Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ursula K. Le Guin
‹Lawinia›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLawinia
Tytuł oryginalnyLavinia
Data wydania22 kwietnia 2009
Autor
PrzekładŁukasz Nicpan
Wydawca Książnica
ISBN978-83-245-7772-9
Format352s. 135×200mm
Cena34,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Poczuć Lacjum
[Ursula K. Le Guin „Lawinia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ursula K. Le Guin przywołuje w „Lawinii” ducha Wergiliusza. Dosłownie, mara poety jest bowiem istotnym bohaterem książki. Autorka spróbowała na nowo napisać „Eneidę”, narratorem i tytułową postacią uczyniwszy ostatnią z kobiet Eneasza – w eposie milczącą, ale samym swoim istnieniem zmieniającą bieg wydarzeń. Wyszła świetna powieść historyczna z niewielką dozą fantastyki.

Mieszko B. Wandowicz

Poczuć Lacjum
[Ursula K. Le Guin „Lawinia” - recenzja]

Ursula K. Le Guin przywołuje w „Lawinii” ducha Wergiliusza. Dosłownie, mara poety jest bowiem istotnym bohaterem książki. Autorka spróbowała na nowo napisać „Eneidę”, narratorem i tytułową postacią uczyniwszy ostatnią z kobiet Eneasza – w eposie milczącą, ale samym swoim istnieniem zmieniającą bieg wydarzeń. Wyszła świetna powieść historyczna z niewielką dozą fantastyki.

Ursula K. Le Guin
‹Lawinia›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLawinia
Tytuł oryginalnyLavinia
Data wydania22 kwietnia 2009
Autor
PrzekładŁukasz Nicpan
Wydawca Książnica
ISBN978-83-245-7772-9
Format352s. 135×200mm
Cena34,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Pomysł zaprezentowania treści klasycznej epopei z perspektywy drugoplanowego dotąd bohatera nie jest niczym nowym – wystarczy wspomnieć słynnego „Grendela” Johna Gardnera. W tym jednak przypadku nie sposób uniknąć skojarzenia z innym dziełem - wydaną kilka lat temu „Penelopiadą” Margaret Atwood, czyli historią znaną z „Odysei”, opowiedzianą przez małżonkę herosa. Warto napomknąć o tej pozycji choćby po to, aby ukazać, jak różnie rozwinąć można bliźniacze z pozoru koncepcje. O ile bowiem powieść Kanadyjki to zjadliwa, postmodernistyczna drwina z Homera, o tyle „Lawinia” jest ukłonem w stronę Wergiliusza i, mimo pewnych niestandardowych zabiegów, całkiem tradycyjną literaturą. W „Penelopiadzie” roi się od rymowanek, ale to u Le Guin nie brak poezji, którą prosty, ale piękny język zdaje się przesiąknięty. Brak za to manifestacyjnego feminizmu, jakiego można się przecież spodziewać, gdy autorka niejednej pozycji naznaczonej piętnem emancypacji pisze książkę o kobiecie.
Oto Lawinia, córka króla Latynów, „już dojrzała, w lat pełni, co ślubów nie bronią”, która nie ma jeszcze o istnieniu Eneasza zielonego pojęcia, zostaje kilkakrotnie nawiedzona przez ducha żyjącego od niej kilka wieków później literata. „Mój poeta” - tak nazywa Wergiliusza, kiedy go wspomina, najpierw licząc na kolejne spotkanie, potem wiedząc, że zjawa już się nie pojawi. Bohaterka nie tylko poznaje swoją przyszłość, ale i zdaje sobie sprawę, że jest wyjętą z kart eposu postacią; postacią, której twórca dzieła poświęcił niewiele miejsca, mimo wielkiego znaczenia dla fabuły. I na tym fantastyczność książki w zasadzie się kończy. Le Guin motywy nadprzyrodzone albo pomija, albo przekuwa w realne historie - doskonale ukazuje to wątek Juturny, siostry Turnusa, głównego antagonisty w poemacie i powieści: w oryginale nimfa, według tradycji uwikłana w różnie przedstawianą relację z Zeusem, tutaj posiada odartą z mitu historię, nawiązującą do pierwowzoru, będącą wszakże zupełnie ludzkim dramatem.
Jeśli nie liczyć kilku krótkich skoków w przyszłość, akcja toczy się liniowo: Lawinia dorasta, przeżywa trudną relację z matką i, niechętna żadnemu z kandydatów, konkury o swoją rękę, w tzw. międzyczasie poznając od Wergilego treść pierwszej połowy eposu; potem zaś przybywają trojańskie okręty i zamiast wysłuchiwać opowieści, królewska córka staje się współuczestnikiem losów uciekinierów z Ilionu. Wreszcie nadchodzi moment, w którym rozgrywa się ostatnia scena „Eneidy”, ogłoszony przez autorkę z właściwą jej prostotą: „Koniec poematu”. Pomyli się wszakże, kto uzna, że wraz z tą frazą zamyka się także powieść, po wojnie muszą bowiem nadejść czasy wyciszenia, odbudowy i mozolnego tworzenia nowego-starego kraju. Obok osobistych przeżyć (wyrzuty sumienia Eneasza) istotne są tu dzieje państwa – stosunki z sąsiadami czy kłopoty z rządzeniem słabszego niż ojciec następcy tronu. Po drodze ewoluują bohaterowie – inną osobą jest rezolutna, ale naiwna dziewczyna z pierwszych kart książki, a inną Lawinia, która, już jako matka, musi walczyć o swojego syna; zmienia się również ważny w powieści potomek Eneasza i Kreuzy – Askaniusz. Nie po raz pierwszy dzieło Le Guin, obok innych walorów, to także dobry bildungsroman. A przy okazji rzecz nie bez afektów i wzruszeń – jak zwykle schowanych za parawanem oszczędnego stylu.
Uczynienie Lawinii osobą nader pobożną i sumiennie podchodzącą do religijnych obowiązków pozwoliło na poświęcenie sporo miejsca latyńskim rytuałom, których opisy pomagają wczuć się w proste, lecz barwne uniwersum powieści. Wielką zaletą książki jest fakt, że bohaterowie nie mają mentalności ludzi współczesnych: wojny są, są okrutne, bolesne i należy ich unikać, ale być muszą; nikt nie biadoli nad istnieniem niewolników, bo to naturalny element tamtejszego życia. Trudno wszak uznać, że to rzeczywistość zła – najpewniej lepsza i bardziej przejrzysta niż ta, która otacza nas dzisiaj.
Być może nie jest to Lacjum prawdziwe – Le Guin sama przyznaje się w posłowiu do drobnych przeinaczeń i złagodzenia na potrzeby książki twardych italskich realiów. Z pewnością jednak jest to Lacjum piękne – także dzięki ingerencjom autorki. I to dla świata opowieści – trochę historycznego, trochę wergiliuszowskiego, trochę wykreowanego przez pisarkę – warto „Lawinię” przeczytać.
koniec
3 listopada 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka fantastyki outsiderskiej
Sławomir Grabowski

6 III 2021

Proza R. A. Lafferty’ego, choć czasem nie najłatwiejsza w odbiorze, jest zdecydowanie warta przypomnienia. „Najlepsze opowiadania” ukazują też oczywistą prawdę, że science fiction to raczej literatura krótkich form niż powieści, a także niesamowitych pomysłów, ukazujących świat z innej perspektywy, kwestionującej antropocentryzm.

więcej »

PRL w kryminale: Polskie porachunki pod italskim niebem
Sebastian Chosiński

5 III 2021

Tak, ten moment musiał w końcu nadejść! Zwłaszcza że w Polsce Ludowej dość rygorystycznie przestrzegano przepisów emerytalnych. Kto przekroczył odpowiedni wiek, był wysyłany na „zieloną trawkę”. Nawet doświadczony oficer milicji nie mógł być wyjątkiem. Nie powinno więc dziwić, że wydana w 1984 roku powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego została zatytułowana „Major Downar przechodzi na emeryturę”. Ale czy na pewno?

więcej »

Zbrodnie w stylu retro: Sanacyjny „Napoleon zbrodni”
Sebastian Chosiński

4 III 2021

Wydany w 1935 roku „Dom tajemnic” był czwartą odsłoną bestsellerowej serii kryminalnej „Wielkie gry Bernarda Żbika”. Tym razem Adam Nasielski – jeden z najpopularniejszych przedwojennych twórców literatury popularnej – nakazał swemu bohaterowi, inspektorowi Bernardowi Żbikowi z Centrali Służby Śledczej, rozwiązać zagadkę, która mniej rozgarniętych policjantów doprowadziłaby zapewne do szaleństwa. A pewnie i… do grobu.

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Głos spośród cieni świętego gaju
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Sześć światów Hain: Świat trzeci
— Miłosz Cybowski

Sześć światów Hain: Świat drugi
— Miłosz Cybowski

Sześć światów Hain: Świat pierwszy
— Miłosz Cybowski

Mała Esensja: Nie tak łatwo być wyjątkowym
— Marcin Mroziuk

Dom duszy
— Beatrycze Nowicka

Z dziejów Ekumeny
— Magdalena Kubasiewicz

Przeczytaj to jeszcze raz: Czy runął mur?
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Po śniegu, coraz ku dzikszej krainie
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Przejście
— Beatrycze Nowicka

Kobiety nad morzem
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.