Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Georges Simenon
‹Trzy pokoje na Manhattanie ›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzy pokoje na Manhattanie
Tytuł oryginalnyTrois chambres à Manhattan
Data wydania4 grudnia 2009
Autor
Wydawca C&T
ISBN978-83-7470-181-5
Format170s. 145×205mm
Cena19,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 17,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Spóźnionym kochankom wiatr zawsze w oczy
[Georges Simenon „Trzy pokoje na Manhattanie ” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Inaczej już nigdy nie będzie! Georges Simenon – piszący po francusku Belg – po wsze czasy kojarzony będzie przede wszystkim z postacią stworzonego przez siebie komisarza Maigreta. Tymczasem był on także autorem około trzystu powieści i opowiadań, w których ów paryski policjant wcale się nie pojawił. Są nawet krytycy, którzy uważają, że literacko te właśnie dzieła są najlepsze. By się przekonać o prawdziwości – bądź nie – tego sądu można sięgnąć na przykład po „Trzy pokoje na Manhattanie”.

Sebastian Chosiński

Spóźnionym kochankom wiatr zawsze w oczy
[Georges Simenon „Trzy pokoje na Manhattanie ” - recenzja]

Inaczej już nigdy nie będzie! Georges Simenon – piszący po francusku Belg – po wsze czasy kojarzony będzie przede wszystkim z postacią stworzonego przez siebie komisarza Maigreta. Tymczasem był on także autorem około trzystu powieści i opowiadań, w których ów paryski policjant wcale się nie pojawił. Są nawet krytycy, którzy uważają, że literacko te właśnie dzieła są najlepsze. By się przekonać o prawdziwości – bądź nie – tego sądu można sięgnąć na przykład po „Trzy pokoje na Manhattanie”.

Georges Simenon
‹Trzy pokoje na Manhattanie ›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzy pokoje na Manhattanie
Tytuł oryginalnyTrois chambres à Manhattan
Data wydania4 grudnia 2009
Autor
Wydawca C&T
ISBN978-83-7470-181-5
Format170s. 145×205mm
Cena19,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 17,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Toruńska oficyna C&T od kilku lat regularnie wydaje premierowe bądź wcześniej na polski tłumaczone, ale nieco już zapomniane, powieści Georgesa Simenona. Są wśród nich zarówno książki z komisarzem Julesem Maigretem w roli głównej – na przykład „Noc na rozdrożu” (1931), „Maigret i sąd przysięgłych” (1959) czy „Maigret i pan Charles” (1972) – jak i te, w których sympatyczny paryski stróż prawa się nie pojawia, jak chociażby „Narzeczona pana Hire” (1933), „Czerwone światła” i „Śmierć Belli” (obie z 1953 roku). „Trzy pokoje na Manhattanie” zaliczają się do drugiej grupy i pochodzą z amerykańskiego okresu twórczości pisarza. Simenon lubił podróżować; jeszcze w latach 30. XX wieku był w Turcji, Afryce, Związku Radzieckim. Po wojnie natomiast na dziesięć lat przeniósł się za Ocean. Często zmieniał tam miejsce zamieszkania. Po pobycie w kanadyjskim Quebeku przemierzył praktycznie całe Stany Zjednoczone – od Nowego Jorku (dokąd dość regularnie wracał) po Florydę, Kalifornię i Arizonę. Ważne zmiany zaszły w tym czasie w jego życiu osobistym. Rozwiódł się z pierwszą żoną Reginą Renchon (zdrobniale nazywaną przez niego Tigy) i ożenił z Denyse Ouimet. Na świat przyszły też kolejne dzieci pisarza: syn Johnny (urodzony w 1949 roku) oraz córka Marie-Jo (młodsza od brata o cztery lata). Twórca postaci Maigreta nie cierpiał na ogarniającą wielu emigrantów nostalgię, która nierzadko uniemożliwia im jakąkolwiek działalność artystyczną. Simenon przeciwnie – pisał dużo, a akcję niektórych ze swoich dzieł – vide wspomniane powyżej „Czerwone światła” i „Śmierć Belli” – umieszczał nawet w Ameryce. Bez większych problemów potrafił przetworzyć własne doświadczenia na materiał literacki, czego znakomitym dowodem wydane właśnie po polsku – a ukończone przez pisarza w styczniu 1946 roku – „Trzy pokoje na Manhattanie”.
François Combe jest niespełna pięćdziesięcioletnim francuskim emigrantem, który od sześciu miesięcy mieszka w Nowym Jorku. Wynajmuje niewielki pokoik w jednej z kamienic na Manhattanie. Niezwykle doskwiera mu w nim samotność, tym boleśniejsza, że – z powodu cienkich ścian – często jest świadkiem ognistych uniesień swojego sąsiada i jego kochanki. Pewnej nocy, nie mogąc już znieść dobiegających z mieszkania obok odgłosów, ucieka z domu. Włóczy się po ulicach, by na koniec – w zasadzie tuż przed świtem – zakotwiczyć w jednym z nocnych lokali. Spotyka tam kobietę, z trudem mogącą usiedzieć na wysokim stołku przy barze. Natychmiast też zwraca na nią uwagę. Ale to ona wykonuje pierwszy krok, zagadując go po francusku. Jakiś czas później wspólnie opuszczają knajpkę, po czym odwiedzają jeszcze jedną, aby ostatecznie wylądować w podrzędnym hoteliku, gdzie dochodzi między nimi do pełnego zwierzęcej wręcz namiętności zbliżenia. To początek romansu, który odmienia życie Françoisa i Kay. Wydawałoby się – nic bardziej banalnego, zaczyna się przecież jak tysiące powieścideł dla gospodyń domowych; różnica jest jednak znacząca – tę historię wymyślił Georges Simenon, prawdziwy mistrz prozy obyczajowej. A to oznacza, że choć wątek miłosny jest w „Trzech pokojach…” bardzo istotny, to mimo wszystko należy się jeszcze dodatkowo spodziewać pogłębionych portretów psychologicznych bohaterów.
Angażując się coraz bardziej uczuciowo, mężczyzna i kobieta stopniowo odkrywają przed sobą tajemnice swojej przeszłości. Bagaż doświadczeń, który dźwigają na swoich barkach, jest zaś nie do pozazdroszczenia. On – popularny przed wojną we Francji aktor teatralny i filmowy – uciekł z ojczyzny, by zerwać raz na zawsze ze swoją wiarołomną i zdradziecką żoną, której kiedyś szeroko otworzył drzwi do kariery. Liczył na to, że przygarną go francuscy reżyserzy, którzy już wcześniej znaleźli spokojną przystań w Hollywoodzie. Rzeczywistość okazała się jednak okrutna. Nie mogąc liczyć na wsparcie rodaków, zatrzymał się więc w Nowym Jorku, gdzie utrzymuje się z grania epizodycznych ról w słuchowiskach radiowych. Ona – córka słynnej przed laty wiedeńskiej pianistki i była żona węgierskiego dyplomaty – po rozwodzie z mężem znalazła się na życiowym rozdrożu. Nieszczęśliwy traf sprawił, że właśnie musiała wynieść się z mieszkania zajmowanego razem z przyjaciółką, w efekcie czego znalazła się bez dachu nad głową. Znajomość ze starszym o kilkanaście lat mężczyzną spadła na nią jak gwiazdka z nieba. Tyle że on, choć z jednej strony pragnie bliskości Kay, z drugiej jednak – ma do niej bardzo ograniczone zaufanie. Czy na takim gruncie można zbudować trwały związek? Tym bardziej że wiele opowieści kobiety nie brzmi zbyt prawdopodobnie. A François, po doświadczeniach z żoną, stał się wyjątkowo podejrzliwy.
Bohaterami książek Simenona są zwykli ludzie; nie inaczej jest w przypadku „Trzech pokojów na Manhattanie”. Nawet jeśli François był niegdyś znanym aktorem, teraz – na emigracji – nie jest nawet w stanie odcinać kuponów od dawnej sławy, nikt go bowiem tutaj nie zna. Kay z kolei przez całe życie była w cieniu innych – najpierw matki, a później męża. Sama nie osiągnęła nic. Mimo wciąż jeszcze młodego wieku, czuje się staro; ma świadomość, że ze starcia z losem wyszła pokonana. Smutki topi w alkoholu, wlewając w siebie nadmierne ilości whisky i wina. Skrzywdzona i zdradzona, boi się ponownie zaufać mężczyźnie; wiele zachowań kochanka interpretuje niezgodnie z jego intencjami, nie zdając sobie przy tym sprawy, że jego myśli toczą się dokładnie tym samym torem. Belg stworzył bardzo oszczędną w formie opowieść o „późnej” miłości – uczuciu ludzi niejednokrotnie już upokorzonych i odrzuconych. W swej niespiesznej narracji, dusznej i pełnej papierosowego dymu atmosferze nowojorskich pubów, psychologiczny romans Simenona może przywodzić na myśl twórczość Ericha Marii Remarque’a, a nade wszystko „Łuk Triumfalny”. Przypadek? Raczej nie, ponieważ książka niemieckiego emigranta po raz pierwszy ukazała się właśnie w angielskim tłumaczeniu w Stanach Zjednoczonych w 1945 roku, a więc dokładnie wtedy, gdy za Oceanem znalazł się autor „Trzech pokojów…”.
Jest w prozie Belga coś urzekającego – ten chłodny dystans do bohaterów, który pozwala mu patrzeć na nich bez zbędnej egzaltacji, i ta wypełniająca ich duchowa pustka, w której zwielokrotnionym echem odbijają się wszystkie dramaty przeszłości. Znacznie to bardziej wiarygodne od chociażby zdecydowanie nazbyt przesłodzonych „Spóźnionych kochanków” Williama Whartona, którzy z kolei sprawiają wrażenie luźnej wariacji na temat powieści Simenona (amerykański biznesmen emigrujący do Paryża i tam przeżywający swoją „późną” miłość zdaje się być lustrzanym odbiciem Françoisa). Z tego międzykontynentalnego pojedynku zdecydowanie zwycięską ręką wyszedł jednak pisarz z Europy!
koniec
6 marca 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jak dorośli?
Joanna Kapica-Curzytek

14 XII 2019

Największy kłopot jest z polskim tytułem i opisem wydawcy. Uwaga: „Gorączka świątecznej nocy” to wcale nie świąteczna komedia! Z takim nastawieniem lepiej docenimy jej wartość.

więcej »

Stanisława dalsze perypetie z historią (i nie tylko)
Joanna Kapica-Curzytek

13 XII 2019

U rodziny Bielskich dawne czasy wdzierają się (dosłownie!) do ich mieszkania. „Puk, puk! Otwórzcie drzwi!” to dalszy ciąg ich zmagań z historią.

więcej »

PRL w kryminale: Milicjant na stercie złomu
Sebastian Chosiński

12 XII 2019

To, jak na razie, ostatni z przypomnianych w tej dekadzie kryminałów Jacka Wołowskiego z lat 50. i 60. ubiegłego wieku. Miejmy jednak nadzieję, że specjalizujące się w „powieściach milicyjnych” wydawnictwa Wielki Sen i CM sięgną również po jego późniejsze książki. Pochodząca z 1966 roku „Akcja Jaśmin” jedynie podsyca apetyt.

więcej »

Polecamy

„Bycie” jest kalejdoskopem

Na rubieżach rzeczywistości:

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Lepiej byłoby już pozostać w Paryżu!
— Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: Detektywi wiecznie żywi
— Wojciech Gołąbowski

Anatomia upadku
— Sebastian Chosiński

Paryski słoń w składzie porcelany
— Sebastian Chosiński

Nikt nie jest bez winy, ale czy wszyscy są winni?
— Sebastian Chosiński

Zbrodnia zapowiedziana i nieunikniona
— Sebastian Chosiński

Jak żyć?
— Sebastian Chosiński

Nagi pułkownik i histeryczna hrabina
— Sebastian Chosiński

Dziennikarskie śledztwo Maigreta
— Sebastian Chosiński

Okazja czyni tchórza
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Memento mori
— Sebastian Chosiński

Filmy konkursowe 13. Sputnika nad Polską
— Sebastian Chosiński

Czy warto dać się zjeść?
— Sebastian Chosiński

Coś!
— Sebastian Chosiński

Starożytność postapokaliptyczna
— Sebastian Chosiński

Czerstwy na szpicy, Szpic na tropie
— Sebastian Chosiński

Na bezdrożach nostalgiczni poganie
— Sebastian Chosiński

Smutek nad Rusią
— Sebastian Chosiński

Bez nieba gwiaździstego, bez prawa moralnego
— Sebastian Chosiński

Kanibal z Niebuszewa
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.