Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Michał Cetnarowski
‹Labirynty›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLabirynty
Data wydania23 października 2009
Autor
Wydawca Powergraph
SeriaFantastyka
ISBN978-83-61187-13-4
Format125×195mm
Cena29,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Do namysłu, do zachwytu, do wzruszeń… ale o czym?
[Michał Cetnarowski „Labirynty” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Książkowy debiut Michała Cetnarowskiego, choć niewątpliwie dobry, daje mniej niż obiecuje. Kapitalna gra językiem, niejedna ciekawa koncepcja i potrafiąca oczarować atmosfera sprawiają, że antologię czyta się z niekłamaną przyjemnością, niekiedy jednak trudno nie zapytać: autorze, ale o co chodzi?

Mieszko B. Wandowicz

Do namysłu, do zachwytu, do wzruszeń… ale o czym?
[Michał Cetnarowski „Labirynty” - recenzja]

Książkowy debiut Michała Cetnarowskiego, choć niewątpliwie dobry, daje mniej niż obiecuje. Kapitalna gra językiem, niejedna ciekawa koncepcja i potrafiąca oczarować atmosfera sprawiają, że antologię czyta się z niekłamaną przyjemnością, niekiedy jednak trudno nie zapytać: autorze, ale o co chodzi?

Michał Cetnarowski
‹Labirynty›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLabirynty
Data wydania23 października 2009
Autor
Wydawca Powergraph
SeriaFantastyka
ISBN978-83-61187-13-4
Format125×195mm
Cena29,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Cetnarowski, dotąd znany jako publicysta, redaktor zbioru „Nowe idzie” i twórca kilku publikowanych tu i ówdzie opowiadań, w swojej pierwszej samodzielnej książce nie ogranicza się do jednej konwencji. Niektóre z krótkich tekstów osadzone są w strzępkowo przedstawionych światach fantasy („Idąc w cieniu wieży”, „Labirynty”, „Rybak, perła i diabeł-krab”), inne dotyczą całkiem ziemskich i współczesnych wojen („Leśni chłopcy” czy alternatywno-historyczna „Droga na zachód”); jest też inspirowane Dickiem i jemu dedykowane science fiction – „Nexus”. Bywa, że Cetnarowski bierze na warsztat wyświechtane motywy, ale podchodzi do nich nieschematycznie: „Czarne Stawy” to historia podstarzałego herosa, w dodatku tocząca się głównie w czterech ścianach gospody, daleka jednak od typowej dla „karczmiano-wojowniczej” fantastyki przaśności; „Ziemia Obiecana” opiera się o temat spotkania ludzi i nieśmiertelnych elfów (tu: „aelfów”), koncentruje się jednak na przemyśleniach i zmaganiach bohatera z samym sobą.
To zresztą najważniejsze jest w praktycznie całych „Labiryntach” i łączy odległe gatunkowo opowieści: postacie postawione w trudnych sytuacjach, ich rozterki i psychologia. Spora część narracji to wewnętrzne monologi, czasem dla niepoznaki zaserwowane w trzeciej osobie; istotne są przyczyny postępowania wciągniętych w wir wydarzeń osób. Jak w świetnym opowiadaniu tytułowym – historii mężczyzny, szukającego zemsty na sprawcach rodzinnej tragedii. Poznański pisarz tworzy ludzi z krwi i kości, niedoskonałych, błądzących, czasem wykazujących się nadspodziewanym heroizmem i determinacją, innym razem zrezygnowanych; bohaterowie są pełniejsi niż uniwersa, po których stąpają, i opisywani szerzej od wydarzeń – zdarza się, że cały tekst składa się z kilku prostych scen. Wiele jest w „Labiryntach” niedomówień, spore pole pozostawia autor czytelnikowi do domysłów, tworząc tym samym atmosferę przyjemnie drażniącego niepokoju.
Niestety, z grubsza zachęcająca tajemniczość staje się niekiedy pułapką, bo nadmiar niejasności zamiast intrygować – irytuje i sugeruje brak pomysłu na rozwinięcie fabuły. Za przykład niech posłuży kilkustronicowa „Pieśń z doliny” – wzruszające, emocjonalne opowiadanie, w którym jednak wprowadzony w pewnym momencie wątek niesamowity urywa się nagle i, nie wnosząc wiele, sprawia wrażenie dodanego na siłę, a tekst – niedokończonego; jakby Cetnarowski bał się zrezygnować z fantastyki nawet tam, gdzie wydaje się zgoła zbędna.
Przede wszystkim wszakże – autor urzeka językiem. Buduje zdania żwawe, w pewien sposób rytmiczne, zarazem jednak pełne wysmakowanych określeń i porównań; w tekstach roi się od anafor; styl jest charakterystyczny, chwilami – poetycki, ale nieudziwniony. Przykład? „Biodro boleśnie tłucze o kamień, nóż ślizga się na posadzce, ale wreszcie ostrze wrzyna się w jedną z nielicznych rys, szarpnięcie prawie wyrywa nadgarstek, ale mężczyzna nie puszcza, kiedy nóż klinuje się wściekle i z dzikim zgrzytem. Nogi wpadają poza krawędź szczeliny i w jednej chwili wszystko jest stracone, myśli złodziej (dopiero teraz – myśli), nic już nie ma, tylko ryk błazna spadającego w otchłań bez dna, do fundamentów i dalej, prosto w bezdenną gardziel wieży, która nie zapomina niczego – ale potem zakrzywiona paralitycznie ręka wczepia się chciwie w nieład jasnych włosów, zaciska brutalnie, łapczywie, i trzyma, nie puszcza, już nie, nawet kiedy potwornie szarpie i w nadgarstku prawej dłoni coś chrupie nieprzyjemnie, a głos błazna podnosi się o poziom, wysoko świdruje, obijając się w szaleńczym tempie od ścian i sklepień”. (Str. 189-190, „Idąc w cieniu wieży”). Pisać w taki sposób i nie popaść w grafomanię to zadanie trudne, z którym jednak Cetnarowski sobie poradził – zdarza się, że niezręcznie wypada zbytek powtórzeń lub sens danego fragmentu gubi się wśród ozdobników, lecz są to sytuacje wyjątkowe, prawie nierzutujące na ocenę całości.
Słowem: jest dobrze, trudno wszak nie zauważyć, że autor balansuje na granicy między refleksyjną prozą, w której nie wszystko podano na tacy, a literaturą imponującą stylem, ale z niedoborem treści. W którym kierunku pisarz podąży? Cóż, twórcza przyszłość Cetnarowskiego wydaje się równie niejasna, co niektóre zdarzenia w kreowanych przez niego światach.
koniec
23 grudnia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Duch czy Demiurg?
— Sławomir Grabowski

Bestia zdecydowanie nie najlepsza
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Październik 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Pytania Cetnarowskiego
— Paweł Micnas

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.