowicz
Wydawca MAG
CyklCena ostateczna
ISBN978-83-7480-116-4
Format350s. 135×205mm
Cena29,99
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Oceniany cząstkowo „Cień…” niewątpliwie jest książką dobrą. Mamy tu bowiem przemyślaną scenerię, której najciekawszym elementem jest miasto Saraykeht, gdzie poeci swą sztuką potrafią spętać demony, nadać im ludzką postać i zmusić, by służyły człowiekowi. Mamy dopracowane szczegóły – i tak na przykład w Saraykeht ludzie posługują się sformalizowanymi gestami, równie czy może nawet ważniejszymi niż słowa, które potrafią wyrażać bardzo skomplikowane uczucia. Mamy wreszcie kilkoro wiarygodnych bohaterów oraz styl świadczący o talencie autora. Wszystko to jest więcej niż poprawne, w szkolnej skali ocen zasługujące mniej więcej na czwórkę.
Problemy zaczynają się na etapie intrygi – otóż pokrótce chodzi w niej to, by usunąć ciążę u pewnej dziewczyny, która aborcji wcale nie chce, w wyniku czego załamać ma się pewien poeta, co z kolei doprowadzi do tego, że uwolniony zostanie spętany przez niego demon, a tym samym upadnie handlowa potęga miasta uzależnionego od magicznej pomocy. Akcja rozwija się leniwie, bez większych niespodzianek, a w dodatku trzy osoby, które najwięcej mogą stracić lub zyskać, zostają zepchnięte przez autora na drugi plan. Ciężarna dziewczyna wręcz jest określona jako głupia, bezbarwna i niewarta uwagi, demon ma pewien powierzchowny urok, ale nic poza tym, zaś poeta, postać o chyba najciekawszym charakterze, opisywana jest głównie w relacjach osób postronnych. Autor natomiast skupia się na bohaterach, dla których stawka w całej tej intrydze jest dość niska – ot, powiedzmy, ktoś może stracić pracę, jeśli źle wykona swoje zadanie. (Dla ścisłości, jest jeden wyjątek: pewna kobieta może zostać zabita, jednak ten wątek wyjaśnia się dość szybko). Powyższe zarzuty dotyczą w przeważającej mierze pierwszej połowy książki – w drugiej opowieść nabiera rumieńców, lecz nawet wtedy trudno mówić o fabule, która powodowałaby przyśpieszone bicie serca i chęć jak najszybszego przewracania stron.
A teraz zacznę się tłumaczyć. Nie, ja wcale nie uważam, że każda powieść powinna zaczynać się od trzęsienia ziemi, że akcja musi gnać na oślep, a postacie co chwila ryzykować życiem. Broń Boże. Jednak… no właśnie, mimo że to, co napisałam wyżej, niewątpliwie jest przesadą, to czyż nie czegoś w tym stylu oczekujemy od rozrywki? Może więc „Cień…” wcale rozrywką nie jest, a ja przykładam do tej książki niewłaściwą miarę? Też nie, bo jak na powieść z ambicjami brakuje tu choć jednego elementu, który wybijałby się ponad tę nieszczęsną czwórkę. W rezultacie „Cień…” wisi gdzieś pośrodku: ani to krwista sensacja, ani pogłębione studium pewnej intrygi. Efekt jest taki, że książkę czyta się gładko, nawet z pewnym podziwem dla autora, który stworzył całkiem solidnie wyglądający świat, lecz jednocześnie bez większych emocji. Gdyby to była pojedyncza pozycja, powiedziałabym, że można kupić na własne ryzyko, ale ponieważ to dopiero początek, a na horyzoncie majaczą trzy dalsze tomy, to chyba nie warto.
koniec
2 czerwca 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.