Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 października 2022
w Esensji w Esensjopedii

Olga Tokarczuk
‹Prowadź swój pług przez kości umarłych›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułProwadź swój pług przez kości umarłych
Data wydania25 listopada 2009
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04397-4
Format318s. 123×197mm
Cena32,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Znudziła mi żółwia
[Olga Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
O swojej nowej książce Olga Tokarczuk mówi: „pastisz thrillera z kryminalnym polotem”. I ma rację – o ile za element pastiszu uznamy naśladowanie wyłącznie nudnych elementów pierwowzorów, za polot zaś – lotność we wciskaniu czytelnikowi słabej literatury. Tylko w takim wypadku „Prowadź swój pług przez kości umarłych” spełnia zamierzenia autorki.

Daniel Markiewicz

Znudziła mi żółwia
[Olga Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych” - recenzja]

O swojej nowej książce Olga Tokarczuk mówi: „pastisz thrillera z kryminalnym polotem”. I ma rację – o ile za element pastiszu uznamy naśladowanie wyłącznie nudnych elementów pierwowzorów, za polot zaś – lotność we wciskaniu czytelnikowi słabej literatury. Tylko w takim wypadku „Prowadź swój pług przez kości umarłych” spełnia zamierzenia autorki.

Olga Tokarczuk
‹Prowadź swój pług przez kości umarłych›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułProwadź swój pług przez kości umarłych
Data wydania25 listopada 2009
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04397-4
Format318s. 123×197mm
Cena32,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Powieść Tokarczuk o wiele bardziej niż związkami z thrillerem czy kryminałem naznaczona jest ogromnym zaangażowaniem proekologicznym, widocznym dosłownie na każdym kroku. Mamy do czynienia ze stopniowaniem zwierzęta – więcej zwierząt – jeszcze więcej zwierząt. Występują one w różnych rolach: jako składnik głównej intrygi, atrybut postaci, tło historii, wreszcie – przedmiot walki głównej bohaterki, Janiny Duszejko. Walki dość topornej, bo korzystającej z nachalnego moralizatorstwa, sprawiającego wrażenie celu samego w sobie. Dochodzi tu do zachwiania proporcji tak dużego, że czytelnik rozumiany jako odbiorca literatury przestaje tu być potrzebny – zamiast niego niezbędny okazuje się ktoś obdarzony duszą wrażliwca, zainteresowany przyrodą i gotowy stawać w jej obronie. Do takiego adresata stara się mówić Tokarczuk, bo tylko ktoś podobnie zorientowany światopoglądowo będzie mógł przełknąć agitkę podaną stylem nieprzystającym do estymy, jaką na polskim rynku cieszy się pisarka.
Jedno autorce wyszło znakomicie – Janina Duszejko jest postacią wyrazistą: zafiksowaną obrończynią życia zwierzęcego, korzystającą z dobrodziejstw astrologii, kiedy tylko się da. Okazuje się, że wszystkie zdarzenia można wytłumaczyć odpowiednim ułożeniem planet czy datą urodzin. Duszejko jako wariatka sprawdza się doskonale, nie sprawdza się za to cała intryga – akcja nie ma specjalnie szybkiego tempa, nie wciąga. Odnoszę wrażenie, że Tokarczuk popełniła błąd, nie skupiając się na przepracowywaniu konwencji thrillera, zamiast tego środek ciężkości przenosząc na ekologię i grę postacią głównej bohaterki. A, zapomniałbym – mamy tu też wcale niezły zwrot akcji, jeden z nielicznych jasnych punktów książki.
Innym z pozytywów „Prowadź…” są niewielkie kwestie, wygłaszane przez bohaterów jakby od niechcenia. Wyjęte z tej mocno średniej powieści potrafią zabrzmieć naprawdę dobrze, jak choćby zdanie Duszejko o tym, że ludziom trzeba mówić, co mają myśleć, bo inaczej zrobi to ktoś inny. Albo ten bardziej charakterystyczny dla prozy Tokarczuk fragment: „Psychika to nasz system obronny – dba o to, żebyśmy nigdy nie pojęli tego, co nas otacza. Zajmuje się głównie filtrowaniem informacji, mimo że możliwości naszego mózgu są ogromne. Bo nie dałoby się unieść tej wiedzy. Każda najmniejsza cząstka świata składa się bowiem z cierpienia”. Oczywiście nie są to wszystko myśli szczególnie odkrywcze – wystarczą akurat na tyle, by przypomnieć sobie, że obcujemy jednak z uznaną autorką. Niestety, równocześnie prowadzą do wniosku, że mieliśmy prawo oczekiwać dużo, dużo więcej.
Najnowsza powieść Tokarczuk nie przekonuje ani literacko, ani „politycznie”. Ciężko traktować ją jako coś więcej niż nieudany eksperyment. Nie pierwszy taki w ostatnim czasie (vide Dukajowy „Wroniec”), pewnie też nie ostatni. Dobrze byłoby, gdyby pisarka wzięła sobie do serca słowa Janiny o tym, że „pisać powinno się tylko to, co dobre i pożyteczne”. „Prowadź…” może i na pożyteczny się kreuje, ale bycie dobrym absolutnie mu nie wychodzi.
koniec
2 marca 2010

Komentarze

02 III 2010   13:44:56

e tam.

książka jest bardzo dobra jako książka Tokarczuk - jeśli podchodzi się do niej, spodzeiwając się rzeczywiście pełnokrwistego thrillera/kryminału to, fakt, można się zawieść, ale patrząc na to jak tokarczuk urozmaica swoją charakterystyczną twórczość ukłonem (specyficznym) w stronę historii kryminalnych, to wychodzi perełka.

nietrafionym wydaje mi się zarzut o nachalnie moralizujący proekologizm - bo taki miał raczej być w zamierzeniu, patrząc na to, kim jest główna bohaterka, opowiadająca książke z własnej perspektywy. właśnie umiarkowany wydźwięk w takiej sytuacji byłby rażący, bo niespójny.

powieść tokarczuk jak zwykle niemal przekonuje literacko, choćby dzięki autorki umiejętności wykreowania przekonującego świata, który się kupuje w takiej formie, w jakiej jest sprzedawany, nawet jeśli powieść nie przekonuje politycznie, bo główna bohaterka z powodu swojego ześwirowania proprzyrodniczego i astrologicznego nie jest odbierana poważnie.

I, jak w każdej Tokarczuk, mnóstwo małych obserwacji, przy poznawaniu których czytelnik cieszy się, bo sam widzi, że rzeczywiście tak jest.

Co najmniej 80% :)

02 III 2010   18:44:55

e tam.

wiesz, to trochę sofistyka - tu spojrzeć tak, tu tak, tutaj na autorkę. idąc Twoim tropem - przyjmijmy, że jestem pisarzem i uwielbiam jazdę na rowerze. wobec tego każdy z moich bohaterów, w każdej scenie, siedzi na rowerze albo się o rower opiera. do sklepu wchodzi również w rowerem, a w każdym sklepie są oczywiście kolejne rowery. rozumiesz, o co mi chodzi?

ukłonem w stronę historii kryminalnych nazywasz pewnie kiepsko prowadzoną intrygę. to już trochę eufemizm:)

a jeśli uważasz, że rzeczywiście literacko jest to bdb i ogólnie 80%, to zabraknie Ci skali dla 'Biegunów' choćby. serio.

02 III 2010   22:36:02

z Biegunami mnie masz - tego akurat nie czytałem.

Ale z tymi rowerami to chyba nie tak - bo przecież tylko Duszejko jest za zwierzętami, jej przyjaciele już nie. I jeśli to Duszejko opowiada historię, to chyba normalne, że jej poglądy będą najbardziej wyeksponowane, innit?

A czy intryga jest rzeczywiście kiepsko poprowadzona? Sam doceniasz \'wcale niezły zwrot akcji\' - to mało jak na elementy kryminału?

A czy patrzeć na dzieło z perspektywy autora czy czytelnika - tego pogodzić się chyba nie da. Ja kupuję książkę, jaką napisała Tokarczuk, Ty widać nie kupujesz książki, która Cię nie przekonała.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Lasem pachnące
Wojciech Gołąbowski

4 X 2022

„Owocowe bajki” Barbary Gawryluk to cztery krótkie opowieści o ludziach, trollach i skrzatach, zamieszkujących skandynawskie lasy. I o darach tychże lasów. Ale przede wszystkim o tym, jak być dobrym dla innych.

więcej »

Fantastyka rozrywkowa w klasycznym stylu
Konrad Wągrowski

2 X 2022

Antologia „Miłość, śmierć i roboty” to z pewnością propozycja nie tylko dla miłośników netlixowego serialu.

więcej »

Efekt motyla
Joanna Kapica-Curzytek

1 X 2022

„Wiolonczelistka” to dwudziesty pierwszy tom z serii powieści szpiegowskich Daniela Silvy z Gabrielem Allonem w roli głównej. Jego akcja jest osnuta wokół prawdziwych wydarzeń.

więcej »

Polecamy

Pierwsza historia przyszłości

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Styczeń 2010
— Anna Kańtoch, Paweł Laudański, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Grudzień 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Szwy rzeczywistości
— Dawid Kantor

Brulion podróżny
— Beatrycze Nowicka

Stale płynne
— Beatrycze Nowicka

Światło nauki, światło mistyczne, nędza istnienia
— Anna Nieznaj

Echa w pamięci
— Beatrycze Nowicka

Dziwny jest ten świat
— Marcin Mroziuk

Zbawienie przyjdzie przez grzech
— Katarzyna Kantner

Czas młynka Misi
— Agnieszka Szady

Sensu stricto, sensu largo czy bez sensu?
— Paweł Sasko

Głębie i tajemnice
— Maciej Popis

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.