Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Michael Connelly
‹Ołowiany wyrok›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOłowiany wyrok
Tytuł oryginalnyThe Brass Verdict
Data wydania15 września 2009
Autor
PrzekładŁukasz Praski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklMickey Haller
ISBN978-83-7648-229-3
Format408s. 142×202mm
Cena36,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Kto kogo czy kto komu?
[Michael Connelly „Ołowiany wyrok” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Oglądaliście „Dwunastu gniewnych ludzi”? Pamiętacie filmy oraz książki o dzielnych prawnikach, którzy zrobią wszystko, by obronić niewinnych i dotrzeć do prawdy? To zapomnijcie o nich. Rzeczywistość amerykańskiej sali sądowej wygląda zupełnie inaczej, o czym przekonać się można przy lekturze „Ołowianego wyroku” Michaela Connelly’ego.

Anna Kańtoch

Kto kogo czy kto komu?
[Michael Connelly „Ołowiany wyrok” - recenzja]

Oglądaliście „Dwunastu gniewnych ludzi”? Pamiętacie filmy oraz książki o dzielnych prawnikach, którzy zrobią wszystko, by obronić niewinnych i dotrzeć do prawdy? To zapomnijcie o nich. Rzeczywistość amerykańskiej sali sądowej wygląda zupełnie inaczej, o czym przekonać się można przy lekturze „Ołowianego wyroku” Michaela Connelly’ego.

Michael Connelly
‹Ołowiany wyrok›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOłowiany wyrok
Tytuł oryginalnyThe Brass Verdict
Data wydania15 września 2009
Autor
PrzekładŁukasz Praski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklMickey Haller
ISBN978-83-7648-229-3
Format408s. 142×202mm
Cena36,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Adwokat Mickey Haller, bohater jednego z cykli Connelly’ego, po dłuższym odpoczynku od zawodu niespodziewanie dziedziczy praktykę swego zastrzelonego kolegi, a wraz z nią mnóstwo kłopotów i pytań bez odpowiedzi. Czy zabójstwo Jerry’ego Vincenta ma coś wspólnego z jedną z jego spraw, a jeśli tak, to z którą? Czy oskarżony o zamordowanie żony oraz jej kochanka Walter Elliott, hollywoodzki producent i zarazem najważniejszy z klientów Vincenta, jest winny, czy nie? I dlaczego Elliott tak bardzo nalega na to, by nie odraczać procesu?
Znaleźć odpowiedzi na te pytania pomaga Mickowi nie kto inny, jak detektyw Harry Bosch, bohater innego – znacznie zresztą dłuższego i bardziej znanego – cyklu tego samego autora. To gratka dla wielbicieli prozy Connelly’ego, choć mam wrażenie, że postać Boscha została wprowadzona nieco na siłę i tak naprawdę zastąpić go mógłby dowolny inny policjant, a akcja niewiele by na tym straciła. Zwłaszcza że śledztwo w sprawie zabójstwa Vincenta zostało wyraźnie zepchnięte na drugi plan. Znacznie ważniejsze są rozgrywki na sali sądowej, gdzie króluje Haller. Przy tym Connelly pokazuje nam świat prawników niejako „od kuchni”, więc nie ogranicza się tylko do procesu. I tak jeden z najlepszych rozdziałów poświęcony został… dobieraniu ławy przysięgłych, a z tekstu dowiedzieć się można, że zarówno dla adwokata, jak i dla prokuratora największą tragedią jest ławnik inteligentny, myślący i otwarty na różne możliwości. Takim człowiekiem trudno jest manipulować, lepiej więc, aby w ławie zasiadało stado baranów. Obserwujemy też próby przechytrzenia oskarżenia i zastawianie pułapek na świadków tak, żeby wymknęły się im dokładnie te słowa, które adwokat chce usłyszeć. Wszystko to jest zdecydowanie ciekawe, choć na swój sposób też przerażające, bo w całym tym cyrku kwestia „winny czy nie” niemal nikogo nie obchodzi – nawet Mick Haller, cyniczny, acz z resztkami sumienia (co w tak wykreowanym świecie oznacza najwyższy stopień przyzwoitości), zdecydowanie zbyt rzadko zawraca sobie głowę takimi problemami.
Szkoda, że książka nie ma nic więcej do zaoferowania. Żaden z bohaterów nie zapada dłużej w pamięć, ich osobiste problemy wydają się banalne, zaś emocje związane z zagadką detektywistyczną są zaledwie letnie. Ciekawa zresztą rzecz – w pewnym momencie klasyczne „kto zabił i dlaczego?” zastępuje tu pytanie: „komu dano w łapę i po co”? Ot, takie widać mamy czasy.
koniec
27 października 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zbrodnie w stylu retro: Wejść, ukraść, wyjść i… przeżyć
Sebastian Chosiński

27 I 2022

To nie jest najbardziej udana powieść Adama Nasielskiego, który w połowie lat 30. XX wieku stał się pisarzem rozchwytywanym do tego stopnia, że stać go było na to, aby zamieszkać w naddniestrzańskim kurorcie Zaleszczyki. Chcąc jednak osiągnąć mistrzostwo, trzeba najpierw być zdolnym czeladnikiem. „Fort grozy” – druga powieść przyszłego twórcy postaci Bernarda Żbika – jest właśnie dziełem prozaika, który dopiero poznaje arkana zawodu.

więcej »

Dwadzieścia jeden ról
Joanna Kapica-Curzytek

26 I 2022

Czy „Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku” jest rzeczywiście powieścią? Ten bez wątpienia pięknie napisany utwór sprawdziłby się o wiele lepiej jako esej biograficzny lub historyczny.

więcej »

Perły ze skazą: Sąd – sądem, ale sprawiedliwość…
Sebastian Chosiński

25 I 2022

Gdy odchodzi stary świat i rodzi się nowy, zawsze dochodzi do konfliktów – niekiedy politycznych, niekiedy etycznych. W „Sądzie” Władimira Tiendriakowa – niewielkiej powieści, którą można uznać za majstersztyk prozy psychologicznej – oba te aspekty wzajemnie się przenikają. I z tego powodu ze zdwojoną siłą uderzają w kręgosłup moralny starego myśliwego Siemiona Tietierina.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Najsłabsza książka Connelly’ego. Na szczęście również najkrótsza
— Wojciech Woźniak

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Bydlę w mętnej wodzie
— Anna Kańtoch

Zimnokrwisty drań i sentymentalny kochanek w jednym
— Anna Kańtoch

Sprawa dla emeryta
— Jan Rudziński

Co gryzie Harry’ego Boscha
— Artur Długosz

Wysoko wykwalifikowana rezerwa
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.