Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 kwietnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Ursula K. Le Guin
‹Lawinia›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLawinia
Tytuł oryginalnyLavinia
Data wydania22 kwietnia 2009
Autor
PrzekładŁukasz Nicpan
Wydawca Książnica
ISBN978-83-245-7772-9
Format352s. 135×200mm
Cena34,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 29,50 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Poczuć Lacjum

Esensja.pl
Esensja.pl
Ursula K. Le Guin przywołuje w „Lawinii” ducha Wergiliusza. Dosłownie, mara poety jest bowiem istotnym bohaterem książki. Autorka spróbowała na nowo napisać „Eneidę”, narratorem i tytułową postacią uczyniwszy ostatnią z kobiet Eneasza – w eposie milczącą, ale samym swoim istnieniem zmieniającą bieg wydarzeń. Wyszła świetna powieść historyczna z niewielką dozą fantastyki.

Mieszko B. Wandowicz

Poczuć Lacjum

Ursula K. Le Guin przywołuje w „Lawinii” ducha Wergiliusza. Dosłownie, mara poety jest bowiem istotnym bohaterem książki. Autorka spróbowała na nowo napisać „Eneidę”, narratorem i tytułową postacią uczyniwszy ostatnią z kobiet Eneasza – w eposie milczącą, ale samym swoim istnieniem zmieniającą bieg wydarzeń. Wyszła świetna powieść historyczna z niewielką dozą fantastyki.

Ursula K. Le Guin
‹Lawinia›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLawinia
Tytuł oryginalnyLavinia
Data wydania22 kwietnia 2009
Autor
PrzekładŁukasz Nicpan
Wydawca Książnica
ISBN978-83-245-7772-9
Format352s. 135×200mm
Cena34,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 29,50 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Pomysł zaprezentowania treści klasycznej epopei z perspektywy drugoplanowego dotąd bohatera nie jest niczym nowym – wystarczy wspomnieć słynnego „Grendela” Johna Gardnera. W tym jednak przypadku nie sposób uniknąć skojarzenia z innym dziełem - wydaną kilka lat temu „Penelopiadą” Margaret Atwood, czyli historią znaną z „Odysei”, opowiedzianą przez małżonkę herosa. Warto napomknąć o tej pozycji choćby po to, aby ukazać, jak różnie rozwinąć można bliźniacze z pozoru koncepcje. O ile bowiem powieść Kanadyjki to zjadliwa, postmodernistyczna drwina z Homera, o tyle „Lawinia” jest ukłonem w stronę Wergiliusza i, mimo pewnych niestandardowych zabiegów, całkiem tradycyjną literaturą. W „Penelopiadzie” roi się od rymowanek, ale to u Le Guin nie brak poezji, którą prosty, ale piękny język zdaje się przesiąknięty. Brak za to manifestacyjnego feminizmu, jakiego można się przecież spodziewać, gdy autorka niejednej pozycji naznaczonej piętnem emancypacji pisze książkę o kobiecie.
Oto Lawinia, córka króla Latynów, „już dojrzała, w lat pełni, co ślubów nie bronią”, która nie ma jeszcze o istnieniu Eneasza zielonego pojęcia, zostaje kilkakrotnie nawiedzona przez ducha żyjącego od niej kilka wieków później literata. „Mój poeta” - tak nazywa Wergiliusza, kiedy go wspomina, najpierw licząc na kolejne spotkanie, potem wiedząc, że zjawa już się nie pojawi. Bohaterka nie tylko poznaje swoją przyszłość, ale i zdaje sobie sprawę, że jest wyjętą z kart eposu postacią; postacią, której twórca dzieła poświęcił niewiele miejsca, mimo wielkiego znaczenia dla fabuły. I na tym fantastyczność książki w zasadzie się kończy. Le Guin motywy nadprzyrodzone albo pomija, albo przekuwa w realne historie - doskonale ukazuje to wątek Juturny, siostry Turnusa, głównego antagonisty w poemacie i powieści: w oryginale nimfa, według tradycji uwikłana w różnie przedstawianą relację z Zeusem, tutaj posiada odartą z mitu historię, nawiązującą do pierwowzoru, będącą wszakże zupełnie ludzkim dramatem.
Jeśli nie liczyć kilku krótkich skoków w przyszłość, akcja toczy się liniowo: Lawinia dorasta, przeżywa trudną relację z matką i, niechętna żadnemu z kandydatów, konkury o swoją rękę, w tzw. międzyczasie poznając od Wergilego treść pierwszej połowy eposu; potem zaś przybywają trojańskie okręty i zamiast wysłuchiwać opowieści, królewska córka staje się współuczestnikiem losów uciekinierów z Ilionu. Wreszcie nadchodzi moment, w którym rozgrywa się ostatnia scena „Eneidy”, ogłoszony przez autorkę z właściwą jej prostotą: „Koniec poematu”. Pomyli się wszakże, kto uzna, że wraz z tą frazą zamyka się także powieść, po wojnie muszą bowiem nadejść czasy wyciszenia, odbudowy i mozolnego tworzenia nowego-starego kraju. Obok osobistych przeżyć (wyrzuty sumienia Eneasza) istotne są tu dzieje państwa – stosunki z sąsiadami czy kłopoty z rządzeniem słabszego niż ojciec następcy tronu. Po drodze ewoluują bohaterowie – inną osobą jest rezolutna, ale naiwna dziewczyna z pierwszych kart książki, a inną Lawinia, która, już jako matka, musi walczyć o swojego syna; zmienia się również ważny w powieści potomek Eneasza i Kreuzy – Askaniusz. Nie po raz pierwszy dzieło Le Guin, obok innych walorów, to także dobry bildungsroman. A przy okazji rzecz nie bez afektów i wzruszeń – jak zwykle schowanych za parawanem oszczędnego stylu.
Uczynienie Lawinii osobą nader pobożną i sumiennie podchodzącą do religijnych obowiązków pozwoliło na poświęcenie sporo miejsca latyńskim rytuałom, których opisy pomagają wczuć się w proste, lecz barwne uniwersum powieści. Wielką zaletą książki jest fakt, że bohaterowie nie mają mentalności ludzi współczesnych: wojny są, są okrutne, bolesne i należy ich unikać, ale być muszą; nikt nie biadoli nad istnieniem niewolników, bo to naturalny element tamtejszego życia. Trudno wszak uznać, że to rzeczywistość zła – najpewniej lepsza i bardziej przejrzysta niż ta, która otacza nas dzisiaj.
Być może nie jest to Lacjum prawdziwe – Le Guin sama przyznaje się w posłowiu do drobnych przeinaczeń i złagodzenia na potrzeby książki twardych italskich realiów. Z pewnością jednak jest to Lacjum piękne – także dzięki ingerencjom autorki. I to dla świata opowieści – trochę historycznego, trochę wergiliuszowskiego, trochę wykreowanego przez pisarkę – warto „Lawinię” przeczytać.
koniec
3 listopada 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Kiedy dom staje się pułapką
[Awaria - recenzja]

Marcin Mroziuk

26 IV 2019

W „Awarii” Joanna Wachowiak z jednej strony zwraca uwagę na uzależnienie młodego pokolenia od wszelakich urządzeń elektronicznych, z drugiej uświadamia dzieciom, jak ważna jest możliwość polegania na najbliższych i zgodna współpraca w obliczu zagrożenia. Najważniejsze jest jednak to, że ta rozgrywająca się w niedalekiej przyszłości historia potrafi wciągnąć czytelników bez reszty.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Najprzystojniejszy seryjny morderca
[„Kryptonim «Frankenstein»” - recenzja]

Sebastian Chosiński

24 IV 2019

Atakować kobiety zaczął dwa miesiące po tym, jak na ławie oskarżonych zasiadł Zdzisław Marchwicki, rzekomy „wampir z Zagłębia”. Był nawet w Katowicach na jednej z jego rozpraw. Poczuł się rozczarowany tym, że mężczyzna oskarżony o kilkanaście morderstw wygląda jak człowiek, „który muchy nie skrzywdzi”. Postanowił być od niego „lepszy”. O kogo chodzi? O Joachima Knychałę, o którego historii Przemysław Semczuk opowiedział w książce „Kryptonim «Frankenstein»”.

więcej »

Magia i ekologia [„Zula i rozgniewany las” - recenzja]
Marcin Mroziuk

23 IV 2019

Wielbiciele cyklu Nataszy Sochy zdążyli się już przyzwyczaić, że w Poziomkowie zawsze dzieje się coś niezwykłego. Również w „Zuli i rozgniewanym lesie” nie zabraknie zapierających dech przygód z udziałem czarownic (wśród nich tytułowej bohaterki), chochlików i innych fantastycznych stworów, ale tym razem w fabule pojawi się też zupełnie nowa nuta.

więcej »

Polecamy

Kto tu jest chory?

Na rubieżach rzeczywistości:

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Głos spośród cieni świętego gaju
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Z dziejów Ekumeny
— Magdalena Kubasiewicz

Przeczytaj to jeszcze raz: Czy runął mur?
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Po śniegu, coraz ku dzikszej krainie
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Przejście
— Beatrycze Nowicka

Kobiety nad morzem
— Beatrycze Nowicka

Opowieść sentymentalna bez morału
— Miłosz Cybowski

Szukając drogi
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2011
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Michał Foerster, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk, Mieszko B. Wandowicz

Bez zbędnych słów
— Beatrycze Nowicka

Naprawianie świata
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

O nienawiści; oraz o tym, szczo treba robyty z Lachamy
— Mieszko B. Wandowicz

O niedoskonałościach perfekcji
— Mieszko B. Wandowicz

Powieść o uciekaniu
— Mieszko B. Wandowicz

Dziwne owoce we wrocławskiej synagodze
— Mieszko B. Wandowicz

Mizantropia i makolągwy
— Mieszko B. Wandowicz

Byk kształtuje świadomość
— Mieszko B. Wandowicz

W Geisterwelcie wilki łypią inaczej
— Mieszko B. Wandowicz

Boga najlepiej żuć powoli
— Mieszko B. Wandowicz

O świecie, gdzie na co dzień gwałci się arbuzy
— Mieszko B. Wandowicz

Ostatnie słowo zimy
— Mieszko B. Wandowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.