Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Ian Cameron Esslemont
‹Powrót Karmazynowej Gwardii, tom 1›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPowrót Karmazynowej Gwardii, tom 1
Tytuł oryginalnyReturn of the Crimson Guard
Data wydania4 września 2009
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN978-83-7480-142-3
Format498s. 115×185mm
Cena35,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Więcej Eriksona w Esslemoncie
[Ian Cameron Esslemont „Powrót Karmazynowej Gwardii, tom 1”, Ian Cameron Esslemont „Powrót Karmazynowej Gwardii, tom 2” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jedna gruba powieść, co roku, przyzwyczaiła nas do tempa pojawiania się książek z cyklu „Malazańskiej Księgi Poległych” Stevena Eriksona. Regularność zepsuł nagle Ian Cameron Esslemont, debiutując „Nocą noży”, krótką i raczej średnią powieścią osadzoną w świecie Malazu. Jego kolejna książka – wydany w dwóch częściach „Powrót Karmazynowej Gwardii” – mieści się już w standardach grubości, jakie dla serii ustanowił Erikson. Standardy jakościowe to bardziej skomplikowana sprawa.

Łukasz Bodurka

Więcej Eriksona w Esslemoncie
[Ian Cameron Esslemont „Powrót Karmazynowej Gwardii, tom 1”, Ian Cameron Esslemont „Powrót Karmazynowej Gwardii, tom 2” - recenzja]

Jedna gruba powieść, co roku, przyzwyczaiła nas do tempa pojawiania się książek z cyklu „Malazańskiej Księgi Poległych” Stevena Eriksona. Regularność zepsuł nagle Ian Cameron Esslemont, debiutując „Nocą noży”, krótką i raczej średnią powieścią osadzoną w świecie Malazu. Jego kolejna książka – wydany w dwóch częściach „Powrót Karmazynowej Gwardii” – mieści się już w standardach grubości, jakie dla serii ustanowił Erikson. Standardy jakościowe to bardziej skomplikowana sprawa.

Ian Cameron Esslemont
‹Powrót Karmazynowej Gwardii, tom 1›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPowrót Karmazynowej Gwardii, tom 1
Tytuł oryginalnyReturn of the Crimson Guard
Data wydania4 września 2009
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN978-83-7480-142-3
Format498s. 115×185mm
Cena35,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Do tej pory „Malazańska Księga Poległych” to dziewięć powieści, w tym osiem do tej pory wydanych w Polsce. W środek tego cyklu wchodzi ze swoją powieścią Esslemont. W środek dosłownie, bo akcja „Powrotu” zaczyna się jakiś czas po zakończeniu tomu szóstego: „Łowców Kości”. Zaznajomienie się z tym, co napisał Erikson jest więc wskazane. Przydatne jest też chyba wyjaśnienie współzależności między Stevenem Eriksonem a Ianem Esslemontem: obaj pisarze wspólnie lata temu stworzyli świat Malazu, pierwotnie jako tło dla swojej gry RPG. Pierwszy rozwinął pomysł w cykl książek. Drugi dopiero niedawno wspomnianą „Nocą Noży” zrobił pierwszy wypad w tę stronę.
W „Powrocie Karmazynowej Gwardii” Imperium Malazańskie, wyczerpane dalekimi wojnami, rebeliami i zarazą, dla odmiany nawiedziła wojna najbliższa z możliwych – domowa. Podbite przed wiekiem krainy i plemiona widzą swoją szansę na odzyskanie niepodległości. Niedobitki „starej gwardii” – dowódców i żołnierzy pamiętających czasy sprzed zamachu stanu, w którym obecna cesarzowa Laseen zdobyła władzę – widząc, jak to, co zbudowali, zaczyna chylić się ku upadkowi, wychodzą z ukrycia. W imię uratowania imperium stają na czele buntu i sojuszu niezadowolonych. Garnizony wykrwawione wieloletnimi wojnami i zamorskimi ekspedycjami padają albo przechodzą na stronę rebeliantów. W stolicy imperium pracowici intryganci podgryzają tron, na którym siedzi cesarzowa, i izolują ją od przebiegu wydarzeń. Do tej kotłowaniny, wietrząc swoją szansę powraca po dziesięcioleciach wygnania tytułowa Karmazynowa Gwardia. Ten tajemniczy oddział najemników pojawił się już w kilku miejscach na kartach „Malazańskiej Księgi Poległych”, ale ich historia pozostała prawie nieznana. Jasnym było tylko, że mają coś przeciwko Imperium. Teraz wyjaśnia się dokładnie, jak powstali i jakie mają cele.
Założenia brzmią ciekawie. Do tej pory Steven Erikson pokazywał, jak malazańskie legiony przetaczają się po wszystkim, co stanęło im na drodze – czy była to horda barbarzyńców, wataha magów czy demoniczne, półboskie istoty. W powieści Esslemonta walczą między sobą ludzie, którzy stworzyli militarną potęgę imperium. Nazwiska, które wcześniej były tylko częścią tła, rzucone mimochodem – zdobył takie miasto i stał od początku u boku cesarza, a potem został podobno utopiony lub zadźgany na rozkaz nowej władczyni – stają się wreszcie żywymi ludźmi. Interesujące jest także przedstawienie losów i motywacji Karmazynowej Gwardii – wbrew pozorom nie jest to kolejna wersja superkompetentnej grupy najemników w stylu Czarnej Kompanii. Gwardziści okazują się mieć swoje tajemnice i sprzeczne interesy. Kiedy zbyt wiele obdarzonych niezwykłymi mocami osób znajduje się blisko siebie, pojawiają się poważne zgrzyty.
Dorzućmy jeszcze enigmatyczne nadprzyrodzone i prastare istoty, z rozległej przeszłości świata Malazu, które z sobie tylko znanych powodów mącą w świecie śmiertelników, i otrzymamy część tego, co znamy i lubimy w grubych jak cegła powieściach Stevena Eriksona. Działa to też oczywiście w drugą stronę: jeśli ktoś uznał, że książki tego pisarza mu się nie podobają, raczej nie znajdzie w „Powrocie” nic dla siebie.

Ian Cameron Esslemont
‹Powrót Karmazynowej Gwardii, tom 2›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPowrót Karmazynowej Gwardii, tom 2
Tytuł oryginalnyReturn of the Crimson Guard
Data wydania4 grudnia 2009
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN978-83-7480-149-2
Format115×185mm
Cena35,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
To ostatecznie prowadzi do nieuniknionego porównania Eriksona i Esslemonta. Bo podobieństw między ich książkami jest więcej. W „Powrocie Karmazynowej Gwardii” akcja zaczyna się w odległych od siebie miejscach. Obserwujemy ją z punktu widzenia wielu bohaterów, stojących po wszystkich stronach konfliktu (dwie strony to w tym przypadku za mało). Jest młody rekrut, dopiero co wcielony do Karmazynowej Gwardii, grupa więźniów pracująca w kopalni, garstka zużytych weteranów imperium, skrytobójca, kapłan-intrygant na cesarskim dworze i wielu innych. Bohaterowie przeważnie nie są zbyt dobrzy ani zbyt źli, w większości dają się lubić. Złapani w wir wydarzeń większych od siebie próbują spełniać swój obowiązek, podczas gdy ich świat oszalał. Autor skacze między nimi – trochę zbyt chaotycznie – by czytelnik mógł poznać każdą ze stron. Esslemont powoli zbiera rozrzuconych po świecie bohaterów, aż spotkają się na jednym polu bitwy. Tam – nie jest to chyba zaskoczeniem – sporo z nich zginie, otrzymamy odpowiedzi na niektóre pytania i zostaną zadane nowe, na inne rozwiązania będziemy musieli poczekać na kolejną książkę. Jest też obowiązkowy zwrot akcji i to całkiem dobry: przecież to cholernie niesprawiedliwe! – taka była moja pierwsza na niego reakcja.
Jeśli jednak Ian Esslemont chciał skopiować swego kolegę, to niestety nie będzie lepszym Eriksonem od samego Stevena Eriksona. Niektóre rzeczy po prostu wychodzą mu gorzej. Brak na przykład w „Powrocie Karmazynowej Gwardii” namacalnej głębi świata. Erikson jednym, dwoma zdaniami czy nawet odwołaniem do swoich wcześniejszych książek potrafi stworzyć poczucie przepastnej historii i zróżnicowanych kultur. U Esslemonta mamy powiedziane, że coś jest stare albo z egzotycznej krainy, i czasem mu to wychodzi i czytelnik wierzy – a czasem nie. Nie ma też eriksonowskiego absurdalnego humoru, metafor i dialogów potrafiących zwalić z nóg. Żołnierski dowcip wychodzi w kilku wypadkach nieźle, kiedy indziej – tak sobie. Wreszcie, to chyba największy zarzut, cały „Powrót” zaczyna się dość drewnianie. Trzeba się weń trochę wczytać, żeby docenić wydarzenia i żeby czytelnikowi zaczęło zależeć na bohaterach. W miarę czytania jednak można się przekonać, że to ten sam świat, co „Łowców Kości”.
Co ciekawe, Ian Esslemont przeszczepia także wady swojego kolegi. U niego, tak samo, jak w powieściach Eriksona, nie spotkamy wybitnie zróżnicowanych bohaterów. Jest za to nawał postaci, które pojawiają się i często giną. Szablon to sprytny/a weteran/weteranka, który/a wszystko widział/a, doświadczony strateg, młody mężczyzna/młoda kobieta wkraczający dopiero w życie i zszokowany/a przez okazjonalną rzeź/masakrę/okrucieństwo historii. Niektóre postaci w „Powrocie” podejrzanie przypominają bohaterów Eriksona: magowie Jedwab i Szybki Ben, sierżant Sójeczka i kapitan Storo.
Jest też pewien plus – brak w „Powrocie Karmazynowej Gwardii” egzystencjonalnych udręk, tak lubianych ostatnio przez Eriksona. Nie czają się, ani na czytelnika ani na bohaterów, żadna „ponura prawda” i „świadectwo” – terminy, które chyba zdążył już poznać każdy czytelnik „Malazańskiej Księgi Poległych” – razem z towarzyszącymi im rozważaniami nad przemijalnością i śmiertelnością. Bohaterowie „Powrotu” są zajęci unikaniem śmierci, ewentualnie jej zadawaniem – ku zadowoleniu czytelnika nie mają czasu na skręcanie się w egzystencjonalnych boleściach.
Ostatecznie „Powrót Karmazynowej Gwardii” oferuje wciągającą, solidną i skomplikowaną historię z jednego z najlepszych światów fantasy, jakie powstały. Mierząc zaś zręczność pisarza efektem, jaki wywiera, Esslemont okazuje się być dobry. Kończąc książkę, ma się ochotę zadać pytanie, które usprawiedliwia wszystkie potknięcia po drodze: ciekawe, co będzie dalej?
koniec
5 lutego 2010

Komentarze

05 II 2010   11:14:50

szkoda tylko, ze ksiazka jest w dwoch tomach, a jakosc wydania i cena to zwykly skandal. pazernosc \"maga\" zaczyna przekraczac granice dobrego smaku

05 II 2010   11:18:44

"cały „Powrót” zaczyna się dość drewnianie". Drewnianie?

08 II 2010   23:23:27

jj: jeżeli interesuje cię powód dzielenia książek: http://www.isa.pl/forum/viewtopic.php?p=163525#p163525
Przy czcionce w bramach domu umarłych strasznie bolały mnie oczy dlatego też jestem w stanie wybaczyć dzielenie na dwa tomy ;)

09 II 2010   11:00:18

wypowiedz pana am z maga niestety jest z 2006 roku. polowa ich ksiazek nie ma korekty, lub robi ja jakis student, tak to przynajmniej wyglada z punktu widzenia czytelnika. w podanych wyliczeniach nie sa wspomniane zadne upusty, ktore (prawdopodobnie) wydawnictwo mag dostaje np. od drukarni. esslemont wydany jest w malym formacie, a np stover w duzym. rozumiem, ze to z troski o polke czytelnika zeby swietnie wygladalo.
esslemont w ksiegarni na zachodzie, cena sprzed miesiaca - 9,99e. amazon.co.uk cena z 9.2.2010 - £6.46. wydanie 10 razy lepsze jakosciowo od naszego. wnioski nasuwaja sie same, chyba, ze sie ma wujka w magu. przykre to ale pazernosc wygrywa nawet w tym biznesie.

09 II 2010   19:58:43

Na zachodzie mają ciut większe nakłady...

10 II 2010   11:58:54

oczywiscie masz racje, ze naklady sa wieksze. jednak jak dla mnie moga to drukowac nawet w chinach byleby cena byla adekwatna do wydania. i niech ksiazka w koncu wyglada na ksiazke, a nie sklejony papier toaletowy. 70zl za dwie zadrukowane rolki to zwykla przesada i po prostu swinstwo.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zapomniani bohaterowie czasów zarazy
Sebastian Chosiński

16 VIII 2022

Pisząc w połowie lat 60. ubiegłego wieku „Zarazę” – swój najbardziej znany reportaż, poświęcony epidemii ospy prawdziwej we Wrocławiu – Jerzy Ambroziewicz nie mógł wyjawić najważniejszego, czyli tego, skąd choroba wzięła się w stolicy Dolnego Śląska. Ale i bez tej wiedzy jest to fascynująca lektura. Mimo że to opis wydarzeń sprzed kilku dekad, zdaje się być ponownie – po naszych doświadczeniach z pandemią koronawirusa – bardzo aktualny.

więcej »

Krótko o książkach: Z pandemią w tle
Joanna Kapica-Curzytek

15 VIII 2022

„Fałszywy świadek” to mocny thriller, w którym autorka każe swoim postaciom skonfrontować się z dramatyczną przeszłością. To, co było dawniej, wraca w najmniej spodziewanym momencie i nie da się od tego uciec.

więcej »

Przeczytaj to jeszcze raz: Pomiędzy jednym a drugim kuflem leczniczej wody
Sebastian Chosiński

14 VIII 2022

Do Vichy jeździ się po to, aby odpoczywać i popijać lecznicze wody. Skoro tam właśnie Georges Simenon wysłał Maigreta, oznacza to, że z jego organizmem nie jest najlepiej. I nic w tym dziwnego – trzydzieści lat policyjnej pracy musi odbić się na zdrowiu. Po tygodniu pobytu w uzdrowisku policjant z Paryża dowiaduje się o śmierci kobiety, którą codziennie spotykał podczas spacerów. Jak myślicie, wytrzyma czy zaangażuje się w śledztwo?

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Najgroźniejszy na polu walki jest oficer z mapą
— Michał Foerster

Tegoż autora

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

A ja chcę potworów pod łóżkiem
— Łukasz Bodurka

Gdy razem z tygrysem wyruszasz na Alaskę
— Łukasz Bodurka

Więzienie w kosmosie
— Łukasz Bodurka

Jak ja lubię, gdy nadciąga ostateczne starcie dobra ze złem
— Łukasz Bodurka

Brutalnie zabawny, zabawnie brutalny
— Łukasz Bodurka

Wadliwość rozgrzeszona
— Łukasz Bodurka

Nerd będzie ich wiódł
— Łukasz Bodurka

Zbrodnicze antidotum na współczesność
— Łukasz Bodurka

Preludium do gwałtownych wydarzeń
— Łukasz Bodurka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.