Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Philip K. Dick
‹Humpty Dumpty w Oakland›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHumpty Dumpty w Oakland
Tytuł oryginalnyHumpty Dumpty in Oakland
Data wydania16 czerwca 2009
Autor
PrzekładJarosław Rybski
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-224-6
Format256s. 128×197mm; oprawa twarda
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

…chyba chodzi o to, że świat schodzi na psy
[Philip K. Dick „Humpty Dumpty w Oakland” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Humpty Dumpty w Oakland” to kolejna wydana w Polsce głównonurtowa powieść Philipa K. Dicka. I choć trudno zaliczyć ją do arcydzieł, jest jednym z najciekawszych mainstreamowych dokonań autora „Ubika”. Napisana w 1960 roku, ale wydana dopiero kilka lat po śmierci pisarza, jest ponuro-ironicznym portretem amerykańskiej prowincji, świetnie przedstawiającym świat drobnego biznesu. I choćby z tego powodu powinna zainteresować polskich czytelników.

Sebastian Chosiński

…chyba chodzi o to, że świat schodzi na psy
[Philip K. Dick „Humpty Dumpty w Oakland” - recenzja]

„Humpty Dumpty w Oakland” to kolejna wydana w Polsce głównonurtowa powieść Philipa K. Dicka. I choć trudno zaliczyć ją do arcydzieł, jest jednym z najciekawszych mainstreamowych dokonań autora „Ubika”. Napisana w 1960 roku, ale wydana dopiero kilka lat po śmierci pisarza, jest ponuro-ironicznym portretem amerykańskiej prowincji, świetnie przedstawiającym świat drobnego biznesu. I choćby z tego powodu powinna zainteresować polskich czytelników.

Philip K. Dick
‹Humpty Dumpty w Oakland›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHumpty Dumpty w Oakland
Tytuł oryginalnyHumpty Dumpty in Oakland
Data wydania16 czerwca 2009
Autor
PrzekładJarosław Rybski
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-224-6
Format256s. 128×197mm; oprawa twarda
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zanim został znanym i uznanym twórcą powieści fantastycznonaukowych, Philip K. Dick próbował swych sił w prozie głównonurtowej. Według Lawrence’a Sutina, najbardziej znanego w Polsce biografa Dicka, zaczął on pisać powieści obyczajowe już na początku lat 40. ubiegłego wieku. Były one jednak systematycznie odrzucane przez wydawców, którzy uznawali je za mało odkrywcze, zbyt rozwlekłe i dziwaczne. Pisarz nie zrażał się jednak tymi opiniami. Wychodząc z założenia, że nic, co stworzył, nie może się zmarnować, niektóre z nich przerabiał później, nadając im niekiedy całkiem nowy, fantastyczny kształt. Często też korzystał z tych samych bohaterów, wrzucając ich co rusz w nowe światy. Jedyną mainstreamową powieścią, która ukazała się za życia autora, były „Wyznania łgarza” (napisane w 1959 roku, ale opublikowane dopiero po szesnastu latach), będące niemalże autobiograficzną historią jego kolejnych, niezbyt zresztą udanych, małżeństw. Następne głównonurtowe książki Philipa – jak na przykład „Głosy z ulicy” (1953), „Na terenie Miltona Lumky’ego” (1959) czy „Człowiek o jednakowych zębach” (1960) – oddano do rąk czytelników dopiero po jego śmierci. Podobnie rzecz się miała z „Humpty Dumpty w Oakland”, które napisał w 1960 roku, ale światło dzienne ujrzało ono w druku dopiero po ponad ćwierćwieczu. Co ciekawe, tworząc je, Dick oparł się przede wszystkim na własnej, powstałej pięć lat wcześniej – dzisiaj uznawanej za zaginioną – powieści „A Time for George Stavros”. Jedyne, co po niej pozostało, to streszczenie, które zachowało się w archiwum agencji literackiej Scotta Mereditha. Na jego podstawie można wysnuć wniosek, jak daleko zbieżne były obie fabuły. Autor streszczenia pisze bowiem (cytat za „Bożymi inwazjami” Sutina): „Nic się właściwie nie dzieje. Facet sprzedaje warsztat i wycofuje się z interesów, potem próbuje kupić inny warsztat w nowym osiedlu, kilka razy się przewraca i na końcu umiera. Morał jest niejasny, ale chyba chodzi o to, że świat schodzi na psy”. W zasadzie tymi samymi słowami można by także, nieco ironicznie, zrekapitulować treść „Humpty Dumpty w Oakland”. Problem jednak w tym, że – na tle innych obyczajowych historii amerykańskiego pisarza – ta akurat prezentuje się całkiem przyzwoicie. Albo więc autor, przerabiając materiał wyjściowy, dokonał istotnych – choć bez zasadniczych ingerencji w treść – zmian, które poprawiły jakość jego prozy, albo pracownik agencji Mereditha nie zrozumiał przesłania powieści.
Głównym bohaterem powieści jest – wzorowany na George’u Stavrosie – pięćdziesięcioośmioletni Jim Fergesson (noszące to samo imię i nazwisko postaci pojawiły się zarówno w mainstreamowych „Głosach z ulicy”, jak i po latach w postapokaliptycznym „Doktorze Bluthgeldzie”). Ten pochodzący z Kansas mężczyzna zaczynał karierę jako kelner w restauracji; gdy wyprowadził się z rodzinnego domu i przeniósł do Oakland, zaczął prowadzić ze wspólnikiem stację benzynową, a po usamodzielnieniu się – warsztat samochodowy. Jego żona Lydia z pochodzenia jest Greczynką (Grekiem był też oczywiście Stavros). Choć żyje z Jimem od wielu już lat, ich małżeństwo trudno uznać za udane. Co więcej: z biegiem czasu ich drogi zaczęły rozchodzić się coraz bardziej. Fergesson rzadko konsultuje z Lydią swoje decyzje biznesowe. Także tę, która staje się zaczątkiem fabuły opowiedzianej przez Dicka w „Humpty Dumpty w Oakland”, czyli sprzedaż warsztatu. Najbardziej uderza ona jednak nie tyle nawet w połowicę Jima, co w Ala Millera – sprzedawcę używanych samochodów, który dzierżawi od niego część placu przylegającego do zakładu. Al jest bowiem przekonany, że po przejściu swego starego towarzysza na emeryturę, on straci pracę. Nie wierzy, że nowy właściciel terenu przedłuży z nim umowę, podejrzewa wręcz, iż po wyburzeniu warsztatu powstanie na tym miejscu kolejny market. Dla Millera zwiastuje to olbrzymie kłopoty. Nie jest człowiekiem czynu, często popada w depresję, ratując się przed nią nadużywaniem różnych środków farmakologicznych. Nawet ze sprzedażą samochodów nie radzi sobie najlepiej, a szłoby mu to jeszcze gorzej, gdyby nie pomoc Fergessona, który naprawia i podrasowuje jego gruchoty. Nie potrafi więc ukryć niezadowolenia, nie biorąc nawet pod uwagę faktu, że decyzja Jima pokierowana jest kłopotami zdrowotnymi z sercem. Niebawem zresztą pojawia się na horyzoncie człowiek, którego diler samochodowy podejrzewa o manipulowanie chorym staruszkiem i to na niego przenosi swój gniew. To Chris Harman, miejscowy biznesmen, właściciel firmy płytowej Teach Records, a jednocześnie jeden z największych inwestorów w Oakland. Al ma poważne wątpliwości co do jego czystych intencji, które podsyca w nim jeszcze zaprzyjaźniona – a można odnieść wręcz wrażenie, że i zadurzona – agentka nieruchomości, Murzynka Lane Realty. Kiedy więc Miller dowiaduje się od Fergessona, że pieniądze otrzymane ze sprzedaży warsztatu prawdopodobnie zainwestuje on w otwarcie nowego interesu po drugiej stronie zatoki – w rozbudowującym się wzdłuż budowanej właśnie autostrady okręgu Marin – przystępuje do akcji. Nie zdaje sobie jeszcze wówczas sprawy, na jak śliską wkracza tym samym ścieżkę.
Losy Fergessona, Millera i Harmana przecinają się co rusz. Pisarz skutecznie dba o to, abyśmy kolejne wydarzenia poznawali z różnej perspektywy, co pozwala mu wiele rzeczy przez dłuższy czas utrzymywać w tajemnicy. Skutecznie też, dzięki zastosowaniu takiego zabiegu, myli tropy – subiektywna wizja jednego bohatera automatycznie bowiem staje w sprzeczności z wyobrażeniami pozostałych. Dla przykładu: Harman obserwowany przez Jima wydaje się być zupełnie innym człowiekiem, niż widzi go Al; a gdy do tego dychotomicznego obrazu dorzucimy jeszcze autoportret odmalowany przez samego Chrisa i apologię przedstawioną przez jego zięcia Boba Rossa – sytuacja zdaje się komplikować jeszcze bardziej. Ta swoista gra podjęta przez autora z czytelnikami, choć może nieco drażnić osoby nieobyte z twórczością Philipa Dicka, jest jednak jak najbardziej dla niego typowa. W późniejszych latach będzie stosował ją wielokrotnie w swoich powieściach fantastycznonaukowych, jak na przykład w „Trzech stygmatach…”. W pewnym sensie – raczej konstrukcyjnym, niż mentalnym – Harman jest pierwowzorem Palmera Eldritcha, postaci o wielu twarzach, która pozostaje zagadką do samego końca, a nawet po odłożeniu książki na półkę. Podobnie jest z Chrisem. Nie sposób bowiem udzielić jednoznacznej i zadowalającej odpowiedzi na pytanie: Kim jest właściciel Teach Records – szanowanym biznesmenem i dobroczyńcą Oakland, czy może lokalnym mafioso i spekulantem, który stara się pod płaszczykiem legalnych interesów kontrolować miasto? W podobnej niepewności pisarz utrzymuje czytelników również wobec pozostałych bohaterów powieści. Mnoży pytania dotyczące ich moralności i przyzwoitości, unikając jednak przy tym ferowania własnych wyroków. Bo co tak naprawdę kieruje Millerem, gdy wpada na pomysł zatrudnienia się w firmie Harmana? Dlaczego pani Realty tak chętnie pomaga Alowi, jednocześnie podsycając jego nieufność do Chrisa? Jaką rolę odgrywa w całej historii Tootie Dollitle, murzyński kompan właściciela samochodowego komisu?
Podobnie jak w wielu powieściach science fiction Dicka, wszystko wydaje się tu inne, niż jest naprawdę. Gdy spojrzeć za zasłonę – w tym przypadku oznaczałoby to raczej wgłębienie się w psychikę postaci, ich motywacje i cele – otwiera się przed nami zupełnie inny świat. Jedyną postacią, która pozostaje niezmienna, tym samym pełni rolę fundamentu powieściowej rzeczywistości, jest Fergesson. Tyle że Jim jest śmiertelnie chory. Jego odejście oznacza zatem koniec starego świata, w którym obowiązywały jasne i zdrowe zasady prowadzenia biznesu. Pod tym względem jest ono dokładnie takim samym symbolem, jakim była śmierć Ignacego Rzeckiego w „Lalce” Bolesława Prusa. Po śmierci starego subiekta nad jego ciałem pochylają się przedstawiciele „nowego” świata – aferzysta i kombinator Maruszewicz, nastawiony jedynie na zysk właściciel kupionego od Wokulskiego sklepu galanteryjnego Henryk Szlangbaum oraz karykaturalny, nazbyt często zaglądający do kieliszka, radca Węgrowicz. U Dicka ich role pełnią postaci nie mniej dwuznaczne moralnie: Miller, Harman, Dolittle, Realty. To do nich będzie należeć przyszłość. A pisarz zdaje się mówić: Skoro tak właśnie ma być, najlepiej się z tego świata wynieść. Rację miał więc redaktor agencji Mereditha, gdy pisał: „(…) chyba chodzi o to, że świat schodzi na psy”; mylił się jednak całkowicie, kiedy twierdził, że „morał jest niejasny”. Wyraźniej przedstawić swego przesłania autor nie był już chyba w stanie. Od powstania „Humpty Dumpty w Oakland” minęło już niemal pięćdziesiąt lat, mimo to książka wcale się nie zestarzała. Wręcz przeciwnie: wiele obserwacji obyczajów biznesowych wydaje się wciąż bardzo aktualnych. Choć akurat to wrażenie może być spowodowane cywilizacyjnym zapóźnieniem Polski w budowie gospodarki wolnorynkowej.
koniec
6 lipca 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Duch czy Demiurg?
Sławomir Grabowski

23 X 2021

„Gnoza” Michała Cetnarowskiego nie rozczarowuje jako pełnoprawna powieść SF z trochę wyższej półki – może trochę epigońska, ale nadrabiająca ciekawym konceptem, choć dalekim od naukowej ortodoksji.

więcej »

PRL w kryminale: Striptizerka Mariola bez strusiego pióra
Sebastian Chosiński

22 X 2021

W „Damie ze strusim piórem” – kolejnej „powieści milicyjnej” Danuty Frey(-Majewskiej) opublikowanej w serii „Ewa wzywa 07…” – jest to wszystko, co decydowało o sensacyjności dzieła w drugiej połowie lat 80. XX wieku. Mamy więc zdradzającego męża i striptizerkę z „Kongresowej”, cenne dzieło sztuki i tajemniczą zbrodnię. A na finał szaleńczy pościg ulicami Warszawy.

więcej »

Mała Esensja: Pod opieką Matki Bożej Ostrobramskiej
Marcin Mroziuk

21 X 2021

W sercu tytułowej bohaterki książki Andrzeja Perepeczki na lata pozostała tęsknota za miastem, które dziewczynka musiała opuścić z powodu zmiany polskich granic. Podobnie było z jej krewnymi mieszkającymi na Wileńszczyźnie, a z lektury „Irenki” możemy się również dowiedzieć, w jaki sposób udało im się przetrwać aż cztery okupacje.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
— Sebastian Chosiński

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
— Anna Nieznaj

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Wyprawa poprzez umysły
— Jacek Jaciubek

Kopalnia pomysłów
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Moje paranoje
— Jacek Jaciubek

Tegoż autora

Poobiednie lenistwo
— Sebastian Chosiński

Śpij, kochanie, po słonecznej stronie ulicy
— Sebastian Chosiński

Ballady i impro-romanse
— Sebastian Chosiński

Puma skacząca do gardeł wampirów
— Sebastian Chosiński

Mroczna zatoka
— Sebastian Chosiński

Zdradzona i porzucona
— Sebastian Chosiński

Znaki na niebie i ziemi
— Sebastian Chosiński

Noir w kolorze… żółtym
— Sebastian Chosiński

Miłość w cieniu katastrofy
— Sebastian Chosiński

Na Dzikim Zachodzie i w kraju Łokietka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.